Wpisy archiwalne w kategorii
Surly-arch
| Dystans całkowity: | 80462.30 km (w terenie 1049.48 km; 1.30%) |
| Czas w ruchu: | 3886:08 |
| Średnia prędkość: | 20.70 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 82.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 763770 m |
| Liczba aktywności: | 991 |
| Średnio na aktywność: | 81.19 km i 3h 55m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 17 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 15
Zernez - Ofenpass (jedyny z naszych BIGów, na którym byłem wcześniej - z Transatlantykiem i Wilkiem - tyle że z drugiej strony; z tej zaskoczył nas sporym zjazdem w połowie podjazdu - jak to możliwe, że go nie pamiętalismy? :o) - Santa Maria - Glorenza (tu walnęliśmy pod marketem po dwa jogurty - we Włoszech żarcie jest ciut tańsze, więc można poszaleć ;) - Naturno - Merano (zapamiętany sprzed dwóch lat fantastyczny zjazd tunelami z zakazem do miasta) i wreszcie - walcząc z dużym wmordęwindem - Bolzano.
Mieliśmy pojechać za Bolzano, ale nas ten wiatr dobił. No i ten upał.
A w ogóle to mieliśmy jechać na Jaufenpass i dalej Vipiteno, ale w Merano doszło do burzliwej dyskusji, w toku której postawiliśmy na całkowicie nową trasę przez Dolomity, zamiast dublować kawałek z Vipiteno do Ortisei. Co prawda w ten sposób wypadł jeden BIG mniej, ale skróciliśmy nieco trasę i udało się znacznie ograniczyć fragmenty, które już znaliśmy, a Dolomity i tak zapewne dadzą nam w kość ;)
No i za Merano znaleźliśmy superprzyjazdy serwis rowerowy, gdzie pan w 5 minut i za darmo wymienił Serweczowi szprychę i wycentrował koło :)
Mieliśmy pojechać za Bolzano, ale nas ten wiatr dobił. No i ten upał.
A w ogóle to mieliśmy jechać na Jaufenpass i dalej Vipiteno, ale w Merano doszło do burzliwej dyskusji, w toku której postawiliśmy na całkowicie nową trasę przez Dolomity, zamiast dublować kawałek z Vipiteno do Ortisei. Co prawda w ten sposób wypadł jeden BIG mniej, ale skróciliśmy nieco trasę i udało się znacznie ograniczyć fragmenty, które już znaliśmy, a Dolomity i tak zapewne dadzą nam w kość ;)
No i za Merano znaleźliśmy superprzyjazdy serwis rowerowy, gdzie pan w 5 minut i za darmo wymienił Serweczowi szprychę i wycentrował koło :)
- DST 137.81km
- Czas 06:02
- VAVG 22.84km/h
- VMAX 67.50km/h
- Temperatura 38.0°C
- Podjazdy 1091m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 14
Rano poszło równie dobrze, jak wieczorem, a nawet lepiej, bo okazało się, że łatki na materacu, wprawdzie nieidealnie, ale jednak trzymają ;)
Przeto w upale pojechaliśmy tak: Ilanz - fantastyczny kanion górnego Renu (trzeba się trzymać bocznej drogi po prawej stronie rzeki) - Chur - Lenzerheidepass (niby niewysoka, ale zacna, ładnych kilka kilometrów trzymała 10-12%, a na zjeździe trzasnęliśmy niespodziewanie rekordowe prędkości wyprawy) - Tiefencastel - Albula pass (z tej strony mocna rzecz, chłopaki twierdzili, że najtrudniejsza na wyprawie, dla mnie raczej w pierwszej trójce) - La Punt - Brail.
Po godzinie jazdy padła mi linka od tylnej przerzutki, ale o dziwo wymieniliśmy bez problemów! :) Natomiast później Serweczowi poszła szprycha w tylnym kole od strony kasety, więc wieczorem zabrał się do wymiany. A tu się okazuje, że transatlantykowy klucz do kaset nie pasuje do jego koła! :o Chcąc nie chcąc, nacentrowalismy nieco pozostałe szprychy i zostawiliśmy naprawę do chwili, aż trafi się jakiś serwis, który odkręci kasetę.
Nocleg znów na dziko - pod lasem przy zamkniętej szopie, przy której były stolik i ława - pełen komfort! :)
Przeto w upale pojechaliśmy tak: Ilanz - fantastyczny kanion górnego Renu (trzeba się trzymać bocznej drogi po prawej stronie rzeki) - Chur - Lenzerheidepass (niby niewysoka, ale zacna, ładnych kilka kilometrów trzymała 10-12%, a na zjeździe trzasnęliśmy niespodziewanie rekordowe prędkości wyprawy) - Tiefencastel - Albula pass (z tej strony mocna rzecz, chłopaki twierdzili, że najtrudniejsza na wyprawie, dla mnie raczej w pierwszej trójce) - La Punt - Brail.
Po godzinie jazdy padła mi linka od tylnej przerzutki, ale o dziwo wymieniliśmy bez problemów! :) Natomiast później Serweczowi poszła szprycha w tylnym kole od strony kasety, więc wieczorem zabrał się do wymiany. A tu się okazuje, że transatlantykowy klucz do kaset nie pasuje do jego koła! :o Chcąc nie chcąc, nacentrowalismy nieco pozostałe szprychy i zostawiliśmy naprawę do chwili, aż trafi się jakiś serwis, który odkręci kasetę.
Nocleg znów na dziko - pod lasem przy zamkniętej szopie, przy której były stolik i ława - pełen komfort! :)
- DST 138.96km
- Teren 0.50km
- Czas 07:52
- VAVG 17.66km/h
- VMAX 73.00km/h
- Temperatura 33.0°C
- Podjazdy 2763m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 13
Brig - Furkapass (kolejny bardzo długi podjazd - końcówka zacna, przekraczało 12%, ale widoki na czoło Lodowca Rodańskiego - niestety z drogi nie widać całości - wynagradzały wysiłek) - Andermatt - Oberalppass (dobrze nam się z Serweczem jechało - Transatlantyk jak zwykle daleeeko z przodu - i nawet wreszcie wyprzedzaliśmy jakiegoś rowerzystę! A pociąg wyprzedił nas, ale niewiele ;) - Disentis - Rabius.
Wreszcie dobre miejsce na dziko - dobrze osłonięta łączka w pobliżu wioski. Blisko do wody, bo w sąsiedztwie był dom w budowie. Mieliśmy też (betonową) wannę, która stała przed pobliską szopą, więc w całości umyliśmy się z butelek :)
Niestety klejenie materaca nie do końca się udało - jedna z komór trzyma, ale na drugiej znalazła się druga dziurka. Zakleiłem. Zobaczymy...
Wreszcie dobre miejsce na dziko - dobrze osłonięta łączka w pobliżu wioski. Blisko do wody, bo w sąsiedztwie był dom w budowie. Mieliśmy też (betonową) wannę, która stała przed pobliską szopą, więc w całości umyliśmy się z butelek :)
Niestety klejenie materaca nie do końca się udało - jedna z komór trzyma, ale na drugiej znalazła się druga dziurka. Zakleiłem. Zobaczymy...
- DST 133.80km
- Czas 07:17
- VAVG 18.37km/h
- VMAX 65.13km/h
- Temperatura 32.0°C
- Podjazdy 2530m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 14 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 12
Sierre - Visp. Potem dzień restowy.
Na kempingu w Visp zameldowaliśmy się przed 10 rano! :D
Transatlantyk pojechał samotnie spełniać marzenia, czyli zobaczyć Matterhorn z Zermatt. Z tego co mówił, Matterhorn niestety ukrył się w chmurach.
My z Serweczem zrobiliśmy zakupy (m. in. nowe spodnie dla mnie - te stare zielone nie wytrzymały presji ;) zakleilismy mój materac (poprzedniej nocy okazało się, że dwie komory są dziurawe), zjedliśmy mnóstwo owoców, wycentrowaliśmy serweczowe koła, umyliśmy rowery (kilka dni wcześniej przejeżdzalismy przez potworne błocko na drodze i dotychczas były zachlapane na rudo-piaszczyście ;) i się pobyczyliśmy. Wieczorem kąpiel w kempingowym basenie i mnóstwo, MNÓSTWO chrabąszczy! Szlag mnie trafiał od tego robactwa!!
Na kempingu w Visp zameldowaliśmy się przed 10 rano! :D
Transatlantyk pojechał samotnie spełniać marzenia, czyli zobaczyć Matterhorn z Zermatt. Z tego co mówił, Matterhorn niestety ukrył się w chmurach.
My z Serweczem zrobiliśmy zakupy (m. in. nowe spodnie dla mnie - te stare zielone nie wytrzymały presji ;) zakleilismy mój materac (poprzedniej nocy okazało się, że dwie komory są dziurawe), zjedliśmy mnóstwo owoców, wycentrowaliśmy serweczowe koła, umyliśmy rowery (kilka dni wcześniej przejeżdzalismy przez potworne błocko na drodze i dotychczas były zachlapane na rudo-piaszczyście ;) i się pobyczyliśmy. Wieczorem kąpiel w kempingowym basenie i mnóstwo, MNÓSTWO chrabąszczy! Szlag mnie trafiał od tego robactwa!!
- DST 42.12km
- Czas 02:03
- VAVG 20.55km/h
- VMAX 38.50km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 191m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 11
Aosta - Col du Grand St. Bernard (łatwa, ale po wczorajszym doświadczeniu jechałem bardzo, bardzo spokojnie, a Serwecz był tak miły, ze dotrzymał mi towarzystwa) - Bourg St. Pierre - (pominęliśmy kolejny BIG - Col des Planches, po pierwsze zmęczenie, a po wtóre w ogóle nie zauważyliśmy skrętu!) - Martigny - Sion -Sierre.
Odcinek doliną górnego Rodanu mieliśmy z fantastycznym wiatrem w plecy - trzydziestka rzadko schodziła z licznika :)
Nocleg na dziko obok obozowiska Cyganów pod Sierre. Dość kamieniście, ale w sumie nieźle, zwłaszcza, ze udało nam się prawie ;) wziąć kąpiel w umywalce w pobliskim MacDonaldzie ;)
Pierwszy od Nicei dzień wyprawowy z zaledwie jednym BIGiem. Może to i lepiej, bo zmęczenie znów ogromne. Upał też.
Odcinek doliną górnego Rodanu mieliśmy z fantastycznym wiatrem w plecy - trzydziestka rzadko schodziła z licznika :)
Nocleg na dziko obok obozowiska Cyganów pod Sierre. Dość kamieniście, ale w sumie nieźle, zwłaszcza, ze udało nam się prawie ;) wziąć kąpiel w umywalce w pobliskim MacDonaldzie ;)
Pierwszy od Nicei dzień wyprawowy z zaledwie jednym BIGiem. Może to i lepiej, bo zmęczenie znów ogromne. Upał też.
- DST 151.47km
- Teren 0.40km
- Czas 07:30
- VAVG 20.20km/h
- VMAX 69.05km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 2068m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 12 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 10
Col de l'Iseran (dość trudna, ale że robiona rano, to poszła bezproblemowo) - Val d'Isere (zakupy w najdroższym markecie na wyprawie) - Seez - Col du Petit St. Bernard (niby łatwa, a potwornie dała mi w kość, chyba nazbyt dziarsko jechałem na początku, oczywiście w upale, a potem zrobiło się pod wiatr i nawet na trzyprocentówce się wlokłem :/ w ogóle jakoś marnie się czułem w końcówce tego dnia, nie wiem, czy nie byłem lekko chory - może udar cieplny?) - La Salle.
Pominęliśmy Colle San Carlo (BIG), mimo ze nie był to podjazd tam i z powrotem. Po pierwsze zbierało się na burzę (skończyło się na wieczornym i nocnym deszczu), a po drugie - ważniejsze - byłem naprawdę cholernie zmęczony.
Nocleg na kempingu (znów podjazd na koniec dnia), we Włoszech już drożej, ale jakoś nie uśmiechało nam się na dziko, zwłaszcza że dolina Aosty jest bardzo mocno zagospodarowana i nie bardzo było miejsce.
Pominęliśmy Colle San Carlo (BIG), mimo ze nie był to podjazd tam i z powrotem. Po pierwsze zbierało się na burzę (skończyło się na wieczornym i nocnym deszczu), a po drugie - ważniejsze - byłem naprawdę cholernie zmęczony.
Nocleg na kempingu (znów podjazd na koniec dnia), we Włoszech już drożej, ale jakoś nie uśmiechało nam się na dziko, zwłaszcza że dolina Aosty jest bardzo mocno zagospodarowana i nie bardzo było miejsce.
- DST 138.52km
- Teren 1.00km
- Czas 07:50
- VAVG 17.68km/h
- VMAX 70.00km/h
- Temperatura 36.0°C
- Podjazdy 2822m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 11 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 9
Col du Galibier (jak na tak słynną przełęcz była zaskakująco łatwa - tylko końcówka ok. 12%, ale trzeba wziąć pod uwagę, że podjeżdżaliśmy od najłatwiejszej strony i rano, a więc jeszcze bez upału, poza tym po dniu restowym byłem jak nowo narodzony ;) - Valloire (wielki korek w małym miasteczku - o mało nie zgubilismy Transatlantyka! ;) - St. Michel (fajny zjazd do miasteczka - ładnie się pędziło, ale stąd już było lekko pod górkę i upał) - Lanslebourg - (dalej sam) - Col du Mont Cenis (od łatwiejszej strony, ale końcówka pod zajebisty wiatr i tak dała w kość) - Lanslebourg.
Świetnie mi się dziś jechało i tylko dlatego zdecydowałem się na tego bocznego BIGa. Mam nadzieję, ze jutro nie będę tego żałował ;)
Nocleg na kolejnym kempingu - robimy się sybarytami ;) No, ale był telebim, więc warto było. A w zasadzie byłoby, bo Holandia niestety przegrała finał mistrzostw świata... :(
Świetnie mi się dziś jechało i tylko dlatego zdecydowałem się na tego bocznego BIGa. Mam nadzieję, ze jutro nie będę tego żałował ;)
Nocleg na kolejnym kempingu - robimy się sybarytami ;) No, ale był telebim, więc warto było. A w zasadzie byłoby, bo Holandia niestety przegrała finał mistrzostw świata... :(
- DST 141.25km
- Czas 07:42
- VAVG 18.34km/h
- VMAX 65.50km/h
- Temperatura 32.0°C
- Podjazdy 2874m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 10 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 8
Dzień restowy. Zwiedzanie Briancon. Po średniej widać, że się nie spieszyliśmy :P
Transatlantyk pojechał zaś na Col du Granon.
Transatlantyk pojechał zaś na Col du Granon.
- DST 18.73km
- Teren 1.00km
- Czas 01:35
- VAVG 11.83km/h
- VMAX 56.81km/h
- Temperatura 27.0°C
- Podjazdy 445m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 9 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 7
Col de Vars (dobrze poszła, aczkolwiek w kość dały roje much na podjeździe - raz mi się udało zabić z 7 na raz, kiedy przysiadły na rękawiczce! :P) - Guillestre - Col d'Izoard (jak dla mnie jeden z dwóch najtrudniejszych podjazdów na wyprawie - drugi to Hochtor - podjazd bardzo długi - 40 km - w potwornym upale, bez cienia i z długimi prostymi o nachyleniach typu 10-12% - proste są najgorsze, bo jadąc, widzi się, że jeszcze cholernie dużo tej rzeźni zostało ;) końcówka piękna widokowo - kompletnie pozbawiony roślinności cyrk lodowcowy - ktoś go ładnie określił "pustynią" - widoki niesamowite, ale wysiłek potworny) - Briancon.
Odcinek z Guillestre do Briancon jechaliśmy z samym Transatlantykiem, bo Serweczowi nawalił przedni hamulec i pojechał krótszą drogą do Briancon, żeby dorwać serwis rowerowy. Ale udało mu się naprawić :)
Nocleg na kempingu nad Briancon (na koniec strasznie ciężkiego dnia jeszcze spory podjazd ;), a że wkradło się duże zmęczenie, to jutro dzień restowy.
Odcinek z Guillestre do Briancon jechaliśmy z samym Transatlantykiem, bo Serweczowi nawalił przedni hamulec i pojechał krótszą drogą do Briancon, żeby dorwać serwis rowerowy. Ale udało mu się naprawić :)
Nocleg na kempingu nad Briancon (na koniec strasznie ciężkiego dnia jeszcze spory podjazd ;), a że wkradło się duże zmęczenie, to jutro dzień restowy.
- DST 98.25km
- Teren 1.00km
- Czas 06:56
- VAVG 14.17km/h
- VMAX 66.50km/h
- Temperatura 42.0°C
- Podjazdy 2450m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 8 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 6
Col St. Martin - St. Saveur - St. Etienne-de-Tinee - Cime de la Bonette (niezbyt trudny, ale cholernie długi podjazd - 2300 m przewyższenia - w upale bardzo męczący, a sama końcówka to 200 metrów podwyższenia z nachyleniem 12-14% - dało w kość) - Jausiers.
Nocleg na kempingu - we Francji kempingi tanie (5-7 EUR od osoby przy nocowaniu we trójkę w jednym namiocie) - można poszaleć! ;)
Nocleg na kempingu - we Francji kempingi tanie (5-7 EUR od osoby przy nocowaniu we trójkę w jednym namiocie) - można poszaleć! ;)
- DST 107.17km
- Czas 07:12
- VAVG 14.88km/h
- VMAX 62.20km/h
- Temperatura 34.0°C
- Podjazdy 2706m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















