Czwartek, 24 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz. 261, czyli nuuuda
Na początku kilka pagórków, potem aż się nie chce pisać: płasko, płasko, ścieżki, płasko, ścieżki, telepanie, ścieżki, telepanie, ścieżki, ścieżki. Rowerowy czyściec. Jedyny jasny punkt: Gandawa*. Ale nie oślepiał :P
Brakel - Gant - Lokeren - Sint Niklaas - Antwerp - [NL] - Putte.
Kemping tani, fajny i dobry net, ale jak tylko się oporządziliśmy, to przyszła burza. Siedzimy pod daszkiem domku kempingowego i czekamy aż przestanie lać :P
* A nie, jeszcze tunel w Antwerpii ciekawy: zjeżdża się olbrzymią windą wraz z innymi rowerzystami i motorynkami, potem wyścig w tunelu do kolejnej windy, którą się wyjeżdża z powrotem na powierzchnię :) Zdaje się, że było to nawet bezpłatne :)
Brakel - Gant - Lokeren - Sint Niklaas - Antwerp - [NL] - Putte.
Kemping tani, fajny i dobry net, ale jak tylko się oporządziliśmy, to przyszła burza. Siedzimy pod daszkiem domku kempingowego i czekamy aż przestanie lać :P
* A nie, jeszcze tunel w Antwerpii ciekawy: zjeżdża się olbrzymią windą wraz z innymi rowerzystami i motorynkami, potem wyścig w tunelu do kolejnej windy, którą się wyjeżdża z powrotem na powierzchnię :) Zdaje się, że było to nawet bezpłatne :)
- DST 115.73km
- Teren 0.50km
- Czas 06:15
- VAVG 18.52km/h
- VMAX 45.68km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 266m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.259, czyli Big Bang
Lille - Baisieux - Turnai (Belgia) - Mont Saint Aubert (BIG) - Celles - Kluisberg (BIG) - Oude Kwaremont (BIG) - Paterberg (BIG) - Koppenberg (BIG) - Oudenaarde - Brakel - Geraardsbergen - Muur van Geraardsbergen (BIG) - Brakel. Trasa dla wzrokowców ;)
Dziś znów byliśmy zmuszeni trochę skrócić, a to dlatego, że przed godz. 16 zaczęło lać. Z Brakel na biga Muur i z powrotem pojechałem już sam, na lekko i w deszczu. Śpimy w AirBnB, dość drogim (41 EUR), ale chyba najtańszym w Belgii (generalnie poniżej 90 EUR prawie nic nie ma! :( i to niestety widać po standardzie. Ale za to jest wreszcie super wifi - już nie pamiętam, kiedy ostatnio było naprawdę dobre. Chyba w San Pietro d'Olba, czyli jeszcze przed Genuą...
PS. Jestem w domu - pełno aardów tutaj! Są nawet aardappelen, czyli ziemniaki! :)
Dziś znów byliśmy zmuszeni trochę skrócić, a to dlatego, że przed godz. 16 zaczęło lać. Z Brakel na biga Muur i z powrotem pojechałem już sam, na lekko i w deszczu. Śpimy w AirBnB, dość drogim (41 EUR), ale chyba najtańszym w Belgii (generalnie poniżej 90 EUR prawie nic nie ma! :( i to niestety widać po standardzie. Ale za to jest wreszcie super wifi - już nie pamiętam, kiedy ostatnio było naprawdę dobre. Chyba w San Pietro d'Olba, czyli jeszcze przed Genuą...
PS. Jestem w domu - pełno aardów tutaj! Są nawet aardappelen, czyli ziemniaki! :)
- DST 109.10km
- Teren 3.50km
- Czas 06:08
- VAVG 17.79km/h
- VMAX 50.53km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 1034m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.258, czyli trzy bigi w godzinę ;D
Dziś wyszła mała zmiana planów. Mieliśmy jechać pociągiem z Lille do Hazebrouck i tam rozpocząć północną część wyprawy, a pod koniec dnia przejechać ponownie rowerem przez Lille w drodze do Tournai. Ale że na pociąg zdążylibyśmy na styk lub nie (tylko 14 km z hotelu, ale mnóstwo (!) świateł po drodze i prawie zawsze czerwone mimo niemal zerowego ruchu!), to po drodze wpadłem na pomysł, żeby odwrócić kolejność.
Dodatkowy argument: wiatr. Rano wiało słabo z NE, ale wiadomo, że w ciągu dnia się nasila i skoro już o 9:30 wiatr wyraźnie czuć, to potem będzie solidnie. Więc pojechaliśmy najpierw rowerami przez różne wsie i miasteczka (i nawet nie zauważyliśmy, kiedy znaleźliśmy się w Belgii!) i przez trzy bigi w godzinę (TAKIE tu mają te bigi) i tak aż do Hazebrouck. Faktycznie przez większość czasu z wiatrem, a że wiało naprawdę mocno, to decyzja o odwróceniu trasy okazała się strzałem w dziewiątkę ;)
A z Hazebrouck wzięliśmy pociąg z powrotem do Lille. Tu postanowiliśmy zostać w apartamencie z Booking. To raczej ostatni nocleg we Francji, pyszności trzeba nakupić (bo w Belgii może ich nie być), a ten dystans nadrobimy jutro rano :)
Tourcoing - Lille - Frelinghien - St. Yvon - Kemmelberg (BIG) - Rodeberg (BIG) - St. Jans Cappel - Mont Noir (BIG) - Meteren - St. Sylvestre Cappel - St. Marie Cappel - Mont Cassel (BIG) - Hazebrouck - (pociąg) - Lille ewentualnie tak to wygląda na mapie.
Dodatkowy argument: wiatr. Rano wiało słabo z NE, ale wiadomo, że w ciągu dnia się nasila i skoro już o 9:30 wiatr wyraźnie czuć, to potem będzie solidnie. Więc pojechaliśmy najpierw rowerami przez różne wsie i miasteczka (i nawet nie zauważyliśmy, kiedy znaleźliśmy się w Belgii!) i przez trzy bigi w godzinę (TAKIE tu mają te bigi) i tak aż do Hazebrouck. Faktycznie przez większość czasu z wiatrem, a że wiało naprawdę mocno, to decyzja o odwróceniu trasy okazała się strzałem w dziewiątkę ;)
A z Hazebrouck wzięliśmy pociąg z powrotem do Lille. Tu postanowiliśmy zostać w apartamencie z Booking. To raczej ostatni nocleg we Francji, pyszności trzeba nakupić (bo w Belgii może ich nie być), a ten dystans nadrobimy jutro rano :)
Tourcoing - Lille - Frelinghien - St. Yvon - Kemmelberg (BIG) - Rodeberg (BIG) - St. Jans Cappel - Mont Noir (BIG) - Meteren - St. Sylvestre Cappel - St. Marie Cappel - Mont Cassel (BIG) - Hazebrouck - (pociąg) - Lille ewentualnie tak to wygląda na mapie.
- DST 91.73km
- Czas 04:54
- VAVG 18.72km/h
- VMAX 54.90km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 688m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 20 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Użytkowo
Amici di Bici, dz.257, po miastach
Po miastach Marseille i Tourcoing. Marsylia brzydka jak noc (oczywiście), a Tourcoing nie widzieliśmy za bardzo, bo noc, ale zdaje się, że wygląda z grubsza jak Żyrardów :P
W międzyczasie niebieska strzała, czyli pociąg Ouigo, który ciut ponad 1000 km pokonał w równiutko 5 godzin :o
PS. Brakuje mi 4 metry podjazdów do mojego rekordu maja (wszech czasów). Chyba pobiję :)
W międzyczasie niebieska strzała, czyli pociąg Ouigo, który ciut ponad 1000 km pokonał w równiutko 5 godzin :o
PS. Brakuje mi 4 metry podjazdów do mojego rekordu maja (wszech czasów). Chyba pobiję :)
- DST 15.69km
- Czas 01:20
- VAVG 11.77km/h
- VMAX 22.10km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 142m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.256 - lazurowe ostatki
Dziś tylko z La Ciotat przez Cassis do Marsylii. W Cassis N. skoczyła na rejs łodzią w Kalanki - ja je dość dobrze znam (ze wspinaczki), więc odpuściłem, wolałem posiedzieć na ławce w porcie i pokontemplować :)
Poza tym kupiliśmy benzynę ekstrakcyjną w Gedimat (taki rodzaj Castoramy), nawet niedrogą (2,95 EUR za litr) i o dziwo palną (tak, istnieją niepalne! :P), ale jeszcze nie wiemy, czy zadziała w kuchence. W każdym razie włoskiego benziluxa po 4EUR za pół litra mamy serdecznie dość - śmierdzi siarką przy spalaniu i zapycha maszynkę, ruchome części ledwo się ruszają, a poza tym słabe ciepło daje i wyraźnie dłużej trzeba gotować. Oby francuski White Spirit Special był lepszy* :)
Dodatkowo kupiliśmy największe dostępne worki na śmieci (240 litrów, 5 szt. ponad 4 EUR!) i taśmę klejącą (normalna szeroka ponad 4 EUR, ale kupiliśmy taką węższą jakby flizelinową za 1,5). Jutro pakowanie rowerów - nie aż takie, jak do samolotu, ale jednak. Francuskie pociągi dalekobieżne nie przewożą niezłożonych rowerów.
Poza tym solidny upał, zwłaszcza w pokoju, który wynajęliśmy (jak się okazało w mocno "kolorowym" bloku), początkowo gorąc był nie do zniesienia. Teraz już okej, ale tylko dzięki przeciągowi. Jak wrócą gospodarze i trzeba będzie zamknąć drzwi od pokoju, to będzie mała masakra. Ale może do tego czasu znieczulę się cydrem, bo muszę sam obalić ponad litr, bo N już poszła spać ;)
*Uwaga po zużyciu: okazał się lepszy o tyle, że nie śmierdział, ale ciepło spalania marne, długo się rozpalał (wysoka temperatura zapłonu) i też mocno kopcił, tylko że bezwonnie. Słabo.
Poza tym kupiliśmy benzynę ekstrakcyjną w Gedimat (taki rodzaj Castoramy), nawet niedrogą (2,95 EUR za litr) i o dziwo palną (tak, istnieją niepalne! :P), ale jeszcze nie wiemy, czy zadziała w kuchence. W każdym razie włoskiego benziluxa po 4EUR za pół litra mamy serdecznie dość - śmierdzi siarką przy spalaniu i zapycha maszynkę, ruchome części ledwo się ruszają, a poza tym słabe ciepło daje i wyraźnie dłużej trzeba gotować. Oby francuski White Spirit Special był lepszy* :)
Dodatkowo kupiliśmy największe dostępne worki na śmieci (240 litrów, 5 szt. ponad 4 EUR!) i taśmę klejącą (normalna szeroka ponad 4 EUR, ale kupiliśmy taką węższą jakby flizelinową za 1,5). Jutro pakowanie rowerów - nie aż takie, jak do samolotu, ale jednak. Francuskie pociągi dalekobieżne nie przewożą niezłożonych rowerów.
Poza tym solidny upał, zwłaszcza w pokoju, który wynajęliśmy (jak się okazało w mocno "kolorowym" bloku), początkowo gorąc był nie do zniesienia. Teraz już okej, ale tylko dzięki przeciągowi. Jak wrócą gospodarze i trzeba będzie zamknąć drzwi od pokoju, to będzie mała masakra. Ale może do tego czasu znieczulę się cydrem, bo muszę sam obalić ponad litr, bo N już poszła spać ;)
*Uwaga po zużyciu: okazał się lepszy o tyle, że nie śmierdział, ale ciepło spalania marne, długo się rozpalał (wysoka temperatura zapłonu) i też mocno kopcił, tylko że bezwonnie. Słabo.
- DST 38.04km
- Czas 02:24
- VAVG 15.85km/h
- VMAX 57.70km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 595m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.255
Spokojny dzień. Dłuuugi zjazd (z hopkami) do Toulon, stamtąd niewielki skok w bok na biga Mt. Faron (nieziemskie widoki!), a potem wzdłuż wybrzeża (ale bez widoków :( ) do La Ciotat. Pogoda do popołudnia upalna, potem się chmurzyło, a nawet leciutko pokropiło, ale generalnie OK. Śpimy na kempingu w La Ciotat, na którym kiedyś nocowałem na dziko ;) z Arkiem, jak byliśmy na wspinie w Les Calanques. Chlip... :(
Trasa.
Trasa.
- DST 96.70km
- Teren 1.00km
- Czas 05:22
- VAVG 18.02km/h
- VMAX 58.34km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 1126m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.254
Dziś bardzo czesko, aż męcząco. I podobnie jak profil, zmienna była pogoda. Raz pochmurno i chłodno, a zaraz znowuż słonecznie i wręcz gorąco. Na szczęście mimo sporej ilości chmur - nie padało.
Za to zaskakująco piękne okolice. Między Bagnols-en-Foret a Le Muy fantastyczna kotlina z przepięknymi czerwonymi skałami naokoło, żelazista gleba nadaje taki odcień okolicy, że oczy ciężko oderwać. Ma to ten minus, że błoto (które się zdarza) jest bardzo plamiące dla roweru i sakw ;)
Pod koniec przepyszna kawa mrożona i ciastka z Lidla - w zaskakująco dobrej cenie. Chyba będziemy częściej robić przerwy we francuskich Lidlach - to jest zupełnie inna klasa niż w Polsce czy nawet we Włoszech. Wręcz delikatesy! :)
Mieliśmy spać w Besse-sur-Issole, ale kemping okazał się paskudny - jeden czynny prysznic i jedna toaleta, obie instytucje brudne i odrzucające, miejsce pod namiot błotniste i pod czyimiś oknami, a wifi płatne. Cena niby niska, bo 15 EUR, ale przy takich warunkach, to ja wolę za darmo na dziko. Podziękowaliśmy grubym słowem i pojechaliśmy dalej. Po 2 km był niegdyś kemping na farmie, ale okazał zamknięty na stałe (mimo kilku tabliczek, które kierowały na niego z szosy!), a przy próbie wjazdu zaatakował nas pies. Bardzo namolny i duży. Udało się obronić, ale pochlapał nas błotem właśnie.
Wreszcie dotarliśmy na kemping Vidaresse w St. Anastasie. Też bez rewelacji, obsługa jakaś oschła i niezbyt miła, a net za darmo tylko przez pierwszą godzinę, ale za to czysto i miejsce pod namiot przyzwoite. No, ale lepiej wspominałem francuskie kempingi, mam nadzieje, że to tylko jakaś pechawa okolica ;)
Trasa.
Za to zaskakująco piękne okolice. Między Bagnols-en-Foret a Le Muy fantastyczna kotlina z przepięknymi czerwonymi skałami naokoło, żelazista gleba nadaje taki odcień okolicy, że oczy ciężko oderwać. Ma to ten minus, że błoto (które się zdarza) jest bardzo plamiące dla roweru i sakw ;)
Pod koniec przepyszna kawa mrożona i ciastka z Lidla - w zaskakująco dobrej cenie. Chyba będziemy częściej robić przerwy we francuskich Lidlach - to jest zupełnie inna klasa niż w Polsce czy nawet we Włoszech. Wręcz delikatesy! :)
Mieliśmy spać w Besse-sur-Issole, ale kemping okazał się paskudny - jeden czynny prysznic i jedna toaleta, obie instytucje brudne i odrzucające, miejsce pod namiot błotniste i pod czyimiś oknami, a wifi płatne. Cena niby niska, bo 15 EUR, ale przy takich warunkach, to ja wolę za darmo na dziko. Podziękowaliśmy grubym słowem i pojechaliśmy dalej. Po 2 km był niegdyś kemping na farmie, ale okazał zamknięty na stałe (mimo kilku tabliczek, które kierowały na niego z szosy!), a przy próbie wjazdu zaatakował nas pies. Bardzo namolny i duży. Udało się obronić, ale pochlapał nas błotem właśnie.
Wreszcie dotarliśmy na kemping Vidaresse w St. Anastasie. Też bez rewelacji, obsługa jakaś oschła i niezbyt miła, a net za darmo tylko przez pierwszą godzinę, ale za to czysto i miejsce pod namiot przyzwoite. No, ale lepiej wspominałem francuskie kempingi, mam nadzieje, że to tylko jakaś pechawa okolica ;)
Trasa.
- DST 94.14km
- Czas 05:06
- VAVG 18.46km/h
- VMAX 57.18km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 1060m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.253
La Roquette - Carros - St. Jeannet - Vence - Pont du Loup - Grasse - Montagne de Doublier (BIG, porachunek z 2010 roku ;) - Grasse. Trasa.
Gorge du Loup ładny, ale widzieliśmy tylko dolną część i z nóg nie zwalił. Wyżej trzeba by się zapuścić jako skok w bok, a przy tej pogodzie (i zaplanowanym na popołudnie bigu) nam się nie chciało :P
Pochmurno i chłodno cały dzień, ale przylało dopiero, jak wróciłem z biga do hotelu. Fart :)
Gorge du Loup ładny, ale widzieliśmy tylko dolną część i z nóg nie zwalił. Wyżej trzeba by się zapuścić jako skok w bok, a przy tej pogodzie (i zaplanowanym na popołudnie bigu) nam się nie chciało :P
Pochmurno i chłodno cały dzień, ale przylało dopiero, jak wróciłem z biga do hotelu. Fart :)
- DST 78.44km
- Czas 04:41
- VAVG 16.75km/h
- VMAX 52.28km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 1521m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici di Bici, dz.252, everestowy*
Dziś od rana piękna pogoda, więc przyszła pora zmierzyć się z drugim bigiem w okolicy. Miało być ciężkawo, bo dojazd z licznymi czechami, potem big i powrót przez te same czechy. Łącznie 1900 metrów podjazdów. Ale jakoś nie wyszło :P
Dojazd prowadził pięknym Gorge du Vesubie, gdzie szosa wspinała się ultrałagodnie i równomiernie, z ok 1% nachyleniem.

Gorge du Vesubie
Nie wiem, skąd na profilu te czechy, bo nawet tunele były tylko dwa i króciutkie, a czech miało być znacznie wiecej. Na 300 metrach zaczynał się big, który też nie powalał trudnością, trzymał 6-7% cały czas. Wciągnąłem go nosem ;) Za to widoki ze szczytu kapitalne: z jednej strony rzad ośnieżonych trzytysięczników, a z drugiej morze. Szkoda tylko, że sporo chmur i nie wszystko było dobrze widać. Ale i tak rewelacja! :)


La Roquette - Plan du Var - St. Jean la Riviere - Utelle - Madone d'Utelle (big) i z powrotem.
Dojazd prowadził pięknym Gorge du Vesubie, gdzie szosa wspinała się ultrałagodnie i równomiernie, z ok 1% nachyleniem.

Gorge du Vesubie
Nie wiem, skąd na profilu te czechy, bo nawet tunele były tylko dwa i króciutkie, a czech miało być znacznie wiecej. Na 300 metrach zaczynał się big, który też nie powalał trudnością, trzymał 6-7% cały czas. Wciągnąłem go nosem ;) Za to widoki ze szczytu kapitalne: z jednej strony rzad ośnieżonych trzytysięczników, a z drugiej morze. Szkoda tylko, że sporo chmur i nie wszystko było dobrze widać. Ale i tak rewelacja! :)


La Roquette - Plan du Var - St. Jean la Riviere - Utelle - Madone d'Utelle (big) i z powrotem.
- DST 58.37km
- Czas 02:48
- VAVG 20.85km/h
- VMAX 48.16km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 1128m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Użytkowo
Amici di Bici, dz. 251, restowy
Tylko do St. Martin. Po zakupy i odebrać z poczty system nosny przedniej sakwy, który uszkodziłem ok 2 tygodnie temu i teraz dotarł na poste restante. Prawie cały dzień lało, w tamtą stronę pojechalismy, jak był spokój, ale powrót już w deszczu ;)
- DST 4.00km
- Czas 00:15
- VAVG 16.00km/h
- VMAX 25.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 13m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















