Wpisy archiwalne w kategorii
.Favero
| Dystans całkowity: | 8330.10 km (w terenie 241.89 km; 2.90%) |
| Czas w ruchu: | 362:43 |
| Średnia prędkość: | 22.97 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 70.40 km/h |
| Suma podjazdów: | 92569 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 171 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 146 (0 %) |
| Suma kalorii: | 203605 kcal |
| Liczba aktywności: | 161 |
| Średnio na aktywność: | 51.74 km i 2h 15m |
| Więcej statystyk | |
Roam2Rome&Beyond, dz. 1
Rano w Bolonii padało, ale jak wysiadłem, to już schło. Po kilkunastu minutach ruszam więc w miasto. Z wizyty w 2014 zapamiętałem je jako urocze i to się potwierdzilo. Portyki, portyki, portyki. Oraz wieże. Musi fajnie wyglądać z góry, ale nie było mi dane.

Posnułem się po centrum, zrobiłem sporo fot, wypiłem cappuccino, zjadłem brioche z ricottą i w drogę!

Wyjazd z miasta słaby, wszędzie remonty. Chwilę jechałem z szosowcem i gadaliśmy, a potem już solo na Modenę. Wiatr początkowo przodoboczny, potem się zmienił na tylny. Na odcinku do Modeny (z jednym sikustopem) miałem więc średnią 28. Niezła ta Flinta! :-)
Sama Modena nieco rozczarowała. Poza Piazza Grande nic ciekawego.

No chyba, że się jest miłośnikiem motoryzacji. Jakby ktoś chciał kiedyś kupić samochód, ale nie wiedział jaki i chciał odbyć jazdę próbną każdą marką, to zapraszam do Modeny! Jest tu aleja salonów samochodowych, od Hyundaia i Skody, poprzez Mercedesa i Jeepa, po Ferrari (które zresztą właśnie tu jest produkowane). Brać i wybrać!
Na wyjeździe z miasta zrobiłem drobne zakupy (na duże nie mam miejsca, mocno ograniczyłem bagaż w tym roku ;-) i ruszyłem do Castelvetro, czyli miasteczka na oficjalnej liście I borghi piu belli d'Italia
Ładne, ale wiele takich już widziałem (z listy i spoza ;-) ale sklep przy wytwórni octu balsamicznego fajny. Szkoda, że zamknięty :-P


Dalej pagórkami wzdłuż rzeki, konsekwentnie łagodne i w górę, to już Apeniny. Trochę mnie zaczęła piec stopa, więc po 20 km zrobiłem sobie postój przy fontannie i wymoczyłem nogi. Przy 32 stopniach to czysta frajda :-)
Potem jeden trochę ostrzejszy (do 7%) podjazd, trochę falowania i jestem w Fanano. Tu się szykuje fiesta, ale ja tylko po pizzę na kolację i spadam na kemping. Pizza al taglio okazała się bardziej focaccią z dodatkami (bardzo grube ciasto), ale w smaku całkiem całkiem.
Ale przedtem jeszcze solidna piła na sam kemping, ok 300mb z nachyleniami 14-16%. Na Flincie z bagażem to już na stojąco. Ale jakoś poszło, ośle.
Kemping spoko. Sama miejscówka wprawdzie krzywa i z gałązkami, ale jest prąd, ciepła woda, dobre ciśnienie, spoko umywalka do prania (też z ciepłą wodą) i niezbyt daleko trza łazić. No i w miarę cicho, chociaż teraz akurat siedzę w pobliżu dokazujących bachoren. Ale w okolice mojego namiotu chyba się nie zapuszczają. Kemping 4/5, cena 27.
A jutro pierwszy big wyprawy i od razu gravelowy... ;-)

Posnułem się po centrum, zrobiłem sporo fot, wypiłem cappuccino, zjadłem brioche z ricottą i w drogę!

Wyjazd z miasta słaby, wszędzie remonty. Chwilę jechałem z szosowcem i gadaliśmy, a potem już solo na Modenę. Wiatr początkowo przodoboczny, potem się zmienił na tylny. Na odcinku do Modeny (z jednym sikustopem) miałem więc średnią 28. Niezła ta Flinta! :-)
Sama Modena nieco rozczarowała. Poza Piazza Grande nic ciekawego.

No chyba, że się jest miłośnikiem motoryzacji. Jakby ktoś chciał kiedyś kupić samochód, ale nie wiedział jaki i chciał odbyć jazdę próbną każdą marką, to zapraszam do Modeny! Jest tu aleja salonów samochodowych, od Hyundaia i Skody, poprzez Mercedesa i Jeepa, po Ferrari (które zresztą właśnie tu jest produkowane). Brać i wybrać!
Na wyjeździe z miasta zrobiłem drobne zakupy (na duże nie mam miejsca, mocno ograniczyłem bagaż w tym roku ;-) i ruszyłem do Castelvetro, czyli miasteczka na oficjalnej liście I borghi piu belli d'Italia
Ładne, ale wiele takich już widziałem (z listy i spoza ;-) ale sklep przy wytwórni octu balsamicznego fajny. Szkoda, że zamknięty :-P


Dalej pagórkami wzdłuż rzeki, konsekwentnie łagodne i w górę, to już Apeniny. Trochę mnie zaczęła piec stopa, więc po 20 km zrobiłem sobie postój przy fontannie i wymoczyłem nogi. Przy 32 stopniach to czysta frajda :-)
Potem jeden trochę ostrzejszy (do 7%) podjazd, trochę falowania i jestem w Fanano. Tu się szykuje fiesta, ale ja tylko po pizzę na kolację i spadam na kemping. Pizza al taglio okazała się bardziej focaccią z dodatkami (bardzo grube ciasto), ale w smaku całkiem całkiem.
Ale przedtem jeszcze solidna piła na sam kemping, ok 300mb z nachyleniami 14-16%. Na Flincie z bagażem to już na stojąco. Ale jakoś poszło, ośle.
Kemping spoko. Sama miejscówka wprawdzie krzywa i z gałązkami, ale jest prąd, ciepła woda, dobre ciśnienie, spoko umywalka do prania (też z ciepłą wodą) i niezbyt daleko trza łazić. No i w miarę cicho, chociaż teraz akurat siedzę w pobliżu dokazujących bachoren. Ale w okolice mojego namiotu chyba się nie zapuszczają. Kemping 4/5, cena 27.
A jutro pierwszy big wyprawy i od razu gravelowy... ;-)
- DST 118.24km
- Czas 05:19
- VAVG 22.24km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 30.0°C
- HRmax 141
- HRavg 117
- Kalorie 2720kcal
- Podjazdy 1027m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Roam2Rome&Beyond, dz. 0
Na dworzec na pociąg do Bolonii. Tym razem pojechałem! :-)
Pociąg mega kulturka, kojo wąskie, ale wygodne, podusia, prześcieradło, koc. Przedział na kartę, więc nikt nie wchodzi. A, i trafiłem na pozostałych kojach na 3 dziewczyny, więc było cicho, spokojnie i nie śmierdziało. Super! :-)
Rano na śniadanie dwie kajzerki, margaryna, dżem i kawa. Bez szału, ale bułki o dziwo świeże (skąd?!).
Rower 3 wagony dalej, ale bez wieszania, za to z fajnym mocowaniem, żeby dobrze stał. Dojechał bez przygód. W Bolonii byłem o 8:10, więc... przed czasem! I to wszystko za 125 eur w przeddzień wyjazdu! Z wyprzedzeniem wyrwałem powrotny na ten sam pociąg za 65 :-)
Jedyny minus: zamówiłem dolną koję, a dostałem górną. Na dolnej jest sporo miejsca, ale na górze nie da się prosto usiąść, za niski sufit. Ogólnie 9/10 :-)

Pociąg mega kulturka, kojo wąskie, ale wygodne, podusia, prześcieradło, koc. Przedział na kartę, więc nikt nie wchodzi. A, i trafiłem na pozostałych kojach na 3 dziewczyny, więc było cicho, spokojnie i nie śmierdziało. Super! :-)
Rano na śniadanie dwie kajzerki, margaryna, dżem i kawa. Bez szału, ale bułki o dziwo świeże (skąd?!).
Rower 3 wagony dalej, ale bez wieszania, za to z fajnym mocowaniem, żeby dobrze stał. Dojechał bez przygód. W Bolonii byłem o 8:10, więc... przed czasem! I to wszystko za 125 eur w przeddzień wyjazdu! Z wyprzedzeniem wyrwałem powrotny na ten sam pociąg za 65 :-)
Jedyny minus: zamówiłem dolną koję, a dostałem górną. Na dolnej jest sporo miejsca, ale na górze nie da się prosto usiąść, za niski sufit. Ogólnie 9/10 :-)

- DST 14.75km
- Czas 00:43
- VAVG 20.58km/h
- VMAX 38.00km/h
- Temperatura 27.0°C
- HRmax 136
- HRavg 115
- Kalorie 287kcal
- Podjazdy 100m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Miało być na pociąg do Bolonii...
...ale się nówka sakiewka Ortliba ujebała w drodze na dworzec! 🤬 Więc pociąg pojechał do Bolonii, a ja wróciłem do domu szukać dłuższych śrub albo zmienić sposób pakowania lub rower, jeśli gwinty są uszkodzone... 🙄
Po dokładnym obejrzeniu już wiem, ze winne są zbyt krótkie oryginalne śruby Ortlieba. Powinny być o 1,5 cm dłuższe! Na szczęście gwinty w widelcu wygląda, że są w porzadku, być może poza pierwszymi dwoma zwojami (tak "głęboko" te śruby siedziały!!) i śrubę daje się wkręcić. W poniedziałek kupię śruby 40mm i spróbuję ponownie...
Po dokładnym obejrzeniu już wiem, ze winne są zbyt krótkie oryginalne śruby Ortlieba. Powinny być o 1,5 cm dłuższe! Na szczęście gwinty w widelcu wygląda, że są w porzadku, być może poza pierwszymi dwoma zwojami (tak "głęboko" te śruby siedziały!!) i śrubę daje się wkręcić. W poniedziałek kupię śruby 40mm i spróbuję ponownie...
- DST 14.88km
- Czas 00:48
- VAVG 18.60km/h
- VMAX 37.70km/h
- Temperatura 24.0°C
- HRmax 128
- HRavg 105
- Kalorie 287kcal
- Podjazdy 123m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Trochę górskich skwadracików
No dobra, całkiem sporo wyszło. Oprócz zaplanowanych odcinków po opłotkach Klosterneuburga znalazłem jeszcze ad hoc w Greifensteinie równiutki dywanik z nachyleniami do 22%. I to przelotowy, czad! Wiedeńska Malga normalnie! :D
Od 28,9 km:
Ale pod koniec już dość mocno zmęczony byłem. A to tylko 1400 podjazdów (chociaż czasem bardzo ostrych i sporo na stojąco, bo Colnago). Niepokojące...
Od 28,9 km:
Ale pod koniec już dość mocno zmęczony byłem. A to tylko 1400 podjazdów (chociaż czasem bardzo ostrych i sporo na stojąco, bo Colnago). Niepokojące...
- DST 73.36km
- Teren 0.15km
- Czas 03:24
- VAVG 21.58km/h
- VMAX 65.30km/h
- Temperatura 26.0°C
- HRmax 157
- HRavg 119
- Kalorie 1862kcal
- Podjazdy 1383m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Flintowe happy minutes z podwójnym Exelbergiem
Stała trasa, pierwszy raz na Flincie. Dość ciężko szło. Wynik o 3 minuty gorszy niż przeciętny na Colnago.
- DST 36.56km
- Czas 01:29
- VAVG 24.65km/h
- VMAX 62.60km/h
- Temperatura 28.0°C
- HRmax 167
- HRavg 140
- Kalorie 1065kcal
- Podjazdy 849m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Testowanie lemondki
Kilka korekt ustawienia i lemondka super!
A przy okazji trochę przycisnąłem na Exelberg, żeby nie zardzewieć ;)
A przy okazji trochę przycisnąłem na Exelberg, żeby nie zardzewieć ;)
- DST 23.83km
- Czas 00:55
- VAVG 26.00km/h
- VMAX 52.60km/h
- Temperatura 21.0°C
- HRmax 161
- HRavg 131
- Kalorie 615kcal
- Podjazdy 351m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Poraha na Flincie
Miało być 165 km i 2,5k przewyższeń, ale po prostu musiałem skrócić. Kompletnie nie miałem siły na podjazdy już ok 80. kilometra i byłem bliski skurczów :/ :/
Albo to dlatego, że od kilku dni jestem przetrenowany albo (co bardziej prawdopodobne), że od połowy czerwca jestem niedotrenowany :p Kontuzja też nie pomogła we wznowieniu treningów w miarę w porę...
Albo to dlatego, że od kilku dni jestem przetrenowany albo (co bardziej prawdopodobne), że od połowy czerwca jestem niedotrenowany :p Kontuzja też nie pomogła we wznowieniu treningów w miarę w porę...
- DST 138.57km
- Teren 1.00km
- Czas 05:53
- VAVG 23.55km/h
- VMAX 62.40km/h
- Temperatura 33.0°C
- HRmax 148
- HRavg 123
- Kalorie 3115kcal
- Podjazdy 1741m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Test FTP outdoors
FTP 265W. Słabiutko :/
- DST 47.65km
- Czas 01:46
- VAVG 26.97km/h
- VMAX 49.50km/h
- Temperatura 37.0°C
- HRmax 170
- HRavg 139
- Kalorie 1156kcal
- Podjazdy 490m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Flintą Grinzinger skwadraciki
Dzisiaj miało być w miarę na spokojnie, ale niezupełnie wyszło i jednak troche poszalałam w okolicach Grinzing. No trudno :p
Spionizowałem nieco klamkomanetki i... jest gorzej. Spróbuje z pośrednią pozycją :)
Spionizowałem nieco klamkomanetki i... jest gorzej. Spróbuje z pośrednią pozycją :)
- DST 26.50km
- Teren 0.70km
- Czas 00:21
- VAVG 75.71km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 28.0°C
- HRmax 145
- HRavg 116
- Kalorie 679kcal
- Podjazdy 480m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Flintą od obiadu do zaćmienia
Plan był, żeby zaćmienie obejrzeć na Jubilaeumswarte, ale nie tylko ja wpadłem na ten pomysł i jak dotarłem pod wieżę, to były na niej takie tłumy, że cud, że ustała! ;D
A co do FLinty, to klamkomanetki do lekkiej pionizacji i cofnięcia o ok. centymetr. Potem jeszcze lemondka i być może cofnąć siodło też o centymetr. I będzie gitara. I nawet w terenie dobrze się jechało (9 km, do 18% nachylenia). Aczkolwiek na tym napędzie powyżej 15% to już mordęga.
A co do FLinty, to klamkomanetki do lekkiej pionizacji i cofnięcia o ok. centymetr. Potem jeszcze lemondka i być może cofnąć siodło też o centymetr. I będzie gitara. I nawet w terenie dobrze się jechało (9 km, do 18% nachylenia). Aczkolwiek na tym napędzie powyżej 15% to już mordęga.
- DST 50.78km
- Teren 9.00km
- Czas 02:36
- VAVG 19.53km/h
- VMAX 46.60km/h
- Temperatura 26.0°C
- HRmax 165
- HRavg 130
- Kalorie 1461kcal
- Podjazdy 1058m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze





















