Wpisy archiwalne w kategorii
Wyprawa
| Dystans całkowity: | 65568.19 km (w terenie 1171.92 km; 1.79%) |
| Czas w ruchu: | 3638:41 |
| Średnia prędkość: | 18.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 78.01 km/h |
| Suma podjazdów: | 921446 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 154 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 133 (0 %) |
| Suma kalorii: | 82151 kcal |
| Liczba aktywności: | 774 |
| Średnio na aktywność: | 84.71 km i 4h 42m |
| Więcej statystyk | |
Czwartek, 2 listopada 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 89
Zakynthos - (prom) - Killini - Patras po własnym śladzie. Wieczorem wsiedliśmy na prom do Bari. Żegnaj Grecjo!
- DST 75.96km
- Czas 03:48
- VAVG 19.99km/h
- VMAX 42.62km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 180m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 30 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 86, przemieszczeniowy
Powrót promem do Killini i dalej kolejny prom na Zakynthos, bo niestety o tej porze roku nie ma już bezpośrednich promów pomiędzy wyspami :(
Dzień bez historii w związku z tym.
Dzień bez historii w związku z tym.
- DST 11.62km
- Czas 00:43
- VAVG 16.21km/h
- VMAX 53.93km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 62m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 84
Dziś miało być płasko, niedługo i łatwo, a wyszło jak zwykle. A to z powodu wiatru, który był cały dzień w pysk i z każdą chwilą coraz silniejszy. Walka na całego. Do tego pod koniec złapała nas ulewa (przeczekaliśmy), ale po niej pozostał już do końca kapuśniaczek.
Ogólnie mimo słabych liczb jesteśmy wymięci ;)
Patras - Kato Achaja - Lechajna - Killini - (prom) - Poros (Kefalonia)
Ogólnie mimo słabych liczb jesteśmy wymięci ;)
Patras - Kato Achaja - Lechajna - Killini - (prom) - Poros (Kefalonia)
- DST 75.76km
- Teren 0.20km
- Czas 04:01
- VAVG 18.86km/h
- VMAX 32.28km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 177m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 83
Dość długi, ale przyjemny dzień, bo zrobiła się ładna pogoda. Ciepło, niewysokie górki (aczkolwiek sporo ich), tylko niestety wiatr w przodo-boczny, z czasem coraz mocniejszy.
Most autostradowy przez cieśninę Patras widać było z ponad 30 km! Sam przejazd robi ogromne wrażenie (przejechaliśmy pasem dla pieszych, na którego końcu niestety były schody :/). Zwłaszcza jak się spojrzy na pylon pionowo do góry, to się może w głowie zakręcić ;)



Delphi - Itea - Galaxidi - Nafpaktos - Patras.
Most autostradowy przez cieśninę Patras widać było z ponad 30 km! Sam przejazd robi ogromne wrażenie (przejechaliśmy pasem dla pieszych, na którego końcu niestety były schody :/). Zwłaszcza jak się spojrzy na pylon pionowo do góry, to się może w głowie zakręcić ;)



Delphi - Itea - Galaxidi - Nafpaktos - Patras.
- DST 122.85km
- Czas 06:08
- VAVG 20.03km/h
- VMAX 56.92km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 902m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 82
Od dziś miała się poprawić pogoda. Konkretnie od 8 rano. Jakoś jednak jej nie szło i jak wyjeżdżaliśmy ok 9, to leciutko siąpiło :/
Początek główną, ale niezbyt ruchliwą drogą do Amfikleia, gdzie mieliśmy chwilę załamania i wahania, czy w takim kapuśniaczku jechać dalej. Tym bardziej, że na wysokości 300 m npm było 11 st, a przed nami podjazd na 1760, gdzie zamiast deszczyku mógł już padać śnieg... Po dłuższym namyśle i zainspirowani faktem, że nie ma innej ucieczki niż powrót do tego samego guesthouse'u, w którym dziś spaliśmy (noclegi w Amfikleia były, ale po 80 EUR, a dalej już pustkowie), zdecydowaliśmy się jechać.
Opłaciło się, bo kapuśniaczek tylko chwilami o nas pamiętał, a poza tym było okej, tylko dość zimno, bo wkrótce wjechaliśmy w chmurę, która nie odpuściła nam aż do szczytu, więc zrobiło się 6 stopni. Na szczęście z reguły nie wiało, a jak już to słabo i w plecy. Więc widoków z Parnasu nie mamy prawie żadnych, ale podjazd jakoś poszedł, częściowo milej dzięki pieskowi, który się do nas przyplątał i wiernie nam towarzyszył przez ostatnie ok 300 metrów podjazdu. Na górze jeszcze mój skok w bok na biga, potem końcówka podjazdu i przełęcz. Piesek gdzieś zniknął, ale za to słońce na chwilę wyszło i z 6 stopni robiło się znów 11 - upał! ;)
Zjazd chłodny, ale ponieważ już dawno nie padało, więc nie jakiś drastycznie zimny - szło żyć. Na wysokości ok 1100 metrów się przetarło i zrobiły się WIDOKI! :)


Arachowa
Jeszcze małe zakupy na wieczór w markecie w Arachowej, końcówka zjazdu do Delf i chyba najtańszy hotel tego wyjazdu - nocleg w Athenie za raptem EUR 21,5, a hotelik przyzwoity. Jutro dzień dość łatwy górsko, ale za to długi - nocleg mamy zarezerwowany w Patras. Dobranoc ;)
Początek główną, ale niezbyt ruchliwą drogą do Amfikleia, gdzie mieliśmy chwilę załamania i wahania, czy w takim kapuśniaczku jechać dalej. Tym bardziej, że na wysokości 300 m npm było 11 st, a przed nami podjazd na 1760, gdzie zamiast deszczyku mógł już padać śnieg... Po dłuższym namyśle i zainspirowani faktem, że nie ma innej ucieczki niż powrót do tego samego guesthouse'u, w którym dziś spaliśmy (noclegi w Amfikleia były, ale po 80 EUR, a dalej już pustkowie), zdecydowaliśmy się jechać.
Opłaciło się, bo kapuśniaczek tylko chwilami o nas pamiętał, a poza tym było okej, tylko dość zimno, bo wkrótce wjechaliśmy w chmurę, która nie odpuściła nam aż do szczytu, więc zrobiło się 6 stopni. Na szczęście z reguły nie wiało, a jak już to słabo i w plecy. Więc widoków z Parnasu nie mamy prawie żadnych, ale podjazd jakoś poszedł, częściowo milej dzięki pieskowi, który się do nas przyplątał i wiernie nam towarzyszył przez ostatnie ok 300 metrów podjazdu. Na górze jeszcze mój skok w bok na biga, potem końcówka podjazdu i przełęcz. Piesek gdzieś zniknął, ale za to słońce na chwilę wyszło i z 6 stopni robiło się znów 11 - upał! ;)
Zjazd chłodny, ale ponieważ już dawno nie padało, więc nie jakiś drastycznie zimny - szło żyć. Na wysokości ok 1100 metrów się przetarło i zrobiły się WIDOKI! :)


Arachowa
Jeszcze małe zakupy na wieczór w markecie w Arachowej, końcówka zjazdu do Delf i chyba najtańszy hotel tego wyjazdu - nocleg w Athenie za raptem EUR 21,5, a hotelik przyzwoity. Jutro dzień dość łatwy górsko, ale za to długi - nocleg mamy zarezerwowany w Patras. Dobranoc ;)
- DST 72.37km
- Teren 0.50km
- Czas 05:25
- VAVG 13.36km/h
- VMAX 60.62km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 1966m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 81
Mimo niepewnej pogody ruszyliśmy dalej. No i cały dzień uciekaliśmy przed deszczem, ale z sukcesem - raz minimalnie pokropiło, ale rozpadało się dopiero, jak byliśmy w hotelu :)
Lamia - Termopile (pomnik Leonidasa i 700 Tespijczyków nie zrobił wrażenia, natomiast termy super! Pierwszy raz w życiu widziałem jak woda wypływa ze skały - jak Mojżesz! No i to niebiesko-zielonkawe koryto, zapach siarkowodoru i gorąca woda w rzeczce ;) - Bralos - Polydrosos.
Lokalizacja hotelu na bookingu schrzaniona - jeździliśmy po wsi i próbowaliśmy pytać ludzi, gdzie to jest, ale prawie nikogo nie było na zewnątrz (ani w ogóle), a wieś rozległa. Ale w końcu jakoś znaleźliśmy. Sam Sofianos Guesthouse całkiem OK :)
Lamia - Termopile (pomnik Leonidasa i 700 Tespijczyków nie zrobił wrażenia, natomiast termy super! Pierwszy raz w życiu widziałem jak woda wypływa ze skały - jak Mojżesz! No i to niebiesko-zielonkawe koryto, zapach siarkowodoru i gorąca woda w rzeczce ;) - Bralos - Polydrosos.
Lokalizacja hotelu na bookingu schrzaniona - jeździliśmy po wsi i próbowaliśmy pytać ludzi, gdzie to jest, ale prawie nikogo nie było na zewnątrz (ani w ogóle), a wieś rozległa. Ale w końcu jakoś znaleźliśmy. Sam Sofianos Guesthouse całkiem OK :)
- DST 55.50km
- Czas 03:22
- VAVG 16.49km/h
- VMAX 58.60km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 860m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 22 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 78, przemieszczeniowy
Jako że:
- szykują się od jutra 3 dni niepogody
- dalsza część trasy miała w założeniu być długim skokiem w bokiem po biga Velouchi Ski Center
- znaleźliśmy niedrogi (25 EUR) nocleg w mieście Lamia
postanowiliśmy nie ryzykować, że dupówa złapie nas na kempingu albo w trasie do Tymfristos (gdzie pierwotnie mieliśmy spać, tylko że za 45 EUR) i przemieścić się pociągiem do Lamii, a na biga skoczę w boczę jutro przemierzając część płaską (nim zacznie się właściwy big) autobusem. W ten sposób zaoszczędzimy jeden dzień, wydamy tylko ciut więcej kasy (bilety na pociąg do Lamii i autobus pod biga łącznie są nieco droższe niż różnica w cenie noclegów), ale zabezpieczymy sobie tańszy i wygodny nocleg na wypadek, gdyby z powodu dupówy trzeba było zrobić sobie przerwę dłuższą niż jeden dzień bigowy.
Wszystko wypaliło: rowerami do Volosu, skąd pociągiem do Lianokladi (z przesiadką w Larissie i pewnymi problemami, bo ponoć intercity nie chciał zabierać rowerów, po czym okazało się, że jest wagon bagażowy, w którym rowery jadą... gratis! :o) i stamtąd rowerami do Lamii, gdzie mieszkanko załatwione przez AirBnB okazało się bardzo przyjemne :)
Dzień łatwy, ale i tak większość zeszła w trasie, więc odpoczynkiem go ciężko nazwać ;)
- szykują się od jutra 3 dni niepogody
- dalsza część trasy miała w założeniu być długim skokiem w bokiem po biga Velouchi Ski Center
- znaleźliśmy niedrogi (25 EUR) nocleg w mieście Lamia
postanowiliśmy nie ryzykować, że dupówa złapie nas na kempingu albo w trasie do Tymfristos (gdzie pierwotnie mieliśmy spać, tylko że za 45 EUR) i przemieścić się pociągiem do Lamii, a na biga skoczę w boczę jutro przemierzając część płaską (nim zacznie się właściwy big) autobusem. W ten sposób zaoszczędzimy jeden dzień, wydamy tylko ciut więcej kasy (bilety na pociąg do Lamii i autobus pod biga łącznie są nieco droższe niż różnica w cenie noclegów), ale zabezpieczymy sobie tańszy i wygodny nocleg na wypadek, gdyby z powodu dupówy trzeba było zrobić sobie przerwę dłuższą niż jeden dzień bigowy.
Wszystko wypaliło: rowerami do Volosu, skąd pociągiem do Lianokladi (z przesiadką w Larissie i pewnymi problemami, bo ponoć intercity nie chciał zabierać rowerów, po czym okazało się, że jest wagon bagażowy, w którym rowery jadą... gratis! :o) i stamtąd rowerami do Lamii, gdzie mieszkanko załatwione przez AirBnB okazało się bardzo przyjemne :)
Dzień łatwy, ale i tak większość zeszła w trasie, więc odpoczynkiem go ciężko nazwać ;)
- DST 20.03km
- Czas 01:12
- VAVG 16.69km/h
- VMAX 33.98km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 128m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 76
Bardzo przelotowo: Kalambaka - Trikala - Larissa wśród pól bawełny (!), a potem nie chciało nam się dalej i był tani pociąg, więc telepakiem do Wolosu.
Pociąg się zepsuł, zanim ruszył i nim podstawili drugi, to było pół godziny opóźnienia :P ale jakoś poszło. Z Wolosu do Nees Pegases do najtańszego (acz wciąż dość drogiego - 35 EUR za noc) hotelu w okolicy. Kempingu ani widu! :(
W hotelu nie ma klimy (już podlega przeglądowi po sezonie, szkoda, że w pokoju gorąco!) i jest beznadziejny net, a większość czasu nie ma go wcale!
Prosta kreska to odcinek pociągiem.
W hotelu nie ma klimy (już podlega przeglądowi po sezonie, szkoda, że w pokoju gorąco!) i jest beznadziejny net, a większość czasu nie ma go wcale!
Prosta kreska to odcinek pociągiem.
- DST 95.55km
- Czas 03:59
- VAVG 23.99km/h
- VMAX 41.65km/h
- Temperatura 27.0°C
- Podjazdy 169m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 74
Rano dokończenie przełęczy Katara Pass (big), skąd niezły estetycznie i mocny merytorycznie widok. Mianowicie równocześnie było widać Olimp (ok 70 km w linii prostej) i Meteory (34 km) :)
Potem (rzekomy) zjazd do Kalampaki (czyli Meteorów). Rzekomy, bo sporo podjazdu na tym zjeździe było i już zaczynało to denerwować. No, ale jak zwykle jakoś poszło i generalnie łatwy dzień nam wyszedł. A na dole fantastyczne widoki na skały Meteorów, niesamowite miejsce. Jutro więcej tego samego poprosimy :)
Potem (rzekomy) zjazd do Kalampaki (czyli Meteorów). Rzekomy, bo sporo podjazdu na tym zjeździe było i już zaczynało to denerwować. No, ale jak zwykle jakoś poszło i generalnie łatwy dzień nam wyszedł. A na dole fantastyczne widoki na skały Meteorów, niesamowite miejsce. Jutro więcej tego samego poprosimy :)
- DST 73.88km
- Czas 04:04
- VAVG 18.17km/h
- VMAX 54.86km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 901m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 73
Udało się wstać wcześnie i wyjechać zgodnie z planem, czyli tuż przed 9 rano (wcześniej się nie dało, bo śniadanie serwowali od 8, nie, żeby jakiś wypas, ale skoro zapłacone :p). Zjazd do Kalpaków, kupujemy chleb na resztę dnia i pierwsza przełączka 200 metrów względnej wchodzi jak w masło. Zjazd do Ioanniny, zakupy w Lidlu na dziś i jutro i druga przełączka, już nieco dłużej, bo prawie 500 metrów, ale też dobrze weszła. Po drodze ładne widoki na jezioro, nad którym leży Ioannina oraz na okoliczne góry. Szkoda tylko, że przy szosie co chwile stoją ule - trochę słabo się jedzie wśród tych pszczół...
Zjazd miał być znów poniżej 500 npm, ale troszkę "przyoszukaliśmy" przejeżdżając kawałeczek (w tym wypasiony most) autostradą, dzięki temu zaoszczędziliśmy 2 km i prawie 100 metrów podjazdu :) Potem ładne widoki i kompletne odludzie w dolinie rzeki Metsovo. Dość długo czechy, a potem łagodny podjazd, którym dotarabaniliśmy się aż do Metsowa właśnie. Bardzo skoplikowana orografia ponownie! ;)
Samo Metsowo dziwne - nie ma tu nic ciekawego, a jest pełno hoteli - z czego one żyją...? Nasz oczywiście najtańszy, ale i tak 30 EUR :/
Zjazd miał być znów poniżej 500 npm, ale troszkę "przyoszukaliśmy" przejeżdżając kawałeczek (w tym wypasiony most) autostradą, dzięki temu zaoszczędziliśmy 2 km i prawie 100 metrów podjazdu :) Potem ładne widoki i kompletne odludzie w dolinie rzeki Metsovo. Dość długo czechy, a potem łagodny podjazd, którym dotarabaniliśmy się aż do Metsowa właśnie. Bardzo skoplikowana orografia ponownie! ;)
Samo Metsowo dziwne - nie ma tu nic ciekawego, a jest pełno hoteli - z czego one żyją...? Nasz oczywiście najtańszy, ale i tak 30 EUR :/
- DST 91.04km
- Czas 05:35
- VAVG 16.31km/h
- VMAX 60.04km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1592m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















