Wpisy archiwalne w kategorii
!Surlier
| Dystans całkowity: | 37344.25 km (w terenie 679.03 km; 1.82%) |
| Czas w ruchu: | 1987:41 |
| Średnia prędkość: | 18.79 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 77.37 km/h |
| Suma podjazdów: | 614445 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 168 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 144 (0 %) |
| Suma kalorii: | 143044 kcal |
| Liczba aktywności: | 564 |
| Średnio na aktywność: | 66.21 km i 3h 31m |
| Więcej statystyk | |
Irenental i Greifenstein z N.
Ottakring - Hütteldorf - Purkersdorf - Wienerwaldsee - Irenental - Sieghartskirchen - Königsstetten - Wördern - Burg Greifenstein (niestety teren prywatny i niedostępny) - powrót wzdłuż Dunaju. Ile ludzi plażuje! :)
Początek się wkleił z poprzedniej trasy, już mi się nie chciało poprawiać :p
Początek się wkleił z poprzedniej trasy, już mi się nie chciało poprawiać :p
- DST 90.27km
- Teren 2.00km
- Czas 04:29
- VAVG 20.13km/h
- VMAX 49.96km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 598m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Wysoka ściana
No, troszkę poszalałem. Myślałem, że będę dętka po wczorajszym, a tymczasem byłem wręcz mocnawy :)
W tamtą stroną potworna walka z wiatrem, zwłaszcza jak wyjechałem zza osłony w gór w Baden. Potem podjazd na biga Hohe Wand, gdzie na skywalku dosłownie łeb urywało.
https://www.youtube.com/shorts/wDx0AKQdyc8

Baden bei Wien

Raxalpe-Schneeberg



Hohe Wand
Z powrotem zaś czysta poezja. To co w tamtą stronę jechałem 6,5 godziny, to z powrotem... 3,5 :) (no dobra, wracałem krótszą i płaską trasą, ale jednak!)
W tamtą stroną potworna walka z wiatrem, zwłaszcza jak wyjechałem zza osłony w gór w Baden. Potem podjazd na biga Hohe Wand, gdzie na skywalku dosłownie łeb urywało.
https://www.youtube.com/shorts/wDx0AKQdyc8

Baden bei Wien

Raxalpe-Schneeberg



Hohe Wand
Z powrotem zaś czysta poezja. To co w tamtą stronę jechałem 6,5 godziny, to z powrotem... 3,5 :) (no dobra, wracałem krótszą i płaską trasą, ale jednak!)
- DST 155.11km
- Czas 06:51
- VAVG 22.64km/h
- VMAX 62.64km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 1598m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Na spokojnie
Przy pięknej pogodzie, acz wkurzającym wietrze E:
Wien - Laab im Walde - Pressbaum - Rappoltenkirchen - Sieghartskirchen - Riedberg - Mauerbach - Hainbuch - Sieblingstein - Exelberg - Wien.
Surlier to jest jednak najlepszy rower świata :)
Wien - Laab im Walde - Pressbaum - Rappoltenkirchen - Sieghartskirchen - Riedberg - Mauerbach - Hainbuch - Sieblingstein - Exelberg - Wien.
Surlier to jest jednak najlepszy rower świata :)
- DST 77.81km
- Czas 03:25
- VAVG 22.77km/h
- VMAX 55.53km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 1109m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Nareszcie Wienerwald
Ottakring - Neuwaldegg - Exelberg - Steinriegl - St Andra - Koenigstetten - Unterkirchbach - Sieblingstein - Exelberg - Neuwaldegg - Ottakring.
Umiarkowana temperatura i słabiutki zmienny wiatr. Fajnie na pierwszą wycieczkę sezonu :) (w sumie to drugą, bo przecież Malta!). No i faktycznie przestało stukać! :D
Umiarkowana temperatura i słabiutki zmienny wiatr. Fajnie na pierwszą wycieczkę sezonu :) (w sumie to drugą, bo przecież Malta!). No i faktycznie przestało stukać! :D
- DST 50.41km
- Czas 02:20
- VAVG 21.60km/h
- VMAX 59.15km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 1040m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście Wiedeń
Testowanie nowego przedniego koła. Wszystko działa plus CHYBA wreszcie przestało stukać "to coś"!!
- DST 10.48km
- Czas 00:30
- VAVG 20.96km/h
- VMAX 38.62km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 100m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Testowanie Surliera
Po wymianie sterów (niewiarygodnie drogiej! Nigdy więcej warsztatu w Wiedniu!) miałem nadzieję, że rower przestał cykać. Ale nie przestał. Cholera wie, co cyka :/
- DST 11.44km
- Czas 00:33
- VAVG 20.80km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 192m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Minutes
Tradycja :)
- DST 26.16km
- Czas 01:08
- VAVG 23.08km/h
- VMAX 61.79km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 640m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Minutes
Trasa jak zawsze; Wilhelminenberg, Jubilaeumswarte, Schottenhof, Exelberg. Piękna pogoda! :)
- DST 26.12km
- Czas 01:14
- VAVG 21.18km/h
- VMAX 58.82km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 648m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Minutes
Klasyka: Wilhelminenberg, Jubilaeumswarte, Schottenhof, Exelberg.
- DST 26.13km
- Czas 01:11
- VAVG 22.08km/h
- VMAX 61.91km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 641m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 października 2022
Kategoria !Surlier, Wyprawa, podsumowania
Zwierz Alpuhary, dz. 30 - dzień powrotu
Na lotnisko w Maladze, pakowanie roweru, rozpakowywanie roweru w Wiedniu i z lotniska do domu. Silny wiatr NW w Wiedniu, dał mi w kość.
Podsumowanie wyprawy Zwierz Alpuhary 2022:
Całkowity dystans wyprawy: 2 423 km, średnio dziennie 91,7 km (bez dni restowych).
Całkowita suma podjazdów: 41 642 m, czyli 1718 m / 100 km. Zgodnie z oczekiwaniami mniej górzyście niż w Alpach, ale nie jakoś dużo mniej (ok. 15%).
Zaliczonych bigów: 27, średnio dziennie 1. W porównaniu do 1,7 w Alpach - żenada. I tu wychodzi charakterystyka jazdy po południowo-wschodniej Hiszpanii: czechy. Non stop czechy. Dlatego relatywnie dużo podjazdów przy relatywnie niewielu bigach.
Forma: z początku bardzo słabo (ale na szczęście pamiętałem o isostarze - jeden bidon dziennie - i chyba dzięki temu ominęły mnie skurcze łydek), a potem niewiele lepiej, bo raptem bez dramatu. Ani przez moment nie czułem się mocny. Nawet w lajtowej końcówce i po zacnym (wymuszonym) reście w Granadzie nie miałem jakiegoś odpału. Zaledwie poprawnie było. Lipa.
Sprzęt: z grubsza bez problemów, nawet z tylną przerzutką. Tzn. do dnia powrotu, bo po zmontowaniu roweru w Wiedniu zaczęła skakać, nawet na środkowym blacie. Trzeba oddać rower do przeglądu, bo od śmierci Ryśka nie był serwisowany. No i od ponad roku coś cyka z przodu, prawdopodobnie stery, ale po doświadczeniach z pękniętą ramą miewam najczarniejsze wizje :p W każdym razie żadnych - nawet drobnych - awarii komplikujących jazdę. Ani gumy, ani wymiany klocków, nic.
Okoliczności: ciekawe. Wybrzeże to ruch, palmy i upał, interior to pustynia, bezludzie i upał. A w obu miejscach czechy :p Uwaga na dostępność wody! W miasteczkach zawsze się jakoś zdobędzie (często są kraniki, a jak nie to od kogoś z domu), ale w górach często po prostu nie ma nic. O strumieniach zapomnij, a kraniki się trafiają, ale warto mieć ich mapę, bo jednak występują rzadko. No i nie wszystkie mają wodę. Powiedziałbym, że ok 15-20% było suchych.
Druga połowa wyprawy zdecydowanie bardziej widokowa od pierwszej, czytaj: Andaluzja wygrywa z Aragonią i Katalonią. Ceny całkiem ok. Noclegi wyraźnie tańsze niż w Austrii (ok. 40%), towary nieco tańsze (ok. 15%). Za to jedzenie marne. Praktycznie nic mnie nie chwyciło za serce. Najlepsze co jadłem w knajpie to stek i frytki, a najlepszy posiłek ze sklepu to lasagne :p No i pieczywo słabiutkie. Nawet świeżutkie z piekarni, smakuje jak marketowy odgrzewaniec - świeże, ale gumowate. Natomiast owoce prosto z drzew - super.
Ogólnie okoliczności oceniam na 4 minus w szkolnej skali. I chętnie porównam z północną Hiszpanią następnym razem* :)
* No i porównałem: północna Hiszpnia wygrywa (chyba że się nie lubi deszczu :p)
Podsumowanie wyprawy Zwierz Alpuhary 2022:
Całkowity dystans wyprawy: 2 423 km, średnio dziennie 91,7 km (bez dni restowych).
Całkowita suma podjazdów: 41 642 m, czyli 1718 m / 100 km. Zgodnie z oczekiwaniami mniej górzyście niż w Alpach, ale nie jakoś dużo mniej (ok. 15%).
Zaliczonych bigów: 27, średnio dziennie 1. W porównaniu do 1,7 w Alpach - żenada. I tu wychodzi charakterystyka jazdy po południowo-wschodniej Hiszpanii: czechy. Non stop czechy. Dlatego relatywnie dużo podjazdów przy relatywnie niewielu bigach.
Forma: z początku bardzo słabo (ale na szczęście pamiętałem o isostarze - jeden bidon dziennie - i chyba dzięki temu ominęły mnie skurcze łydek), a potem niewiele lepiej, bo raptem bez dramatu. Ani przez moment nie czułem się mocny. Nawet w lajtowej końcówce i po zacnym (wymuszonym) reście w Granadzie nie miałem jakiegoś odpału. Zaledwie poprawnie było. Lipa.
Sprzęt: z grubsza bez problemów, nawet z tylną przerzutką. Tzn. do dnia powrotu, bo po zmontowaniu roweru w Wiedniu zaczęła skakać, nawet na środkowym blacie. Trzeba oddać rower do przeglądu, bo od śmierci Ryśka nie był serwisowany. No i od ponad roku coś cyka z przodu, prawdopodobnie stery, ale po doświadczeniach z pękniętą ramą miewam najczarniejsze wizje :p W każdym razie żadnych - nawet drobnych - awarii komplikujących jazdę. Ani gumy, ani wymiany klocków, nic.
Okoliczności: ciekawe. Wybrzeże to ruch, palmy i upał, interior to pustynia, bezludzie i upał. A w obu miejscach czechy :p Uwaga na dostępność wody! W miasteczkach zawsze się jakoś zdobędzie (często są kraniki, a jak nie to od kogoś z domu), ale w górach często po prostu nie ma nic. O strumieniach zapomnij, a kraniki się trafiają, ale warto mieć ich mapę, bo jednak występują rzadko. No i nie wszystkie mają wodę. Powiedziałbym, że ok 15-20% było suchych.
Druga połowa wyprawy zdecydowanie bardziej widokowa od pierwszej, czytaj: Andaluzja wygrywa z Aragonią i Katalonią. Ceny całkiem ok. Noclegi wyraźnie tańsze niż w Austrii (ok. 40%), towary nieco tańsze (ok. 15%). Za to jedzenie marne. Praktycznie nic mnie nie chwyciło za serce. Najlepsze co jadłem w knajpie to stek i frytki, a najlepszy posiłek ze sklepu to lasagne :p No i pieczywo słabiutkie. Nawet świeżutkie z piekarni, smakuje jak marketowy odgrzewaniec - świeże, ale gumowate. Natomiast owoce prosto z drzew - super.
Ogólnie okoliczności oceniam na 4 minus w szkolnej skali. I chętnie porównam z północną Hiszpanią następnym razem* :)
* No i porównałem: północna Hiszpnia wygrywa (chyba że się nie lubi deszczu :p)
- DST 30.79km
- Czas 01:49
- VAVG 16.95km/h
- VMAX 33.95km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 164m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze





















