Wpisy archiwalne w kategorii
Wyprawa
| Dystans całkowity: | 65568.19 km (w terenie 1171.92 km; 1.79%) |
| Czas w ruchu: | 3638:41 |
| Średnia prędkość: | 18.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 78.01 km/h |
| Suma podjazdów: | 921446 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 154 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 133 (0 %) |
| Suma kalorii: | 82151 kcal |
| Liczba aktywności: | 774 |
| Średnio na aktywność: | 84.71 km i 4h 42m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 1 września 2014
Kategoria Wyprawa, Surly-arch
La Scala d'Italia, dz. 9
Od rana lało. Raz srednio, raz jak z cebra. Długo marudzilismy ze zwijaniem obozu, pakowalismy po trochu, to znów przerwa, ale wreszcie nie było zmiłuj, trzeba było zwinąć namiot. No to spakowalismy wszystko i heja... do kempingowego baru :p
Po drodze okazało się że w przednim kole N. jest guma. Szczerze mówiąc, na to tylko czekaliśmy! Po pierwsze, nie trzeba jeszcze wyruszać, a ponadto chodziło o to, żeby założyć węższą dętkę na przód, bo jak zmieniałem N. opony przed wyjazdem, to odruchowo włożyłem tę samą, co do dwucalówki, a taka jest przecież cięższa :-)
No to zmieniamy. W barze jest ciepło, więc można nie tylko zmienić dętkę, ale też załatać starą. Załataliśmy, naprawiliśmy, ale nadal leje! Trudno, nic nie poradzimy, trzeba jechać!
Wsiadamy i dymamy pod 12% górę. Idzie słabo, N. klnie na czym świat stoi, a ja się stresuję, ze jej źle. Dojeżdżamy do McDonalda na 430 m npm., tam zostawiam N. i jadę zdobywać biga San Marino. Zimno, mokro, do domu daleko, ale big wchodzi jak w masło. Tylko zjazd boleśnie zimny. Po powrocie do McD decydujemy, ze trzeba jechać dalej, bo tu nie ma co zostawać, skoro wszędzie 12%, a nawet sklepu ni ma :(
Rysujemy sobie profil na gpsies i wychodzi, że większość dnia pod gore, wiec powinno być OK, skoro jest 12 st. :p
No to jedziemy. San Marino niby takie malutkie, ale się zaskakująco ciągnie. Wreszcie jest granica, potem zjazd. Na dole jesteśmy przemarznięci do szpiku, ale na szczęście teraz pod gore, wiec heja. Jedziemy i jedziemy, i jedziemy. We mgle, deszczu i silnym wietrze NE. Czasem chce nas zwiać na bok, ale dajemy rade. POtem jedziemy dalej. I dalej. I nadal jedziemy, i wciąż w deszczu. Masakra jakaś.
Wreszcie jest! Wymarzona, wyśniona Carpegna! Tu ma być kemping z bungalowem za 20 EUR od osoby. I jest! Trzeba co prawda potargować, ale jest :-) Rozbieramy się z mokrych ciuchów, suszymy, grzejemy... Jest wino, kobiety, jest dobrze ;)
Aha, jest i zła wiadomość: w San Marino zostawiłem baterie od efaja wraz z ładowarką... Może uda się załatwić, że odeślą na poste restante... Nic to, spać! :-)
PS. Tekst dnia: "jak na listopad to nawet ciepło!" :-)
PPS. Drugi tekst dnia: "jak na listopad w Szkocji, to nawet słabo wieje" :p
Po drodze okazało się że w przednim kole N. jest guma. Szczerze mówiąc, na to tylko czekaliśmy! Po pierwsze, nie trzeba jeszcze wyruszać, a ponadto chodziło o to, żeby założyć węższą dętkę na przód, bo jak zmieniałem N. opony przed wyjazdem, to odruchowo włożyłem tę samą, co do dwucalówki, a taka jest przecież cięższa :-)
No to zmieniamy. W barze jest ciepło, więc można nie tylko zmienić dętkę, ale też załatać starą. Załataliśmy, naprawiliśmy, ale nadal leje! Trudno, nic nie poradzimy, trzeba jechać!
Wsiadamy i dymamy pod 12% górę. Idzie słabo, N. klnie na czym świat stoi, a ja się stresuję, ze jej źle. Dojeżdżamy do McDonalda na 430 m npm., tam zostawiam N. i jadę zdobywać biga San Marino. Zimno, mokro, do domu daleko, ale big wchodzi jak w masło. Tylko zjazd boleśnie zimny. Po powrocie do McD decydujemy, ze trzeba jechać dalej, bo tu nie ma co zostawać, skoro wszędzie 12%, a nawet sklepu ni ma :(
Rysujemy sobie profil na gpsies i wychodzi, że większość dnia pod gore, wiec powinno być OK, skoro jest 12 st. :p
No to jedziemy. San Marino niby takie malutkie, ale się zaskakująco ciągnie. Wreszcie jest granica, potem zjazd. Na dole jesteśmy przemarznięci do szpiku, ale na szczęście teraz pod gore, wiec heja. Jedziemy i jedziemy, i jedziemy. We mgle, deszczu i silnym wietrze NE. Czasem chce nas zwiać na bok, ale dajemy rade. POtem jedziemy dalej. I dalej. I nadal jedziemy, i wciąż w deszczu. Masakra jakaś.
Wreszcie jest! Wymarzona, wyśniona Carpegna! Tu ma być kemping z bungalowem za 20 EUR od osoby. I jest! Trzeba co prawda potargować, ale jest :-) Rozbieramy się z mokrych ciuchów, suszymy, grzejemy... Jest wino, kobiety, jest dobrze ;)
Aha, jest i zła wiadomość: w San Marino zostawiłem baterie od efaja wraz z ładowarką... Może uda się załatwić, że odeślą na poste restante... Nic to, spać! :-)
PS. Tekst dnia: "jak na listopad to nawet ciepło!" :-)
PPS. Drugi tekst dnia: "jak na listopad w Szkocji, to nawet słabo wieje" :p
- DST 47.44km
- Czas 03:42
- VAVG 12.82km/h
- VMAX 35.04km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 1348m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 sierpnia 2014
Kategoria Wyprawa, Surly-arch
La Scala d'Italia, dz. 8
Santa Sofia - Bagno di Romagna - Passo dei Mandrioli (dość spokojny big) - Bagno di Romania - Verghereto - Monte Fumaiolo (na ten odcinek się podzielilismy, a ja z głupoty nie wziąłem nic do jedzenia - przed Varghereto mnie odcięło, ratowalem się 3 marsami z baru, ale słabowalem do końca podjazdu) - Balze - Novafeltria - Villanova - San Marino.
Znow syty dzień, zaczęliśmy naprawdę jechać, a N. nie boli kolano!! :-) :-) :-)
Znow syty dzień, zaczęliśmy naprawdę jechać, a N. nie boli kolano!! :-) :-) :-)
- DST 124.43km
- Teren 0.30km
- Czas 07:07
- VAVG 17.48km/h
- VMAX 56.29km/h
- Temperatura 33.0°C
- Podjazdy 2557m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 7
Florencja - Sieci - Pontasieve - Consuma - passo de la Consuma - Stia, gdzie złapałem gumę , a przy zakładaniu poszła mi nowa dętka, nie wiadomo dlaczego! - Passo de la Calla - Santa Sofia. Miał być kemping, ale nie ma. Śpimy w hostelu, nawet znośnie ;)
Syty dzień, na drugą przełęcz (big) to już nawet mi nie bardzo się chciało podjeżdżać :p
Syty dzień, na drugą przełęcz (big) to już nawet mi nie bardzo się chciało podjeżdżać :p
- DST 94.12km
- Teren 0.20km
- Czas 05:32
- VAVG 17.01km/h
- VMAX 59.80km/h
- Temperatura 31.0°C
- Podjazdy 1963m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 6
San Piero - Pratolino - Florencja i sporo (25 km) po mieście. Monumentalne, wspaniale, ale nie "ładne", raczej imponujące. No i tłumy duże. Nie rekordowe, jak w Wenecji, ale duże. Ogólnie wole Bolonię, chociaż przyznać trzeba, że Florencja lepiej położona i widok na miasto z gory fantastyczny :-)
Aha, dziś full słońce i upał straszliwy. Licznik zostawiony na słońcu pokazał... 53 st. :-)
Aha, dziś full słońce i upał straszliwy. Licznik zostawiony na słońcu pokazał... 53 st. :-)
- DST 48.29km
- Teren 2.00km
- Czas 03:00
- VAVG 16.10km/h
- VMAX 68.53km/h
- Temperatura 36.0°C
- Podjazdy 481m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 5
Verona - (pociąg) - Bologna (zwiedzanie, ok 15 km) - pociąg - Imola - Castel del Rio - Firenzuola - Passo de la Futa (BIG) - Montecarelli - San Piero a Sieve.
Przyjemny dzień. Pogoda dopisała, chociaż w Bolonii popadywalo, a potem się zbierało, ale nie zebrało :-)
Bolonia bardzo fajna, najciekawsze i najprzyjemniejsze miasto tej wyprawy, a może wypraw w ogóle (bo z reguły miasta omijamy :p). Również Imola dość ciekawa. Potem bardzo przyjemna dolina do Firenzuoli, a miejscami naprawdę niezły kanion. Sama Firenzuola przemysłowa - kamieniołomy - i brzydka.
Big raczej łatwy i przyjemny, i dobrze, bo N. Obawia się podjazdów ze wzgledu na kolana. Na koniec bardzo ladne okolice zalewu Lago di Toscana. Ogólnie Toskania zapowiada się bardzo przyjemnie :-)
Przyjemny dzień. Pogoda dopisała, chociaż w Bolonii popadywalo, a potem się zbierało, ale nie zebrało :-)
Bolonia bardzo fajna, najciekawsze i najprzyjemniejsze miasto tej wyprawy, a może wypraw w ogóle (bo z reguły miasta omijamy :p). Również Imola dość ciekawa. Potem bardzo przyjemna dolina do Firenzuoli, a miejscami naprawdę niezły kanion. Sama Firenzuola przemysłowa - kamieniołomy - i brzydka.
Big raczej łatwy i przyjemny, i dobrze, bo N. Obawia się podjazdów ze wzgledu na kolana. Na koniec bardzo ladne okolice zalewu Lago di Toscana. Ogólnie Toskania zapowiada się bardzo przyjemnie :-)
- DST 101.05km
- Teren 0.50km
- Czas 05:39
- VAVG 17.88km/h
- VMAX 63.37km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1215m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 4, restowy
Po mieście Verona i pociągiem do Wenecji. Całe szczęście, że bez rowerów! :-)
Wenecja... specyficzna. Koszmarnie zatłoczona i przez to dla mnie na dłuższą metę nie do przełknięcia. Pod koniec zwiedzania niemal chciałem umrzeć... Ale zarazem nie da się zaprzeczyć, że ciekawa, kompletnie inna niż jakiekolwiek znane mi miejsce na świecie.
Wenecja... specyficzna. Koszmarnie zatłoczona i przez to dla mnie na dłuższą metę nie do przełknięcia. Pod koniec zwiedzania niemal chciałem umrzeć... Ale zarazem nie da się zaprzeczyć, że ciekawa, kompletnie inna niż jakiekolwiek znane mi miejsce na świecie.
- DST 10.34km
- Czas 00:36
- VAVG 17.23km/h
- VMAX 35.95km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 64m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 3
Najpierw na BIGa Punta Veleno. Ciężki kawał biga. Na 5 km cały czas nachylenia 16-18%, a jedyna chwila wytchnienia to agrafki (12% :p).
Potem dalej wzdłuż jeziora aż do Lazise i dalej do Verony i trochę po mieście. Bez rewelacji - ładne stare kamieniczki, ale mocno zaniedbane. Tylko rzymska arena fajna, ale w ciągłym remoncie :-) Balkonu Julii nie znaleźliśmy :p
Od rana pochmurno i dość silny wiatr SW. Po południu przelotne deszcze, wieczorem ulewa, podcieka nam podłoga w namiocie i wszystko ubłocone, bo na kempingu nie ma trawy :/
PS. Stukło 11 Mm w tym roku.
Potem dalej wzdłuż jeziora aż do Lazise i dalej do Verony i trochę po mieście. Bez rewelacji - ładne stare kamieniczki, ale mocno zaniedbane. Tylko rzymska arena fajna, ale w ciągłym remoncie :-) Balkonu Julii nie znaleźliśmy :p
Od rana pochmurno i dość silny wiatr SW. Po południu przelotne deszcze, wieczorem ulewa, podcieka nam podłoga w namiocie i wszystko ubłocone, bo na kempingu nie ma trawy :/
PS. Stukło 11 Mm w tym roku.
- DST 95.21km
- Teren 1.00km
- Czas 05:40
- VAVG 16.80km/h
- VMAX 44.93km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 1441m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 2
Wokół jeziora Garda plus BIG Prati di Nago. Bardzo solidny: niemal 1500 metrów do góry, średnie nachylenie 10% i kilka miejsc za 16-18.
Nocleg w Cassone, a Surly'emu stuknęło dziś 50 Mm! :-)
Cały dzień pochmurno i parno, ale ciepło i padało tylko przez chwile na górze.
Nocleg w Cassone, a Surly'emu stuknęło dziś 50 Mm! :-)
Cały dzień pochmurno i parno, ale ciepło i padało tylko przez chwile na górze.
- DST 103.24km
- Teren 0.50km
- Czas 05:33
- VAVG 18.60km/h
- VMAX 52.55km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 1810m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 24 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 1
Bergamo - błądzenie w okolicy Seriate - Bagnatica - Grumello - Sarnico - Iseo - Cazzago - Ospitaletto - Brescia - Rezzato - Salo - Toscolano-Maderno.
Na przemian brzydkie okolice przemysłowe i bardzo ładne przedgórze. Np. Sarnico sliczne, a przedmieścia Brescii nieledwie odrażające. Okolice Lago di Garda przepiękne, ale niestety tłumy. Pogoda dopisuje, humory też :-)
Na przemian brzydkie okolice przemysłowe i bardzo ładne przedgórze. Np. Sarnico sliczne, a przedmieścia Brescii nieledwie odrażające. Okolice Lago di Garda przepiękne, ale niestety tłumy. Pogoda dopisuje, humory też :-)
- DST 116.71km
- Czas 05:26
- VAVG 21.48km/h
- VMAX 51.35km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 413m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 sierpnia 2014
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
La Scala d'Italia, dz. 0
Łódź - pociąg - Zawiercie - Siewierz - lotnisko Pyrzowice - Bergamo.
Nocleg w hostelu "My Room". Nawet fajny :)
Nocleg w hostelu "My Room". Nawet fajny :)
- DST 40.06km
- Czas 01:59
- VAVG 20.20km/h
- VMAX 41.12km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 170m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















