Sobota, 4 listopada 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 91
Cozzana - Alberobello (znacznie słabsze niż oczekiwaliśmy, ładniejsze trulli są wszędzie wokoło, a nie akurat w tym mieście, natomiast przy wyjeździe z miasteczka kupiliśmy najpyszniejszy chleb w życiu!) - Gioia del Colle - Matera (dojechaliśmy o zmroku, więc jeszcze niewiele zwiedziliśmy, pierwsze wrażenie: skołowanie, bo nie sposób się połapać, o co kaman z tymi grotami ;)
- DST 95.37km
- Teren 0.50km
- Czas 05:13
- VAVG 18.28km/h
- VMAX 61.08km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 840m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 listopada 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 90
Nareszcie Italia!
Na promie kimaliśmy na fotelach, bo kabiny były pieruńsko drogie (125 EUR od osoby - fotele po 60), w dużej sali, gdzie było pełno ludzi, w tym jeden strasznie chrapiący facet, więc wyspani specjalnie nie byliśmy. Dlatego postanowiliśmy, że dzisiejszy dzień będzie krótszy.
W Bari obejrzeliśmy bardzo klimatyczne stare miasto - pełne wąskich, krętych uliczek, zaułków, przejść w portykach, kapliczek tamże, suszącego się prania, kobiet sprzedających ręcznie robiony makaron, mężczyzn sprzedających świeże ryby z kipy samochodu i w ogóle atmosfery śródziemnomorza ;) No bardzo fajne miejsce, mógłbym tam pomieszkać kilka dni czy tygodni :)
Dalej wzdłuż wybrzeża na wschód i południowy wschód aż do Polignano a Mare. Po drodze na polach pełno kamiennych budynków gospodarczych ze stożkowatymi dachami. Nazywa się toto "trullo" i spekuluję, że powstało, wskutek pozbycia się kamieni z gleby pola, żeby ich nie wywozić, tylko wykorzystać. Dach stożkowy, bo taki łatwiej wybudować niż płaski (wystarczy ułożyć odpowiednio kamienie, zamiast kombinować z konstrukcją nośną i dachówką czy łupkiem).

Trulli
Samo Polignano robi olbrzymie wrażenie. Zbudowane na klifach, jakby wyrastające wprost z morza, znów pełne uliczek i zaułków, a każdy dom inny i przylegający do sąsiednich na różnych poziomach tak, że piętro jednego jest pomiędzy piętrami drugiego (co jest wymuszone układem podłoża), generalnie miodzio! Polignano to normalnie takie Hunderthaeuserwasser! :)


Polignano a Mare

Zaułek w Polignano

Streetart
Dalej trochę pod górkę i trochę falowania wśród zagonów warzyw (marchewki, kopru, papryki chili, oliwek, ziemniaków, pomidorów, sałaty i innych nieropoznawalnych) i innych terenów rezydencjalno-rolnicznych aż do Cozzana, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg przez AirBnB.

Zagon nierozpoznawalnych warzyw i drzewka oliwne
Trochę trudno było trafić, bo punkt GPS wypada pomiędzy ulicami, a przedostać się między nimi nie jest łatwo, bo mocno pogrodzone, a naokoło zjazd i podjazd, ale warto było, bo gospodarze bardzo mili. Przyjęli nas super gościnnie, oprali, nakarmili domowymi pysznościami z własnego ogródka (nadziewane bakłażany, wino i oliwa własnej roboty, owoce, warzywa - w tym pędy cykorii, kawa,...) i w ogóle. Tylko jeden minus, że nie bardzo mieliśmy czas dla siebie, bo trochę nazbyt byli uprzejmi ;) Ale za to trochę poćwiczyliśmy włoski dla początkujących ;)
Na promie kimaliśmy na fotelach, bo kabiny były pieruńsko drogie (125 EUR od osoby - fotele po 60), w dużej sali, gdzie było pełno ludzi, w tym jeden strasznie chrapiący facet, więc wyspani specjalnie nie byliśmy. Dlatego postanowiliśmy, że dzisiejszy dzień będzie krótszy.
W Bari obejrzeliśmy bardzo klimatyczne stare miasto - pełne wąskich, krętych uliczek, zaułków, przejść w portykach, kapliczek tamże, suszącego się prania, kobiet sprzedających ręcznie robiony makaron, mężczyzn sprzedających świeże ryby z kipy samochodu i w ogóle atmosfery śródziemnomorza ;) No bardzo fajne miejsce, mógłbym tam pomieszkać kilka dni czy tygodni :)
Dalej wzdłuż wybrzeża na wschód i południowy wschód aż do Polignano a Mare. Po drodze na polach pełno kamiennych budynków gospodarczych ze stożkowatymi dachami. Nazywa się toto "trullo" i spekuluję, że powstało, wskutek pozbycia się kamieni z gleby pola, żeby ich nie wywozić, tylko wykorzystać. Dach stożkowy, bo taki łatwiej wybudować niż płaski (wystarczy ułożyć odpowiednio kamienie, zamiast kombinować z konstrukcją nośną i dachówką czy łupkiem).

Trulli
Samo Polignano robi olbrzymie wrażenie. Zbudowane na klifach, jakby wyrastające wprost z morza, znów pełne uliczek i zaułków, a każdy dom inny i przylegający do sąsiednich na różnych poziomach tak, że piętro jednego jest pomiędzy piętrami drugiego (co jest wymuszone układem podłoża), generalnie miodzio! Polignano to normalnie takie Hunderthaeuserwasser! :)


Polignano a Mare

Zaułek w Polignano

Streetart
Dalej trochę pod górkę i trochę falowania wśród zagonów warzyw (marchewki, kopru, papryki chili, oliwek, ziemniaków, pomidorów, sałaty i innych nieropoznawalnych) i innych terenów rezydencjalno-rolnicznych aż do Cozzana, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg przez AirBnB.

Zagon nierozpoznawalnych warzyw i drzewka oliwne
Trochę trudno było trafić, bo punkt GPS wypada pomiędzy ulicami, a przedostać się między nimi nie jest łatwo, bo mocno pogrodzone, a naokoło zjazd i podjazd, ale warto było, bo gospodarze bardzo mili. Przyjęli nas super gościnnie, oprali, nakarmili domowymi pysznościami z własnego ogródka (nadziewane bakłażany, wino i oliwa własnej roboty, owoce, warzywa - w tym pędy cykorii, kawa,...) i w ogóle. Tylko jeden minus, że nie bardzo mieliśmy czas dla siebie, bo trochę nazbyt byli uprzejmi ;) Ale za to trochę poćwiczyliśmy włoski dla początkujących ;)
- DST 59.24km
- Teren 0.50km
- Czas 03:33
- VAVG 16.69km/h
- VMAX 45.90km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 400m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 listopada 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 89
Zakynthos - (prom) - Killini - Patras po własnym śladzie. Wieczorem wsiedliśmy na prom do Bari. Żegnaj Grecjo!
- DST 75.96km
- Czas 03:48
- VAVG 19.99km/h
- VMAX 42.62km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 180m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 listopada 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Użytkowo
Amici de Bici, dz. 88, samochodowy (!)
Ponieważ cały dzień miało lać (i lało), a my już mieliśmy dość siedzenia bezczynnie, to postanowiliśmy... wypożyczyć samochód (!) i objechać Zakynthos w kilka godzin zamiast w dwa dni. Sprawdziło się. Obejrzeliśmy wszystko, na czym na zależało (Zatoka Wraku rządzi!) i jesteśmy WOLNI!. Możemy iść (ku - słonecznej miejmy nadzieję - Italii :)
- DST 7.06km
- Czas 00:24
- VAVG 17.65km/h
- VMAX 36.09km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 34m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 31 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Użytkowo
Amici de Bici, dz. 87, restowy
Miało padać, więc zostaliśmy na tanim noclegu (11 EUR!) w Kalamaki. Oczywiście przez cały dzień nawet kropla nie spadła, za to prognoza na jutro znów mówi, że pada, a na czwartek (kiedy już miało być dobrze) że pada jeszcze mocniej. No żeż psia mać!
Wyskoczyliśmy tylko obejrzeć miasteczko Zakynthos (nic ciekawego) i po zakupy. Kupiliśmy m.in. 3 butelki wody, bo ta w kranie jest... słona :p
Chociaż taka pociecha, że październiku rekord kilometrów i podjazdów pobity...
Wyskoczyliśmy tylko obejrzeć miasteczko Zakynthos (nic ciekawego) i po zakupy. Kupiliśmy m.in. 3 butelki wody, bo ta w kranie jest... słona :p
Chociaż taka pociecha, że październiku rekord kilometrów i podjazdów pobity...
- DST 15.88km
- Teren 0.50km
- Czas 00:50
- VAVG 19.06km/h
- VMAX 26.87km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 36m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 30 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 86, przemieszczeniowy
Powrót promem do Killini i dalej kolejny prom na Zakynthos, bo niestety o tej porze roku nie ma już bezpośrednich promów pomiędzy wyspami :(
Dzień bez historii w związku z tym.
Dzień bez historii w związku z tym.
- DST 11.62km
- Czas 00:43
- VAVG 16.21km/h
- VMAX 53.93km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 62m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 29 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 85, ever(restowy)*
Miała być tylko wycieczka do jaskini Melissana (z jeziorem w środku!) i ewentualnie na plażę Myrtos (na którą jednak zabrakło nam ochoty), a wyszło jak zwykle, bo okazało się, że jadąc do jaskini trzeba zrobić przymusowo 1/3 biga. No to jak to, nie zrobić od razu reszty, tylko jutro rano, być może w deszczu, bo prognoza marna, znów robić tę 1/3? I potem jeszcze 2/3 ;)
Poros - Digaleto - Sami - Melissana (fajna, ale nie aż tak fajna, jak się spodziewałem) - Sami - Digaleto - Enos de Kefalonia (big) - Digaleto - Poros.
W ten sposób mam zrobiony panteon bigów greckich. Tzn. został jeden, ale na północy przy samej bułgarskiej granicy, więc to kiedyś przy jakiejś bułgarskiej okazji ;)
Silny wiatr N, a momentami W. Generalnie robił wszystko, żeby maksymalnie uprzykrzyć podjazdy :p
Poros - Digaleto - Sami - Melissana (fajna, ale nie aż tak fajna, jak się spodziewałem) - Sami - Digaleto - Enos de Kefalonia (big) - Digaleto - Poros.
W ten sposób mam zrobiony panteon bigów greckich. Tzn. został jeden, ale na północy przy samej bułgarskiej granicy, więc to kiedyś przy jakiejś bułgarskiej okazji ;)
Silny wiatr N, a momentami W. Generalnie robił wszystko, żeby maksymalnie uprzykrzyć podjazdy :p
- DST 93.10km
- Czas 05:25
- VAVG 17.19km/h
- VMAX 57.75km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 2464m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 84
Dziś miało być płasko, niedługo i łatwo, a wyszło jak zwykle. A to z powodu wiatru, który był cały dzień w pysk i z każdą chwilą coraz silniejszy. Walka na całego. Do tego pod koniec złapała nas ulewa (przeczekaliśmy), ale po niej pozostał już do końca kapuśniaczek.
Ogólnie mimo słabych liczb jesteśmy wymięci ;)
Patras - Kato Achaja - Lechajna - Killini - (prom) - Poros (Kefalonia)
Ogólnie mimo słabych liczb jesteśmy wymięci ;)
Patras - Kato Achaja - Lechajna - Killini - (prom) - Poros (Kefalonia)
- DST 75.76km
- Teren 0.20km
- Czas 04:01
- VAVG 18.86km/h
- VMAX 32.28km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 177m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 83
Dość długi, ale przyjemny dzień, bo zrobiła się ładna pogoda. Ciepło, niewysokie górki (aczkolwiek sporo ich), tylko niestety wiatr w przodo-boczny, z czasem coraz mocniejszy.
Most autostradowy przez cieśninę Patras widać było z ponad 30 km! Sam przejazd robi ogromne wrażenie (przejechaliśmy pasem dla pieszych, na którego końcu niestety były schody :/). Zwłaszcza jak się spojrzy na pylon pionowo do góry, to się może w głowie zakręcić ;)



Delphi - Itea - Galaxidi - Nafpaktos - Patras.
Most autostradowy przez cieśninę Patras widać było z ponad 30 km! Sam przejazd robi ogromne wrażenie (przejechaliśmy pasem dla pieszych, na którego końcu niestety były schody :/). Zwłaszcza jak się spojrzy na pylon pionowo do góry, to się może w głowie zakręcić ;)



Delphi - Itea - Galaxidi - Nafpaktos - Patras.
- DST 122.85km
- Czas 06:08
- VAVG 20.03km/h
- VMAX 56.92km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 902m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 października 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici de Bici, dz. 82
Od dziś miała się poprawić pogoda. Konkretnie od 8 rano. Jakoś jednak jej nie szło i jak wyjeżdżaliśmy ok 9, to leciutko siąpiło :/
Początek główną, ale niezbyt ruchliwą drogą do Amfikleia, gdzie mieliśmy chwilę załamania i wahania, czy w takim kapuśniaczku jechać dalej. Tym bardziej, że na wysokości 300 m npm było 11 st, a przed nami podjazd na 1760, gdzie zamiast deszczyku mógł już padać śnieg... Po dłuższym namyśle i zainspirowani faktem, że nie ma innej ucieczki niż powrót do tego samego guesthouse'u, w którym dziś spaliśmy (noclegi w Amfikleia były, ale po 80 EUR, a dalej już pustkowie), zdecydowaliśmy się jechać.
Opłaciło się, bo kapuśniaczek tylko chwilami o nas pamiętał, a poza tym było okej, tylko dość zimno, bo wkrótce wjechaliśmy w chmurę, która nie odpuściła nam aż do szczytu, więc zrobiło się 6 stopni. Na szczęście z reguły nie wiało, a jak już to słabo i w plecy. Więc widoków z Parnasu nie mamy prawie żadnych, ale podjazd jakoś poszedł, częściowo milej dzięki pieskowi, który się do nas przyplątał i wiernie nam towarzyszył przez ostatnie ok 300 metrów podjazdu. Na górze jeszcze mój skok w bok na biga, potem końcówka podjazdu i przełęcz. Piesek gdzieś zniknął, ale za to słońce na chwilę wyszło i z 6 stopni robiło się znów 11 - upał! ;)
Zjazd chłodny, ale ponieważ już dawno nie padało, więc nie jakiś drastycznie zimny - szło żyć. Na wysokości ok 1100 metrów się przetarło i zrobiły się WIDOKI! :)


Arachowa
Jeszcze małe zakupy na wieczór w markecie w Arachowej, końcówka zjazdu do Delf i chyba najtańszy hotel tego wyjazdu - nocleg w Athenie za raptem EUR 21,5, a hotelik przyzwoity. Jutro dzień dość łatwy górsko, ale za to długi - nocleg mamy zarezerwowany w Patras. Dobranoc ;)
Początek główną, ale niezbyt ruchliwą drogą do Amfikleia, gdzie mieliśmy chwilę załamania i wahania, czy w takim kapuśniaczku jechać dalej. Tym bardziej, że na wysokości 300 m npm było 11 st, a przed nami podjazd na 1760, gdzie zamiast deszczyku mógł już padać śnieg... Po dłuższym namyśle i zainspirowani faktem, że nie ma innej ucieczki niż powrót do tego samego guesthouse'u, w którym dziś spaliśmy (noclegi w Amfikleia były, ale po 80 EUR, a dalej już pustkowie), zdecydowaliśmy się jechać.
Opłaciło się, bo kapuśniaczek tylko chwilami o nas pamiętał, a poza tym było okej, tylko dość zimno, bo wkrótce wjechaliśmy w chmurę, która nie odpuściła nam aż do szczytu, więc zrobiło się 6 stopni. Na szczęście z reguły nie wiało, a jak już to słabo i w plecy. Więc widoków z Parnasu nie mamy prawie żadnych, ale podjazd jakoś poszedł, częściowo milej dzięki pieskowi, który się do nas przyplątał i wiernie nam towarzyszył przez ostatnie ok 300 metrów podjazdu. Na górze jeszcze mój skok w bok na biga, potem końcówka podjazdu i przełęcz. Piesek gdzieś zniknął, ale za to słońce na chwilę wyszło i z 6 stopni robiło się znów 11 - upał! ;)
Zjazd chłodny, ale ponieważ już dawno nie padało, więc nie jakiś drastycznie zimny - szło żyć. Na wysokości ok 1100 metrów się przetarło i zrobiły się WIDOKI! :)


Arachowa
Jeszcze małe zakupy na wieczór w markecie w Arachowej, końcówka zjazdu do Delf i chyba najtańszy hotel tego wyjazdu - nocleg w Athenie za raptem EUR 21,5, a hotelik przyzwoity. Jutro dzień dość łatwy górsko, ale za to długi - nocleg mamy zarezerwowany w Patras. Dobranoc ;)
- DST 72.37km
- Teren 0.50km
- Czas 05:25
- VAVG 13.36km/h
- VMAX 60.62km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 1966m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















