Wpisy archiwalne w kategorii
Wyprawa
| Dystans całkowity: | 65568.19 km (w terenie 1171.92 km; 1.79%) |
| Czas w ruchu: | 3638:41 |
| Średnia prędkość: | 18.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 78.01 km/h |
| Suma podjazdów: | 921446 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 154 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 133 (0 %) |
| Suma kalorii: | 82151 kcal |
| Liczba aktywności: | 774 |
| Średnio na aktywność: | 84.71 km i 4h 42m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 26 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz. 263, męcząco z nudów
Rotterdam - Delft (ładny pereł Holandii ;) - Haga - Lejda (mamy stamtąd 3 butelki! :) - Lisse. Trasa dla wzrokowców.
Generalnie w życiu nie chciałbym mieszkać w Holandii - za dużo rowerzystów :P
PS. Jak w Tourcoing po wysiąściu z pociągu skręcałem mostek, to złamałem jedną ze śrub. Od tego czasu jeździłem na trzech, ale kiera skrzypiała i trochę mnie to niepokoiło. Dziś udało mi się wykręcić tę złamaną przy pomocy pożyczonej żabki i znów mam normalnie wszystkie cztery! :)
Generalnie w życiu nie chciałbym mieszkać w Holandii - za dużo rowerzystów :P
PS. Jak w Tourcoing po wysiąściu z pociągu skręcałem mostek, to złamałem jedną ze śrub. Od tego czasu jeździłem na trzech, ale kiera skrzypiała i trochę mnie to niepokoiło. Dziś udało mi się wykręcić tę złamaną przy pomocy pożyczonej żabki i znów mam normalnie wszystkie cztery! :)
- DST 70.40km
- Teren 0.50km
- Czas 04:17
- VAVG 16.44km/h
- VMAX 33.38km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 78m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz. 262, czyli nudy ciąg dalszy
Znów płasko jak stół (nawet bardziej), a oprócz tego lasy, pola, kanały, pola, łąki, kanały...
Ale przynajmniej ładny Dordrecht po drodze, no i niesamowite wiatraki w Kinderdijk. Śpimy na miejskim kempingu w Rotterdamie - nawet niezły.
Putte - Rosendaal - Oudenbosch - Dordrecht - Kinderdijk - Rotterdam
Ale przynajmniej ładny Dordrecht po drodze, no i niesamowite wiatraki w Kinderdijk. Śpimy na miejskim kempingu w Rotterdamie - nawet niezły.
Putte - Rosendaal - Oudenbosch - Dordrecht - Kinderdijk - Rotterdam
- DST 112.40km
- Teren 0.50km
- Czas 06:05
- VAVG 18.48km/h
- VMAX 36.17km/h
- Temperatura 27.0°C
- Podjazdy 136m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz. 261, czyli nuuuda
Na początku kilka pagórków, potem aż się nie chce pisać: płasko, płasko, ścieżki, płasko, ścieżki, telepanie, ścieżki, telepanie, ścieżki, ścieżki. Rowerowy czyściec. Jedyny jasny punkt: Gandawa*. Ale nie oślepiał :P
Brakel - Gant - Lokeren - Sint Niklaas - Antwerp - [NL] - Putte.
Kemping tani, fajny i dobry net, ale jak tylko się oporządziliśmy, to przyszła burza. Siedzimy pod daszkiem domku kempingowego i czekamy aż przestanie lać :P
* A nie, jeszcze tunel w Antwerpii ciekawy: zjeżdża się olbrzymią windą wraz z innymi rowerzystami i motorynkami, potem wyścig w tunelu do kolejnej windy, którą się wyjeżdża z powrotem na powierzchnię :) Zdaje się, że było to nawet bezpłatne :)
Brakel - Gant - Lokeren - Sint Niklaas - Antwerp - [NL] - Putte.
Kemping tani, fajny i dobry net, ale jak tylko się oporządziliśmy, to przyszła burza. Siedzimy pod daszkiem domku kempingowego i czekamy aż przestanie lać :P
* A nie, jeszcze tunel w Antwerpii ciekawy: zjeżdża się olbrzymią windą wraz z innymi rowerzystami i motorynkami, potem wyścig w tunelu do kolejnej windy, którą się wyjeżdża z powrotem na powierzchnię :) Zdaje się, że było to nawet bezpłatne :)
- DST 115.73km
- Teren 0.50km
- Czas 06:15
- VAVG 18.52km/h
- VMAX 45.68km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 266m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.259, czyli Big Bang
Lille - Baisieux - Turnai (Belgia) - Mont Saint Aubert (BIG) - Celles - Kluisberg (BIG) - Oude Kwaremont (BIG) - Paterberg (BIG) - Koppenberg (BIG) - Oudenaarde - Brakel - Geraardsbergen - Muur van Geraardsbergen (BIG) - Brakel. Trasa dla wzrokowców ;)
Dziś znów byliśmy zmuszeni trochę skrócić, a to dlatego, że przed godz. 16 zaczęło lać. Z Brakel na biga Muur i z powrotem pojechałem już sam, na lekko i w deszczu. Śpimy w AirBnB, dość drogim (41 EUR), ale chyba najtańszym w Belgii (generalnie poniżej 90 EUR prawie nic nie ma! :( i to niestety widać po standardzie. Ale za to jest wreszcie super wifi - już nie pamiętam, kiedy ostatnio było naprawdę dobre. Chyba w San Pietro d'Olba, czyli jeszcze przed Genuą...
PS. Jestem w domu - pełno aardów tutaj! Są nawet aardappelen, czyli ziemniaki! :)
Dziś znów byliśmy zmuszeni trochę skrócić, a to dlatego, że przed godz. 16 zaczęło lać. Z Brakel na biga Muur i z powrotem pojechałem już sam, na lekko i w deszczu. Śpimy w AirBnB, dość drogim (41 EUR), ale chyba najtańszym w Belgii (generalnie poniżej 90 EUR prawie nic nie ma! :( i to niestety widać po standardzie. Ale za to jest wreszcie super wifi - już nie pamiętam, kiedy ostatnio było naprawdę dobre. Chyba w San Pietro d'Olba, czyli jeszcze przed Genuą...
PS. Jestem w domu - pełno aardów tutaj! Są nawet aardappelen, czyli ziemniaki! :)
- DST 109.10km
- Teren 3.50km
- Czas 06:08
- VAVG 17.79km/h
- VMAX 50.53km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 1034m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.258, czyli trzy bigi w godzinę ;D
Dziś wyszła mała zmiana planów. Mieliśmy jechać pociągiem z Lille do Hazebrouck i tam rozpocząć północną część wyprawy, a pod koniec dnia przejechać ponownie rowerem przez Lille w drodze do Tournai. Ale że na pociąg zdążylibyśmy na styk lub nie (tylko 14 km z hotelu, ale mnóstwo (!) świateł po drodze i prawie zawsze czerwone mimo niemal zerowego ruchu!), to po drodze wpadłem na pomysł, żeby odwrócić kolejność.
Dodatkowy argument: wiatr. Rano wiało słabo z NE, ale wiadomo, że w ciągu dnia się nasila i skoro już o 9:30 wiatr wyraźnie czuć, to potem będzie solidnie. Więc pojechaliśmy najpierw rowerami przez różne wsie i miasteczka (i nawet nie zauważyliśmy, kiedy znaleźliśmy się w Belgii!) i przez trzy bigi w godzinę (TAKIE tu mają te bigi) i tak aż do Hazebrouck. Faktycznie przez większość czasu z wiatrem, a że wiało naprawdę mocno, to decyzja o odwróceniu trasy okazała się strzałem w dziewiątkę ;)
A z Hazebrouck wzięliśmy pociąg z powrotem do Lille. Tu postanowiliśmy zostać w apartamencie z Booking. To raczej ostatni nocleg we Francji, pyszności trzeba nakupić (bo w Belgii może ich nie być), a ten dystans nadrobimy jutro rano :)
Tourcoing - Lille - Frelinghien - St. Yvon - Kemmelberg (BIG) - Rodeberg (BIG) - St. Jans Cappel - Mont Noir (BIG) - Meteren - St. Sylvestre Cappel - St. Marie Cappel - Mont Cassel (BIG) - Hazebrouck - (pociąg) - Lille ewentualnie tak to wygląda na mapie.
Dodatkowy argument: wiatr. Rano wiało słabo z NE, ale wiadomo, że w ciągu dnia się nasila i skoro już o 9:30 wiatr wyraźnie czuć, to potem będzie solidnie. Więc pojechaliśmy najpierw rowerami przez różne wsie i miasteczka (i nawet nie zauważyliśmy, kiedy znaleźliśmy się w Belgii!) i przez trzy bigi w godzinę (TAKIE tu mają te bigi) i tak aż do Hazebrouck. Faktycznie przez większość czasu z wiatrem, a że wiało naprawdę mocno, to decyzja o odwróceniu trasy okazała się strzałem w dziewiątkę ;)
A z Hazebrouck wzięliśmy pociąg z powrotem do Lille. Tu postanowiliśmy zostać w apartamencie z Booking. To raczej ostatni nocleg we Francji, pyszności trzeba nakupić (bo w Belgii może ich nie być), a ten dystans nadrobimy jutro rano :)
Tourcoing - Lille - Frelinghien - St. Yvon - Kemmelberg (BIG) - Rodeberg (BIG) - St. Jans Cappel - Mont Noir (BIG) - Meteren - St. Sylvestre Cappel - St. Marie Cappel - Mont Cassel (BIG) - Hazebrouck - (pociąg) - Lille ewentualnie tak to wygląda na mapie.
- DST 91.73km
- Czas 04:54
- VAVG 18.72km/h
- VMAX 54.90km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 688m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.256 - lazurowe ostatki
Dziś tylko z La Ciotat przez Cassis do Marsylii. W Cassis N. skoczyła na rejs łodzią w Kalanki - ja je dość dobrze znam (ze wspinaczki), więc odpuściłem, wolałem posiedzieć na ławce w porcie i pokontemplować :)
Poza tym kupiliśmy benzynę ekstrakcyjną w Gedimat (taki rodzaj Castoramy), nawet niedrogą (2,95 EUR za litr) i o dziwo palną (tak, istnieją niepalne! :P), ale jeszcze nie wiemy, czy zadziała w kuchence. W każdym razie włoskiego benziluxa po 4EUR za pół litra mamy serdecznie dość - śmierdzi siarką przy spalaniu i zapycha maszynkę, ruchome części ledwo się ruszają, a poza tym słabe ciepło daje i wyraźnie dłużej trzeba gotować. Oby francuski White Spirit Special był lepszy* :)
Dodatkowo kupiliśmy największe dostępne worki na śmieci (240 litrów, 5 szt. ponad 4 EUR!) i taśmę klejącą (normalna szeroka ponad 4 EUR, ale kupiliśmy taką węższą jakby flizelinową za 1,5). Jutro pakowanie rowerów - nie aż takie, jak do samolotu, ale jednak. Francuskie pociągi dalekobieżne nie przewożą niezłożonych rowerów.
Poza tym solidny upał, zwłaszcza w pokoju, który wynajęliśmy (jak się okazało w mocno "kolorowym" bloku), początkowo gorąc był nie do zniesienia. Teraz już okej, ale tylko dzięki przeciągowi. Jak wrócą gospodarze i trzeba będzie zamknąć drzwi od pokoju, to będzie mała masakra. Ale może do tego czasu znieczulę się cydrem, bo muszę sam obalić ponad litr, bo N już poszła spać ;)
*Uwaga po zużyciu: okazał się lepszy o tyle, że nie śmierdział, ale ciepło spalania marne, długo się rozpalał (wysoka temperatura zapłonu) i też mocno kopcił, tylko że bezwonnie. Słabo.
Poza tym kupiliśmy benzynę ekstrakcyjną w Gedimat (taki rodzaj Castoramy), nawet niedrogą (2,95 EUR za litr) i o dziwo palną (tak, istnieją niepalne! :P), ale jeszcze nie wiemy, czy zadziała w kuchence. W każdym razie włoskiego benziluxa po 4EUR za pół litra mamy serdecznie dość - śmierdzi siarką przy spalaniu i zapycha maszynkę, ruchome części ledwo się ruszają, a poza tym słabe ciepło daje i wyraźnie dłużej trzeba gotować. Oby francuski White Spirit Special był lepszy* :)
Dodatkowo kupiliśmy największe dostępne worki na śmieci (240 litrów, 5 szt. ponad 4 EUR!) i taśmę klejącą (normalna szeroka ponad 4 EUR, ale kupiliśmy taką węższą jakby flizelinową za 1,5). Jutro pakowanie rowerów - nie aż takie, jak do samolotu, ale jednak. Francuskie pociągi dalekobieżne nie przewożą niezłożonych rowerów.
Poza tym solidny upał, zwłaszcza w pokoju, który wynajęliśmy (jak się okazało w mocno "kolorowym" bloku), początkowo gorąc był nie do zniesienia. Teraz już okej, ale tylko dzięki przeciągowi. Jak wrócą gospodarze i trzeba będzie zamknąć drzwi od pokoju, to będzie mała masakra. Ale może do tego czasu znieczulę się cydrem, bo muszę sam obalić ponad litr, bo N już poszła spać ;)
*Uwaga po zużyciu: okazał się lepszy o tyle, że nie śmierdział, ale ciepło spalania marne, długo się rozpalał (wysoka temperatura zapłonu) i też mocno kopcił, tylko że bezwonnie. Słabo.
- DST 38.04km
- Czas 02:24
- VAVG 15.85km/h
- VMAX 57.70km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 595m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.255
Spokojny dzień. Dłuuugi zjazd (z hopkami) do Toulon, stamtąd niewielki skok w bok na biga Mt. Faron (nieziemskie widoki!), a potem wzdłuż wybrzeża (ale bez widoków :( ) do La Ciotat. Pogoda do popołudnia upalna, potem się chmurzyło, a nawet leciutko pokropiło, ale generalnie OK. Śpimy na kempingu w La Ciotat, na którym kiedyś nocowałem na dziko ;) z Arkiem, jak byliśmy na wspinie w Les Calanques. Chlip... :(
Trasa.
Trasa.
- DST 96.70km
- Teren 1.00km
- Czas 05:22
- VAVG 18.02km/h
- VMAX 58.34km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 1126m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.254
Dziś bardzo czesko, aż męcząco. I podobnie jak profil, zmienna była pogoda. Raz pochmurno i chłodno, a zaraz znowuż słonecznie i wręcz gorąco. Na szczęście mimo sporej ilości chmur - nie padało.
Za to zaskakująco piękne okolice. Między Bagnols-en-Foret a Le Muy fantastyczna kotlina z przepięknymi czerwonymi skałami naokoło, żelazista gleba nadaje taki odcień okolicy, że oczy ciężko oderwać. Ma to ten minus, że błoto (które się zdarza) jest bardzo plamiące dla roweru i sakw ;)
Pod koniec przepyszna kawa mrożona i ciastka z Lidla - w zaskakująco dobrej cenie. Chyba będziemy częściej robić przerwy we francuskich Lidlach - to jest zupełnie inna klasa niż w Polsce czy nawet we Włoszech. Wręcz delikatesy! :)
Mieliśmy spać w Besse-sur-Issole, ale kemping okazał się paskudny - jeden czynny prysznic i jedna toaleta, obie instytucje brudne i odrzucające, miejsce pod namiot błotniste i pod czyimiś oknami, a wifi płatne. Cena niby niska, bo 15 EUR, ale przy takich warunkach, to ja wolę za darmo na dziko. Podziękowaliśmy grubym słowem i pojechaliśmy dalej. Po 2 km był niegdyś kemping na farmie, ale okazał zamknięty na stałe (mimo kilku tabliczek, które kierowały na niego z szosy!), a przy próbie wjazdu zaatakował nas pies. Bardzo namolny i duży. Udało się obronić, ale pochlapał nas błotem właśnie.
Wreszcie dotarliśmy na kemping Vidaresse w St. Anastasie. Też bez rewelacji, obsługa jakaś oschła i niezbyt miła, a net za darmo tylko przez pierwszą godzinę, ale za to czysto i miejsce pod namiot przyzwoite. No, ale lepiej wspominałem francuskie kempingi, mam nadzieje, że to tylko jakaś pechawa okolica ;)
Trasa.
Za to zaskakująco piękne okolice. Między Bagnols-en-Foret a Le Muy fantastyczna kotlina z przepięknymi czerwonymi skałami naokoło, żelazista gleba nadaje taki odcień okolicy, że oczy ciężko oderwać. Ma to ten minus, że błoto (które się zdarza) jest bardzo plamiące dla roweru i sakw ;)
Pod koniec przepyszna kawa mrożona i ciastka z Lidla - w zaskakująco dobrej cenie. Chyba będziemy częściej robić przerwy we francuskich Lidlach - to jest zupełnie inna klasa niż w Polsce czy nawet we Włoszech. Wręcz delikatesy! :)
Mieliśmy spać w Besse-sur-Issole, ale kemping okazał się paskudny - jeden czynny prysznic i jedna toaleta, obie instytucje brudne i odrzucające, miejsce pod namiot błotniste i pod czyimiś oknami, a wifi płatne. Cena niby niska, bo 15 EUR, ale przy takich warunkach, to ja wolę za darmo na dziko. Podziękowaliśmy grubym słowem i pojechaliśmy dalej. Po 2 km był niegdyś kemping na farmie, ale okazał zamknięty na stałe (mimo kilku tabliczek, które kierowały na niego z szosy!), a przy próbie wjazdu zaatakował nas pies. Bardzo namolny i duży. Udało się obronić, ale pochlapał nas błotem właśnie.
Wreszcie dotarliśmy na kemping Vidaresse w St. Anastasie. Też bez rewelacji, obsługa jakaś oschła i niezbyt miła, a net za darmo tylko przez pierwszą godzinę, ale za to czysto i miejsce pod namiot przyzwoite. No, ale lepiej wspominałem francuskie kempingi, mam nadzieje, że to tylko jakaś pechawa okolica ;)
Trasa.
- DST 94.14km
- Czas 05:06
- VAVG 18.46km/h
- VMAX 57.18km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 1060m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Amici di Bici, dz.253
La Roquette - Carros - St. Jeannet - Vence - Pont du Loup - Grasse - Montagne de Doublier (BIG, porachunek z 2010 roku ;) - Grasse. Trasa.
Gorge du Loup ładny, ale widzieliśmy tylko dolną część i z nóg nie zwalił. Wyżej trzeba by się zapuścić jako skok w bok, a przy tej pogodzie (i zaplanowanym na popołudnie bigu) nam się nie chciało :P
Pochmurno i chłodno cały dzień, ale przylało dopiero, jak wróciłem z biga do hotelu. Fart :)
Gorge du Loup ładny, ale widzieliśmy tylko dolną część i z nóg nie zwalił. Wyżej trzeba by się zapuścić jako skok w bok, a przy tej pogodzie (i zaplanowanym na popołudnie bigu) nam się nie chciało :P
Pochmurno i chłodno cały dzień, ale przylało dopiero, jak wróciłem z biga do hotelu. Fart :)
- DST 78.44km
- Czas 04:41
- VAVG 16.75km/h
- VMAX 52.28km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 1521m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 maja 2018
Kategoria Surly-arch, AdB, Wyprawa
Les Amis du Velo, dz. 249
Jak rano zobaczyliśmy, jakie prognozy są na następne dni (niedziela deszcz, poniedziałek deszcz), to zaczęliśmy kombinować, jak to rozegrać. Pierwszy pomysł: zostać tu, gdzie jesteśmy. Ale szkoda ładnego dnia, a poza tym kemping w Imperii taki sobie - niespecjalny na kiblowanie, nawet nie ma gdzie posiedzieć pod dachem i WiFi jest płatne. Drugi pomysł: pojechać planowo do Ventimiglia i tam posiedzieć na kempingu. Ale skoro ma lać dwa dni, to bez sensu siedzieć pod namiotem, a bungalowy drogie (50 EUR za noc). Trzeci pomysł; połączyć dwa dni w jeden i zrobić dziś Monaco i Niceę, a posiedzieć w La-Roquette, w której i tak nas czeka posiedzenie, bo mamy tam dwa dni everestowe (dwa duże bigi, nie do zrobienia w jeden dzień). Na dodatek kemping tańszy, zarówno namiot jak i bungalowy. Tylko daleko, ponad 120 km wychodziłoby dziś... ale od czego pociągi? :)
Więc rano machnęliśmy dwa łatwe bigi, a z San Remo złapaliśmy pociąg przez Ventimiglia do Roquebrun (tuż przed Monaco). Dalej już na rowerach przez Monaco, Niceę do St. Martin i La Roquette. Trochę nas to wymęczyło, ale widoki po francuskiej stronie wynagradzały wszystko. Bosko! Lazurowe Wybrzeże rządzi! :) A jeszcze w Monaco trafiliśmy akurat na Grand Prix. Sporty motorowe mnie odrzucają, ryk straszliwy i smrodzenie bez sensu, ale trzeba przyznać, że zobaczyć taka imprezę na żywo (choć z bardzo daleka) to jednak jest coś ;)
No i WRESZCIE mamy francuski majonez!! :D
Sama Nicea bez szału. Straszne korki, mnóstwo ludzi na Boulevard des Anglais (tam, gdzie był zamach) i w ogóle zbyt wielkomiejsko jak dla nas. Aczkolwiek położona jest fantastycznie, zwłaszcza okolice portu wyjątkowo (jak na port) piękne, a ciągnące się na wschód od niej Lazurowe Wybrzeże to po prostu bajka! Ogólnie robi wrażenie przyzwoitego miasta, żeby spróbować w nim chwilkę pomieszkać. No, ale nie tym razem ;)
Aha, a kemping La Roquette okazał się zamknięty na głucho! Byłaby niezła lipa, gdyby nie to, że tuż wcześniej zobaczylismy motel w stylu Formule1 w akceptowalnej cenie 35EUR na noc. Dziki fart, bo na booking, ani gdziekolwiek indziej go nie ma! A jest całkiem spoko - zostajemy do wtorku lub nawet środy! (w zależności od deszczu) :)
Imperia - La Cipressa (BIG) - San Lorenzo al Mare - Poggio di Sanremo (BIG) - San Remo - (pociąg) - Roquebrune Cap Martin - Monte Carlo - Eze - Nice - Colomars - La Roquette sur Var. Trasa, prosta kreska to pociąg.
Więc rano machnęliśmy dwa łatwe bigi, a z San Remo złapaliśmy pociąg przez Ventimiglia do Roquebrun (tuż przed Monaco). Dalej już na rowerach przez Monaco, Niceę do St. Martin i La Roquette. Trochę nas to wymęczyło, ale widoki po francuskiej stronie wynagradzały wszystko. Bosko! Lazurowe Wybrzeże rządzi! :) A jeszcze w Monaco trafiliśmy akurat na Grand Prix. Sporty motorowe mnie odrzucają, ryk straszliwy i smrodzenie bez sensu, ale trzeba przyznać, że zobaczyć taka imprezę na żywo (choć z bardzo daleka) to jednak jest coś ;)
No i WRESZCIE mamy francuski majonez!! :D
Sama Nicea bez szału. Straszne korki, mnóstwo ludzi na Boulevard des Anglais (tam, gdzie był zamach) i w ogóle zbyt wielkomiejsko jak dla nas. Aczkolwiek położona jest fantastycznie, zwłaszcza okolice portu wyjątkowo (jak na port) piękne, a ciągnące się na wschód od niej Lazurowe Wybrzeże to po prostu bajka! Ogólnie robi wrażenie przyzwoitego miasta, żeby spróbować w nim chwilkę pomieszkać. No, ale nie tym razem ;)
Aha, a kemping La Roquette okazał się zamknięty na głucho! Byłaby niezła lipa, gdyby nie to, że tuż wcześniej zobaczylismy motel w stylu Formule1 w akceptowalnej cenie 35EUR na noc. Dziki fart, bo na booking, ani gdziekolwiek indziej go nie ma! A jest całkiem spoko - zostajemy do wtorku lub nawet środy! (w zależności od deszczu) :)
Imperia - La Cipressa (BIG) - San Lorenzo al Mare - Poggio di Sanremo (BIG) - San Remo - (pociąg) - Roquebrune Cap Martin - Monte Carlo - Eze - Nice - Colomars - La Roquette sur Var. Trasa, prosta kreska to pociąg.
- DST 92.27km
- Teren 0.30km
- Czas 05:37
- VAVG 16.43km/h
- VMAX 52.20km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1056m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze





















