Roam2Rome&Beyond, dz. 2
Kemping nie zawiódł i rano też było przyjemnie. Aczkolwiek już około 9 czuć było nadchodzący upał. Start 9:15, najpierw ta piła 15% w dół, a potem zaczął się podjazd na biga Croce Arcana. 1100m, nachylenia typu 7-11%, ale ostatnie 5 km to mocno kamienisty szuter. No muszę przyznać, że podjazd dał mi nieco w kość. Nie jakoś bardzo, ale cieszyłem się, że przez kontuzję musiałem w tym roku zrezygnować z Alp ;-)
Na górze krótko przed godz. 12, ciepło, ale tutaj nie upał (wysokość ponad 1600). Widoki niespecjalne, więc wkrótce rozpoczynam zjazd. Też po szutrze, ale tylko 2 km. Z tym, że potem fatalny asfalt z dużymi nachyleniami (do 15%), więc nie poszalałem. Ale za to przetestowałem hamulce i jestem zadowolony z wyniku. Ani razu nic niepokojącego się nie zadziało, mimo że tarcze zaledwie 160 mm.
W Cutigliano od razu na krajówkę i dalej łagodny zjazd do La Lima, gdzie jest najdłuższy most wiszący Europy. Osobiście zmierzyłem: 200 metrów! :-)

Potem trzeba było wrócić pod górę na główną i zrobić jeszcze dwa razy po 200m hopy, a potem już dłuuugi zjazd główną do Pistoia. Ten już fajny, a jak wreszcie wyprzedziłem wszystkie auta, to się zrobiło naprawdę super! :-)
Pistoia ma fajną cytadelę, ale zamkniętą na głucho, niestety.

Za to właśnie tam się połapałem, że jest późno (ok,. 17) i zwiedzanie dzisiaj Florencji, a potem jazda na kemping po drugiej stronie miasta, który jest na pewno bardzo drogi, a jeszcze może nie mieć miejsc (nie udało mi się dodzwonić, tylko ejaj w kółko!) to słaby pomysł. Więc wyszukałem hotelik w Prato i to się okazało dobrym ruchem, bo hotelik super, a do centrum rzut beretem. Więc po kolacji poszedłem tam na spacer i było bardzo przyjemnie, choć strasznie gorąco. A w hotelu klima! 😎

Tu wymyślono slynne cantuccini

Katedra w Prato jak egipski sarkofag ;-)

Castello del Imperatore

Na górze krótko przed godz. 12, ciepło, ale tutaj nie upał (wysokość ponad 1600). Widoki niespecjalne, więc wkrótce rozpoczynam zjazd. Też po szutrze, ale tylko 2 km. Z tym, że potem fatalny asfalt z dużymi nachyleniami (do 15%), więc nie poszalałem. Ale za to przetestowałem hamulce i jestem zadowolony z wyniku. Ani razu nic niepokojącego się nie zadziało, mimo że tarcze zaledwie 160 mm.
W Cutigliano od razu na krajówkę i dalej łagodny zjazd do La Lima, gdzie jest najdłuższy most wiszący Europy. Osobiście zmierzyłem: 200 metrów! :-)

Potem trzeba było wrócić pod górę na główną i zrobić jeszcze dwa razy po 200m hopy, a potem już dłuuugi zjazd główną do Pistoia. Ten już fajny, a jak wreszcie wyprzedziłem wszystkie auta, to się zrobiło naprawdę super! :-)
Pistoia ma fajną cytadelę, ale zamkniętą na głucho, niestety.

Za to właśnie tam się połapałem, że jest późno (ok,. 17) i zwiedzanie dzisiaj Florencji, a potem jazda na kemping po drugiej stronie miasta, który jest na pewno bardzo drogi, a jeszcze może nie mieć miejsc (nie udało mi się dodzwonić, tylko ejaj w kółko!) to słaby pomysł. Więc wyszukałem hotelik w Prato i to się okazało dobrym ruchem, bo hotelik super, a do centrum rzut beretem. Więc po kolacji poszedłem tam na spacer i było bardzo przyjemnie, choć strasznie gorąco. A w hotelu klima! 😎

Tu wymyślono slynne cantuccini

Katedra w Prato jak egipski sarkofag ;-)

Castello del Imperatore

- DST 94.22km
- Teren 7.50km
- Czas 05:21
- VAVG 17.61km/h
- Temperatura 29.0°C
- HRmax 146
- HRavg 118
- Kalorie 2619kcal
- Podjazdy 1782m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Roam2Rome&Beyond, dz. 1
Rano w Bolonii padało, ale jak wysiadłem, to już schło. Po kilkunastu minutach ruszam więc w miasto. Z wizyty w 2014 zapamiętałem je jako urocze i to się potwierdzilo. Portyki, portyki, portyki. Oraz wieże. Musi fajnie wyglądać z góry, ale nie było mi dane.

Posnułem się po centrum, zrobiłem sporo fot, wypiłem cappuccino, zjadłem brioche z ricottą i w drogę!

Wyjazd z miasta słaby, wszędzie remonty. Chwilę jechałem z szosowcem i gadaliśmy, a potem już solo na Modenę. Wiatr początkowo przodoboczny, potem się zmienił na tylny. Na odcinku do Modeny (z jednym sikustopem) miałem więc średnią 28. Niezła ta Flinta! :-)
Sama Modena nieco rozczarowała. Poza Piazza Grande nic ciekawego.

No chyba, że się jest miłośnikiem motoryzacji. Jakby ktoś chciał kiedyś kupić samochód, ale nie wiedział jaki i chciał odbyć jazdę próbną każdą marką, to zapraszam do Modeny! Jest tu aleja salonów samochodowych, od Hyundaia i Skody, poprzez Mercedesa i Jeepa, po Ferrari (które zresztą właśnie tu jest produkowane). Brać i wybrać!
Na wyjeździe z miasta zrobiłem drobne zakupy (na duże nie mam miejsca, mocno ograniczyłem bagaż w tym roku ;-) i ruszyłem do Castelvetro, czyli miasteczka na oficjalnej liście I borghi piu belli d'Italia
Ładne, ale wiele takich już widziałem (z listy i spoza ;-) ale sklep przy wytwórni octu balsamicznego fajny. Szkoda, że zamknięty :-P


Dalej pagórkami wzdłuż rzeki, konsekwentnie łagodne i w górę, to już Apeniny. Trochę mnie zaczęła piec stopa, więc po 20 km zrobiłem sobie postój przy fontannie i wymoczyłem nogi. Przy 32 stopniach to czysta frajda :-)
Potem jeden trochę ostrzejszy (do 7%) podjazd, trochę falowania i jestem w Fanano. Tu się szykuje fiesta, ale ja tylko po pizzę na kolację i spadam na kemping. Pizza al taglio okazała się bardziej focaccią z dodatkami (bardzo grube ciasto), ale w smaku całkiem całkiem.
Ale przedtem jeszcze solidna piła na sam kemping, ok 300mb z nachyleniami 14-16%. Na Flincie z bagażem to już na stojąco. Ale jakoś poszło, ośle.
Kemping spoko. Sama miejscówka wprawdzie krzywa i z gałązkami, ale jest prąd, ciepła woda, dobre ciśnienie, spoko umywalka do prania (też z ciepłą wodą) i niezbyt daleko trza łazić. No i w miarę cicho, chociaż teraz akurat siedzę w pobliżu dokazujących bachoren. Ale w okolice mojego namiotu chyba się nie zapuszczają. Kemping 4/5, cena 27.
A jutro pierwszy big wyprawy i od razu gravelowy... ;-)

Posnułem się po centrum, zrobiłem sporo fot, wypiłem cappuccino, zjadłem brioche z ricottą i w drogę!

Wyjazd z miasta słaby, wszędzie remonty. Chwilę jechałem z szosowcem i gadaliśmy, a potem już solo na Modenę. Wiatr początkowo przodoboczny, potem się zmienił na tylny. Na odcinku do Modeny (z jednym sikustopem) miałem więc średnią 28. Niezła ta Flinta! :-)
Sama Modena nieco rozczarowała. Poza Piazza Grande nic ciekawego.

No chyba, że się jest miłośnikiem motoryzacji. Jakby ktoś chciał kiedyś kupić samochód, ale nie wiedział jaki i chciał odbyć jazdę próbną każdą marką, to zapraszam do Modeny! Jest tu aleja salonów samochodowych, od Hyundaia i Skody, poprzez Mercedesa i Jeepa, po Ferrari (które zresztą właśnie tu jest produkowane). Brać i wybrać!
Na wyjeździe z miasta zrobiłem drobne zakupy (na duże nie mam miejsca, mocno ograniczyłem bagaż w tym roku ;-) i ruszyłem do Castelvetro, czyli miasteczka na oficjalnej liście I borghi piu belli d'Italia
Ładne, ale wiele takich już widziałem (z listy i spoza ;-) ale sklep przy wytwórni octu balsamicznego fajny. Szkoda, że zamknięty :-P


Dalej pagórkami wzdłuż rzeki, konsekwentnie łagodne i w górę, to już Apeniny. Trochę mnie zaczęła piec stopa, więc po 20 km zrobiłem sobie postój przy fontannie i wymoczyłem nogi. Przy 32 stopniach to czysta frajda :-)
Potem jeden trochę ostrzejszy (do 7%) podjazd, trochę falowania i jestem w Fanano. Tu się szykuje fiesta, ale ja tylko po pizzę na kolację i spadam na kemping. Pizza al taglio okazała się bardziej focaccią z dodatkami (bardzo grube ciasto), ale w smaku całkiem całkiem.
Ale przedtem jeszcze solidna piła na sam kemping, ok 300mb z nachyleniami 14-16%. Na Flincie z bagażem to już na stojąco. Ale jakoś poszło, ośle.
Kemping spoko. Sama miejscówka wprawdzie krzywa i z gałązkami, ale jest prąd, ciepła woda, dobre ciśnienie, spoko umywalka do prania (też z ciepłą wodą) i niezbyt daleko trza łazić. No i w miarę cicho, chociaż teraz akurat siedzę w pobliżu dokazujących bachoren. Ale w okolice mojego namiotu chyba się nie zapuszczają. Kemping 4/5, cena 27.
A jutro pierwszy big wyprawy i od razu gravelowy... ;-)
- DST 118.24km
- Czas 05:19
- VAVG 22.24km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 30.0°C
- HRmax 141
- HRavg 117
- Kalorie 2720kcal
- Podjazdy 1027m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Roam2Rome&Beyond, dz. 0
Na dworzec na pociąg do Bolonii. Tym razem pojechałem! :-)
Pociąg mega kulturka, kojo wąskie, ale wygodne, podusia, prześcieradło, koc. Przedział na kartę, więc nikt nie wchodzi. A, i trafiłem na pozostałych kojach na 3 dziewczyny, więc było cicho, spokojnie i nie śmierdziało. Super! :-)
Rano na śniadanie dwie kajzerki, margaryna, dżem i kawa. Bez szału, ale bułki o dziwo świeże (skąd?!).
Rower 3 wagony dalej, ale bez wieszania, za to z fajnym mocowaniem, żeby dobrze stał. Dojechał bez przygód. W Bolonii byłem o 8:10, więc... przed czasem! I to wszystko za 125 eur w przeddzień wyjazdu! Z wyprzedzeniem wyrwałem powrotny na ten sam pociąg za 65 :-)
Jedyny minus: zamówiłem dolną koję, a dostałem górną. Na dolnej jest sporo miejsca, ale na górze nie da się prosto usiąść, za niski sufit. Ogólnie 9/10 :-)

Pociąg mega kulturka, kojo wąskie, ale wygodne, podusia, prześcieradło, koc. Przedział na kartę, więc nikt nie wchodzi. A, i trafiłem na pozostałych kojach na 3 dziewczyny, więc było cicho, spokojnie i nie śmierdziało. Super! :-)
Rano na śniadanie dwie kajzerki, margaryna, dżem i kawa. Bez szału, ale bułki o dziwo świeże (skąd?!).
Rower 3 wagony dalej, ale bez wieszania, za to z fajnym mocowaniem, żeby dobrze stał. Dojechał bez przygód. W Bolonii byłem o 8:10, więc... przed czasem! I to wszystko za 125 eur w przeddzień wyjazdu! Z wyprzedzeniem wyrwałem powrotny na ten sam pociąg za 65 :-)
Jedyny minus: zamówiłem dolną koję, a dostałem górną. Na dolnej jest sporo miejsca, ale na górze nie da się prosto usiąść, za niski sufit. Ogólnie 9/10 :-)

- DST 14.75km
- Czas 00:43
- VAVG 20.58km/h
- VMAX 38.00km/h
- Temperatura 27.0°C
- HRmax 136
- HRavg 115
- Kalorie 287kcal
- Podjazdy 100m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Trochę górskich skwadracików
No dobra, całkiem sporo wyszło. Oprócz zaplanowanych odcinków po opłotkach Klosterneuburga znalazłem jeszcze ad hoc w Greifensteinie równiutki dywanik z nachyleniami do 22%. I to przelotowy, czad! Wiedeńska Malga normalnie! :D
Od 28,9 km:
Ale pod koniec już dość mocno zmęczony byłem. A to tylko 1400 podjazdów (chociaż czasem bardzo ostrych i sporo na stojąco, bo Colnago). Niepokojące...
Od 28,9 km:
Ale pod koniec już dość mocno zmęczony byłem. A to tylko 1400 podjazdów (chociaż czasem bardzo ostrych i sporo na stojąco, bo Colnago). Niepokojące...
- DST 73.36km
- Teren 0.15km
- Czas 03:24
- VAVG 21.58km/h
- VMAX 65.30km/h
- Temperatura 26.0°C
- HRmax 157
- HRavg 119
- Kalorie 1862kcal
- Podjazdy 1383m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Miało być na pociąg do Bolonii...
...ale się nówka sakiewka Ortliba ujebała w drodze na dworzec! 🤬 Więc pociąg pojechał do Bolonii, a ja wróciłem do domu szukać dłuższych śrub albo zmienić sposób pakowania lub rower, jeśli gwinty są uszkodzone... 🙄
Po dokładnym obejrzeniu już wiem, ze winne są zbyt krótkie oryginalne śruby Ortlieba. Powinny być o 1,5 cm dłuższe! Na szczęście gwinty w widelcu wygląda, że są w porzadku, być może poza pierwszymi dwoma zwojami (tak "głęboko" te śruby siedziały!!) i śrubę daje się wkręcić. W poniedziałek kupię śruby 40mm i spróbuję ponownie...
Po dokładnym obejrzeniu już wiem, ze winne są zbyt krótkie oryginalne śruby Ortlieba. Powinny być o 1,5 cm dłuższe! Na szczęście gwinty w widelcu wygląda, że są w porzadku, być może poza pierwszymi dwoma zwojami (tak "głęboko" te śruby siedziały!!) i śrubę daje się wkręcić. W poniedziałek kupię śruby 40mm i spróbuję ponownie...
- DST 14.88km
- Czas 00:48
- VAVG 18.60km/h
- VMAX 37.70km/h
- Temperatura 24.0°C
- HRmax 128
- HRavg 105
- Kalorie 287kcal
- Podjazdy 123m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Flintowe happy minutes z podwójnym Exelbergiem
Stała trasa, pierwszy raz na Flincie. Dość ciężko szło. Wynik o 3 minuty gorszy niż przeciętny na Colnago.
- DST 36.56km
- Czas 01:29
- VAVG 24.65km/h
- VMAX 62.60km/h
- Temperatura 28.0°C
- HRmax 167
- HRavg 140
- Kalorie 1065kcal
- Podjazdy 849m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście Wiedeń
- DST 3.57km
- Czas 00:13
- VAVG 16.48km/h
- VMAX 24.30km/h
- Temperatura 30.0°C
- HRmax 130
- HRavg 110
- Kalorie 106kcal
- Podjazdy 31m
- Sprzęt Dżindżer
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście Wiedeń
Flintą zostawić ją na przegląd zerowy, dalej wiedeńskim rowerem miejskim do biu i na odwrót po południu.
Rower miejski to oczywiście straszna koza, ale nawet w przyzwoitym stanie, tylko hamulce słabiutkie, ale te bębnowe chyba tak mają. Wypożyczenie 0,80 EUR za pół godziny i apka działa bez zarzutu.
No i super to jest, że jadąc z Fenixem, po prostu zmieniam rower i kontynuuję aktywność :)
Rower miejski to oczywiście straszna koza, ale nawet w przyzwoitym stanie, tylko hamulce słabiutkie, ale te bębnowe chyba tak mają. Wypożyczenie 0,80 EUR za pół godziny i apka działa bez zarzutu.
No i super to jest, że jadąc z Fenixem, po prostu zmieniam rower i kontynuuję aktywność :)
- DST 20.09km
- Czas 01:04
- VAVG 18.83km/h
- VMAX 35.50km/h
- Temperatura 29.0°C
- HRmax 126
- HRavg 103
- Kalorie 415kcal
- Podjazdy 136m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Testowanie lemondki
Kilka korekt ustawienia i lemondka super!
A przy okazji trochę przycisnąłem na Exelberg, żeby nie zardzewieć ;)
A przy okazji trochę przycisnąłem na Exelberg, żeby nie zardzewieć ;)
- DST 23.83km
- Czas 00:55
- VAVG 26.00km/h
- VMAX 52.60km/h
- Temperatura 21.0°C
- HRmax 161
- HRavg 131
- Kalorie 615kcal
- Podjazdy 351m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Regenerum po mieście Wiedeń rowerum ;-)
Konkretnie do Decathlonu odebrać lemondkę do Flinty
- DST 10.72km
- Czas 00:36
- VAVG 17.87km/h
- VMAX 26.10km/h
- Temperatura 28.0°C
- HRmax 120
- HRavg 101
- Kalorie 218kcal
- Podjazdy 80m
- Sprzęt Dżindżer
- Aktywność Jazda na rowerze





















