Informacje

  • Wszystkie kilometry: 217253.88 km
  • Km w terenie: 5311.36 km (2.44%)
  • Suma podjazdów: 1662497 m
  • Czas na rowerze: 436d 14h 22m
  • Prędkość średnia: 20.73 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Czwartek, 7 września 2023 Kategoria Wyprawa, !Surlier

Basking in the Sun, dz. 24

Wstaję krótko po 6, startuję o 8:30. Gdy w miasteczku próbuję kupić chleb, niestety, wszystko czynne od 9. Ruszam więc z resztką wczorajszego. Trochę pod górę, potem dłuższy czeski zjazd, a potem powtórka i tak przelatuje pierwsze 50 km.



W południe jestem w Quiroga, gdzie wreszcie kupuję bagietkę. Jem, robie kanapkę, zostawiam sakwy w knajpie (mało co bym zostawił w biurze infirmacji turystycznej, gość się zgodził i tylko mimochodem chlapnął, że za godzinę zamyka na sjestę i ponownie otwiera o... 17! :O) i lecę na biga. Są już 32 stopnie. 

Big Alto de Boa bardzo spokojny, 4-7%   cały czas. Trawers zboczem doliny na przełęcz, widoki bez szału.





Na górze 30 stopni i silny wiatr. Zjeżdżam, zabieram sakwy i robię nieco większe zakupy w markecie. 

Teraz gwóźdź programu, big średnio 9% z bagażem. Ale wcale nie jest źle. Jadę dość wolno, ale bez dramatu. Widać, że mega formy już tu nie zrobię, ale jakoś idzie.



Na górze zaczynają się czechy i drastycznie psuje się nawierzchnia. Na oko dobry asfalt, ale chyba wylany na bruk, bo niemiłosiernie telepie. Klnąc na czym Galicja stoi (na bruku!), pokonuję kolejne pagórki, potem dłuższy zjazd, krótszy podjazd i wreszcie wylatuję na główną z dobrym asfaltem. Uff! Jeszcze tylko 6 km na kemping (z czego połowa pod górę). 



Wreszcie o 18:40 jestem na miejscu. Jest kemping, ale... nieczynny! Dzwonię dzwonkiem (obok jest normalny dom właścicieli), dobijam się i nic. Wreszcie wchodzę boczną furtką z zamiarem obczajenia czy jest woda, żeby zasquattować, a tu... jakaś para w przyczepie kempingowej! Tłumaczę im łamanym hiszpańskim, co i jak, a oni mówią, że są tylko gośćmi i nic nie wiedzą. Znajdują numer do właściciela, ale chyba stacjonarny do tego domu obok bo nikt nie odbiera. W końcu ustalamy, że zostaję na własną odpowiedzialność, oni mnie nie widzieli :-P

A kemping ma dziś dzień wolny, ale normalnie jest ciepła woda, prąd, więc luz, nawet fajnie, że tak pusto :-)

Jak tylko się rozbijam, to przywala burza i pada aż do po 21. Na szczęście obszar łazienek ładnie zadaszony, więc tu sobie siedzę, piorę, gotuję, jem i piszę tę relację :-)


  • DST 110.99km
  • Teren 0.60km
  • Czas 06:49
  • VAVG 16.28km/h
  • VMAX 60.73km/h
  • Podjazdy 2273m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komentarze
Czepissz się :-)
aard
- 19:04 piątek, 8 września 2023 | linkuj
Jest literówka, powinno być chyba "biuro afirmacji turystycznej" ;-)

"9% z bagażem"... a bez bagażu ile?
meteor2017
- 17:58 piątek, 8 września 2023 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl