Informacje

  • Wszystkie kilometry: 234750.18 km
  • Km w terenie: 5557.21 km (2.37%)
  • Czas na rowerze: 471d 20h 29m
  • Prędkość średnia: 20.73 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Surly-arch

Dystans całkowity:80462.30 km (w terenie 1049.48 km; 1.30%)
Czas w ruchu:3886:08
Średnia prędkość:20.70 km/h
Maksymalna prędkość:82.50 km/h
Suma podjazdów:763770 m
Liczba aktywności:991
Średnio na aktywność:81.19 km i 3h 55m
Więcej statystyk
Środa, 11 sierpnia 2010 Kategoria Surly-arch, czasówka, Wycieczka

Happy 99 minutes, czyli rekordowa czasówka :D

Stała trasa i absolutnie fantastyczny wynik.
Nie wiem, jak mi się to udało zrobić, ale sam sobie niniejszym serdecznie gratuluję! :DDD

Dobra, po ochłonięciu mam koncepcję, jak do tego doszło: na początku przeleciałem przez miasto za TIRem (trzy zatrzymania na światłach) i dzięki temu na dzień dobry miałem średnią 38,5. Poza miastem TIR mi wkrótce uciekł, ale po lekkim spadku średniej utrzymałem ją w okolicach 37 (mimo sześciu kolejnych przymusowych zatrzymań) aż do ponownego wjazdu do miasta, gdzie w samej końcówce straciłem te 0,3 km/h (cztery zatrzymania i trochę przeciskania się między autami). Prawdopodobnie w dużej mierze zagrała psychologia: ja po prostu bardzo chciałem utrzymać tę fantastyczną średnią :)
Pomogła chyba też niemal bezwietrzna pogoda. W ostatnich latach to prawdziwy rarytas ;)
Ale co ciekawe nie czuję się specjalnie bardziej zmachany niż po tej samej trasie robionej ze średnimi typu 31-32. Widać, że jednak w człowieku drzemią wielkie rezerwy, trzeba tylko mieć motywację, by je uruchomić.
  • DST 60.57km
  • Czas 01:39
  • VAVG 36.71km/h
  • VMAX 63.78km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 210m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 sierpnia 2010 Kategoria Surly-arch, Wycieczka

Sto bą*, czyli setka z N. :)

Od rana padało, więc ruszyliśmy z N. dopiero po godz. 14. Mimo to spokojnie daliśmy radę wykręcić setkę i to przy silnym wietrze z zachodu. N. kręci już niesamowicie! :D

Łódź - Andrzejów - Wiączyń - Eufeminów - Gałkówek (oglądanie dwóch cmentarzy z I Wojny Światowej) - Bogdanka - Brzeziny - Rogów - Jeżów - Wierzchy - Koluszki - Różyca - Gałków - Justynów - Andrespol - Wiśniowa Góra - Kolumny - Łódź.
* przeczytać na głos ;)
  • DST 102.47km
  • Teren 0.40km
  • Czas 04:23
  • VAVG 23.38km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 384m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 sierpnia 2010 Kategoria Surly-arch, Wycieczka

Rozkręcanie po wyprawie

Łódź - Konstantynów - Lutomiersk - Szadek - Sikucin - Boczki - Annopole - Zduńska Wola - Łask - Pabianice - Łódź.
Niezbyt silny wiatr z SW, ale dał w kość.
Wieczorem dokrętka z N. na Rudę i z powrotem.
Czemu jestem taki zmęczony? :(
  • DST 129.39km
  • Teren 1.00km
  • Czas 05:10
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 355m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 lipca 2010 Kategoria Surly-arch, Wycieczka

Z N. dobylegdzie :)

Ruda - Gadka Stara - Ksawerów - Pabianice - Łódź. Do domu przegoniły nas deszcz i błocko ;)
  • DST 31.83km
  • Teren 0.50km
  • Czas 01:35
  • VAVG 20.10km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 117m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 lipca 2010 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Powrót z dworca

Z Łodzi-Widzew w ulewie i na Śląskiej w wodzie po piasty! Nic nie kłamię! Żałowałem, że nie mam wiosła! ;)

Podsumowanie
Całkowity dystans wyprawy Le B.I.G. Tour des Alpes 2010 wyniósł 2.530,330 km, a suma podjazdów 38.943 m, czyli średnio wyraźnie więcej podjeżdżaliśmy niż podczas Balkaplina 2009 (teraz 1.539 m na każde 100 km trasy, a wówczas 1.172,5 m/100 km)
Całkowity koszt: 1.800 zł
  • DST 10.02km
  • Czas 00:30
  • VAVG 20.04km/h
  • VMAX 31.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 21m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 22 lipca 2010 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 20 i ostatni

Mariazell - Terz - Rohrer Sattel (ostatni BIG wyprawy - i całe szczęscie, mam dość podjazdów na kilka tygodni! ;) - Pernitz -Wiener Neustadt - Eisenstadt - Neusiedl - Bratyslawa - (pociąg) - Skalite - Przeł. Zwardońska - Zwardoń.

Potworny upał. Upał i parno. I gorąco, i duszno. MASAKRA!! A oprócz tego UPAŁ!!
No, ale chcieliśmy dziś być w Bratysławie i zakończyć tę nierówną walkę ;);) więc mimo to jechaliśmy. W Eisenstadt pożegnaliśmy się z Transatlantykiem, który pożeglował szybciej, żeby dojechać za Bratysławę, tam spać i nazajutrz dalej ciąć rowerem, aż dotnie do Ostrowca Świętokrzyskiego. A my powiedzieliśmy "pas". Udało się nam jeszcze dwukrotnie okrążyć Bratysławę - najpierw w Austrii, mając ją po prawej stronie, a potem na Słowacji, oglądając ją z lewej, zanim wreszcie wjechaliśmy do miasta (tak bystro poprowadzili drogę, no! :)
I tylko dzięki temu krążeniu wyszedł nam tak masakryczny dystans na koniec wyprawy. Mój rekord życiowy z pełnym bagażem, Serwecza chyba też, ale wtedy nawet sobie tego nie uświadomiliśmy. Że się powtórzę: MASAKRA :P

Potem już normalne słowackie życie, czyli:
- nie można się myć w umywalni na dworcu,
- szybciej wyciągaj portfel, skoro chcesz ODE MNIE kupić bilet na pociąg,
- kup no ode mnie kamerę wartą 900 EUR za 100 EUR - tu za rogiem jest mój sklep! (specjalnie dla Ciebie otworzę go o godz. 22... czyżby łomem? :p)
i takie tam inne. Krótko mówiąc - jakbym się cofnął o dobre 15 lat, ech młodość :D

No, ale jest pociąg, więc jadziem. Nocleg na dworcu w Żylinie też nie wypadł źle, natomiast porannego sprintu rowerowego na Przełęcz Zwardońską nie zapomnę chyba nigdy. 11 km/h na dziesięcioprocentówce z pełnym bagażem to jest coś, no nie?! :D Ale na pociąg w Zwardoniu zdążyliśmy... na styk :)
  • DST 220.72km
  • Czas 09:56
  • VAVG 22.22km/h
  • VMAX 66.00km/h
  • Temperatura 36.0°C
  • Podjazdy 1499m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 lipca 2010 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 19

Rano wstaliśmy wypoczęci i stwierdziliśmy, że dziś nic ciekawego nie ma w planie, żadnych trudnych przełęczy ani innych wyzwań, więc pozostaje nam powalczyć o średnią ;) No i powalczyliśmy, zwłaszcza, że przez większość dnia mielismy fantastyczny wiatr w plecy! :)
A było tak: Schladming - Liezen - Admont - Park nardowy Gesäuse (kolejny fantastyczny kanion, który przelecieliśmy na pełnym biegu, bo akurat strzeliło nam do głowy się pościgać - ale i tak był przepiękny!) - Göstling - Lunz - Grubberg (BIG-pomyłka - za co ten BIG?!) - Langau - Zellerrain (tu już byliśmy z Serweczem naprawdę zmęczeni, więc skończyła się "walka o średnią" - Serwecz nawet wymiotował, podejrzewam, że to był niegroźny udar słoneczny - i gdyby nie to, że Transatlantyk nam wypruł do przodu i nie odbierał SMSów, to nalegalibyśmy, by w tej dolinie nocować; no, ale wypruł, więc raczej niegroźny BIG stał się prawdziwą drogą przez mękę; ale jeśli nie my, to kto?! ;) - Mariazell.

Nocleg na kempingu nad Erlaufsee - trochę zbyt wielu turystów, ale po tak "sytym" dniu prysznic był koniecznością ;)
  • DST 189.93km
  • Czas 07:57
  • VAVG 23.89km/h
  • VMAX 69.05km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Podjazdy 1840m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 lipca 2010 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 18

Hochtor (formalnie i chyba faktycznie najtrudniejszy podjazd wyprawy - od Heiligenblut nachylenie nie schodziło poniżej 9%, a dominowało 10-11, swoje dołożyły też skumulowane zmęczenie całą trasą i upał, który wrócił, by nas dręczyć ;) - Bruck - Bischofshofen (mielismy wjechać na Dientner Sattel - kolejny BIG - ale droga była zamknięta, a objazdem nie chciało nam się tłuc) - Radstadt - Mandling.

Nocleg na dziko w sąsiedztwie cementowni - spory ruch aut na bocznej dróżce w pobliżu, ale nikt się nie przyczepił ;)
  • DST 141.14km
  • Teren 2.50km
  • Czas 07:56
  • VAVG 17.79km/h
  • VMAX 69.00km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 2347m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 lipca 2010 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 17

Cortina d'Ampezzo - Passo Tre Croci (mocny podjazd z trzymającą "dziesiątką") - Misurina - Tre Cime di Lavaredo (na pewno najtrudniejszy podjazd na wyprawie, tyle że robiony "na lekko" nie był tak morderczy, zwłaszcza, że nie było upału. Ale trzymające nachylenie 14-16% to jest jednak coś :) no i świetnie było wreszcie zobaczyć tę "Mekkę wspinania" na własne oczy, wyrównawszy porachunki sprzed roku) - Misurina - piękny i długi zjazd - Dobiacco - dalsza cześć zjazdu, tym razem doliną Drawy, niestety już znacznie łagodniejszą i pod wiatr - Lienz (Aldi! tanie żarcie!) - Iselsberg (na mapie niepozorna przełączka, ale w terenie kawałek stromego, choć niezbyt długiego podjazdu - w upale i z zaskoczenia dała w kość, zwłaszcza Serweczowi ;) - Winklern - Mortschach.

Nocleg po raz pierwszy od kilku dni na kempingu - takim "chłopskim" - z oborą i stertą gnoju, ale zadbanym i z ciepłą wodą, a przy tym niedrogim. Należało nam się! ;)
  • DST 130.67km
  • Czas 06:43
  • VAVG 19.45km/h
  • VMAX 69.05km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 2114m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 18 lipca 2010 Kategoria Surly-arch, Wyprawa

Le B.I.G Tour des Dolomites ;) dzień 16

Passo Costalunga (nie BIG, ale zaiste szkoda, bo podjazd bynajmniej nie łatwiejszy od np. Col de Braus czy Petit St. Bernard - to chyba sąsiedztwo Pordoi sprawia, że tej przełęczy nie przyznano miana BIGa) - Canazei - Passo Pordoi (wymagająca, trzyma nachylenie i nie odpuszcza) - Arabba - fantastycznie, trawersem wysoko na zboczu doliny poprowadzona droga - Livinallongo - Passo Falzarego - Passo Valparola (Falzarego porównywalne z Pordoi, a stamtąd trzyma 10% przez 1300 metrów na Valparolę na dość prostym odcinku, co sprawiło, że na powrotnym zjeździe naprawdę zdrowo się rozpędziliśmy i ja - trochę zapomniawszy, że nie mam bagażu, który bym mnie stabilizował - o mało co nie straciłem kontroli nad rowerem przy 65 km/h - na szczęście opanowałem - się i rower ;) - Pocol

Pierwszy nie upalny dzień wyprawy. Co więcej, bywało zimno! Na dole ok. 22 stopni, na przełęczach 12-14. Pochmurno. W sumie miła odmiana po dotychczasowych upałach, na szczęście nie padało, ale jak widać w Dolomitach zawsze jest znacznie gorsza pogoda niż w okolicy ;)

Zdecydowanie najfajniejszy nocleg na dziko na tej wyprawie. Namierzyliśmy mianowicie opuszczony dom "Casa Cantoniera" (dom dróżnika) przy szosie do Cortiny i okazało się, że to trzygwiazdkowy hotel za friko! ;) Szczegóły tutaj.
  • DST 110.83km
  • Teren 1.00km
  • Czas 07:47
  • VAVG 14.24km/h
  • VMAX 66.00km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 3191m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl