Informacje

  • Wszystkie kilometry: 243427.60 km
  • Km w terenie: 5896.69 km (2.42%)
  • Czas na rowerze: 488d 09h 36m
  • Prędkość średnia: 20.77 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Wyprawa

Dystans całkowity:65568.19 km (w terenie 1171.92 km; 1.79%)
Czas w ruchu:3638:41
Średnia prędkość:18.02 km/h
Maksymalna prędkość:78.01 km/h
Suma podjazdów:921446 m
Maks. tętno maksymalne:154 (0 %)
Maks. tętno średnie:133 (0 %)
Suma kalorii:82151 kcal
Liczba aktywności:774
Średnio na aktywność:84.71 km i 4h 42m
Więcej statystyk
Sobota, 26 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz. 263, męcząco z nudów

Rotterdam - Delft (ładny pereł Holandii ;) - Haga - Lejda (mamy stamtąd 3 butelki! :) - Lisse. Trasa dla wzrokowców.

Generalnie w życiu nie chciałbym mieszkać w Holandii - za dużo rowerzystów :P

PS. Jak w Tourcoing po wysiąściu z pociągu skręcałem mostek, to złamałem jedną ze śrub. Od tego czasu jeździłem na trzech, ale kiera skrzypiała i trochę mnie to niepokoiło. Dziś udało mi się wykręcić tę złamaną przy pomocy pożyczonej żabki i znów mam normalnie wszystkie cztery! :)
  • DST 70.40km
  • Teren 0.50km
  • Czas 04:17
  • VAVG 16.44km/h
  • VMAX 33.38km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 78m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz. 262, czyli nudy ciąg dalszy

Znów płasko jak stół (nawet bardziej), a oprócz tego lasy, pola, kanały, pola, łąki, kanały...
Ale przynajmniej ładny Dordrecht po drodze, no i niesamowite wiatraki w Kinderdijk. Śpimy na miejskim kempingu w Rotterdamie - nawet niezły.

Putte - Rosendaal - Oudenbosch - Dordrecht - Kinderdijk - Rotterdam
  • DST 112.40km
  • Teren 0.50km
  • Czas 06:05
  • VAVG 18.48km/h
  • VMAX 36.17km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 136m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz. 261, czyli nuuuda

Na początku kilka pagórków, potem aż się nie chce pisać: płasko, płasko, ścieżki, płasko, ścieżki, telepanie, ścieżki, telepanie, ścieżki, ścieżki. Rowerowy czyściec. Jedyny jasny punkt: Gandawa*. Ale nie oślepiał :P

Brakel - Gant - Lokeren - Sint Niklaas - Antwerp - [NL] - Putte.

Kemping tani, fajny i dobry net, ale jak tylko się oporządziliśmy, to przyszła burza. Siedzimy pod daszkiem domku kempingowego i czekamy aż przestanie lać :P

* A nie, jeszcze tunel w Antwerpii ciekawy: zjeżdża się olbrzymią windą wraz z innymi rowerzystami i motorynkami, potem wyścig w tunelu do kolejnej windy, którą się wyjeżdża z powrotem na powierzchnię :) Zdaje się, że było to nawet bezpłatne :)
  • DST 115.73km
  • Teren 0.50km
  • Czas 06:15
  • VAVG 18.52km/h
  • VMAX 45.68km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 266m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz.259, czyli Big Bang

Lille - Baisieux - Turnai (Belgia) - Mont Saint Aubert (BIG) - Celles - Kluisberg (BIG) - Oude Kwaremont (BIG) - Paterberg (BIG) - Koppenberg (BIG) - Oudenaarde - Brakel - Geraardsbergen - Muur van Geraardsbergen (BIG) - Brakel. Trasa dla wzrokowców ;)

Dziś znów byliśmy zmuszeni trochę skrócić, a to dlatego, że przed godz. 16 zaczęło lać. Z Brakel na biga Muur i z powrotem pojechałem już sam, na lekko i w deszczu. Śpimy w AirBnB, dość drogim (41 EUR), ale chyba najtańszym w Belgii (generalnie poniżej 90 EUR prawie nic nie ma! :( i to niestety widać po standardzie. Ale za to jest wreszcie super wifi - już nie pamiętam, kiedy ostatnio było naprawdę dobre. Chyba w San Pietro d'Olba, czyli jeszcze przed Genuą...

PS. Jestem w domu - pełno aardów tutaj! Są nawet aardappelen, czyli ziemniaki! :)
  • DST 109.10km
  • Teren 3.50km
  • Czas 06:08
  • VAVG 17.79km/h
  • VMAX 50.53km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 1034m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz.258, czyli trzy bigi w godzinę ;D

Dziś wyszła mała zmiana planów. Mieliśmy jechać pociągiem z Lille do Hazebrouck i tam rozpocząć północną część wyprawy, a pod koniec dnia przejechać ponownie rowerem przez Lille w drodze do Tournai. Ale że na pociąg zdążylibyśmy na styk lub nie (tylko 14 km z hotelu, ale mnóstwo (!) świateł po drodze i prawie zawsze czerwone mimo niemal zerowego ruchu!), to po drodze wpadłem na pomysł, żeby odwrócić kolejność.

Dodatkowy argument: wiatr. Rano wiało słabo z NE, ale wiadomo, że w ciągu dnia się nasila i skoro już o 9:30 wiatr wyraźnie czuć, to potem będzie solidnie. Więc pojechaliśmy najpierw rowerami przez różne wsie i miasteczka (i nawet nie zauważyliśmy, kiedy znaleźliśmy się w Belgii!) i przez trzy bigi w godzinę (TAKIE tu mają te bigi) i tak aż do Hazebrouck. Faktycznie przez większość czasu z wiatrem, a że wiało naprawdę mocno, to decyzja o odwróceniu trasy okazała się strzałem w dziewiątkę ;)
A z Hazebrouck wzięliśmy pociąg z powrotem do Lille. Tu postanowiliśmy zostać w apartamencie z Booking. To raczej ostatni nocleg we Francji, pyszności trzeba nakupić (bo w Belgii może ich nie być), a ten dystans nadrobimy jutro rano :)

Tourcoing - Lille - Frelinghien - St. Yvon - Kemmelberg (BIG) - Rodeberg (BIG) - St. Jans Cappel - Mont Noir (BIG) - Meteren - St. Sylvestre Cappel - St. Marie Cappel - Mont Cassel (BIG) - Hazebrouck - (pociąg) - Lille ewentualnie tak to wygląda na mapie.
  • DST 91.73km
  • Czas 04:54
  • VAVG 18.72km/h
  • VMAX 54.90km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 688m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz.256 - lazurowe ostatki

Dziś tylko z La Ciotat przez Cassis do Marsylii. W Cassis N. skoczyła na rejs łodzią w Kalanki - ja je dość dobrze znam (ze wspinaczki), więc odpuściłem, wolałem posiedzieć na ławce w porcie i pokontemplować :)

Poza tym kupiliśmy benzynę ekstrakcyjną w Gedimat (taki rodzaj Castoramy), nawet niedrogą (2,95 EUR za litr) i o dziwo palną (tak, istnieją niepalne! :P), ale jeszcze nie wiemy, czy zadziała w kuchence. W każdym razie włoskiego benziluxa po 4EUR za pół litra mamy serdecznie dość - śmierdzi siarką przy spalaniu i zapycha maszynkę, ruchome części ledwo się ruszają, a poza tym słabe ciepło daje i wyraźnie dłużej trzeba gotować. Oby francuski White Spirit Special był lepszy* :)
Dodatkowo kupiliśmy największe dostępne worki na śmieci (240 litrów, 5 szt. ponad 4 EUR!) i taśmę klejącą (normalna szeroka ponad 4 EUR, ale kupiliśmy taką węższą jakby flizelinową za 1,5). Jutro pakowanie rowerów - nie aż takie, jak do samolotu, ale jednak. Francuskie pociągi dalekobieżne nie przewożą niezłożonych rowerów.

Poza tym solidny upał, zwłaszcza w pokoju, który wynajęliśmy (jak się okazało w mocno "kolorowym" bloku), początkowo gorąc był nie do zniesienia. Teraz już okej, ale tylko dzięki przeciągowi. Jak wrócą gospodarze i trzeba będzie zamknąć drzwi od pokoju, to będzie mała masakra. Ale może do tego czasu znieczulę się cydrem, bo muszę sam obalić ponad litr, bo N już poszła spać ;)

*Uwaga po zużyciu: okazał się lepszy o tyle, że nie śmierdział, ale ciepło spalania marne, długo się rozpalał (wysoka temperatura zapłonu) i też mocno kopcił, tylko że bezwonnie. Słabo.
  • DST 38.04km
  • Czas 02:24
  • VAVG 15.85km/h
  • VMAX 57.70km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 595m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz.255

Spokojny dzień. Dłuuugi zjazd (z hopkami) do Toulon, stamtąd niewielki skok w bok na biga Mt. Faron (nieziemskie widoki!), a potem wzdłuż wybrzeża (ale bez widoków :( ) do La Ciotat. Pogoda do popołudnia upalna, potem się chmurzyło, a nawet leciutko pokropiło, ale generalnie OK. Śpimy na kempingu w La Ciotat, na którym kiedyś nocowałem na dziko ;) z Arkiem, jak byliśmy na wspinie w Les Calanques. Chlip... :(

Trasa.
  • DST 96.70km
  • Teren 1.00km
  • Czas 05:22
  • VAVG 18.02km/h
  • VMAX 58.34km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 1126m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz.254

Dziś bardzo czesko, aż męcząco. I podobnie jak profil, zmienna była pogoda. Raz pochmurno i chłodno, a zaraz znowuż słonecznie i wręcz gorąco. Na szczęście mimo sporej ilości chmur - nie padało.

Za to zaskakująco piękne okolice. Między Bagnols-en-Foret a Le Muy fantastyczna kotlina z przepięknymi czerwonymi skałami naokoło, żelazista gleba nadaje taki odcień okolicy, że oczy ciężko oderwać. Ma to ten minus, że błoto (które się zdarza) jest bardzo plamiące dla roweru i sakw ;)

Pod koniec przepyszna kawa mrożona i ciastka z Lidla - w zaskakująco dobrej cenie. Chyba będziemy częściej robić przerwy we francuskich Lidlach - to jest zupełnie inna klasa niż w Polsce czy nawet we Włoszech. Wręcz delikatesy! :)

Mieliśmy spać w Besse-sur-Issole, ale kemping okazał się paskudny - jeden czynny prysznic i jedna toaleta, obie instytucje brudne i odrzucające, miejsce pod namiot błotniste i pod czyimiś oknami, a wifi płatne. Cena niby niska, bo 15 EUR, ale przy takich warunkach, to ja wolę za darmo na dziko. Podziękowaliśmy grubym słowem i pojechaliśmy dalej. Po 2 km był niegdyś kemping na farmie, ale okazał zamknięty na stałe (mimo kilku tabliczek, które kierowały na niego z szosy!), a przy próbie wjazdu zaatakował nas pies. Bardzo namolny i duży. Udało się obronić, ale pochlapał nas błotem właśnie.

Wreszcie dotarliśmy na kemping Vidaresse w St. Anastasie. Też bez rewelacji, obsługa jakaś oschła i niezbyt miła, a net za darmo tylko przez pierwszą godzinę, ale za to czysto i miejsce pod namiot przyzwoite. No, ale lepiej wspominałem francuskie kempingi, mam nadzieje, że to tylko jakaś pechawa okolica ;)

Trasa.
  • DST 94.14km
  • Czas 05:06
  • VAVG 18.46km/h
  • VMAX 57.18km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 1060m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Amici di Bici, dz.253

La Roquette - Carros - St. Jeannet - Vence - Pont du Loup - Grasse - Montagne de Doublier (BIG, porachunek z 2010 roku ;) - Grasse. Trasa.
Gorge du Loup ładny, ale widzieliśmy tylko dolną część i z nóg nie zwalił. Wyżej trzeba by się zapuścić jako skok w bok, a przy tej pogodzie (i zaplanowanym na popołudnie bigu) nam się nie chciało :P

Pochmurno i chłodno cały dzień, ale przylało dopiero, jak wróciłem z biga do hotelu. Fart :)


  • DST 78.44km
  • Czas 04:41
  • VAVG 16.75km/h
  • VMAX 52.28km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 1521m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 maja 2018 Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa

Les Amis du Velo, dz. 249

Jak rano zobaczyliśmy, jakie prognozy są na następne dni (niedziela deszcz, poniedziałek deszcz), to zaczęliśmy kombinować, jak to rozegrać. Pierwszy pomysł: zostać tu, gdzie jesteśmy. Ale szkoda ładnego dnia, a poza tym kemping w Imperii taki sobie - niespecjalny na kiblowanie, nawet nie ma gdzie posiedzieć pod dachem i WiFi jest płatne. Drugi pomysł: pojechać planowo do Ventimiglia i tam posiedzieć na kempingu. Ale skoro ma lać dwa dni, to bez sensu siedzieć pod namiotem, a bungalowy drogie (50 EUR za noc). Trzeci pomysł; połączyć dwa dni w jeden i zrobić dziś Monaco i Niceę, a posiedzieć w La-Roquette, w której i tak nas czeka posiedzenie, bo mamy tam dwa dni everestowe (dwa duże bigi, nie do zrobienia w jeden dzień). Na dodatek kemping tańszy, zarówno namiot jak i bungalowy. Tylko daleko, ponad 120 km wychodziłoby dziś... ale od czego pociągi? :)

Więc rano machnęliśmy dwa łatwe bigi, a z San Remo złapaliśmy pociąg przez Ventimiglia do Roquebrun (tuż przed Monaco). Dalej już na rowerach przez Monaco, Niceę do St. Martin i La Roquette. Trochę nas to wymęczyło, ale widoki po francuskiej stronie wynagradzały wszystko. Bosko! Lazurowe Wybrzeże rządzi! :) A jeszcze w Monaco trafiliśmy akurat na Grand Prix. Sporty motorowe mnie odrzucają, ryk straszliwy i smrodzenie bez sensu, ale trzeba przyznać, że zobaczyć taka imprezę na żywo (choć z bardzo daleka) to jednak jest coś ;)
No i WRESZCIE mamy francuski majonez!! :D

Sama Nicea bez szału. Straszne korki, mnóstwo ludzi na Boulevard des Anglais (tam, gdzie był zamach) i w ogóle zbyt wielkomiejsko jak dla nas. Aczkolwiek położona jest fantastycznie, zwłaszcza okolice portu wyjątkowo (jak na port) piękne, a ciągnące się na wschód od niej Lazurowe Wybrzeże to po prostu bajka! Ogólnie robi wrażenie przyzwoitego miasta, żeby spróbować w nim chwilkę pomieszkać. No, ale nie tym razem ;)

Aha, a kemping La Roquette okazał się zamknięty na głucho! Byłaby niezła lipa, gdyby nie to, że tuż wcześniej zobaczylismy motel w stylu Formule1 w akceptowalnej cenie 35EUR na noc. Dziki fart, bo na booking, ani gdziekolwiek indziej go nie ma! A jest całkiem spoko - zostajemy do wtorku lub nawet środy! (w zależności od deszczu) :)

Imperia - La Cipressa (BIG) - San Lorenzo al Mare - Poggio di Sanremo (BIG) - San Remo - (pociąg) - Roquebrune Cap Martin - Monte Carlo - Eze - Nice - Colomars - La Roquette sur Var. Trasa, prosta kreska to pociąg.
  • DST 92.27km
  • Teren 0.30km
  • Czas 05:37
  • VAVG 16.43km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 1056m
  • Sprzęt arch-Surly
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl