Leithaberger skwadraty
Via Górki Litawskie do Sopronu i kawałek z powrotem pod silny wiatr do Wulkaprodersdorfu, gdzie wsiadłem w pociąg (planowo).
Na Węgrzech jak zwykle tona zakazów, które tym razem konsekwentnie olałem i się udało. Ale nie cierpię tam jeździć, nigdy nie wiadomo, gdzie się trafi na zakaz.
Aczkolwiek trzeba przyznać, że małe miasteczka wyglądają lepiej niż np. w Czechach, wszystko w dobrym stanie i dość przyjemne dla oka.
A tuż przed Górkami złapałem gumę. Nowa pompka miodzio, ale znów nie znalazłem winowajcy i trochę z dusza na ramieniu jechałem dalej, bo nie miałem więcej dętek ani łatek. Ale udało się.
Zimno i mocny wiatr NW.
Na Węgrzech jak zwykle tona zakazów, które tym razem konsekwentnie olałem i się udało. Ale nie cierpię tam jeździć, nigdy nie wiadomo, gdzie się trafi na zakaz.
Aczkolwiek trzeba przyznać, że małe miasteczka wyglądają lepiej niż np. w Czechach, wszystko w dobrym stanie i dość przyjemne dla oka.
A tuż przed Górkami złapałem gumę. Nowa pompka miodzio, ale znów nie znalazłem winowajcy i trochę z dusza na ramieniu jechałem dalej, bo nie miałem więcej dętek ani łatek. Ale udało się.
Zimno i mocny wiatr NW.
- DST 117.75km
- Teren 3.00km
- Czas 04:37
- VAVG 25.51km/h
- VMAX 59.90km/h
- Temperatura 12.0°C
- HRmax 141
- HRavg 118
- Kalorie 2789kcal
- Podjazdy 857m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





















