Informacje

  • Wszystkie kilometry: 217253.88 km
  • Km w terenie: 5311.36 km (2.44%)
  • Suma podjazdów: 1662497 m
  • Czas na rowerze: 436d 14h 22m
  • Prędkość średnia: 20.73 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wtorek, 30 lipca 2019 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Alpaga solo, dz. 18

Wczoraj późnym wieczorem kupiłem z trudem przez internet bilet na strasznie drogi szwajcarski pociąg (37 CHF z rowerem) i dziś o 8 byłem na dworcu w Buchs. Pociąg odjechał jak w zegarku (szwajcarskim) i takoż przyjechał do Churu. Przesiadka i dalej jak w zegarku do Tiefencastel. Może i drogo, ale oszczędził mi cały dzień jazdy, więc w sumie finansowo wyszło w najgorszym razie na zero (brak kosztów noclegu i żarcia), a czasowo i "zmęczeniowo" jestem dzień do przodu.

Z Tiefencastel ruszam na bardzo długi (niemal 40 km) pojazd na Julierpass (big). Ciągnął się strasznie, ale wreszcie o 14:30 melduję się na górze. W sumie nieźle się zmachałem, forma po reście wcale nie jakaś rewelacyjna :/ No, ale jestem, a dalej już tylko w dół :) Kawałek za St. Moritz (strasznie "posh" jest to miasteczko, zwłaszcza teraz, w sezonie!) robię zakupy w Aldim, gdzie nawet mają wifi (trzeba się wypowiadać z numeru telefonu). Piję też kawę mrożoną własnej roboty (w końcu właśnie kupiłem litr mleka! ;) jem ciastko czekoladowe i hajda dalej. A tu poezja smaku, bo mam leciutki zjazd doliną górnego Innu i... solidny wiatr w plecy. Rzadkie zjawisko w Alpach (z reguły wieje w górę doliny), więc korzystam i lecę. 30 kmh nie schodzi z licznika :)



Na kempingu Cul w Zernez jestem lekko po 17. Byliśmy tu z Markiem i Wilkiem 10 lat temu (i pamiętam, że oszukali nas na rozliczeniu, bodaj, że zapłaciliśmy za samochód czy przyczepę, mimo ze mieliśmy tylko rowery i 2 namioty, połapaliśmy się już po fakcie) , ale zmieniło się wszystko - kemping jest teraz ogromny! I wcale nieźle wyposażony - mają kuchnię z palnikami gazowymi, lodówką i zamrażarką, małą świetlicę, wifi... Tylko prąd jest mocno racjonowany. W łazienkach zero gniazdek! W końcu znajduję jedno w świetlicy i zostawiam tam faja do ładowania. Komórkę naładuję w nocy z power banka. Będzie dobrze :)

No i mam swój prywatny stolik z ławką, bo jakoś tak pusty stał, jak przyjechałem, więc rozbiłem się tuż obok i okupuję non stop :)
Wifi, choć nie jest demonem szybkości, to bez problemu tu sięga, więc jest fajnie :)

A, i widziałem tu Wielki Tenis*, ale niestety nie miałem przy sobie komórki, żeby zrobić zdjęcie :(

*mały chłopiec z piłką o wyglądzie tenisowej, ale wielkości takiej od siatkówki. Czad! :)
  • DST 84.01km
  • Czas 04:46
  • VAVG 17.62km/h
  • VMAX 72.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 1554m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl