Wpisy archiwalne w kategorii
Wyprawa
| Dystans całkowity: | 65568.19 km (w terenie 1171.92 km; 1.79%) |
| Czas w ruchu: | 3638:41 |
| Średnia prędkość: | 18.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 78.01 km/h |
| Suma podjazdów: | 921446 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 154 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 133 (0 %) |
| Suma kalorii: | 82151 kcal |
| Liczba aktywności: | 774 |
| Średnio na aktywność: | 84.71 km i 4h 42m |
| Więcej statystyk | |
Środa, 17 sierpnia 2011
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
SeRumunia, nudny dzień 4.
Carta - Mercurea Ciuc - Sfantu Gheorghe - Brasov
- DST 134.43km
- Teren 0.50km
- Czas 06:12
- VAVG 21.68km/h
- VMAX 50.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 519m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 sierpnia 2011
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
SeRumunia, dzień 3. - Wąwóz BIGaz
Rano zespawalem bagażnik w warsztacie samochodowym. Trzyma! :) potem:
Piatra Neamt - Bicaz - Wąwoz Bicaz - Pasul Bicaz (debiutancki BIG dla N.) - Gheorgheni - Cárta
W okolicach przełęczy ulewa.
Piatra Neamt - Bicaz - Wąwoz Bicaz - Pasul Bicaz (debiutancki BIG dla N.) - Gheorgheni - Cárta
W okolicach przełęczy ulewa.
- DST 119.61km
- Teren 0.50km
- Czas 06:00
- VAVG 19.93km/h
- VMAX 54.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 1106m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
SeRumunia, dzień 2. - Piatra Neamt
Dragomirna - Suceava - Tirgu Neamt - Piatra Neamt.
Pękł mi tylny bagażnik :(
Pękł mi tylny bagażnik :(
- DST 128.80km
- Teren 0.50km
- Czas 05:42
- VAVG 22.60km/h
- VMAX 67.00km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 934m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 sierpnia 2011
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
SeRumunia, dzień 1. - pierwsze koty za ploty
Czerniowce - [RO] - Siret - Suceava - Dragomirna
- DST 112.28km
- Czas 05:41
- VAVG 19.76km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1061m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 sierpnia 2011
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
SeRumunia, dzień 0. - dojazd do Czerniowcow
Pociągami i autobusami z N, Mikim150 i z przygodami.
- DST 25.93km
- Czas 01:38
- VAVG 15.88km/h
- VMAX 33.50km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 112m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Powrót z dworca
Z Łodzi-Widzew w ulewie i na Śląskiej w wodzie po piasty! Nic nie kłamię! Żałowałem, że nie mam wiosła! ;)
Podsumowanie
Całkowity dystans wyprawy Le B.I.G. Tour des Alpes 2010 wyniósł 2.530,330 km, a suma podjazdów 38.943 m, czyli średnio wyraźnie więcej podjeżdżaliśmy niż podczas Balkaplina 2009 (teraz 1.539 m na każde 100 km trasy, a wówczas 1.172,5 m/100 km)
Całkowity koszt: 1.800 zł
Podsumowanie
Całkowity dystans wyprawy Le B.I.G. Tour des Alpes 2010 wyniósł 2.530,330 km, a suma podjazdów 38.943 m, czyli średnio wyraźnie więcej podjeżdżaliśmy niż podczas Balkaplina 2009 (teraz 1.539 m na każde 100 km trasy, a wówczas 1.172,5 m/100 km)
Całkowity koszt: 1.800 zł
- DST 10.02km
- Czas 00:30
- VAVG 20.04km/h
- VMAX 31.00km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 21m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 22 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 20 i ostatni
Mariazell - Terz - Rohrer Sattel (ostatni BIG wyprawy - i całe szczęscie, mam dość podjazdów na kilka tygodni! ;) - Pernitz -Wiener Neustadt - Eisenstadt - Neusiedl - Bratyslawa - (pociąg) - Skalite - Przeł. Zwardońska - Zwardoń.
Potworny upał. Upał i parno. I gorąco, i duszno. MASAKRA!! A oprócz tego UPAŁ!!
No, ale chcieliśmy dziś być w Bratysławie i zakończyć tę nierówną walkę ;);) więc mimo to jechaliśmy. W Eisenstadt pożegnaliśmy się z Transatlantykiem, który pożeglował szybciej, żeby dojechać za Bratysławę, tam spać i nazajutrz dalej ciąć rowerem, aż dotnie do Ostrowca Świętokrzyskiego. A my powiedzieliśmy "pas". Udało się nam jeszcze dwukrotnie okrążyć Bratysławę - najpierw w Austrii, mając ją po prawej stronie, a potem na Słowacji, oglądając ją z lewej, zanim wreszcie wjechaliśmy do miasta (tak bystro poprowadzili drogę, no! :)
I tylko dzięki temu krążeniu wyszedł nam tak masakryczny dystans na koniec wyprawy. Mój rekord życiowy z pełnym bagażem, Serwecza chyba też, ale wtedy nawet sobie tego nie uświadomiliśmy. Że się powtórzę: MASAKRA :P
Potem już normalne słowackie życie, czyli:
- nie można się myć w umywalni na dworcu,
- szybciej wyciągaj portfel, skoro chcesz ODE MNIE kupić bilet na pociąg,
- kup no ode mnie kamerę wartą 900 EUR za 100 EUR - tu za rogiem jest mój sklep! (specjalnie dla Ciebie otworzę go o godz. 22... czyżby łomem? :p)
i takie tam inne. Krótko mówiąc - jakbym się cofnął o dobre 15 lat, ech młodość :D
No, ale jest pociąg, więc jadziem. Nocleg na dworcu w Żylinie też nie wypadł źle, natomiast porannego sprintu rowerowego na Przełęcz Zwardońską nie zapomnę chyba nigdy. 11 km/h na dziesięcioprocentówce z pełnym bagażem to jest coś, no nie?! :D Ale na pociąg w Zwardoniu zdążyliśmy... na styk :)
Potworny upał. Upał i parno. I gorąco, i duszno. MASAKRA!! A oprócz tego UPAŁ!!
No, ale chcieliśmy dziś być w Bratysławie i zakończyć tę nierówną walkę ;);) więc mimo to jechaliśmy. W Eisenstadt pożegnaliśmy się z Transatlantykiem, który pożeglował szybciej, żeby dojechać za Bratysławę, tam spać i nazajutrz dalej ciąć rowerem, aż dotnie do Ostrowca Świętokrzyskiego. A my powiedzieliśmy "pas". Udało się nam jeszcze dwukrotnie okrążyć Bratysławę - najpierw w Austrii, mając ją po prawej stronie, a potem na Słowacji, oglądając ją z lewej, zanim wreszcie wjechaliśmy do miasta (tak bystro poprowadzili drogę, no! :)
I tylko dzięki temu krążeniu wyszedł nam tak masakryczny dystans na koniec wyprawy. Mój rekord życiowy z pełnym bagażem, Serwecza chyba też, ale wtedy nawet sobie tego nie uświadomiliśmy. Że się powtórzę: MASAKRA :P
Potem już normalne słowackie życie, czyli:
- nie można się myć w umywalni na dworcu,
- szybciej wyciągaj portfel, skoro chcesz ODE MNIE kupić bilet na pociąg,
- kup no ode mnie kamerę wartą 900 EUR za 100 EUR - tu za rogiem jest mój sklep! (specjalnie dla Ciebie otworzę go o godz. 22... czyżby łomem? :p)
i takie tam inne. Krótko mówiąc - jakbym się cofnął o dobre 15 lat, ech młodość :D
No, ale jest pociąg, więc jadziem. Nocleg na dworcu w Żylinie też nie wypadł źle, natomiast porannego sprintu rowerowego na Przełęcz Zwardońską nie zapomnę chyba nigdy. 11 km/h na dziesięcioprocentówce z pełnym bagażem to jest coś, no nie?! :D Ale na pociąg w Zwardoniu zdążyliśmy... na styk :)
- DST 220.72km
- Czas 09:56
- VAVG 22.22km/h
- VMAX 66.00km/h
- Temperatura 36.0°C
- Podjazdy 1499m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 19
Rano wstaliśmy wypoczęci i stwierdziliśmy, że dziś nic ciekawego nie ma w planie, żadnych trudnych przełęczy ani innych wyzwań, więc pozostaje nam powalczyć o średnią ;) No i powalczyliśmy, zwłaszcza, że przez większość dnia mielismy fantastyczny wiatr w plecy! :)
A było tak: Schladming - Liezen - Admont - Park nardowy Gesäuse (kolejny fantastyczny kanion, który przelecieliśmy na pełnym biegu, bo akurat strzeliło nam do głowy się pościgać - ale i tak był przepiękny!) - Göstling - Lunz - Grubberg (BIG-pomyłka - za co ten BIG?!) - Langau - Zellerrain (tu już byliśmy z Serweczem naprawdę zmęczeni, więc skończyła się "walka o średnią" - Serwecz nawet wymiotował, podejrzewam, że to był niegroźny udar słoneczny - i gdyby nie to, że Transatlantyk nam wypruł do przodu i nie odbierał SMSów, to nalegalibyśmy, by w tej dolinie nocować; no, ale wypruł, więc raczej niegroźny BIG stał się prawdziwą drogą przez mękę; ale jeśli nie my, to kto?! ;) - Mariazell.
Nocleg na kempingu nad Erlaufsee - trochę zbyt wielu turystów, ale po tak "sytym" dniu prysznic był koniecznością ;)
A było tak: Schladming - Liezen - Admont - Park nardowy Gesäuse (kolejny fantastyczny kanion, który przelecieliśmy na pełnym biegu, bo akurat strzeliło nam do głowy się pościgać - ale i tak był przepiękny!) - Göstling - Lunz - Grubberg (BIG-pomyłka - za co ten BIG?!) - Langau - Zellerrain (tu już byliśmy z Serweczem naprawdę zmęczeni, więc skończyła się "walka o średnią" - Serwecz nawet wymiotował, podejrzewam, że to był niegroźny udar słoneczny - i gdyby nie to, że Transatlantyk nam wypruł do przodu i nie odbierał SMSów, to nalegalibyśmy, by w tej dolinie nocować; no, ale wypruł, więc raczej niegroźny BIG stał się prawdziwą drogą przez mękę; ale jeśli nie my, to kto?! ;) - Mariazell.
Nocleg na kempingu nad Erlaufsee - trochę zbyt wielu turystów, ale po tak "sytym" dniu prysznic był koniecznością ;)
- DST 189.93km
- Czas 07:57
- VAVG 23.89km/h
- VMAX 69.05km/h
- Temperatura 31.0°C
- Podjazdy 1840m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 18
Hochtor (formalnie i chyba faktycznie najtrudniejszy podjazd wyprawy - od Heiligenblut nachylenie nie schodziło poniżej 9%, a dominowało 10-11, swoje dołożyły też skumulowane zmęczenie całą trasą i upał, który wrócił, by nas dręczyć ;) - Bruck - Bischofshofen (mielismy wjechać na Dientner Sattel - kolejny BIG - ale droga była zamknięta, a objazdem nie chciało nam się tłuc) - Radstadt - Mandling.
Nocleg na dziko w sąsiedztwie cementowni - spory ruch aut na bocznej dróżce w pobliżu, ale nikt się nie przyczepił ;)
Nocleg na dziko w sąsiedztwie cementowni - spory ruch aut na bocznej dróżce w pobliżu, ale nikt się nie przyczepił ;)
- DST 141.14km
- Teren 2.50km
- Czas 07:56
- VAVG 17.79km/h
- VMAX 69.00km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 2347m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 lipca 2010
Kategoria Surly-arch, Wyprawa
Le B.I.G Tour des Alpes, dzień 17
Cortina d'Ampezzo - Passo Tre Croci (mocny podjazd z trzymającą "dziesiątką") - Misurina - Tre Cime di Lavaredo (na pewno najtrudniejszy podjazd na wyprawie, tyle że robiony "na lekko" nie był tak morderczy, zwłaszcza, że nie było upału. Ale trzymające nachylenie 14-16% to jest jednak coś :) no i świetnie było wreszcie zobaczyć tę "Mekkę wspinania" na własne oczy, wyrównawszy porachunki sprzed roku) - Misurina - piękny i długi zjazd - Dobiacco - dalsza cześć zjazdu, tym razem doliną Drawy, niestety już znacznie łagodniejszą i pod wiatr - Lienz (Aldi! tanie żarcie!) - Iselsberg (na mapie niepozorna przełączka, ale w terenie kawałek stromego, choć niezbyt długiego podjazdu - w upale i z zaskoczenia dała w kość, zwłaszcza Serweczowi ;) - Winklern - Mortschach.
Nocleg po raz pierwszy od kilku dni na kempingu - takim "chłopskim" - z oborą i stertą gnoju, ale zadbanym i z ciepłą wodą, a przy tym niedrogim. Należało nam się! ;)
Nocleg po raz pierwszy od kilku dni na kempingu - takim "chłopskim" - z oborą i stertą gnoju, ale zadbanym i z ciepłą wodą, a przy tym niedrogim. Należało nam się! ;)
- DST 130.67km
- Czas 06:43
- VAVG 19.45km/h
- VMAX 69.05km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 2114m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















