Wpisy archiwalne w kategorii
Surly-arch
| Dystans całkowity: | 80462.30 km (w terenie 1049.48 km; 1.30%) |
| Czas w ruchu: | 3886:08 |
| Średnia prędkość: | 20.70 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 82.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 763770 m |
| Liczba aktywności: | 991 |
| Średnio na aktywność: | 81.19 km i 3h 55m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 23 maja 2010
Kategoria Surly-arch, Wycieczka, czasówka
Z braku czasu - czasówka ;)
Stała trasa. Silny wiatr z NW. Z formą nie jest chyba tak źle - druga średnia w życiu :)
- DST 61.27km
- Czas 01:54
- VAVG 32.25km/h
- VMAX 53.87km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 220m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 maja 2010
Kategoria Surly-arch, Wycieczka
Powodziowa przejażdżka (rowerem niewodnym)
Łódź - Pabianice - Dłutów - Bełchatów - Szczerców - Widawa - Sieradz - Zduńska Wola - Łask - Pabianice - Łódź
Słonecznie, pochmurno i wietrznie. Dość silny wiatr z N i NW. Najpierw pomagał, potem przeszkadzał i wreszcie znów pomagał. Parę razy też pokropiło, ale nie na tyle, by mnie zatrzymać ;)
Wszystkie przecinane rzeki bardzo wezbrane. Widawka w Szczercowie nieco rozlała, Warta w Burzeninie też, ale dopiero w Sieradzu pokazała pazury - wielkie tereny na wschód od miasta zostały zalane. Na szczęście były puste - widać przynajmniej tutaj nie wybudowano nic na terenach zalewowych. Wygląda naprawdę groźnie, nawet DK12 została lekko podmyta, ale póki co niegroźnie, aczkolwiek poziom wody jest niższy od szosy o maksymalnie metr, a nawet miejscami mniej. Trochę ilustracji:
Warta w Burzeninie:


Rozlewisko Warty pod Sieradzem:


Podmyta szosa pod Sieradzem:

Zachód słońca nad Łodzią:
Słonecznie, pochmurno i wietrznie. Dość silny wiatr z N i NW. Najpierw pomagał, potem przeszkadzał i wreszcie znów pomagał. Parę razy też pokropiło, ale nie na tyle, by mnie zatrzymać ;)
Wszystkie przecinane rzeki bardzo wezbrane. Widawka w Szczercowie nieco rozlała, Warta w Burzeninie też, ale dopiero w Sieradzu pokazała pazury - wielkie tereny na wschód od miasta zostały zalane. Na szczęście były puste - widać przynajmniej tutaj nie wybudowano nic na terenach zalewowych. Wygląda naprawdę groźnie, nawet DK12 została lekko podmyta, ale póki co niegroźnie, aczkolwiek poziom wody jest niższy od szosy o maksymalnie metr, a nawet miejscami mniej. Trochę ilustracji:
Warta w Burzeninie:


Rozlewisko Warty pod Sieradzem:


Podmyta szosa pod Sieradzem:

Zachód słońca nad Łodzią:
- DST 176.62km
- Teren 1.00km
- Czas 06:52
- VAVG 25.72km/h
- VMAX 45.05km/h
- Temperatura 21.0°C
- Podjazdy 530m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 8 maja 2010
Kategoria Surly-arch, Wycieczka
Jeden BIG na pożegnanie ;)
Pischeldorf - Magdalensberg - Pischeldorf
- DST 24.82km
- Teren 0.20km
- Czas 01:13
- VAVG 20.40km/h
- VMAX 61.00km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 635m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 maja 2010
Kategoria Surly-arch, Wycieczka
2 BIGi do kolekcji
Bad Eisenkappel - Seebergsattel - Bad Eisenkappel - Eisenkappler Hütte - Bad Eisenkappel
- DST 64.10km
- Teren 0.50km
- Czas 03:46
- VAVG 17.02km/h
- VMAX 49.50km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 1742m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 maja 2010
Kategoria Surly-arch, Wycieczka
BIG z rana jak śmietana ;)
Lölling - Klippitztörl - Lölling
- DST 22.19km
- Czas 01:23
- VAVG 16.04km/h
- VMAX 47.00km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 824m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 maja 2010
Kategoria Surly-arch, Wypad
12 BIGs, dzień 8 - sprint z deszczu pod pociąg ;)
Zawoja - Maków Podhalański - Sułkowice - Mogilany - Kraków (dotąd prawwdziwy sprint poranny - wyjechałem o 5, by zdązyć na pociąg o 10:15. W krakowie byłem o 8 (średnia z jazdy 30,1 km/h) i całe szczęscie, bo pociąg był jak się okazało o 9:12 - (pociąg) - Łódź.
Podsumowując: Bardzo ciężki, ale i BARDZO udany wypad. Nareszcie udało się dotknąć granicy własnych możliwości. Zaliczyłem wszystkie zaplanowane BIGi, ale niektóre inne zaplanowane podjazdy (w Polsce) musiałem pominąć z braku czasu/ sił lub ochoty. Nie wróciłem też rowerem do Łodzi, ale to już wyłącznie z braku ochoty do samotnej jazdy - jednak w grupie jedzie się świetnie i pozostanie samemu mnie zdemotywowało. Mimo to plan uważam za wykonany w 100%, a jedyne czego nie udało się zrealizować, to nadróbki. Nic to, jeszcze będize okazja wybrać się w Polskie góry, natomiast Słowacja i Węgry zostały wyczyszczone ;)
Statystyka:
Łączna długość wypadu: 1.896,92 km (włącznie z dojazdem na zlot)
Łączny czas: 11 dni (średnio 172,45 km dziennie)
Łączna suma podjazdów: 19.705 m (średnio 1.791 m dziennie i 1.039 m/100 km)
Podsumowując: Bardzo ciężki, ale i BARDZO udany wypad. Nareszcie udało się dotknąć granicy własnych możliwości. Zaliczyłem wszystkie zaplanowane BIGi, ale niektóre inne zaplanowane podjazdy (w Polsce) musiałem pominąć z braku czasu/ sił lub ochoty. Nie wróciłem też rowerem do Łodzi, ale to już wyłącznie z braku ochoty do samotnej jazdy - jednak w grupie jedzie się świetnie i pozostanie samemu mnie zdemotywowało. Mimo to plan uważam za wykonany w 100%, a jedyne czego nie udało się zrealizować, to nadróbki. Nic to, jeszcze będize okazja wybrać się w Polskie góry, natomiast Słowacja i Węgry zostały wyczyszczone ;)
Statystyka:
Łączna długość wypadu: 1.896,92 km (włącznie z dojazdem na zlot)
Łączny czas: 11 dni (średnio 172,45 km dziennie)
Łączna suma podjazdów: 19.705 m (średnio 1.791 m dziennie i 1.039 m/100 km)
- DST 100.25km
- Czas 03:36
- VAVG 27.85km/h
- VMAX 62.50km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 484m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 maja 2010
Kategoria Surly-arch, Wypad
12 BIGs, dzień 7 - samotny biały żagiel
Głodówka - Zakopane (i dalej już niestety solo - dzięki Wam, Chłopaki, za FANTASTYCZNY wypad!!) - Chochołów - Oravice - Zuberec - Tatliakovo Jezero (BIG, ostra koncówka - przez niemal 2 km trzymało 11%!) - Zuberec - Trstena (stąd dostałem potężny wiatr w pysk - co się odwlecze to nie uciecze? ;) - Chyżne - Jabłonka - Zubrzyca - Krowiarki (BIG, łatwy) - Zawoja.
Zjazd z Krowiarek w burzy i ulewie. Nocleg na kwaterze za 25 zł. Miło :)
Zjazd z Krowiarek w burzy i ulewie. Nocleg na kwaterze za 25 zł. Miło :)
- DST 156.05km
- Teren 1.00km
- Czas 07:18
- VAVG 21.38km/h
- VMAX 63.67km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 1935m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 kwietnia 2010
Kategoria Surly-arch, Wypad
12 BIGs, dzień 6
Gemerska Horka - Roznava (ten odcinek przeleciałem za kombajnem z prędkością 41 km/h pod wiatr - chłopaki niestety nie zdążyli się załapać, czekałem na nich ponad 20 minut ;) - Dobsina - Stratena - Poprad (na tym odcinku mocny choć krótki podjazd na przełęcz z pięknym widokiem najpierw na Kralovą Holę, a potem na całe Tatry Wysokie od Łomnicy do Kryvania) - (tu - ze względu na silny zachodni wiatr nastąpiła zmiana planów - zamiast walczyć z wichurą aż do Liptovskiego Mikulasza, polecieliśmy na północ) - Tatranska Lomnica - Tatranska Kotlina - Podspady - Łysa Polana - Głodówka (BIG) - i już po ciemku: Morskie Oko - Głodówka.
Kolejny dzień fantastycznych widoków i pogody. Zagranie ze zmianą trasy okazało się strzałem w dziesiątkę - nie było sensu kopać się z koniem - następne dwa bigi zaliczyłem nazajutrz, zresztą tak chyba nawet wyszło nieco krócej.
Podjazd na Morskie oko zaczęliśmy z Danielem (Waxmunda bolały kolana) o 21:30 i szczerze mówiąc jedyne czego się obawiałem (jazda rowerami po tej drodze jest zabroniona, więc trzeba się wkradać, a jest to najwyżej położona szosa w Polsce choć nie BIG), to niedźwiedź. Na szczęście się nie pokazał. Podjazd w sumie łatwy, ale wieczorem szóstego dnia takiego zapieprzania już nic nie wydaje się łatwe. Zwyciężyła jednak siła woli ;)
Nocleg w schronisku na Głodówce za 25 zł od łba (jeśli się ma własny śpiwór).
Kolejny dzień fantastycznych widoków i pogody. Zagranie ze zmianą trasy okazało się strzałem w dziesiątkę - nie było sensu kopać się z koniem - następne dwa bigi zaliczyłem nazajutrz, zresztą tak chyba nawet wyszło nieco krócej.
Podjazd na Morskie oko zaczęliśmy z Danielem (Waxmunda bolały kolana) o 21:30 i szczerze mówiąc jedyne czego się obawiałem (jazda rowerami po tej drodze jest zabroniona, więc trzeba się wkradać, a jest to najwyżej położona szosa w Polsce choć nie BIG), to niedźwiedź. Na szczęście się nie pokazał. Podjazd w sumie łatwy, ale wieczorem szóstego dnia takiego zapieprzania już nic nie wydaje się łatwe. Zwyciężyła jednak siła woli ;)
Nocleg w schronisku na Głodówce za 25 zł od łba (jeśli się ma własny śpiwór).
- DST 186.61km
- Czas 09:11
- VAVG 20.32km/h
- VMAX 63.67km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 2807m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 kwietnia 2010
Kategoria Surly-arch, Wypad
12 BIGs, dzień 5
Kekesteto - Matrahaza - Galyateto (BIG) - Parad - Sirok - Eger - Belapatfalva - Malyinka - Balvany (BIG, na stronie BIGs zaznaczony jako Felso-Borovnyak - nie udało nam siuę na mapie ani w terenie znaleźć czegokolwiek o takiej nazwie, ale podjazd był dość solidny, tylko nawierzchnia fatalna, po prostu koszmarna - drugi mój najgorszy zjazd w życiu po Kralovej Holi) - Nagybarca - Putnok - [SK] - Tornala (tu bezskutecznie poszukiwaliśmy noclegu - wszystko zajęte!) - Gemerska Horka (już po ciemku)
Piękna pogoda i widoki przez cały dzień. Chyba najciekawszy krajobrazowo dzien jazdy. Okazało się, ze na Węgrzech też są dość poważne górki (oba bigi naprawdę rzetelne), a przy tym pod koniec świetnie nam się kręciło i odcinek spod BIGa do granicy przelecieliśmy w szyku ze średnią dobrze ponad 30 km/h :)
Nocleg w noclegowni w Gemerskiej Horce (tuż obok papierni) na świetlicy. Nie było nikogo z obsługi i nie odbierano podanego przy wejściu telefonu, więc co prawda nie mieliśmy łózek tylko nierozkładane kanapy, albo rozkładany fotel, ale za to gratis (wpuścili nas inni goście) :)
Z wodą ciepłą też były problemy, więc w sumie warunki spartańskie. Cena (której nie zapłaciliśmy) miała wynieść 6 EUR od osoby.
Piękna pogoda i widoki przez cały dzień. Chyba najciekawszy krajobrazowo dzien jazdy. Okazało się, ze na Węgrzech też są dość poważne górki (oba bigi naprawdę rzetelne), a przy tym pod koniec świetnie nam się kręciło i odcinek spod BIGa do granicy przelecieliśmy w szyku ze średnią dobrze ponad 30 km/h :)
Nocleg w noclegowni w Gemerskiej Horce (tuż obok papierni) na świetlicy. Nie było nikogo z obsługi i nie odbierano podanego przy wejściu telefonu, więc co prawda nie mieliśmy łózek tylko nierozkładane kanapy, albo rozkładany fotel, ale za to gratis (wpuścili nas inni goście) :)
Z wodą ciepłą też były problemy, więc w sumie warunki spartańskie. Cena (której nie zapłaciliśmy) miała wynieść 6 EUR od osoby.
- DST 204.58km
- Teren 1.00km
- Czas 08:57
- VAVG 22.86km/h
- VMAX 65.13km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 2248m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 kwietnia 2010
Kategoria Surly-arch, Wypad
12 BIGs, dzień 4
Bajna (bajna morena! ;) - Estergom - Dobogoko (BIG, niezbyt trudny, ale jedyny, na którym czekałem na obu chłopaków - tego przedpołudnia bardzo dobrze mi się jechało) - Pomaz - północne przedmieścia Budapesztu - kawałek autostradą :D - Fot - Mogyrod - Hatvan - Gyongyos - Matrahaza - Kekestetö (BIG, już po ciemku).
Później tego dnia wszystkim nam się kiepsko jechało. Nocleg w hoteliku/ pensjonacie na samym szczycie. Cena 3800 Ft. Nadal drogo, zwłaszcza, że warunki kiepskie, ale my w sumie potrzebowaliśmy tylko prysznica i łóżka, a dostaliśmy jeszcze niezły gulasz ;)
Później tego dnia wszystkim nam się kiepsko jechało. Nocleg w hoteliku/ pensjonacie na samym szczycie. Cena 3800 Ft. Nadal drogo, zwłaszcza, że warunki kiepskie, ale my w sumie potrzebowaliśmy tylko prysznica i łóżka, a dostaliśmy jeszcze niezły gulasz ;)
- DST 170.94km
- Teren 1.00km
- Czas 08:04
- VAVG 21.19km/h
- VMAX 63.67km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 2201m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















