Wpisy archiwalne w kategorii
Wypad
Dystans całkowity: | 44218.08 km (w terenie 1117.89 km; 2.53%) |
Czas w ruchu: | 2009:12 |
Średnia prędkość: | 22.01 km/h |
Maksymalna prędkość: | 82.50 km/h |
Suma podjazdów: | 359495 m |
Maks. tętno maksymalne: | 157 (0 %) |
Maks. tętno średnie: | 140 (0 %) |
Suma kalorii: | 15395 kcal |
Liczba aktywności: | 386 |
Średnio na aktywność: | 114.55 km i 5h 12m |
Więcej statystyk |
Wschodnia ściana strachu, dz. 1
Otwock - różne gminne opłotki - Trzebieszów.
Dość silny wiatr W, pomagał :-)
Nocleg na dziko na świetnie ukrytej polance :-)
Dość silny wiatr W, pomagał :-)
Nocleg na dziko na świetnie ukrytej polance :-)

- DST 123.84km
- Teren 7.10km
- Czas 05:05
- VAVG 24.36km/h
- VMAX 43.59km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 481m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Mazuzenie, dz. 3
Woźnice - Mikołajki - Mrągowo - Biskupiec - Barczewo - gmina Jeziorany - Barczewo - Olsztyn.
Upał odpuścił, za to była walka z wiatrem NW. Pod koniec już na noże, pazury i zęby, aż rzucało rowerem. Masakra.
Upał odpuścił, za to była walka z wiatrem NW. Pod koniec już na noże, pazury i zęby, aż rzucało rowerem. Masakra.
- DST 120.28km
- Czas 04:46
- VAVG 25.23km/h
- VMAX 44.88km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 837m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Mazuzenie, dz. 2
Szczytno - jakaś gmina na zachodzie (nie jakaś tylko dwie: Jedwabno i Pasym!) - Zgon (oj tak!) - Ruciane oraz Nida - Pisz - gmina Biała Piska - Pisz - Nowe Guty - Okartowo - Woźnice.

Śniardwy z Nowych Gut(ów)
Dziś jeszcze większy upał, pod koniec chyba miałem lekki udar :-)
W planach robionych przed wyjazdem z Łodzi dziś miałem dotrzeć do Olsztyna, ale w tym stanie organizmu sprawa była niewykonalna. A w pokoju w Strażnicy Komtura mam przyjemny chłodek: 25st :-P

Śniardwy z Nowych Gut(ów)
Dziś jeszcze większy upał, pod koniec chyba miałem lekki udar :-)
W planach robionych przed wyjazdem z Łodzi dziś miałem dotrzeć do Olsztyna, ale w tym stanie organizmu sprawa była niewykonalna. A w pokoju w Strażnicy Komtura mam przyjemny chłodek: 25st :-P
- DST 149.28km
- Teren 0.20km
- Czas 05:34
- VAVG 26.82km/h
- VMAX 48.22km/h
- Temperatura 37.0°C
- Podjazdy 624m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Mazuzenie, dz. 1
Gminnie, szosówką i w upale: Dobczyn (k. Wołomina) - Wyszków - Pułtusk (pyszne lody o smaku Ferrero Rocher!) - Maków Mazowiecki - Przasnysz - Rzęgnowo - Chorzele - Szczytno.
Średni wiatr SE, zazwyczaj pomagał, a i tak bardzo kiepsko mi się jechało, co widać po średniej. Cholera wie czemu tak ;-)
Średni wiatr SE, zazwyczaj pomagał, a i tak bardzo kiepsko mi się jechało, co widać po średniej. Cholera wie czemu tak ;-)
- DST 194.79km
- Teren 0.30km
- Czas 07:03
- VAVG 27.63km/h
- VMAX 42.77km/h
- Temperatura 32.0°C
- Podjazdy 493m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Pchli targ próżności, dz. 3
Łowicz Wałecki - Recz - Stargard - (pociąg) - Łódź.
Wiatr najpierw SW, potem W, słabszy, ale i tak mocno przeszkadzał. Poza tym się zachmurzyło, a nawet lekko pokropiło. No i nieźle dostał w kość (kulszową ;) mój tyłek, jednak siodełko od Colnago nie nadaje się na długie godziny jazdy. Dobrze, że już koniec na ten raz :)

Mój wierny rumak ze zbyt agresywnym siodłem ;)
Wiatr najpierw SW, potem W, słabszy, ale i tak mocno przeszkadzał. Poza tym się zachmurzyło, a nawet lekko pokropiło. No i nieźle dostał w kość (kulszową ;) mój tyłek, jednak siodełko od Colnago nie nadaje się na długie godziny jazdy. Dobrze, że już koniec na ten raz :)

Mój wierny rumak ze zbyt agresywnym siodłem ;)
- DST 86.55km
- Czas 03:14
- VAVG 26.77km/h
- VMAX 48.60km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 384m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Pchli targ próżności, dz. 2
Wierzyce - Poznań - Rokietnica - Kaźmierz - Wieleń - Człopa - Mirosławiec - Łowicz Wałecki.

Pałac w Czerniejewie

Warta we Wronkach
Dziś wiatr odrobine slabszy, ale nadal silny i nadal SE. Trasa bardziej kręta, wiec dość często przeszkadzał. No i asfalty slabiutkie. Momentami żałowalem, że nie mam innego roweru. A tylek po tym wszystkim boli jak dziki ;-)

Pałac w Czerniejewie

Warta we Wronkach
Dziś wiatr odrobine slabszy, ale nadal silny i nadal SE. Trasa bardziej kręta, wiec dość często przeszkadzał. No i asfalty slabiutkie. Momentami żałowalem, że nie mam innego roweru. A tylek po tym wszystkim boli jak dziki ;-)
- DST 228.66km
- Czas 07:55
- VAVG 28.88km/h
- VMAX 48.14km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 948m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Pchli targ próżności, dz. 1
Łódź - Łęczyca - Ślesin - Powidz - Czerniejewo - Wierzyce. Atomowy wiatr SE. Bardzo pomagał :-) ale strasznie kurzył z pól. Na koniec miałem śliczne czarne obwódki wokół okularów i smarkałem na czarno ;)


kurzawa z pól
No i po latach kilka nowych gmin wpadło :-)


kurzawa z pól
No i po latach kilka nowych gmin wpadło :-)
- DST 205.85km
- Czas 06:25
- VAVG 32.08km/h
- VMAX 54.07km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 725m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 15 września 2018
Kategoria Surly-arch, Wypad
Czeski film, dz. 6
Dożynki: Beroun - Velka Amerika (nieco rozczarowała, nie taka velka jak sobie wyobrażałem ;) - Praga - (pociągi) - Łódź. Trasa rowerem.

Velka Amerika
Pociągi mnie strasznie wkurzyły. Jechałem dwoma, oba podstawiane na dworzec, z którego odjeżdżałem (Praga i Katowice) i oba już podstawione zostały z opóźnieniem. Przez to pierwsze półgodzinne opóźnienie (którego pociąg nie nadrobił przez kilka godzin) wysiadłem w Katowicach, bo nie zdążyłbym nijak na ostatni pociąg z Warszawy do Łodzi i musiałbym nocować, a to drugie (również z "przyczyn technicznych" - dziękujemy za wiele wyjaśniające wyjaśnienia qfa!) mnie dobiło. Aczkolwiek ten akurat chyba nadrobił i w Łodzi byłem (nie pamiętam dokładnie, bo już prawie spałem ;) mniej więcej na czas. W domu ok 2:30 w nocy.
Aha, oczywiście na oba pociągi planowo sporo czekałem - w Pradze poszedłem na wczesny obiad do kebabowej jadłodajni (cielęcina z ryżem - marna i drogo), a i tak musiałem przesiedzieć ponad 2 godziny na ławce przed dworcem w towarzystwie chmary miejscowych żuli (na szczęście obojętnych na moją obecność), a w Katowicach (2,5 godziny plus opóźnienie) poszedłem na kawę - drogą i kiepską (So Coffee), ale przynajmniej dworzec ładnie odnowiony i jego okolice robią wrażenie. Wreszcie ukończono remont centrum i wygląda ono jak naprawdę europejskie miasto :)
Tak więc dzień i pół nocy spędzone na czekaniu na pociągi i w pociągach. Masakra :P
Podsumowanie wypadu:
Dystans: 527,5 km, średnio zaledwie 87,9 km dziennie, ale dwa dni były połówkowe, bez nich średnio dziennie 103,6 km
Podjazdy: 8442 m, średnio dziennie 1407 m i 1600m/ 100km (raczej solidnie)
Bigi: 6, czyli wszystkie :)

Velka Amerika
Pociągi mnie strasznie wkurzyły. Jechałem dwoma, oba podstawiane na dworzec, z którego odjeżdżałem (Praga i Katowice) i oba już podstawione zostały z opóźnieniem. Przez to pierwsze półgodzinne opóźnienie (którego pociąg nie nadrobił przez kilka godzin) wysiadłem w Katowicach, bo nie zdążyłbym nijak na ostatni pociąg z Warszawy do Łodzi i musiałbym nocować, a to drugie (również z "przyczyn technicznych" - dziękujemy za wiele wyjaśniające wyjaśnienia qfa!) mnie dobiło. Aczkolwiek ten akurat chyba nadrobił i w Łodzi byłem (nie pamiętam dokładnie, bo już prawie spałem ;) mniej więcej na czas. W domu ok 2:30 w nocy.
Aha, oczywiście na oba pociągi planowo sporo czekałem - w Pradze poszedłem na wczesny obiad do kebabowej jadłodajni (cielęcina z ryżem - marna i drogo), a i tak musiałem przesiedzieć ponad 2 godziny na ławce przed dworcem w towarzystwie chmary miejscowych żuli (na szczęście obojętnych na moją obecność), a w Katowicach (2,5 godziny plus opóźnienie) poszedłem na kawę - drogą i kiepską (So Coffee), ale przynajmniej dworzec ładnie odnowiony i jego okolice robią wrażenie. Wreszcie ukończono remont centrum i wygląda ono jak naprawdę europejskie miasto :)
Tak więc dzień i pół nocy spędzone na czekaniu na pociągi i w pociągach. Masakra :P
Podsumowanie wypadu:
Dystans: 527,5 km, średnio zaledwie 87,9 km dziennie, ale dwa dni były połówkowe, bez nich średnio dziennie 103,6 km
Podjazdy: 8442 m, średnio dziennie 1407 m i 1600m/ 100km (raczej solidnie)
Bigi: 6, czyli wszystkie :)
- DST 52.06km
- Teren 0.50km
- Czas 02:55
- VAVG 17.85km/h
- VMAX 50.61km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 772m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 września 2018
Kategoria Surly-arch, Wypad
Czeski film, dz. 5
Wstałem trochę wcześniej niż zwykle, a że nie musiałem zwijać obozu, to w trasie, po zakupie rohlikow na cały dzień bylem już o 8:10. Pogoda słaba, bardzo niskie chmury i taka wodna mgiełka w powietrzu. Nie aż mżawka, ale i nie brak opadu. No i oczywiście wiatr się odwrócił wraz z moją trasą i teraz był NEE, czyli... w pysk. Na szczęście bardzo slaby.
W sumie to nawet dobrze mi się jechało, tylko bardzo nudno. Teren jak to w Czechach - czechy, ale widoki żadne, a że trasa wiodła odludziem (i dobrze!), to nawet prawie żadnych mniej lub bardziej interesujących wytworów ręki ludzkiej nie było (poza jednym niebrzydkim klasztorem w Marianskim Tyncu kolo Kralewic oraz masztem radiowym zaaranżowanym na olbrzymi zegar słoneczny, szkoda tylko, że nie było słońca, więc nie wiadomo, która była godzina :P).

Klasztor w Mariańskim Tyńcu

Fragment zegara słonecznego - po lewej widać cyfrę XII, a po prawej - profilu cyfrę I. Cały cyferblat miał średnicę kilkuset metrów!
Ogólnie najciekawszym momentem było drugie śniadanie na przystanku, na podłodze którego leżało... 6 zdechłych myszy! Nawet rozważałem zemstę za Popiela, ale powstrzymała mnie myśl, ze myszy mogły paść od trutki :-P

Jak widać ewidentnie przydałoby się towarzystwo. No, ale jak się nie ma, kogo się lubi, to się jeździ solo (lub z myszami ;-)
Marianskie Łaźnie - Tepla - Bezverov - Kralevice - Zvikovec - Skryje - Beroun. Nocleg na kempingu, ale w pokoju za 250 CZK, A to dlatego, ze pogoda nadal niepewna (choc wyraźnie lepsza niż rano), a pole namiotowe strasznie obskurne. Sporo śmieci, daleko do kibla, knajpa tuż obok (gwar). Zresztą namiot bylby raptem o 100 koron tańszy.
A jutro ostatni big wypadu oraz jedna atrakcja, ale za to pierwszej klasy! :-)
W sumie to nawet dobrze mi się jechało, tylko bardzo nudno. Teren jak to w Czechach - czechy, ale widoki żadne, a że trasa wiodła odludziem (i dobrze!), to nawet prawie żadnych mniej lub bardziej interesujących wytworów ręki ludzkiej nie było (poza jednym niebrzydkim klasztorem w Marianskim Tyncu kolo Kralewic oraz masztem radiowym zaaranżowanym na olbrzymi zegar słoneczny, szkoda tylko, że nie było słońca, więc nie wiadomo, która była godzina :P).

Klasztor w Mariańskim Tyńcu

Fragment zegara słonecznego - po lewej widać cyfrę XII, a po prawej - profilu cyfrę I. Cały cyferblat miał średnicę kilkuset metrów!
Ogólnie najciekawszym momentem było drugie śniadanie na przystanku, na podłodze którego leżało... 6 zdechłych myszy! Nawet rozważałem zemstę za Popiela, ale powstrzymała mnie myśl, ze myszy mogły paść od trutki :-P

Jak widać ewidentnie przydałoby się towarzystwo. No, ale jak się nie ma, kogo się lubi, to się jeździ solo (lub z myszami ;-)
Marianskie Łaźnie - Tepla - Bezverov - Kralevice - Zvikovec - Skryje - Beroun. Nocleg na kempingu, ale w pokoju za 250 CZK, A to dlatego, ze pogoda nadal niepewna (choc wyraźnie lepsza niż rano), a pole namiotowe strasznie obskurne. Sporo śmieci, daleko do kibla, knajpa tuż obok (gwar). Zresztą namiot bylby raptem o 100 koron tańszy.
A jutro ostatni big wypadu oraz jedna atrakcja, ale za to pierwszej klasy! :-)
- DST 129.83km
- Czas 06:25
- VAVG 20.23km/h
- VMAX 56.67km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 1843m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 września 2018
Kategoria Surly-arch, Wypad
Czeski film, dz. 4
W nocy popsuła się pogoda. Mocno wiało (aż rzucało namiotem), a rano było mocno pochmurno, nadal wietrznie (oczywiście wiatr SW) i wg prognozy miało padać. A przede mną akurat najdłuższy dzień wypadu, w deszczu i w całości pod wiatr. Czy można chcieć więcej? Można, pociągu! :-)
Pociąg się znalazł. Najpierw do Klasterca nad Ohri. Tam popadywało, ale że był big, to nie było przeproś. Droga do Medenca częściowo w remoncie, trochę rozkopana i błotnista, ale przejezdna. Podjazd sam sobie łatwy. Mimo to zmęczenie poprzednimi dniami (chyba głównie tą pieszą wycieczką) dawało mi się we znaki, wiec z ulgą odhaczyłem szczyt i z powrotem do Klasterca. Trasa na tym odcinku.

Na szczycie BIGa Medenec
Male zakupy w Pennym i na pociąg. Ledwo dotarłem na stację, gdy zaczęło serio padać :-)
Kolejny pociąg to dalsze 60km, tym razem do Kynšperka nad Ohri. W świetle pogody nie miałem wątpliwości :-) W Kynšperku bylem opóźniony o pół godziny, czyli tuż przed 16, ale to jeszcze dość czasu, by zdążyć przez biga Vysoke Sedlo do Marianskych Łaźni . Marnie mi się jechało, ale jakoś poszło i tak oto siedzę w pensjonacie w Mariańskich za 24 EUR. Zdecydowałem się na nocleg pod dachem, bo w nocy i rano znów ma padać, wiec chociaż wystartuję na sucho ;)
W bonusie mam restaurację na dole, gdzie wreszcie zjadłem vyprażany syr z hranolkami i diablovou omackou. Mniam! :-)
Pociąg się znalazł. Najpierw do Klasterca nad Ohri. Tam popadywało, ale że był big, to nie było przeproś. Droga do Medenca częściowo w remoncie, trochę rozkopana i błotnista, ale przejezdna. Podjazd sam sobie łatwy. Mimo to zmęczenie poprzednimi dniami (chyba głównie tą pieszą wycieczką) dawało mi się we znaki, wiec z ulgą odhaczyłem szczyt i z powrotem do Klasterca. Trasa na tym odcinku.

Na szczycie BIGa Medenec
Male zakupy w Pennym i na pociąg. Ledwo dotarłem na stację, gdy zaczęło serio padać :-)
Kolejny pociąg to dalsze 60km, tym razem do Kynšperka nad Ohri. W świetle pogody nie miałem wątpliwości :-) W Kynšperku bylem opóźniony o pół godziny, czyli tuż przed 16, ale to jeszcze dość czasu, by zdążyć przez biga Vysoke Sedlo do Marianskych Łaźni . Marnie mi się jechało, ale jakoś poszło i tak oto siedzę w pensjonacie w Mariańskich za 24 EUR. Zdecydowałem się na nocleg pod dachem, bo w nocy i rano znów ma padać, wiec chociaż wystartuję na sucho ;)
W bonusie mam restaurację na dole, gdzie wreszcie zjadłem vyprażany syr z hranolkami i diablovou omackou. Mniam! :-)
- DST 61.32km
- Teren 1.50km
- Czas 03:35
- VAVG 17.11km/h
- VMAX 50.13km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 1329m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze