Informacje

  • Wszystkie kilometry: 214443.61 km
  • Km w terenie: 5226.55 km (2.44%)
  • Czas na rowerze: 430d 14h 55m
  • Prędkość średnia: 20.75 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2019

Dystans całkowity:1810.26 km (w terenie 9.60 km; 0.53%)
Czas w ruchu:100:11
Średnia prędkość:18.07 km/h
Maksymalna prędkość:71.82 km/h
Suma podjazdów:32629 m
Liczba aktywności:29
Średnio na aktywność:62.42 km i 3h 27m
Więcej statystyk
Piątek, 31 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Amico di bico, dz. 24, (na) Mamo jadę!

Oschiri - Ozieri (łagodne falowanie przyjemną, puściutką krajówką, z wiatrem!) - Passo Punta Massienera (BIG, podjazd łagodny, długi i kompletnie pusty :) - Anela - stąd straszliwie męczące czechy, zwłaszcza, że i wiatr zaczął trochę przeszkadzać - okolice Orotelli - Orani (o, rany jaki tu stromy podjazd! ;) - Mamoiada. Końcówka znów fajną krajówką, przez dwa wysoko rzucone mosty i tunel - o dziwo bez zakazu. Tak, to ja mogę jeździć - mimo że było pod górę :)



Dziś wreszcie piękny dzień. Czasem jakaś chmurka weszła, ale generalnie jadąc w bezrękawniku czułem się akurat. Wieczorem stwierdziłem, że moja skóra jest nieco odmiennego (czerwonego) zdania ;) Ale nie zjarałem się jakoś bardzo. Ot, trochę. Najwyższy czas! :)

A na kolację pasta fresca z pesto paprykowo-orzechowym, cebulą oraz sardynkami - w końcu jestem na Sardynii! :)

PS. Ładny rekord miesięczny mi wyszedł, w maju 32 629 m podjazdów. Nie tylko jest to rekordowy maj w historii, jest to też drugi najlepszy miesiąc w historii - więcej podjazdów miałem tylko w lipcu 2009 :) (ale tez trzeba przyznać, że więcej o... ponad 10 000... ;)
A Surly'emu dziś stuknęło 80 Mm! O! :o
  • DST 105.65km
  • Czas 06:04
  • VAVG 17.41km/h
  • VMAX 60.37km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 2148m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Amico di bico, dz. 23, Sardynia raz!

Dziś dobry dzień, wreszcie wszystko poszło z grubsza tak, jak miało pójść :)
Pogoda OK (większość dnia słonecznie, tylko wczesnym popołudniem mocno się chmurzyło, ale bez konsekwencji), wiatr lekki i raczej korzystny, drogi w porządku, a niektóre nawet bardzo fajne (np. uroczo wijące się prawie puste krajówki przed Tempio Pausania i przed jeziorem). Więcej takich dni! :)

Rena Majore - Campovaglio - Luogosanto - Tempio Pausania (tu się jedna rzecz nie udała, bo w Lidlu akurat nie mieli kawy mrożonej - pierwszy Lidl, w którym jej nie było, a wcześniej nie kupiłem ani razu, bo bardziej się chciało pić coś gorącego a nie mrożonego :P) - Balestrieri (BIG) - Lago del Coghinas - Oschiri



Nocleg tez fajny - kwaterka z booking za 30 EUR - alternatywą było spanie na dziko nad widowiskowym jeziorem kilka km wcześniej (takim jak poniżej*), ale zadecydował fakt, że tu jest pralka, a ja miałem już właściwie wszystkie ciuchy brudne :P


* żartuję niestety - to mój dzisiejszy wygaszacz z Windowsa :P
  • DST 98.24km
  • Czas 05:37
  • VAVG 17.49km/h
  • VMAX 54.22km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 2323m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Amico di bico, dz. 22, www.porażka.fr

Dziś się zerwałem wyjątkowo wcześnie, żeby zdążyć na prom na 8:30. No i zdążyłem, na terminalu było o 8. Ja byłem. Promu nie było... Po ok pół godzinie czekania wraz z innymi zdezorientowanymi pasażerami, dowiedziałem się, że od wczoraj po południu wszystkie promy są odwołane z powodu silnego wiatru. Może o 10:30 prom wypłynie. A może nie. Oszczędzę długich (oj długich!) szczegółów oczekiwania, dość powiedzieć, że próba "łodziostopu" nie wypaliła, bo nikt nie chciał mnie zabrać, a przeprawa w inny sposób okazała się nie do przełknięcia - łodzią wycieczkowa cena wyniosłaby 450 EUR. Cóż było robić. Czekam...

Wreszcie, po kilkunastu wizytach na terminalu (w międzyczasie snułem się po miasteczku, jadłem, dumałem co robić, klikałem w komórkę, etc) o godz 14:30 okazało się, że godzinę prom wypłynie. Alleluja! A przecież nadal wieje tak samo mocno, więc czemu nie mógł wypłynąć wcześniej, a teraz może? Może francuski łącznik dopiero teraz dotarł...

No i faktycznie wypłynął. Załadowany autami po dach, a mnóstwo osób się nie załapało, bo w międzyczasie nagromadziło się samochodów i motocykli do imentu. Ciekawe, ile jeszcze będą koczować. No, ale na szczęście pieszych (i rowerzystów) zabierali bez ograniczeń. No więc przeprawiłem się. Dotarłem do Santa Teresa o 16:45. Cóż tu robić z tak miło rozpoczętym dniem? Najbliższy kemping za 5 km, kolejny jakikolwiek nocleg - za 50 km i za siedmioma górami (lasów tu zasadniczo nie ma ;) Odpowiedź była prosta. Pierwszy z moich dni zapasu zostaje wykorzystany. Zostaję tu na noc i od jutra jadę zgodnie z planem, mając już zaledwie 1 dzień zapasu. W sumie powinno wystarczyć, bywało, że i bez zapasu się jeździło...

A tak po cichutku to się cieszę z tej przygody, bo przy tym wietrze, który był, to bym na rowerze użył jak pies od tysiąca dni ;) A od jutra ponoć ma być nie dość ze słaby, to jeszcze sprzyjający!. Uwierzę, jak go poczuję na plecach, ale miejmy nadzieję :)


  • DST 17.66km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:25
  • VAVG 12.47km/h
  • VMAX 34.51km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 120m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Ami du bi, dzień 22, korsykańska masakra rowerem elektrycznym

Dziś ciężki dzień. Postanowiłem zaszaleć i nadrobić wczorajsze opóźnienie. W sumie nie wiem, po co, bo nie spieszy mi się. Trochę dla sportu, a trochę, bo na jutro mam zarezerwowany fajny nocleg w Oschiri na Sardynii. Można go odwołać bezkosztowo, ale mam ochotę tam być (może uda się dorwać pralkę...?), więc postanowiłem spróbować.

Rano wreszcie piękna pogoda, niebo niemal bezchmurne, o godz. 8 jak wyruszałem, było 14 stopni na 600 metrach npm. Na dole w Ghisonacci jestem przed 10 i robi się upalnie. Zakupy w Casino (bo dotychczas nie udało się odwiedzić żadnego sklepu z francuskimi pysznościami!) i lecę dalej. Kawałek jeszcze po płaskim do Sari-Solenzara i odbijam na biga Col de Bavella. Ostrzę sobie na niego zęby, bo jak bylem na tej przełęczy piechotą w 2001 roku (podczas robienia GR20), to pamiętam, że widoki były zarąbiste. To teraz pora ją zaliczyć od dołu :)

Początek niefajny. Czechy, gorąco, spory ruch. No i droga kiepska, jak większość tutaj. Wszystkie ulice powinny się nazywać Żwirki i Wigury, bo wyglądają tak ;) Tu akurat lepszy fragment, ale na gorszych nie chciało mi się zatrzymywać na zdjęcie ;)



No, ale też powoli robi się naprawdę ładnie. Skały, strzeliste turnie, powietrzne przepaście, etc. plus znalazłem coś takiego :)



To raczej naturalny kształt, wątpię, by ktokolwiek przycinał to drzewo w środku korsykańskiej głuszy :)

Nic to, podjeżdżam dalej. A tu klops, bo pogoda coraz bardziej się psuje. Widać pół ładnego dnia w śródziemnomorskim maju to już kurwa limit! Zaczyna mocno wiać, chmurzy się solidnie i trochę pokropuje. Na przełęczy widoczność kilkanaście metrów, z widoków niestety kompletne nici :(((

Nic to, ubiórka i zjazd do Zonzy. Tam oczywiście nie ma nic, jak wszędzie tutaj,więc lecę dalej. Znów czechy. Raz za gorąco, raz za zimno, ciągłe postoje na przebiórki, no żeż kurde! No i co chwile wyprzedzają mnie te wkurzające rowery elektryczne! Co prawda, jak mnie wyprzedziły na krótkim zatrzymaniu podczas zjazdu, to za długo przede mną nie były - nie miały szans :P Ale na podjeździe to ino śmig, niestety :(
No i pełno motocykli - hałas, smród, zmęczenie...

A do tego teraz już naprawdę solidnie wieje - jak jechałem wzdłuż jeziora zaporowego na 900 metrach, to boczny wiatr momentami spychał z drogi! Potem wreszcie konkretny zjazd do Porto Vecchio, z 900 na 10 m npm. Ale bardzo kręty, asfalt kiepski i bardzo wietrzny, więc nie poszalałem, bo trzeba było ostrożnie.

W Porto Vecchio ostatnie zakupy we Francji (majonez! Cydr!) i już lecę do Bonifacio. Ale tu kolejny klops, bo wiatr jest SWW, a ja jadę SSW, więc jest nieomal kurwa w ryj. A wieje potężnie, wręcz atomowo! A płasko też nie jest - ciągłe czechy. Na zjazdach ledwo ciągnę 20 km/h, na podjazdach (do 5%) raczej mniej niż 10. Co za dzień...



Do Bonifacio dojeżdżam wykończony. Kemping jest marny (nie ma na czym usiąść, miejsce na namiot błotniste, do prądu daleko, w umywalkach zimna woda, w prysznicach ukrop), ale jednak jest. A jutro rano opuszczam tę całą Korsykę, gdzie jestem (mam nadzieję) ostatni raz w życiu (wszystkie bigi wreszcie zrobione) i wracam do mojej ukochanej Italii :)

Ale trzeba przyznać, że pięknie to tu jest :) To jeszcze bonus: Excalibur :)

  • DST 149.93km
  • Teren 0.50km
  • Czas 07:36
  • VAVG 19.73km/h
  • VMAX 55.64km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 2196m
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Ami du bi, dzień 21

Ghisoni - Col de Verde - Ghisoni. Przemokłem do nitki i wszystkie kończyny mi zdrętwiały. Podjazd w deszczu spoko, ale zjazd bardzo nieprzyjemny. I jeszcze klocki hamulcowe z przodu mi padły, muszę wymienić*.



Więc dziś tylko na biga. Miałem jechać dalej, ale leje nieprzerwanie od wczoraj, mam dwa dni zapasu na trasie, a od jutra pogoda ma się poprawić, więc po prawdzie, zwyczajnie mi się nie chce moknąć i marznąć :P


*Klocki wymienione. Wytrzymały... 21 800 km!! Absolutny rekord! Cała wyprawa Amici di Bici, wypad do Czech i jeszcze sporo pomiędzy i teraz! Coś niewiarygodnego! :D POLECAM okładziny Author pomarańczowo-czarne :)
  • DST 35.16km
  • Czas 01:50
  • VAVG 19.18km/h
  • VMAX 40.05km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 670m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Ami du bi, dzień 20

Bastia - Aleria (dość nieprzyjemną, główną drogą, zwłaszcza jak zaczęło padać) - Ghisoni. Od wczoraj się chmurzyło, od rana popadywały pojedyncze krople od czasu do czasu, ale gdzieś tak po 50 km zaczęło już regularnie siąpić i tak zostało do końca. Na szczęście nie był to duży deszcz i w sumie nie przeszkadzał, zwłaszcza, jak zjechałem z głównej drogi i zacząłem podjazd. Wtedy to nawet przyjemnie chłodził :) Tylko zatrzymywać się nie było można na dłużej, bo dość szybko robiło się zimno. A szkoda, bo widoki ładne. Pierwszy gorge na tej wyprawie. Nie wiem, jak to jest, ale w Apeninach albo nie występują, albo nie buduje się w nich dróg. Za to we Francji jest ich na pęczki :)



W związku z tym na miejscu byłem już o 15:30 :P Nawet się zastanawiałem, czy nie skoczyć jeszcze dziś na biga, ale stwierdziłem, że to nic nie da, bo jutro i tak muszę spać po drodze na Bavellę, bo dalej na trasie nie ma sensownego noclegu. Czyli jutrzejszy dzień byłby absurdalnie krótki, a dzisiejszy wyżyłowany. Lepiej rozłożyć to po równo, a dziś napić się kawki po zarwanej wczoraj nocy :)



Trochę się bałem, czy znajdę nocleg w Ghisoni - niby jest kemping, ale czy czynny lekko przed sezonem i przy tej pogodzie...? Ale jest też Gite d'etape (coś w rodzaju hostelu) wg strony internetowej po 15 EUR za nocleg w wieloosobowym pokoju, więc jeśli tylko mają miejsca... W wieloosobowym nie mieli. Ale gość puścił mi dwójkę za 30 EUR. Sporo kasy jak na standard schroniskowy, ale jak na Francję to całkiem akceptowalna cena. Niższa niż za pokój w Formule1 :)

No i dobrze się stało, bo pół godziny po mnie dojechała grupa 14 rowerzystów z Franche-Comte i okazało się, że to dla nich były zarezerwowane dormitoria. A goście cisi nie są. Drą się do siebie, trzaskają drzwiami, tupią, gardłują... Słychać ich doskonale przez cienkie drewniane ścianki, ale przynajmniej nie jestem z nimi w pokoju :P
  • DST 104.65km
  • Teren 0.50km
  • Czas 05:01
  • VAVG 20.86km/h
  • VMAX 46.60km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 1311m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Amico di bico, dz. 19, parostatkiem wielki rejs

We Florencji na stację Santa Maria Novella na pociąg do Livorno. W Livorno na prom do Bastii. W Bastii na kemping. Strasznie długi dzień i strasznie nudny. Zwłaszcza, że prom się spóźnił. Ale przynajmniej kemping w Bastii fajny* :)
W każdym razie przez 3 dni zrestowałem się do imentu i jest spręż do jazdy :) Gorzej, że od jutra rana ma lać... :/


*Jednak nie do końca. Ok godz. 22 tuż obok zaczęła się dyskoteka pod gołym niebem i skończyła się dopiero o 3 nad ranem. Próbowałem spać, ale marnie to szło. Bardziej drzemałem. Prawdziwy sen to raptem od 3 do 6 rano :P
  • DST 14.37km
  • Czas 00:50
  • VAVG 17.24km/h
  • VMAX 41.51km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 71m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Użytkowo, Wyprawa

Amico di bico, dz. 18, zwiedzanie Florencji

w tym skok na Cimitero Trespiano które jest 300 metrów ponad miastem. Chyba mi brakowało podjazdów ;)
Ale też pozwiedzałem zacnie. Czuje się usatysfakcjonowany :)


Florencja fajna, ale do Rzymu się nie umywa. Brakuje starożytności. Aczkolwiek dla odmiany jest sporo średniowiecza (gotyk), którego w Rzymie w zasadzie nie uświadczysz :)


Palazzo Vecchio, dawna siedziba Rady Miejskiej


strop w holu wejściowym tamże


dzwonnica Giotta przy katedrze Matki Boskiej Kwietnej (też świetnej! ;)

No i wreszcie ładna pogoda! Jak długo...?
  • DST 40.50km
  • Teren 0.50km
  • Czas 02:33
  • VAVG 15.88km/h
  • VMAX 66.87km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 384m
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Użytkowo, Wyprawa

Amico di bico, dz. 17, restowy

Po mieście Florencja w poszukiwaniu pesto mandolrlowego w róznych Pennych. Niestety nie ma :(

  • DST 13.59km
  • Czas 00:46
  • VAVG 17.73km/h
  • VMAX 35.64km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 24m
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 maja 2019 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Amico di bico, dz. 16, pod chmurami Toskanii

Chiusi della Verna - Bibbiena (zjazd bez specjalnej historii, z małym podjazdem pośrodku, ale na początku ładny widok z dołu na opactwo La Verna. Z tej perspektywy odrobine przypominało Meteory :) - Passo Consuma - Pontassieve (epicki zjazd niemal 1000m, w stylu alpejskich, tylko widoki nie aż takie) - Firenze.
Cały dzień groziło deszczem, ale lunęło dopiero jak byłem bezpieczny w AirBnB. I dobrze, chociaż raz się udało :P


Dzień się okazał łatwy. I dobrze, bo już mi się zmęczenie kumulowało, co było czuć wczoraj. Rest we Florencji mocno wskazany :)

PS. Rekord podjazdów w maju (zeszłoroczny) pobity :)
  • DST 86.37km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:26
  • VAVG 19.48km/h
  • VMAX 58.71km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 1261m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl