Roam2Rome&Beyond, dz 20, dzień powrotu
Wstałem przed 6, start o 7:25, tu zonk! Przednie koło ma kapeć! Nie całkiem pusta opona, więc dziurka zapewne mała, toteż stwierdziłem, że jest szansa, że dopompowanie wystarczy na te 3 kilometry na dworzec. Dopompowałem i jadę. Szybko, ale ostrożnie, bo ciśnienie nadal niskie, więc uważam na snejka.
Docieram wszelako bez przygód i z zapasem czasowym. Uff. Pociąg do Bolonii odjeżdża punktualnie i jedzie zgodnie z rozkładem, więc mam 7 godzin luzu. To pora na wymianę dętki. Niestety w hałasie i bez wody nie jestem w stanie znaleźć dziury. Oglądam i macam bardzo dokładnie wnętrze opony, ale tam też nic nie znajduję. No trudno, miejmy nadzieję, że nowa dętka też tego czegoś nie znajdzie :-P
Resztę czasu w pociągu głównie przysypiam. Jakoś mnie strasznie muli, chociaż rzetelnego snu w tym nie ma, raczej krótkie i lekkie drzemki.
O godz. 15 planowo w Bolonii. Wysiadam i myślę, co zrobić z tak miło rozpoczętym dniem. Mam prawie 5 godzin do zagospodarowania. Jako że dętka trzyma, to postanawiam się przejechać po przedmieściach i trzasnąć kilka skwadratow. Po drodze skoczę do Lidla uzupełnić zapasy na drogę i do Tigota po mydło, które chcę zabrać ze sobą. Lidl bez problemu, ale mimo wizyty łącznie w trzech tigotach, mojego mydła nie ma. Widać przestali produkować, szkoda :-(
Potem jeszcze trochę po centrum, najpierw rowerem, a potem pieszo. Bardzo fajne jest to miasto :-) Miałem też iść na pizzę, nawet już zasiadłem w ogródku restauracji, ale doszedłem do wniosku, że to bez sensu, bo nie jestem głodny. Więc zamiast tego jeszcze trochę spaceru, a potem pojechałem na dworzec i posiedziałem sobie na żulskwerze. Ciekawa atmosfera ;-)
Pociąg do Wiednia podstawili ok 15 minut wcześniej i okazało się, że jest fchuj rowerzystów! Trochę nam zajęło, zanim się wszyscy poustawialiśmy, ale w końcu się udało, a pociąg odjechał o czasie. I minikabina jest zajebista! :-)
Docieram wszelako bez przygód i z zapasem czasowym. Uff. Pociąg do Bolonii odjeżdża punktualnie i jedzie zgodnie z rozkładem, więc mam 7 godzin luzu. To pora na wymianę dętki. Niestety w hałasie i bez wody nie jestem w stanie znaleźć dziury. Oglądam i macam bardzo dokładnie wnętrze opony, ale tam też nic nie znajduję. No trudno, miejmy nadzieję, że nowa dętka też tego czegoś nie znajdzie :-P
Resztę czasu w pociągu głównie przysypiam. Jakoś mnie strasznie muli, chociaż rzetelnego snu w tym nie ma, raczej krótkie i lekkie drzemki.
O godz. 15 planowo w Bolonii. Wysiadam i myślę, co zrobić z tak miło rozpoczętym dniem. Mam prawie 5 godzin do zagospodarowania. Jako że dętka trzyma, to postanawiam się przejechać po przedmieściach i trzasnąć kilka skwadratow. Po drodze skoczę do Lidla uzupełnić zapasy na drogę i do Tigota po mydło, które chcę zabrać ze sobą. Lidl bez problemu, ale mimo wizyty łącznie w trzech tigotach, mojego mydła nie ma. Widać przestali produkować, szkoda :-(
Potem jeszcze trochę po centrum, najpierw rowerem, a potem pieszo. Bardzo fajne jest to miasto :-) Miałem też iść na pizzę, nawet już zasiadłem w ogródku restauracji, ale doszedłem do wniosku, że to bez sensu, bo nie jestem głodny. Więc zamiast tego jeszcze trochę spaceru, a potem pojechałem na dworzec i posiedziałem sobie na żulskwerze. Ciekawa atmosfera ;-)
Pociąg do Wiednia podstawili ok 15 minut wcześniej i okazało się, że jest fchuj rowerzystów! Trochę nam zajęło, zanim się wszyscy poustawialiśmy, ale w końcu się udało, a pociąg odjechał o czasie. I minikabina jest zajebista! :-)
- DST 16.61km
- Czas 01:02
- VAVG 16.07km/h
- VMAX 40.50km/h
- Temperatura 28.0°C
- HRmax 126
- HRavg 100
- Kalorie 264kcal
- Podjazdy 74m
- Sprzęt Flinta
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!





















