Informacje

  • Wszystkie kilometry: 243410.51 km
  • Km w terenie: 5896.69 km (2.42%)
  • Czas na rowerze: 488d 08h 38m
  • Prędkość średnia: 20.77 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Piątek, 28 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Savoie vivre, dz. 36

Wstaliśmy o 6:30, żeby już nie było ciemno. Miejscówka naprawdę REWELACYJNA! Jedynym zaskoczeniem był fakt, ze przed godz. 8 przedefilowało nam przed namiotem stado owiec :-)

Wyjazd krótko po 8 i o 10 jesteśmy na przełęczy. 




Zjazd EPICKI! :-D Potem małe zakupy w intermarszu, drugie śniadanie i o 12 ruszamy na biga. Jeszcze bez deszczu. Pierwszy postój na kocie 1000 po 500m podjazdu i tam zaczyna padać. Tak będzie już do końca dnia. Ja proponuję jechać całość bez postojów, ale Serwecz twierdzi, że nie da rady, więc po namyśle postanawiamy się rozdzielić. Spotkamy się na dole, bo czekanie na górze w tej pogodzie nie wchodzi w grę.

Tymczasem ja już po 150m podjazdu staję, bo leje jak z cebra, a akurat jest daszek. Udaje nam się kupić po kawie w epicerii, a w międzyczasie deszcz nieco słabnie. Ruszamy ponownie. Tym razem zatrzymuje się po 400 metrach, bo chwilowo nie pada, a ja jestem już tak głodny, ze czuję, że nie dojadę. Ruszam jednak, zanim Serwecz mnie dogonił. Potem już w ciągu na samą górę (2050m npm). Deszcz cały czas, raz średni, a raz silny. Do tego dochodzi porywisty, zazwyczaj przeciwny wiatr. No, odpoczynkowo to nie jest!

Na Col de la Croix de Fer trafia się otwarta kafejka. Pije super drogie capuccino (3,50!), przebieram się i grzeję, a po ok 30 minutach dojeżdża Serwecz. On też pije kawę, a potem ja jeszcze zmieniam klocki z przodu, bo w deszczu już zupełnie nie biorą. Ruszamy ok 16:45.

Zjazd jest tym razem małą masakrą. Woda wlewa się wszędzie: do środka gumowych rękawic, pod ochraniacze na nogi (wcieka do butów) i pod kurtkę. Dojeżdżamy kompletnie przemoczeni.


Jeszcze zakupy w Casino i sprawdzamy, czy babka z AirBnB nam zaakceptowała nocleg. Nie zaakceptowała. Przez cały dzień zero reakcji. To odwołujemy i jedziemy na kemping. Ale mokro, cholera, i cały czas leje. Może jakiś booking? Najtańszy po 71 za noc, to w sumie bez tragedii na dwóch... No i ten hotelik jest tu blisko, może bez bookingu będzie taniej...? Jedziemy i sprawdzamy. Jest, 59 za noc! Niezłe prowizje ma ten booking! 

Bierzemy. Pokoik ciasny bardzo, ale suchy i ciepły, nada się! :-) A po naszej interwencji w roli dekoratorów wnętrz wygląda tak :-P


  • DST 97.03km
  • Czas 06:12
  • VAVG 15.65km/h
  • VMAX 58.55km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 2584m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Savoie vivre, dz. 35

Pobudka o 6. Pieruńsko zimno, 6 stopni. Wyjazd o 8:15 i na początek 8km zjazdu wzdłuż rzeki. Zimno! Potem kupiliśmy chleb, więc śniadanie na ławce w słońcu. Już lepiej.

No a potem big z rana jak śmietana. Na lekko, a sakwy w krzakach. Zapieprzałem jak dziki i w sumie wykręciłem o ponad pół godziny lepszy czas niż Serwecz! :O
Ostatnie 2 km Cormet d'Ardrche to szuter, w sumie podjazd na 2100, więc solidnie.

W trakcie już oczywiście zrobił się upał, zwłaszcza na dole. Zebraliśmy bety i dalej zjazd doliną. A tu klops, bo droga z zakazem, a ścieżka w stylu czeskim i jeszcze momentami kiepsko oznakowana, więc trochę błądziliśmy. Sporo czasu nam to zjadło, więc w Moutier byliśmy dopiero po godz. 15. A tu jeszcze zakupy i w efekcie na biga Col de la Madelaine ruszamy dopiero o 16. Lipa, bo więcej podjazdu niż rano i to z sakwami... 

Rada w radę ustaliliśmy, że jedziemy do godz. 19 i szukamy miejsca na dziko.


No i tuż przed 19 trafiło się idealne! Rzeka do mycia, stolik z ławkami, a w pobliżu kibelek o kran z wodą! :-D
I jeszcze taki zachód słońca na dobranoc :-)


  • DST 89.76km
  • Teren 4.00km
  • Czas 05:43
  • VAVG 15.70km/h
  • VMAX 55.31km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 2582m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Savoie vivre, dz. 34

Wstaliśmy zacnie i o 8:10 opuściliśmy kemping. Ale bez śniadania, bo nie mieliśmy ingrediencji. Po małych zakupach w Petit Casino i bardzo solidnym śniadaniu na kulturalnym stoliku w miasteczku wyruszyliśmy dopiero o 9:30 :P

Od razu big. Ale podjazd spokojny, 6-8?ły czas. Generalnie Francuzi raczej umieją prowadzić górskie drogi. Pierwszy etap na piękne jezioro zaporowe Lac de Roselend, potem wypłaszczenie i druga część podjazdu na przełęcz Cormet de Roselend. Generalnie spoko mi się jechało, zwłaszcza końcówkę znad jeziora, na której wyprzedziłem trzech szosowców :)

Potem zjazd do Bourg Saint Maurice, solidne zakupy w Intermarche (lepsze ceny niż w małych sklepach, aczkolwiek i tak drogo) i na kemping Eden w Landry. Tu rozbiliśmy namiot i szykujemy się na biga La Plangne. A tu Serwecz stwierdza, że nie jedzie. Zmęczenie to jedno, a dwa, ze zgubił klocek hamulcowy w tylnym kole, nie ma sprawnego hamulca! Przeszedł kilkaset metrów naszą trasą, ale klocka nie znalazł. W tej sytuacji zdecydował, że wraca do Bourg do sklepu rowerowego po nowe wsuwki. Faktycznie bez tej części roweru lepiej po górach nie jeździć :P

Ja zaś wyruszyłem o 15:30. Początek wzdłuż rzeki i pod silny wiatr. Potem lekki pojazd trawersem i po 6 km zaczął się bardzo spoko podjazd: 7-8?ły czas. Szkoda, że w pełnym słońcu i głownie pod wiatr, ale i tak nieźle zapieprzałem. Do koty 1700 cały czas 10-11 km/h! :o Potem trochę już mnie zmęczenie dopadło, więc zwolniłem do 9-10 :P

Na górze spore miasteczko (kurort narciarski), ale poza tym nic ciekawego. Nawet widoki niespecjalne. Za to o godz. 18 już zaledwie 15 stopni. Ubrałem się na zjazd i w pół godziny bylem na dole. Potem jeszcze kwadrans po z grubsza płaskim na kemping. Ogólnie bardzo udany dzień, a ze względu na to, że drugi big na lekko, to niemal restowy :P


No i świetna średnia! :o
  • DST 98.46km
  • Czas 05:44
  • VAVG 17.17km/h
  • VMAX 68.30km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 2762m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Savoie vivre, dz. 33

Ciężki dzień. Wyjazd o 8:40, zaraz potem zakupy w Karfurze (pyszne bagietki, masło i dżem, mniam!) i przed bigiem drugie śniadanie na przystanku. Fragment wzdłuż ekspresówki był na szczęście ościeżkowany, jeszcze mała przełączka, zjazd i zaczynamy biga Col de la Croix-Fry.

Wszedł spoko, na sporym luzie i kolejna dwustumetrowa przełęcz po nim też. Potem zjazd na 800 i kolejny big, czyli Signal de Bisanne. Ten już z większymi oporami, zwłaszcza pod koniec "czuć było nóżki"*.

Na podjeździe dwa niewielkie zjazdy, za to ostatnie 200m to skok w bok, więc przynajmniej na lekko. Ze szczytu kapitalne widoki na masyw Mont Blanc! :-)



Po zebraniu bagaży zorietowaliśmy się, że market na dole czynny do 19 i nie zdążymy :-/ Spróbowaliśmy male Proxi po drodze, ale mimo, że czynne do 19, a my byliśmy pod nim o 18:58, to zamknięte na głucho :-/


Trudno, będzie kolacja w barze. Po dotarciu na kemping w Beaufort zasięgamy języka. Są raczej restauracje a nie bary. Mimo to po rozbiciu namiotu jedziemy do centrum. I tu szok, najtańsze danie mięsne kosztuje... 20 eur! Serwecz się skusił, a ja się zbuntowałem i wróciłem na kemping na zupkę chińską. 

Oprócz tego oczywiście mycie, pranie, zmywanie... I tak już o 22 mam wolne i mogę zasiąść z telefonem :-P

*(c) Wilk
  • DST 104.52km
  • Teren 0.50km
  • Czas 06:36
  • VAVG 15.84km/h
  • VMAX 63.51km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 2680m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Savoie vivre, dz. 32

Czterema pociągami z Augsburga do Genewy. Potem już na rowerach z Serweczem:
Genewa - Annemasse - La Saleve (big) - Methonnex - Le Plot. 




Genewa z podjazdu na La Saleve 


Widok ze szczytu La Saleve. W chmurach masyw MontBlanc 


Dobrze wrócić do jazdy po kilku dniach przerwy. Cisnąłem jak dziki, ale teraz wieczorem jestem zaskakująco zmęczony. No i zimno jest, raptem 14 stopni :O
  • DST 46.84km
  • Czas 02:52
  • VAVG 16.34km/h
  • VMAX 60.51km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 1106m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 21 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Użytkowo

Po mieście Augburg z N. :)

A N. na hulajnodze! :D
  • DST 20.49km
  • Teren 0.30km
  • Czas 01:06
  • VAVG 18.63km/h
  • VMAX 34.55km/h
  • Temperatura 33.0°C
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 19 sierpnia 2020

Po mieście Augburg

Po N na przedmiejski dworzec autobusowy. Po N.! :DD
  • DST 9.86km
  • Czas 00:28
  • VAVG 21.13km/h
  • VMAX 30.83km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 26m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 18 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Użytkowo

Po mieście Augburg

Na myjnię.
  • DST 10.34km
  • Czas 00:35
  • VAVG 17.73km/h
  • VMAX 34.55km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 39m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Po mieście Augburg

Poza kupy, większość  w deszczu :)

EDIT: trudno w to uwierzyć (bo wszystkie dni wyprawowe w tym miesiącu były raczej łatwe, oprócz dnia z Passo Manghen), ale... już pobiłem rekord podjazdów sierpnia! :o Do rekordu dystansu jeszcze sporo brakuje, ale też jest zagrożony w tym miesiącu :)
  • DST 10.37km
  • Czas 00:34
  • VAVG 18.30km/h
  • VMAX 30.12km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 75m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 16 sierpnia 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Alpi mio amore, dz. 31

Wstałem ciut przed godz. 6, bo dziś długi dzień. Wyjazd o 8:20. Na dzień dobry od razu big i to solidny, początkowo trzymał 12%. Potem odpuścił i raz było 2-3, a raz 7-9%. I tak aż prawie na kotę 1900. Ładne widoki! :)




Zawsze mi się strasznie podobały te polodowcowe U-kształtne doliny. Człowiekowi wychowanemu na polskich górach to się głowie nie mieści, że dno doliny może być tak rozległe i płaskie :)

Stamtąd już teoretycznie tylko w dół. Za to daleeeko. No i oczywiście pod wiatr (w dól doliny). Wszelako już przed Reutte wiatr i zrobił się słaby i boczny, czasem nawet leciutko sprzyjający. Wreszcie dotarłem do granicy niemieckiej, a tamże, w Fuessen ładny przełom rzeki Lech. 


Przełom zimnego Lecha ;)

Dalej już raczej płasko i niezbyt widokowo. Po drodze testowałem kilka razy ścieżki rowerowe, ze zmiennym szczęściem. Niekiedy sensownie trzymały się rzeczki, innym razem robiły na bok (nie piesze) wycieczki i szły przy szosie, ale robiąc znacznie więcej podjazdów niż ona, bo gdy szosa wcinała się w pagórek, to ścieżka szła przez szczyt. Ogólnie fanem nie zostanę, ale też przyznaję, że niemieckie ścieżki są jak najbardziej do jazdy, o ile człowiekowi się bardzo nie spieszy. Na luzacką wycieczkę jak najbardziej, na daleką przelotówkę jakby mniej.

W Schongau musiałem machnąć 12% pod górę do centrum na wzgórzu, bo skończyło mi się żarcie (jednak nie całkiem przemyślałem te piątkowe zakupy :P), a tylko tam były kebabownie :P Turek jak zwykle się spisał i za 4 euro najadłem się do syta. Dalej już praktycznie płasko aż do przedmieść Augsburga, gdzie kilka niewielkich pagórków nie zrobiło wrażenia na moich nogach (jest moc!), ale na psychice już troszkę tak (miałem dość ze względu na ból dłoni i tyłka, bądź co bądź niemal 9 godzin w siodle dziś).

Wreszcie o 20:30 dotarłem do mojego kapitalnego  "AirBnB", czyli mieszkania Serwecza, który wyjechawszy na urlop wspaniałomyślnie pozwolił mi u siebie pomieszkać :)

Imst - Hahntennjoch (big) - Stanzach - Reutte - DE - Fuessen - Schongau - Igling - Augburg.

Koniec pierwszej części wyprawy. Teraz tygodniowy odpoczynek w Augsburgu a potem razem z Serweczem ruszamy dalej :)
  • DST 178.04km
  • Teren 1.20km
  • Czas 08:44
  • VAVG 20.39km/h
  • VMAX 72.16km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 1561m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl