Informacje

  • Wszystkie kilometry: 234947.97 km
  • Km w terenie: 5564.41 km (2.37%)
  • Czas na rowerze: 472d 04h 57m
  • Prędkość średnia: 20.73 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Wyprawa

Dystans całkowity:63796.44 km (w terenie 1125.52 km; 1.76%)
Czas w ruchu:3550:39
Średnia prędkość:17.97 km/h
Maksymalna prędkość:78.01 km/h
Suma podjazdów:900660 m
Maks. tętno maksymalne:154 (0 %)
Maks. tętno średnie:133 (0 %)
Suma kalorii:43238 kcal
Liczba aktywności:751
Średnio na aktywność:84.95 km i 4h 43m
Więcej statystyk
Czwartek, 21 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici dz. 47

Z rana lekko siąpiło, ale dzielnie ruszyliśmy z motelu Vodice, może dlatego, że ciasnota pokoju, słabiutki zasięg wifi i cieknący brodzik raczej nie zachęcały, by tam spędzić cały dzień. W nagrodę za odwagę wkrótce dostaliśmy koniec deszczyku i do końca jazdy juz było sucho. Za to zimno. Na dole 9 stopni, a jak podjechaliśmy na przełęcz z serbską granicą, to zrobiło się 5. Ubrani we wszystko


N. ubrana we wszystko, w tym moją koszulkę

postaliśmy chwilę na granicy,  a potem wdepnęliśmy do jedynej przydrożnej restauracji na herbatę, żeby się rozgrzać. Herbaty nie było (!) więc wypiliśmy po kawie. Sypanej, ale bardzo smacznej. Cena 100 dinarów (1 dolar), ale przyjęli 5 euro i wydali 400 dinarów reszty. Będzie na drugą kawę ;-)

Potem był długi i bardzo fajny (równe nachylenie, bez ostrych zakrętów) zjazd do Prijepola. Tzn. byłby fajny, gdyby nie było tak pieruńsko zimno. Na dole 11 stopni, ale nie zrobiło nam to różnicy, za bardzo byliśmy przemarznięci. Zjedliśmy kanapki, kupiliśmy trochę więcej dinarów w kantorze i pojechaliśmy dalej. Przed nami została większa połowa trasy,  a była już prawie 14...

Po kilku kilometrach łagodnego podjazdu ślad skręcił ostro w prawo i górę i od razu zrobił się... szuter. Nooo,  tak to my się nie będziemy bawić! Może jeszcze jesteśmy w stanie zrobić dziś 42 km i ponad 1000 metrów w górę, ale nie w terenie! Obejrzawszy mapę,  z której wynikało, że szutru może być nawet 26 km, zawróciliśmy z planem awaryjnego noclegu w Prijepolju. Szkoda,  bo w Sjenicy mieliśmy tanią rezerwację, ale co zrobić, nie będziemy przecież się tłuc szutrami po nocy, a rezerwację można bezkosztowo odwołać... 

I wtedy N. wpadła na genialny pomysł, żeby sprawdzić, czy nie ma jakiegoś autobusu. O dziwo,  był i to za pol godziny. Jedyny dziś na tej trasie! No cóż za fart! :-):-) a pan kierowca zgodził się zabrać rowery,  wow! 

Potem już z górki, tzn. pod górkę, ale autobusem ;-) A dużo jeszcze tych górek było, również na alternatywnej do szutru trasie szosą naokoło przez Nową Varosz. Dobrze, że tym razem podjazd kosztował nas nie pot i łzy, tylko 10 euro ;-) 



Sjenica,  to chyba najbrzydsze miasteczko Serbii (i świata! :p), ale okolica ponoć piękna (jutro sprawdzimy), a nasza kwatera za 16 EUR za noc (za 2 osoby!) nawet niezła. Wygody podstawowe, ale w sumie ok. Teraz wieczorem znów jest 6 stopni, więc się grzejemy w domku :-)

  • DST 54.06km
  • Teren 0.50km
  • Czas 03:19
  • VAVG 16.30km/h
  • VMAX 63.27km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 733m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 46

Gorażde - Cajniće - Metaljka (BIG) - Pljevlja (MNE).

3/4 dnia pod górę, z tego część w deszczu, a część przeczekując. Zjazd podobnie, tylko szybciej i zimniej :P

W ogóle zimno, mokro, do domu przez większość dnia daleko. Ale największa ulewa się rozpętała, jak już na szczęście byliśmy zalogowani w motelu Vodice w Pljevlji. I dobrze, wystarczyło nam i bez tego atrakcji :P

Z ciekawostek: pogranicznicy bośniaccy rezydują 6 km przed przełęczą i granicą, a dalej ciągnie się bośniacka ziemia niczyja (czyli las). Natomiast czarnogórscy rezydują 2 km za granicą, ale na ziemi niczyjej jest np. malutka wieś oraz droga gruntowa w bok. Ewentualne nielegalne przekroczenie granicy byłoby bajecznie łatwe. Ciekawe...


  • DST 72.47km
  • Czas 04:54
  • VAVG 14.79km/h
  • VMAX 51.65km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 1452m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 45

No to ruszyliśmy dalej. W Sarajewie było bardzo miło i fajne mieliśmy mieszkanko (dzięki, Vladimir!), ale ileż można siedzieć na tyłkach? ;)

Rano zimno, raptem 14 stopni, ale szybko się rozgrzaliśmy, bo najpierw 10 km przez miasto (na szczęście udało się znaleźć dość mało ruchliwą trasę, bo całe Sarajewo jest zakorkowane chyba porównywalnie jak Warszawa!), a potem od razu podjazd, tunel i ładny gorge Miljacki, aczkolwiek zeszpecony licznymi kamieniołomami. Podjazd dość długi, bo w sumie do 30. km trasy, ale najostrzejsze górki przecinał tunelami (w tym jednym nieczynnym tuż przed Pale, w którym trwały jakieś prace, ale mili panowie robotnicy nas przepuścili, mimo, że auta miały objazd :) , więc w sumie niezbyt wymagający. Potem dość długi i łagodny zjazd do Pracy (sprawdźcie sobie na mapie :p), co nam dobrze zrobiło, bo goniła nas niepogoda i chętnie trochę pocisnęliśmy, żeby jej uciec. Potem znów podjazd o 500 metrów, a na szczycie przywitały nas nieziemskie widoki na dolinę Driny i dalej leżące góry, w tym Durmitor. Za każdym razem, jak patrze z góry na te okolice, to uświadamiam sobie, czemu ten kraj nazywa się Czarno-góra :)

Zjazd do Gorazde długi, kręty i z kiepską nawierzchnią, ale że zaczynało co chwilę padać, to nie traciliśmy czasu, tylko mimo wybojów długa na dół. Tu nocleg w pensjonacie Somun, stosunkowo drogi (22 EUR) w nie najlepszym standardzie, ale czysto, więc też nic strasznego. Jak pogoda i siły dopiszą, to jutro opuszczamy Bośnię :)

Sarajewgo - Pale - Praca - Hrenovica - Osjecani - Gorazde.


  • DST 86.95km
  • Teren 0.50km
  • Czas 05:00
  • VAVG 17.39km/h
  • VMAX 54.48km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 1227m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 40

Od rana zimno, ruszałem w bezrękawniku i żałowałem tego kroku, bo raptem 14 stopni było. Poza tym potworny ruch na szosie do Sarajewa, więc szybko szukaliśmy jakieś alternatywnej trasy. Była, ale po kilku kilometrach przeszła w szutrówkę i gruntówkę, a potem odbiła w bok i pod górę, więc jak niepyszni wróciliśmy (pod bardzo stroma górkę) na ślad. Trochę się zresztą w tym miejscu rozluźniło i już nie walił TIR za TIRem.

Zaraz spotkaliśmy też sakwiarzy z Berlina, którzy również jechali do Sarajewa, ale zanim zdążyliśmy się nagadać, to nam się trasy rozjechały. Oni pojechali główną z TIRami, a my odbiliśmy na Kiseljak. Podjazd na niewysoką przełęcz zakłóciła nam mała sympatyczna suczka, która nas polubiła od pierwszego wejrzenia i biegła w podskokach przy naszych pedałach, sprawiając nieodparte wrażenie, że za chwilę coś ją rozjedzie. Wreszcie zatrzymaliśmy się dla jej dobra (bo było pod górę i nie dało się uciec), żeby ją zająć kiełbasą i w tym czasie czmychnąć. Była strasznie napalona, skakała na nas i dramatycznie się łasiła. A jak dostała kawał kiełbasy, to złapała ją w zęby i popędziła prawidłowo lewą stroną szosy do domu, ani się obejrzawszy. Ciekawe, ilu litościwych rowerzystów już nabrała na ten numer! :P

Potem był zjazd ładną dolinką do Visoko, gdzie miały być najwyższe i najstarsze na świecie piramidy, ale tak na nasze oko były zwykłe góry, a najciekawszymi obiektami były dwa wielkie muzułmańskie cmentarze.

Wreszcie dojazd z Visoko do Sarajewa, bez historii poza jednym odstąpieniem od śladu (z powodu skrętu śladu na rzekomą ekspresówkę i drogi wyglądającej na mapie na dobrą alternatywę, co skończyło się pchaniem rowerów w błocie :P) ale za to w strasznym ruchu, a pod koniec nawet w solidnych korkach. Po godz. 17 dotarliśmy do naszego mieszkanka z AirBnB wynajętego na 5 dni za raptem ok. 100 EUR. Pora na solidny odpoczynek! :)

Travnik - Kiseljak - Visoko - Sarajewo.



PS. Skoro to dzień nr 40, to powinienem napisać Wielki Post, ale mi się nie chciało ;)
  • DST 95.94km
  • Czas 05:03
  • VAVG 19.00km/h
  • VMAX 41.72km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 585m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 39

W nocy lało jak z cebra i była burza, ale od rana na szczęście piękna pogoda. Zapłaciliśmy za nocleg w euro i dostaliśmy resztę w bośniackich markach (po bardzo uczciwym kusie, tj. średnim, jakiego w żadnym kantorze się nie dostanie!), więc było na zakupy. Zaraz obok był Konzum, gdzie zaopatrzenie DUŻO lepsze niż w Chorwacji, a ceny DUŻO niższe. Generalnie zbliżone do polskich. Potem jeszcze usiłowaliśmy kupić miejscową kartę SIM, ale bez powodzenia - nie trafiliśmy na żaden punkt sprzedaży. Za to w całym centrum Tomislavgradu było wifi :)

Wreszcie ruszyliśmy, chyba o godz. 10 albo i później. Lekko po górę, wiaterek w plecy, ładne widoki, niewielki ruch. Idylla :) Najpierw podjazd na kolejny płaskowyż, potem długo płasko aż do Kupresu (w międzyczasie wiatr zrobił się silny i boczny), skąd już tylko krótki podjazd na Kupreska Vratę, czyli biga. Zjazd aż do Bugojna bardzo długi, ale niezbyt stromy. W Bugojnie byłem w 2009 roku, ale nic nie rozpoznałem, więc nie wiem, czy się  zmieniło. Tam też wreszcie dostaliśmy kartę SIM i doładowanie, ale już skrócony kod nie zadziałał, więc nie udało się kupić pakietu internetowego. Może jutro się uda, może coś musi się aktywować...? Przynajmniej rejestracja nie jest wymagana...

Z Bugojna jeszcze jeden podjazd, tym razem na przełęcz 1188 mnpm, było dość ciepło i słońce idealnie w plecy, więc niezbyt fajnie się jechało, ale jakoś poszło. Stamtąd ponad 20 km w dół do Travnika, gdzie mieliśmy obczajony nocleg w hostelu. Wg booking kosztował 20 EUR, na miejscu okazało się, że 30 marek, czyli 15,50 EUR :) Naprawdę sowite prowizje ma ten booking :)
A hostel wypasiony - standard niezłego hotelu. Brakuje chyba tylko lodówki w pokoju, poza tym jest super :)



Wieczór zszedł nam na załatwianiu noclegu w Sarajewie na kolejnych kilka dni. Jutro tam dotrzemy i zamierzamy kilka dni odpocząć, a AirBnB jak zwykle nie było zbyt skore do współpracy. Powinni naprawdę popracować nad swoim interfejsem...
  • DST 101.70km
  • Teren 0.50km
  • Czas 05:16
  • VAVG 19.31km/h
  • VMAX 60.27km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 1264m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 38

Dziś solidny dzień. Od rana pogoda niepewna, nawet zastanawialiśmy się, czy nie spauzować jeszcze jeden dzień, ale zwyciężył duch walki oraz chęć bycia w Sarajewie, gdzie zamierzamy się wybyczyć tanim kosztem ;)

Start o 8:10, a o 9:30 już byliśmy nas pierwszej przełęczy, gdzie troszkę pokropiło. Następnie w Zadvorje trafiliśmy na lokalny targ, gdzie spróbowaliśmy tutejszej wersji langoszy (nazwy nie zapamiętałem, jakby "Uspielak", ale nie była zbyt dobra. Raz, że bez żadnych dodatków, a dwa, że zdążył wystygnąć, zanim zjedliśmy, ale atmosfera targu fajna (handel wszystkim, a głównie szatkowaną na miejscu kapustą i workami z papryką), chociaż były i minusy: na drodze zrobił się korek.

Potem był zjazd, podjazd, zjazd i tak dalej bez historii oraz trochę deszczu, który przeczekaliśmy w Lidlu w Imotskim i super, bo trafił się tu gyros Eridanous, czyli jedno z naszych ulubionych mrożonych dań, którego w całej Chorwacji nie uświadczyliśmy. Trafił do sakwy i do wieczora robił za lodówkę :) Oraz udało się pozbyć resztki kun - mimo noclegów w wiąkszości pod dachem wydaliśmy mniej niż planowaliśmy :)

Potem było Modre Jezioro (wyschnięte/ ze spuszczoną wodą - jak to?) oraz Cerveno Jezero, które wrażenie robi naprawdę spore - jest to ponoć najgłębszy lej krasowy w Europie - ponad 500 metrów głębokości, z czego 250 metrów to głębokość samego jeziora.




Cerveno Jezero


Wreszcie była granica bośniacka, gdzie nawet i słońce momentami wyglądało i było wręcz za gorąco :) W Bośni dłuższy, ale łagodny podjazd na płaskowyż i potem bardzo długo płasko po płaskowyżu. Aż dziwne, ze nie ma tu żadnej bazy noclegowej, aż się prosi o jakieś agroturystyki, konie, rowery górskie, quady... Chyba Bośnia jeszcze nie dojrzała do turystyki, a szkoda. Zapraszamy niniejszym rodaków do odwiedzania. Rodaków, którzy ponoć w tym roku gremialnie rzucili się na Albanię, a tu równie pięknie i równie tanio :)


Płaskowyż

Płaskowyżem doturlaliśmy się aż do miasta Tomislavgrad, gdzie mieliśmy obczajony nocleg w motelu Papic (jedyny nocleg w Bośni w tej okolicy na booking i mimo oczekiwań, zę będzie tego sporo - jedyny faktycznie). Cena na booking 30 EUR, cena na miejscu 25,5 EUR, więc 17% do przodu :) Motel bardzo kulturalny, w standardzie Ibisa, ale w cenie 2-3 razy niższej. Jesteśmy bardzo zadowoleni, zwłaszcza, że łóżka wygodne, a po tak mocnym dniu (patrz podjazdy) pora dobrze wypocząć :)


  • DST 107.39km
  • Teren 0.50km
  • Czas 06:28
  • VAVG 16.61km/h
  • VMAX 60.50km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 1900m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 10 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 36

Zebraliśmy się wyjątkowo wcześnie jak na nas (8:20 z kempingu), a to dzięki temu, że namiot był suchutki po nocy :)
Od rana wiało jak pojebane i to albo z prawego przodu albo i centralnie w pysk (wiatr SE). Do Splitu jeszcze jakoś szło, potem zwiedzanie miasta (fajne, starożytne, szkoda, że tłumy ludzi), ale potem już było ciężko. Znów nas lekko rzucało po drodze, znów jazda środkiem i trąbienie... Do Omiśa dociągnęliśmy chyba siłą woli i tu nas uratował przebłysk geniuszu: wpadłem na to, żeby uciec od morza i pojechać kanionem Cetiny zamiast Jadranską Magistralą. Raz, że widoki miały być ładne (były niespecjalne poza samym początkiem), a dwa, że wiało z grubsza po skosie od morza, a taki kanion stanowi niezłą osłonę. I faktycznie, w kanionie prawie nie wiało, tzn. były momenty, że łeb urywało, ale krótko, a nad morzem napieprzało cały czas. Za to były podjazdy, ale nie dramatyczne, dwa razy pod ok 250 metrów, z czego drugi podjazd był taki sam i na Jadranskiej, więc niewiele nadłożyliśmy :) Finalnie więc dobrze na tym wyszliśmy :)

Jak zaczął się zjazd przez Riwierę Makarską, to zaczęło też kropić wielkimi kroplami, ale na szczęście nie zrobiła się z tego (jeszcze) ulewa. Niemniej N. miała tym razem genialny pomysł, że nie śpimy na kempingu, tylko na kwaterze. I znaleźliśmy - apartament (sypialnia, kuchenka, łazienka, klima) za 25 EUR, czyli najtaniej dotychczas i chyba najfajniej, a w najgorszym razie nr 2 po Żulach, a o 7 EUR taniej od tychże :)
Wzięliśmy dwie noce, bo jutro mam skok na największego biga jesiennej części wyprawy, czyli Sv. Jure (1762 m npm, start z poziomu morza). I dobrze zrobiliśmy, bo właśnie twa burza :)


  • DST 87.43km
  • Teren 0.50km
  • Czas 05:33
  • VAVG 15.75km/h
  • VMAX 45.29km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 1142m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici dz. 35

Dziś od rana pogoda okej, ale z chmurami i opcją deszczu później, więc postanowiliśmy kontynuować nasz plan ucieczki do przodu. Z Udbiny do Gracaca rowerami,  tam okazalo się, że mimo iż formalnie nie ma miejsca, to jednak pociąg zabierze nas z rowerami. Wiec kupiliśmy bilety za 244 kuny, wsiedliśmy bez problemu i heja. I całe szczęście, bo po drodze padało a nawet lało.



Wysiadłszy w Kastelu Starim skoczylem na biga Malacka (fantastyczne widoki na Split i Brac)



i pojechaliśmy na kemping.  Tym razem w miarę niedrogi (102 kuny) i całkiem fajny, nad samym morzem,  a nasz namiot stoi pomiędzy figowcem a granatowcem. I nawet cykady są :-)



Ale pogoda już nam szykuje kłody pod nogi,  ponoć jutro ma mocno wiać w ryj :-\  

Ps. Właśnie zamkneliśmy piąty tydzień wyprawy (!) i bynajmniej nie mamy dosyć (a przynajmniej ja ;-)

  • DST 55.43km
  • Czas 02:41
  • VAVG 20.66km/h
  • VMAX 48.27km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 629m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 34, ucieczka spod rynny

Od rana lało. Siedzieliśmy i myśleliśmy, co począć. Wyszły nam trzy warianty:
(1) Uciekamy w deszczu jak najdalej, najlepiej na wybrzeże, bo tam raczej nie pada - wada: odpuszczamy Jeziora Plitvickie, więc lipa (a nie kuny ;)
(2) zmieniamy kwaterę (bo ta była beznadziejna, jak padało, to nawet nie było gdzie usiąść, żeby zjeść, bo wszystkie stoliki były na dworze) i czekamy na lepszą pogodę i możliwość zwiedzenia Jezior, być może nawet kilka dni
(3) Zwiedzamy Jeziora pod drodze dokądkolwiek i dojeżdżamy jeszcze dziś tamże - w deszczu czy też nie, żeby trochę uciec spod rynny, tyle ile się uda.

Wygrała opcja nr 3, bo nie chcieliśmy siedzieć na tyłkach za ciężkie pieniądze, ale nie chcieliśmy też odpuścić Jezior. No i chyba los nas wynagrodził za odwagę, bo jak wyjeżdżaliśmy równo o godz. 10, to nie padało, a potem już tylko coraz bardziej nie padało :) Jeziora (piękne, niesamowite, fantastyczne, urwanie dupy!) zwiedziliśmy w tłumie ludzi, chłodzie (13 stopni) i dużym zachmurzeniu, ale suchą stopą a nawet kurtką.













Plitvicka Jezera


A potem było coraz lepiej - do przełęczy nad Korenicą nadal pochmurno i zimno, ale na dole nawet wyszło słońce i tak nam od czasu do czasu wychodziło aż do końca dnia :) Oby jutro tak samo, bo zamierzamy zrobić 36 km i uciec z zagrożonego rejonu w okolice Splitu pociągiem (jedynym w Dalmacji ;)

Catrnja - Plitvicka Jezera - Korenica - Bjelopolje - Udbina.



Nocleg w bardzo fajnej (choć niestety droższej, 41 EUR) kwaterze, gdzie wreszcie jest dużo miejsca, stół, kuchnia i inne niezbędne gadżety. Szkoda, ze dojechaliśmy dopiero o godz. 19 i jest mało czasu na cieszenie się tymi wspaniałościami ;)
  • DST 58.87km
  • Czas 03:10
  • VAVG 18.59km/h
  • VMAX 55.82km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 864m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 6 września 2017 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici de Bici, dz. 32

Dziś nudny dzień - przelotowy. Trzy przełączki po drodze, poza tym z atrakcji Lidl i DM (pasta do zębów, dezodorant i jakiś napój izotoniczny w odpowiedniego kształtu butelce, która jest nowym bidonem N ;) Upał, ale już jutro pogoda ma się znów zrąbać...

Rizvanusa - Gospic - Licki Osik - Siroka Kula - Bunic - Korenica - Plitvice - Catrnja


  • DST 86.48km
  • Teren 0.50km
  • Czas 04:24
  • VAVG 19.65km/h
  • VMAX 61.56km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 985m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl