Środa, 25 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 81
Mimo niepewnej pogody ruszyliśmy dalej. No i cały dzień uciekaliśmy przed deszczem, ale z sukcesem - raz minimalnie pokropiło, ale rozpadało się dopiero, jak byliśmy w hotelu :)
Lamia - Termopile (pomnik Leonidasa i 700 Tespijczyków nie zrobił wrażenia, natomiast termy super! Pierwszy raz w życiu widziałem jak woda wypływa ze skały - jak Mojżesz! No i to niebiesko-zielonkawe koryto, zapach siarkowodoru i gorąca woda w rzeczce ;) - Bralos - Polydrosos.
Lokalizacja hotelu na bookingu schrzaniona - jeździliśmy po wsi i próbowaliśmy pytać ludzi, gdzie to jest, ale prawie nikogo nie było na zewnątrz (ani w ogóle), a wieś rozległa. Ale w końcu jakoś znaleźliśmy. Sam Sofianos Guesthouse całkiem OK :)
Lamia - Termopile (pomnik Leonidasa i 700 Tespijczyków nie zrobił wrażenia, natomiast termy super! Pierwszy raz w życiu widziałem jak woda wypływa ze skały - jak Mojżesz! No i to niebiesko-zielonkawe koryto, zapach siarkowodoru i gorąca woda w rzeczce ;) - Bralos - Polydrosos.
Lokalizacja hotelu na bookingu schrzaniona - jeździliśmy po wsi i próbowaliśmy pytać ludzi, gdzie to jest, ale prawie nikogo nie było na zewnątrz (ani w ogóle), a wieś rozległa. Ale w końcu jakoś znaleźliśmy. Sam Sofianos Guesthouse całkiem OK :)
- DST 55.50km
- Czas 03:22
- VAVG 16.49km/h
- VMAX 58.60km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 860m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Użytkowo
Amici de Bici, dz. 80, restowy
Z powodu marnej prognozy i niewiele lepszej pogody (takiej jak wczoraj) ruszyliśmy kołem tylko do sklepu. W nocy burza, aż się obawialismy o nazajutrz...
- DST 4.13km
- Czas 00:13
- VAVG 19.06km/h
- VMAX 26.16km/h
- Podjazdy 17m
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 października 2017
Kategoria Wycieczka, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 79, (ever)restowy*
Zgodnie z planem o 10:30 wsiadłem w autobus do Karpenisi (cena 5,20, rower gratis!) i wysiadłem o 11:40 w Agios Georgios. Początek podjazdu łatwy - wzdłuż rzeki. Potem serpentyny 7-9% na pierwszą przełęcz. W Tymfristos złapał mnie deszcz. Dłuższą chwilę postałem pod daszkiem, zjadłem batona i banana, ale nie było co czekać, bo trzeba zdążyć na powrotny autobus, więc dalej w deszczu. Na przełęcz 1200 m dojechałem podmarznięty, bo mokry i przy 11 stopniach. Mimo, że ubrałem się w kurtkę jeszcze na podjeździe, to chyba za późno, więc zjazd zaczynałem niezbyt wygrzany, a na dole (900 metrów) było mi już strasznie zimno.
Przez Karpenisi trochę płaskiego, a trochę podjazdu zbyt lekkiego by się rozgrzać, więc w miasteczku stanąłem pod marketem, wlazłem do środka i tam próbowałem złapać trochę ciepła, ale niezbyt skutecznie, bo wszędzie pełno lodówek :P Wreszcie zaczął się prawdziwy podjazd (10-12%), więc po ok. kilometrze było mi ciepło. Stanąłem na siku i kolejnego batona, zdjąłem kurtkę (deszcz bardzo zelżał, a potem nawet na chwilę ustał!) i heja.
Do 1400 szło jak po maśle, ale wyżej mocno wiało i znów zaczęło padać, a temperatura spadła do 6 stopni, więc pomny doświadczenia z poprzedniej przełęczy wcześniej założyłem kurtkę i resztę podjechałem już w niej. Oczywiście kompletnie ją zapociłem, ale przynajmniej nie zmarzłem.
Na górze (1860 m) jest stacja narciarska, ale o tej porze roku całkowite odludzie. Szukałem jakiegoś schronienia przed wiatrem i deszczem, ale znalazł się tylko tunel drogowy. Dobre i to. Szybka przebiórka w suche, a mimo pośpiechu pod koniec postoju miałem już całkiem zgrabiałe ręce, bo od dłuższego czasu było 6 stopni. Albo z jakiegoś innego powodu, cholera wie - tak nagle to się stało... W każdym razie zjazd zacząłem zbyt lekko ubrany na tę temperaturę (nie miałem więcej ciuchów dziś ze sobą - błąd) i na dodatek ze zgrabiałymi rękami. W połowie zjazdu (ok. 1400) przestałem mieć siłę zaciskać klamki hamulcowe. Jakimś cudem jednak stanąłem (w zacisznym wreszcie miejscu) i pokręciłem wiatrak ramionami. Pomogło dość szybko, ale ukłucia i ból, który poczułem w palcach dowodzą, że do odmrożenia nie było daleko...
Reszta zjazdu już spoko - zmokłem, ale bez dramatu. Na autobus zdążyłem akurat, żeby spokojnie kupić bilet i zdążyć dopilnować pakowania roweru do luku (tak mądrze pakowali, że gdyby nie moja interwencja, że rower najpierw, a później bagaże wokół niego, a nie odwrotnie(!), to w życiu by się nie zmieścił...), a potem trząść się z zimna w autobusie przez całą drogę. Nawet nie było w nim zimno (ciepło też nie - licznik pokazał 18 stopni), ale po prostu zbyt przemarznięty byłem :p
Ogólnie kolejny big, który nie był tylko spacerkiem po górach a Przygodą. Jak zwykle - polecam :)
Przez Karpenisi trochę płaskiego, a trochę podjazdu zbyt lekkiego by się rozgrzać, więc w miasteczku stanąłem pod marketem, wlazłem do środka i tam próbowałem złapać trochę ciepła, ale niezbyt skutecznie, bo wszędzie pełno lodówek :P Wreszcie zaczął się prawdziwy podjazd (10-12%), więc po ok. kilometrze było mi ciepło. Stanąłem na siku i kolejnego batona, zdjąłem kurtkę (deszcz bardzo zelżał, a potem nawet na chwilę ustał!) i heja.
Do 1400 szło jak po maśle, ale wyżej mocno wiało i znów zaczęło padać, a temperatura spadła do 6 stopni, więc pomny doświadczenia z poprzedniej przełęczy wcześniej założyłem kurtkę i resztę podjechałem już w niej. Oczywiście kompletnie ją zapociłem, ale przynajmniej nie zmarzłem.
Na górze (1860 m) jest stacja narciarska, ale o tej porze roku całkowite odludzie. Szukałem jakiegoś schronienia przed wiatrem i deszczem, ale znalazł się tylko tunel drogowy. Dobre i to. Szybka przebiórka w suche, a mimo pośpiechu pod koniec postoju miałem już całkiem zgrabiałe ręce, bo od dłuższego czasu było 6 stopni. Albo z jakiegoś innego powodu, cholera wie - tak nagle to się stało... W każdym razie zjazd zacząłem zbyt lekko ubrany na tę temperaturę (nie miałem więcej ciuchów dziś ze sobą - błąd) i na dodatek ze zgrabiałymi rękami. W połowie zjazdu (ok. 1400) przestałem mieć siłę zaciskać klamki hamulcowe. Jakimś cudem jednak stanąłem (w zacisznym wreszcie miejscu) i pokręciłem wiatrak ramionami. Pomogło dość szybko, ale ukłucia i ból, który poczułem w palcach dowodzą, że do odmrożenia nie było daleko...
Reszta zjazdu już spoko - zmokłem, ale bez dramatu. Na autobus zdążyłem akurat, żeby spokojnie kupić bilet i zdążyć dopilnować pakowania roweru do luku (tak mądrze pakowali, że gdyby nie moja interwencja, że rower najpierw, a później bagaże wokół niego, a nie odwrotnie(!), to w życiu by się nie zmieścił...), a potem trząść się z zimna w autobusie przez całą drogę. Nawet nie było w nim zimno (ciepło też nie - licznik pokazał 18 stopni), ale po prostu zbyt przemarznięty byłem :p
Ogólnie kolejny big, który nie był tylko spacerkiem po górach a Przygodą. Jak zwykle - polecam :)
- DST 51.87km
- Czas 03:27
- VAVG 15.03km/h
- VMAX 50.66km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 1884m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 22 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 78, przemieszczeniowy
Jako że:
- szykują się od jutra 3 dni niepogody
- dalsza część trasy miała w założeniu być długim skokiem w bokiem po biga Velouchi Ski Center
- znaleźliśmy niedrogi (25 EUR) nocleg w mieście Lamia
postanowiliśmy nie ryzykować, że dupówa złapie nas na kempingu albo w trasie do Tymfristos (gdzie pierwotnie mieliśmy spać, tylko że za 45 EUR) i przemieścić się pociągiem do Lamii, a na biga skoczę w boczę jutro przemierzając część płaską (nim zacznie się właściwy big) autobusem. W ten sposób zaoszczędzimy jeden dzień, wydamy tylko ciut więcej kasy (bilety na pociąg do Lamii i autobus pod biga łącznie są nieco droższe niż różnica w cenie noclegów), ale zabezpieczymy sobie tańszy i wygodny nocleg na wypadek, gdyby z powodu dupówy trzeba było zrobić sobie przerwę dłuższą niż jeden dzień bigowy.
Wszystko wypaliło: rowerami do Volosu, skąd pociągiem do Lianokladi (z przesiadką w Larissie i pewnymi problemami, bo ponoć intercity nie chciał zabierać rowerów, po czym okazało się, że jest wagon bagażowy, w którym rowery jadą... gratis! :o) i stamtąd rowerami do Lamii, gdzie mieszkanko załatwione przez AirBnB okazało się bardzo przyjemne :)
Dzień łatwy, ale i tak większość zeszła w trasie, więc odpoczynkiem go ciężko nazwać ;)
- szykują się od jutra 3 dni niepogody
- dalsza część trasy miała w założeniu być długim skokiem w bokiem po biga Velouchi Ski Center
- znaleźliśmy niedrogi (25 EUR) nocleg w mieście Lamia
postanowiliśmy nie ryzykować, że dupówa złapie nas na kempingu albo w trasie do Tymfristos (gdzie pierwotnie mieliśmy spać, tylko że za 45 EUR) i przemieścić się pociągiem do Lamii, a na biga skoczę w boczę jutro przemierzając część płaską (nim zacznie się właściwy big) autobusem. W ten sposób zaoszczędzimy jeden dzień, wydamy tylko ciut więcej kasy (bilety na pociąg do Lamii i autobus pod biga łącznie są nieco droższe niż różnica w cenie noclegów), ale zabezpieczymy sobie tańszy i wygodny nocleg na wypadek, gdyby z powodu dupówy trzeba było zrobić sobie przerwę dłuższą niż jeden dzień bigowy.
Wszystko wypaliło: rowerami do Volosu, skąd pociągiem do Lianokladi (z przesiadką w Larissie i pewnymi problemami, bo ponoć intercity nie chciał zabierać rowerów, po czym okazało się, że jest wagon bagażowy, w którym rowery jadą... gratis! :o) i stamtąd rowerami do Lamii, gdzie mieszkanko załatwione przez AirBnB okazało się bardzo przyjemne :)
Dzień łatwy, ale i tak większość zeszła w trasie, więc odpoczynkiem go ciężko nazwać ;)
- DST 20.03km
- Czas 01:12
- VAVG 16.69km/h
- VMAX 33.98km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 128m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 października 2017
Kategoria Wycieczka, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 77, (ever)restowy*
Nees Pagases - Volos - Chania - Pliasidhi (BIG) i z powrotem. Widoki jak zwykle na bigach na wybrzeżu - czyli niesamowite :)
Po drodze jeszcze kupiłem rozgałęźnik trójdzielny, bo wczoraj rano zostawiliśmy nasz w hotelu w Kalambace. Jak cipy! :(
Po drodze jeszcze kupiłem rozgałęźnik trójdzielny, bo wczoraj rano zostawiliśmy nasz w hotelu w Kalambace. Jak cipy! :(
- DST 70.04km
- Czas 03:42
- VAVG 18.93km/h
- VMAX 54.95km/h
- Temperatura 27.0°C
- Podjazdy 1568m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 76
Bardzo przelotowo: Kalambaka - Trikala - Larissa wśród pól bawełny (!), a potem nie chciało nam się dalej i był tani pociąg, więc telepakiem do Wolosu.
Pociąg się zepsuł, zanim ruszył i nim podstawili drugi, to było pół godziny opóźnienia :P ale jakoś poszło. Z Wolosu do Nees Pegases do najtańszego (acz wciąż dość drogiego - 35 EUR za noc) hotelu w okolicy. Kempingu ani widu! :(
W hotelu nie ma klimy (już podlega przeglądowi po sezonie, szkoda, że w pokoju gorąco!) i jest beznadziejny net, a większość czasu nie ma go wcale!
Prosta kreska to odcinek pociągiem.
W hotelu nie ma klimy (już podlega przeglądowi po sezonie, szkoda, że w pokoju gorąco!) i jest beznadziejny net, a większość czasu nie ma go wcale!
Prosta kreska to odcinek pociągiem.
- DST 95.55km
- Czas 03:59
- VAVG 23.99km/h
- VMAX 41.65km/h
- Temperatura 27.0°C
- Podjazdy 169m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 października 2017
Kategoria Wycieczka, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 75, (ever)restowy*
Rundka po Meteorach, w tym Megalo Meteoro (big). Przewidoki! :)
- DST 19.02km
- Teren 0.30km
- Czas 01:10
- VAVG 16.30km/h
- VMAX 52.85km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 464m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 74
Rano dokończenie przełęczy Katara Pass (big), skąd niezły estetycznie i mocny merytorycznie widok. Mianowicie równocześnie było widać Olimp (ok 70 km w linii prostej) i Meteory (34 km) :)
Potem (rzekomy) zjazd do Kalampaki (czyli Meteorów). Rzekomy, bo sporo podjazdu na tym zjeździe było i już zaczynało to denerwować. No, ale jak zwykle jakoś poszło i generalnie łatwy dzień nam wyszedł. A na dole fantastyczne widoki na skały Meteorów, niesamowite miejsce. Jutro więcej tego samego poprosimy :)
Potem (rzekomy) zjazd do Kalampaki (czyli Meteorów). Rzekomy, bo sporo podjazdu na tym zjeździe było i już zaczynało to denerwować. No, ale jak zwykle jakoś poszło i generalnie łatwy dzień nam wyszedł. A na dole fantastyczne widoki na skały Meteorów, niesamowite miejsce. Jutro więcej tego samego poprosimy :)
- DST 73.88km
- Czas 04:04
- VAVG 18.17km/h
- VMAX 54.86km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 901m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 października 2017
Kategoria Wyprawa, AdB, Surly-arch
Amici de Bici, dz. 73
Udało się wstać wcześnie i wyjechać zgodnie z planem, czyli tuż przed 9 rano (wcześniej się nie dało, bo śniadanie serwowali od 8, nie, żeby jakiś wypas, ale skoro zapłacone :p). Zjazd do Kalpaków, kupujemy chleb na resztę dnia i pierwsza przełączka 200 metrów względnej wchodzi jak w masło. Zjazd do Ioanniny, zakupy w Lidlu na dziś i jutro i druga przełączka, już nieco dłużej, bo prawie 500 metrów, ale też dobrze weszła. Po drodze ładne widoki na jezioro, nad którym leży Ioannina oraz na okoliczne góry. Szkoda tylko, że przy szosie co chwile stoją ule - trochę słabo się jedzie wśród tych pszczół...
Zjazd miał być znów poniżej 500 npm, ale troszkę "przyoszukaliśmy" przejeżdżając kawałeczek (w tym wypasiony most) autostradą, dzięki temu zaoszczędziliśmy 2 km i prawie 100 metrów podjazdu :) Potem ładne widoki i kompletne odludzie w dolinie rzeki Metsovo. Dość długo czechy, a potem łagodny podjazd, którym dotarabaniliśmy się aż do Metsowa właśnie. Bardzo skoplikowana orografia ponownie! ;)
Samo Metsowo dziwne - nie ma tu nic ciekawego, a jest pełno hoteli - z czego one żyją...? Nasz oczywiście najtańszy, ale i tak 30 EUR :/
Zjazd miał być znów poniżej 500 npm, ale troszkę "przyoszukaliśmy" przejeżdżając kawałeczek (w tym wypasiony most) autostradą, dzięki temu zaoszczędziliśmy 2 km i prawie 100 metrów podjazdu :) Potem ładne widoki i kompletne odludzie w dolinie rzeki Metsovo. Dość długo czechy, a potem łagodny podjazd, którym dotarabaniliśmy się aż do Metsowa właśnie. Bardzo skoplikowana orografia ponownie! ;)
Samo Metsowo dziwne - nie ma tu nic ciekawego, a jest pełno hoteli - z czego one żyją...? Nasz oczywiście najtańszy, ale i tak 30 EUR :/
- DST 91.04km
- Czas 05:35
- VAVG 16.31km/h
- VMAX 60.04km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1592m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 października 2017
Kategoria Surly-arch, Wycieczka, AdB
Amici de Bici, dz. 72, (ever)restowy*
Wycieczka na biga Mikro Papingo z N :)
Oprócz tego oglądanie fantastycznych widoków w okolicach Vikos Gorge (najgłębszy gorge świata!), w tym Papingo Rock Pools. Papingo rocks! :)
Oprócz tego oglądanie fantastycznych widoków w okolicach Vikos Gorge (najgłębszy gorge świata!), w tym Papingo Rock Pools. Papingo rocks! :)
- DST 39.75km
- Czas 02:45
- VAVG 14.45km/h
- VMAX 51.48km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1061m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















