Wpisy archiwalne w kategorii
!Colnago
| Dystans całkowity: | 12732.84 km (w terenie 7.50 km; 0.06%) |
| Czas w ruchu: | 450:05 |
| Średnia prędkość: | 28.29 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.55 km/h |
| Suma podjazdów: | 126907 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 174 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 152 (0 %) |
| Suma kalorii: | 96203 kcal |
| Liczba aktywności: | 201 |
| Średnio na aktywność: | 63.35 km i 2h 14m |
| Więcej statystyk | |
Czasówka na gumce
Miało być jak zwykle, a wyszło jak nigdy. Zaraz za Tuszynem (na górce) poczułem, ze w tylnym kole coś mi wali, jakby mi pękła obręcz. Staję, a tu trzycentymetrowy gwóźdź wbił się na sztorc, przebił oponę, dętkę i utkwił w obręczy! Po zdjęciu opony (przy którym złamałem jedyną łyżkę, ale na szczęście inny bajker się zatrzymał i mi pomógł) okazało się, że ciężko sukinsyna wyciągnąć, tak się wbił! Wreszcie (znów z pomocą tegoż bajkera, dzięki!) udało mi się go wyrwać. Obręcz lekko wgnieciona od wewnątrz, ale na szczęście raczej nic poważnego. Za to pompka się sprawdziła - wcale nie było ciężko nabić właściwe ciśnienie :)
Stamtąd od razu z powrotem, bo strach bez dętki jechać dalej. Średni wiatr NW, mocno przeszkadzał w drodze powrotnej.
Stamtąd od razu z powrotem, bo strach bez dętki jechać dalej. Średni wiatr NW, mocno przeszkadzał w drodze powrotnej.
- DST 40.65km
- Czas 01:10
- VAVG 34.84km/h
- VMAX 66.29km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 173m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
czasoszówka
do Rękoraju i z powrotem. W tamtą stronę solidny wiatr w plecy i średnia 40,2 km/h zwłaszcza, że od Rzgowa z przygodnie spotkanym kolarzem, który wracał do Tuszyna z pętelki "Śląskiej" i po tym jak go (ledwo) dogoniłem, zdrowo cisnął.
Z powrotem o dziwo odpadł, a wiatr dał straszliwie popalić. Na ostatnich 5 km mnie odcięło :P
Z powrotem o dziwo odpadł, a wiatr dał straszliwie popalić. Na ostatnich 5 km mnie odcięło :P
- DST 58.96km
- Czas 01:44
- VAVG 34.02km/h
- VMAX 58.91km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 295m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Czasówka
Słabiutko z forma, oj słabiutko. Światła mi podeszły wybitnie (stałem raptem 3 czy 4 razy), a mimo to średnia jaka jest, każdy widzi. Sredniosłaby wiatr W trochę przeszkadzał, ale to nie usprawiedliwienie choćby tego, że żadnemu TIRowi nie utrzymałem koła powyżej 60 (próbowałem bodaj 3 razy). Ech, znów człowiek od zera zaczyna... Ech te nieparzyste lata...
Nic to, grunt, że pogoda nareszcie fajna! Wiosna panie! :)
Nic to, grunt, że pogoda nareszcie fajna! Wiosna panie! :)
- DST 60.97km
- Czas 01:43
- VAVG 35.52km/h
- VMAX 61.45km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 288m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Czasówkowstrzymywacz
Czasówka. Miała być jak zwykle do Rękoraju, ale mocno wiało SW i bardzo mi to przeszkadzało w drodze tam, momentami wręcz wtrzymywało ;) A że nie chciało mi się zarzynać, to zadowoliłem się 50 km, czyli do początku autostrady.
Z powrotem wiatr raz pomagał, raz przeszkadzał, bo na niektórych odcinkach był męczący boczniak.
Ale za to pozostałe aspekty pogody ekstra. Temperatura wiosenna i do tego słońce zza delikatnych cirrusów. Miodzio! :)))
Z powrotem wiatr raz pomagał, raz przeszkadzał, bo na niektórych odcinkach był męczący boczniak.
Ale za to pozostałe aspekty pogody ekstra. Temperatura wiosenna i do tego słońce zza delikatnych cirrusów. Miodzio! :)))
- DST 51.77km
- Czas 01:29
- VAVG 34.90km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 232m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Czasoszówka
Inauguracja soszówki na ten rok. Po prostu nie wolno było pozwolić uciec kolejnemu dniu TAKIEJ pogody! :)
Czasu miałem niewiele, więc dystans krótki. Fragment trasy czasówkowej do Tuszyna i z powrotem.
Forma nie zabija, ale nie było też fatalnie, zwłaszcza, ze dość silny wiatr SW ;)
Czasu miałem niewiele, więc dystans krótki. Fragment trasy czasówkowej do Tuszyna i z powrotem.
Forma nie zabija, ale nie było też fatalnie, zwłaszcza, ze dość silny wiatr SW ;)
- DST 32.73km
- Czas 00:54
- VAVG 36.37km/h
- VMAX 63.30km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 144m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
W poszukiwaniu podjazdów vol. 2
Tym razem z Gabrielem, na soszówce i w głąb PKWŁ :)
Łódź - Nowosolna - Byszewy - kilka pętelek po okolicy z wyszukiwaniem najbardziej stromych podjazdów (najlepsze średnie nachylenie ma jednak ten na głównej w Plichtowie, chociaż pętelka w drugą w lewo w Byszewach i potem w pierwszą w prawo ma może nie tak wiele, bo 45 m na 3,3 km, ale za to jest tam bardzo ładnie :) - Skoszewy - Niesułków - Kołacin - jakaś pętelka na NE od Kołacina - kierunek Brzeziny, ale nie dotarliśmy, bo najpierw fajny podjazd (37 metrów, 1,6 km z Kołacina, więc obróciliśmy dwa razy :) a potem odbiliśmy w dolinę Mrogi. I tu najlepszy deal czyli podjazd od rzeki do Ogniska Miłości. 1,3 km i 40 metrów :)
Dalej Rogów - ZDW (było... z wiatrem! :o) - Tworzyjanki (nie mogło ich zabraknąć - też dobry deal, nachylenie najlepsze, do 8%, średniego nie policzyłem, ale pewnie z 5), ale niestety różnica wzniesień marna, bo tylko 20 metrów :( No, ale trzy razy się obróciło :)
Z powrotem tą samą trasą do ZDW i dalej już główna do Łodzi.
Wynik bardzo zadowalający - zazwyczaj by nakręcić ponad 1000 metrów podjazdów w okolicach Łodzi to potrafi i wycieczka 200 km nie wystarczyć, a tu proszę - wystarczyło sto kilka :)
No i pogoda wybitna jak na tę porę roku - 15 stopni i co prawda pochmurno, ale parę razy wyjrzało i słoneczko, a do tego wiatr słaby i co jeszcze bardziej niesamowite przez większość trasy sprzyjający :))
Łódź - Nowosolna - Byszewy - kilka pętelek po okolicy z wyszukiwaniem najbardziej stromych podjazdów (najlepsze średnie nachylenie ma jednak ten na głównej w Plichtowie, chociaż pętelka w drugą w lewo w Byszewach i potem w pierwszą w prawo ma może nie tak wiele, bo 45 m na 3,3 km, ale za to jest tam bardzo ładnie :) - Skoszewy - Niesułków - Kołacin - jakaś pętelka na NE od Kołacina - kierunek Brzeziny, ale nie dotarliśmy, bo najpierw fajny podjazd (37 metrów, 1,6 km z Kołacina, więc obróciliśmy dwa razy :) a potem odbiliśmy w dolinę Mrogi. I tu najlepszy deal czyli podjazd od rzeki do Ogniska Miłości. 1,3 km i 40 metrów :)
Dalej Rogów - ZDW (było... z wiatrem! :o) - Tworzyjanki (nie mogło ich zabraknąć - też dobry deal, nachylenie najlepsze, do 8%, średniego nie policzyłem, ale pewnie z 5), ale niestety różnica wzniesień marna, bo tylko 20 metrów :( No, ale trzy razy się obróciło :)
Z powrotem tą samą trasą do ZDW i dalej już główna do Łodzi.
Wynik bardzo zadowalający - zazwyczaj by nakręcić ponad 1000 metrów podjazdów w okolicach Łodzi to potrafi i wycieczka 200 km nie wystarczyć, a tu proszę - wystarczyło sto kilka :)
No i pogoda wybitna jak na tę porę roku - 15 stopni i co prawda pochmurno, ale parę razy wyjrzało i słoneczko, a do tego wiatr słaby i co jeszcze bardziej niesamowite przez większość trasy sprzyjający :))
- DST 112.45km
- Czas 03:48
- VAVG 29.59km/h
- VMAX 61.35km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 1039m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Krótko acz treściwie
Po kilku dniach słoty i nieledwie mrozu zrobiła się niezła pogoda, a że szczęśliwie wypadło to w weekend, to pora przyszła na szosową wycieczkę. Kto wie, czy nie ostatnią w tym roku...? Zwłaszcza, że Happy Hours pewnie się już nie wybiorę, bo dziś sukinsyny zmienili czas... :(
Bałuty - Brzezińska - Nowosolna - Plichtów (w tym nawrót pod górkę - fajna jest! :) - Niesułków - Stryków - Łódź. Średni, acz wyraźny wiatr SW. W drodze powrotnej mocno przeszkadzał.
Fajnie mieć tak blisko do PKWŁ :)
Bałuty - Brzezińska - Nowosolna - Plichtów (w tym nawrót pod górkę - fajna jest! :) - Niesułków - Stryków - Łódź. Średni, acz wyraźny wiatr SW. W drodze powrotnej mocno przeszkadzał.
Fajnie mieć tak blisko do PKWŁ :)
- DST 53.60km
- Czas 01:39
- VAVG 32.48km/h
- VMAX 60.66km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 412m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Przejażdżka po rekord
Dom - Rzgowska - Trasa Górna - Ruda - Raduński "big" - Ksawerów - Gospodarz - Czyryczn - Prawda - Czyżemin - Tążewy - Górki - Tuszyn - DK1 - Łódź
Silny wiatr SSW, zadziwiająco słabo się jechało. Może to po wczorajszym ;)
No, ale dwa rekordy września padły: dystans (dziś) i suma podjazdów (już dawno). a jeszcze 2 dni zostały na podkręcenie :)
I coś czuję, że w październiku też nie będzie wstydu przed ryśkiem ;)
Silny wiatr SSW, zadziwiająco słabo się jechało. Może to po wczorajszym ;)
No, ale dwa rekordy września padły: dystans (dziś) i suma podjazdów (już dawno). a jeszcze 2 dni zostały na podkręcenie :)
I coś czuję, że w październiku też nie będzie wstydu przed ryśkiem ;)
- DST 64.16km
- Czas 01:59
- VAVG 32.35km/h
- VMAX 50.89km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 359m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Ustawka szosowa
Z Retkińczykami. Przyjechałem na 11 i zdziwiłem się, że nikogo nie ma. Zacząłem przypuszczać, że dziś odwołane czy coś, gdy przyjechał Jarek, który mi przypomniał, że start jest o 11:15. No to uff :)
Początek bardzo spokojny, nawet ciągnąłem grupę pod Górkę Pabianicką z prędkością raptem 32 ;) Potem objazd przez Szynkielew, bo remont drogi pod kościołem w Górce. Dopiero za Petrykozami zaczęliśmy rzetelniej jechać, ale wciąż nie było się czym zmęczyć, bo prędkość rzadko przekraczała 40. Od Woli Żytowskiej jazda nieprzyjemna, bo pod skośny wiatr (silny NWW) więc wypadałoby trzymać wachlarz, a droga dziurawa, wąska i często auta z naprzeciwka - trochę się stresowałem i dość często zostawiałem sobie 2-3 metry przed kołem, a wiatr męczył.
Od Wodzieradów już prawdziwa jazda i ciśnięcie na maksa typu 45 pod wiatr - fajnie :)
Nawrót przez Szadkiem i lecimy z tyłobocznym z powrotem. Znów kawałek pociągnąłem i nie było wstydu przed Ryśkiem :) W Wodzieradach prawie odpadłem, bo zagapiłem się na serii zakrętów i musiałem ostro gonić. Ledwo-ledwo, ale się udało, chociaż już świeczki w oczach miałem ;) Potem już spoko do Konina, a na finiszu nawet powalczyłem i byłem piąty. przy czym uczciwie przyznaję, że nie wiem, czy ci za mną walczyli czy nie :P
Powrót przez Petrykozy i Pabianice z wiatrem w plecy i tyłobocznym.
PS. Stuknął 13. megametr :)
Początek bardzo spokojny, nawet ciągnąłem grupę pod Górkę Pabianicką z prędkością raptem 32 ;) Potem objazd przez Szynkielew, bo remont drogi pod kościołem w Górce. Dopiero za Petrykozami zaczęliśmy rzetelniej jechać, ale wciąż nie było się czym zmęczyć, bo prędkość rzadko przekraczała 40. Od Woli Żytowskiej jazda nieprzyjemna, bo pod skośny wiatr (silny NWW) więc wypadałoby trzymać wachlarz, a droga dziurawa, wąska i często auta z naprzeciwka - trochę się stresowałem i dość często zostawiałem sobie 2-3 metry przed kołem, a wiatr męczył.
Od Wodzieradów już prawdziwa jazda i ciśnięcie na maksa typu 45 pod wiatr - fajnie :)
Nawrót przez Szadkiem i lecimy z tyłobocznym z powrotem. Znów kawałek pociągnąłem i nie było wstydu przed Ryśkiem :) W Wodzieradach prawie odpadłem, bo zagapiłem się na serii zakrętów i musiałem ostro gonić. Ledwo-ledwo, ale się udało, chociaż już świeczki w oczach miałem ;) Potem już spoko do Konina, a na finiszu nawet powalczyłem i byłem piąty. przy czym uczciwie przyznaję, że nie wiem, czy ci za mną walczyli czy nie :P
Powrót przez Petrykozy i Pabianice z wiatrem w plecy i tyłobocznym.
PS. Stuknął 13. megametr :)
- DST 83.29km
- Czas 02:22
- VAVG 35.19km/h
- VMAX 54.86km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 368m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Służbowo
Łódź - Kruszów - Wola Biskupia - Wolbórz - Bronisławów.
Silny wiatr NWW. Mocno pomagał, aż się boję jutrzejszego powrotu
Silny wiatr NWW. Mocno pomagał, aż się boję jutrzejszego powrotu
- DST 53.51km
- Czas 01:31
- VAVG 35.28km/h
- VMAX 53.98km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 234m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze





















