Informacje

  • Wszystkie kilometry: 238589.95 km
  • Km w terenie: 5650.65 km (2.37%)
  • Czas na rowerze: 478d 20h 24m
  • Prędkość średnia: 20.76 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

!Surlier

Dystans całkowity:36338.52 km (w terenie 552.37 km; 1.52%)
Czas w ruchu:1940:20
Średnia prędkość:18.73 km/h
Maksymalna prędkość:77.37 km/h
Suma podjazdów:604027 m
Maks. tętno maksymalne:168 (0 %)
Maks. tętno średnie:144 (0 %)
Suma kalorii:120160 kcal
Liczba aktywności:543
Średnio na aktywność:66.92 km i 3h 34m
Więcej statystyk
Niedziela, 19 lipca 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Alpi mio amore, dz .3

Dziś wreszcie przyzwoita pogoda. Rano chłodno, ale tylko trochę chmur. W ciągu dnia raz się chmurzyło, a raz przecierało, a wreszcie późnym popołudniem zrobiła się lampa :)
W związku z tym dzień bez historii ;)

Seeboden - Spittal an der Drau - Kreuzen - Hermagor (tu zostawiłem rzeczy na kempingu) - Poludniger Alm (big, bardzo męczący, bo trochę czeski i FATALNA nawierzchnia) - Hermagor.

Kemping bardzo drogi, 24 EUR za mnie samego (!!), ale trzeba przyznać, że fajny. I nawet WIFI jest na całym terenie :P


  • DST 100.22km
  • Teren 4.00km
  • Czas 05:50
  • VAVG 17.18km/h
  • VMAX 61.25km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 2106m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 lipca 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Alpi mio amore, dz .2

Rano na lekko na biga Maltatal, praktycznie cały czas w deszczu. Na kempingu o dziwo sucho, ale potem, jak ruszyłem dalej, oczywiście znów padało. Do Seeboden na mokro. Tu zakupy na niedzielę i na kemping Winkler. Porażka! Gość powiedział, żeby wybrać sobie miejsce, a jak wybrałem (blisko maleńkiego dachu i jedynego - choć niezadaszonego - stolika), to powiedział, ze tu nie mogę, bo jest drzewo i jak powieje, to będzie niebezpiecznie. To gdzie mogę? Tam - pod płotem, gdzie rano długo będzie cień. Bardzo miły i bardzo nieustępliwy gość. A że oprócz placu i kibla na tym kempingu nie było NIC (ani wifi, ani kuchni, ani suszarni ani dachu, no  nic poza prądem), a cena 22 EUR za jedną osobę (bez prądu)! Więc ja ustąpiłem i pojechałem na inny kemping, hektar stromo pod górę, ale po drodze na biga, więc spoko. Tutaj kulturka, nikogo nie ma, wisi kartka, żeby się rozbić gdzie się chce, a gospodarz będzie wieczorem. Miejsce fajne, bo blisko pod daszek, są krzesła, jest stół, czyste łazienki, gorąca woda... No dobra, nie ma wifi, ale teraz w unii mogę szaleć z netem komórkowym, więc nie ma problemu :)

Rozbiłem się i heja na biga. A Lammersdorfer Berg to niezły forfiter. 1200m podjazdu, średnio 12%. A tak naprawdę 900 metrów (dalej zagrodzone, opatrzone zakazami, teren prywatny gospodarze się krzątają i ogólnie atmosfera pt. "wypierdzielać stąd", ale za to z nachyleniami 14-16%! Dobrze, ze to robiłem na lekko! Zjazd na kemping i przyjemny wieczór z zakupionymi w Lidlu Wiener Schnitzlami :)


  • DST 97.76km
  • Teren 2.00km
  • Czas 05:57
  • VAVG 16.43km/h
  • VMAX 60.55km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 2515m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 17 lipca 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Alpi mio amore, dz .1


Dość długo się zbierałem rano (widać wyszedłem z wprawy) i w efekcie wyjechałem dopiero o 9:30. Na dodatek zapomniałem zapłacić za nocleg. Wieczorem kasy (ani nawet dokumentu) nie chcieli, a rano mi się przypomniało dopiero, jak podjeżdżałem na biga. No trudno ;)

Pierwsze kroki do Lidla w Murau, gdize zakupiłem to i owo na cały dzień. Potem już spokojnie doliną w stronę Soelkpass. Za Ranten zjadłem drugie śniadanie na ławeczce pod kapliczką i zostawiłem bagaże w bardzo ładnej kempie krzaków. Pora na biga! Oczywiście, jak tylko ruszyłem, to zaczęło kropić...

Podczas podjazdu (który był moim porachunkiem z 2017 roku, kiedy to wskutek ulewy obsunęła się droga i musieliśmy zmienić trasę!) pogoda byłą zmienna, ale na górze już regularnie padało i silnie wiało z północy. W związku z tym zjazd był dość nieprzyjemny, bo zimno, mokro, a wiatr popycha, gdy i tak trzeba hamować. Nie niefajnie. Na dole zabrałem bagaże i stanąłem w wiacie przystankowej na posiłek. W tym czasie na szczęście się rozpogodziło. Ale to był dopiero początek dnia, potem się miało okazać, że przez cały dzień będzie łącznie 13 razy padało i zawsze raczej na zjeździe niż na podjeździe :)

Kolejny podjazd to przełączka przed St. Michael, gdize podczas jazdy w górę było gorąco, a na zjeździe oczywiście padało :p W związku z tym w miasteczku się schowałem pod dachem czyjegoś garażu, żeby coś zjeść :P Potem była długa i płaska dolina, a wreszcie rodzynek dnia, czyli big Katschberg. 14% non stop! Z bagażem! I raczej za ciepło. A na zjeździe deszcz.

Do kempingu w Gmund dojechałem nieźle wypluty. Kemping taki sobie. Niby jest bar z daszkiem, a w barze wifi (ale tylko tam, na terenie kempingu nie) i nawet pralka bez żetonów, ale pole nierówne i pełne gałęzi, do kibla daleko, nie ma na czym usiąść (poza barem) i ogólnie jakoś tak słabo. No nic, pierwsze koty za płoty :)

  • DST 120.62km
  • Teren 0.40km
  • Czas 06:19
  • VAVG 19.10km/h
  • VMAX 69.60km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 2355m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 lipca 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Alpy bez nazwy dzień 0

Kontynuacja dojazdu pociągowo - rowerowego. Czeskie Budejovice - Linz - Selzthal - Murau. Od jutra nareszcie prawdziwa jazda! :-)

Z Budejovic do Rybnika pociągiem, który znów się spóźnił i to masywnie, ok godzinę na tych kilkudziesięciu kilometrach, bo inny w okolicy miał awarię i od naszego odczepiali lokomotywę, żeby ściągnęła tamtego na bocznicę. Ściągnęła go koło miejsca gdzie staliśmy, nasza lokomotywa się odczepiła i odjechała, po czym tamten pociąg... spokojnie ruszył dalej! To w końcu miał awarię czy nie?!

Na szczęście tym razem miałem sporo zapasu do odjazdu pociągu z Summerau do Linz, więc zdążyłem bez problemu, mimo opóźnienia.


Natomiast pociąg w Summerau się... spóźnił. Na usprawiedliwienia dodam, że jechał z Czech :P Potem kolejne przesiadki, dość skomplikowane, bo okazało się, że połączenie, które miałem zaplanowane, nie zabierało rowerów. Tzn. niby rowery były zaznaczone, ale maszyna z biletami ni chuchu nie chciała mi sprzedać biletu na rower na to połączenie. Że niby Express Intercity, więc bilet na rower NEIN. W końcu się poddałem i kupiłem bilet sieciowy na wszystkie pociągi regio. Wydłużyło to dojazd o 2 godziny i podniosło koszt o 7 euro, ale przynajmniej miałem pewność, że JAKOŚ dojadę. W Schiefling byłem jakoś po 18, właśnie zaczynało padać...



Na kemping Olachgut za Murau dojechałem trochę zmoknięty i już mocno zmęczony tą dwudniową podróżą. Na szczęście przy rozbijaniu namiotu deszcz ustał. Tak też jakoś wyszło, że nie wzięli od mnie kasy za nocleg ani wieczorem ani rano. Wieczorem nie chcieli, a ja rano zapomniałem, przypomniało mi się ze dwie godziny po wyjeździe z kempingu. Co za pech...

Podsumowując dojazd: zdecydowanie wolę samolot. W tym roku niestety ryzyko, że coś nie wypali za względu na COVID było zbyt duże i dlatego zdecydowałem się na pociągi, ale taki dojazd to jednak JEST masakra. I wcale nie wychodzi taniej...
  • DST 42.77km
  • Czas 02:03
  • VAVG 20.86km/h
  • VMAX 51.79km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 380m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 lipca 2020 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Alpy bez nazwy, dz. -1

Pociągiem do Sędzisławia (koło Kamiennej Góry), dalej rowerem do Trutnova (ledwo zdążyłem, bo harmonogram i tak miałem napięty, a jeszcze po drodze złapałem gumę! Ale jednak zdążyłem, a że bilet miałem kupiony przez internet, więc na miejscu też nie było problemu) i dalej znów pociągiem do Czeskich Budziejowic z przesiadką w Pradze. Po drodze pierwsze oznaki pecha, bo pociąg do Pragi się spóźnił i nie zdążyłem na przesiadkę. Na szczęście pani konduktorka wypisała mi karteluszek i pojechałem innym pociągiem, raptem godzinę później, bez dopłaty.

W Budziejowicach nocleg w tanim hoteliku, do którego ledwo udało mi się dobić po godz. 23. Już się bałem, że nikt mnie nie wpuści, mimo że wiedzieli, kiedy będę! Ale na szczęście okazało się, że pani recepcjonistka tylko robiła obchód obiektu i nie słyszała dzwonka. Pojawiła się po ok 10 minutach. Pokoik skromny, ale mnie tam interesowało tylko łóżko i gniazdko z prądem :P


  • DST 40.29km
  • Czas 01:40
  • VAVG 24.17km/h
  • VMAX 45.85km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 427m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 czerwca 2020 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Ruda od przodu

czyli Surlierem na myjnię, ale naokoło :)
  • DST 22.65km
  • Czas 00:57
  • VAVG 23.84km/h
  • VMAX 41.18km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 114m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 czerwca 2020 Kategoria !Surlier, Wypad

Szczecinę da się Lubusz! dz. 4

Kochlice - Grzymalin - Chojnów - Bolesławiec - Zgorzelec - Goerlitz - Zgorzelec - (pociąg) - Łódź.


Bolesławiecki Rynek - prawie jak Zamość! :)

Wiatr karnie zmienił się na wschodni, a i słoneczko wyjrzało, więc bardzo przyjemnie się jechało, chociaż mocno już było czuć nóżki ;)
Dobrze, że powrót pociągiem. Była w nim nawet

konduktołska ;)


  • DST 105.49km
  • Teren 5.50km
  • Czas 04:33
  • VAVG 23.18km/h
  • VMAX 44.82km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 611m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 czerwca 2020 Kategoria !Surlier, Wypad

Szczecinę da się Lubusz! dz. 3

Dąbrówka Wielkopolska - Zbąszyń - Babimost - Sława - Głogów - Polkowice - Lubin - Kochlice.


Bohaterom! ;)



Piękny choć zrujnowany kościół w Krzepielowie

Od okolic Głogowa wiatr zrobił się slabu boczny i zaczęły się deszcze. Do Lubina z przerwami, końcówka już non stop. Nic fajnego ;-)


  • DST 163.27km
  • Czas 07:03
  • VAVG 23.16km/h
  • VMAX 42.05km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 594m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 czerwca 2020 Kategoria !Surlier, Wypad

Szczecinę da się Lubusz! dz. 2

Jezioro Binowskie - Pyrzyce - Gorzów Wielkopolski - Skwierzyna - Międzyrzecz - Brójce - gmina Szczaniec - Lutol Suchy - Dąbrówka Wielkopolska.




Pyrzyce

Wiatr nadal bardzo sprzyjający, ale długa trasa dała mi w kość. Pod koniec trochę podłamała mnie informacja, że przede mną jeszcze...


W Dąbrówce świetny pałac na wodzie, a tuż obok bardzo przyjemna i tania kwatera :-)



  • DST 178.68km
  • Czas 07:13
  • VAVG 24.76km/h
  • VMAX 44.07km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 648m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 22 czerwca 2020 Kategoria !Surlier, Wypad

Szczecinę da się Lubusz! dz. 1

Szczecin - Police - gmina Nowe Warpno - Police - gmina Kolbaskowo - Szczecin - Chlebowo - jezioro Binowskie.
Dość silny wiatr NW. Start dopiero o 16, bo tyle jedzie pociąg z Lodzi do Szczecina ;-)


Szczecin


Odra Wschodnia na południowych rubieżach Szczecina


Świetna miejscówka na dziko, z myciem w jeziorze i koncertem żab teraz :-)


  • DST 102.92km
  • Teren 4.20km
  • Czas 04:30
  • VAVG 22.87km/h
  • VMAX 43.83km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 472m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl