Wpisy archiwalne w kategorii
!Surlier
| Dystans całkowity: | 37344.25 km (w terenie 679.03 km; 1.82%) |
| Czas w ruchu: | 1987:41 |
| Średnia prędkość: | 18.79 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 77.37 km/h |
| Suma podjazdów: | 614445 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 168 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 144 (0 %) |
| Suma kalorii: | 143044 kcal |
| Liczba aktywności: | 564 |
| Średnio na aktywność: | 66.21 km i 3h 31m |
| Więcej statystyk | |
Rozgrzewkowo
Żeby się trochę górsko rozruszać przed wyprawą. Po wczorajszym czułem się wyraźnie zmęczony. Słabiutka forma, oj słabiutka...
Dom - Wilhelminenberg - Jubilaeumswarte - Penzing - Schottenhof - Neuwaldegg - Exelberg - Schottenhof - Neuwaldegg - dom.
Dom - Wilhelminenberg - Jubilaeumswarte - Penzing - Schottenhof - Neuwaldegg - Exelberg - Schottenhof - Neuwaldegg - dom.
- DST 28.83km
- Czas 01:25
- VAVG 20.35km/h
- VMAX 63.26km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 697m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Testowanie nowych opon, pedałów i spodenek
Wszystko gra i bucy. Sprzęt gotowy na wyprawę :)
Dom - Wilhelminenberg - Jubilaeumswarte - Penzing - Schottenhof - Neuwaldegg - Exelberg i z powrotem tą samą trasą.
Chyba rekordowo wysoka jak na moje podwiedeńskie trasy relacja podjazdów do dystansu (2875,7 m / 100 km :)
Dom - Wilhelminenberg - Jubilaeumswarte - Penzing - Schottenhof - Neuwaldegg - Exelberg i z powrotem tą samą trasą.
Chyba rekordowo wysoka jak na moje podwiedeńskie trasy relacja podjazdów do dystansu (2875,7 m / 100 km :)
- DST 32.34km
- Czas 01:36
- VAVG 20.21km/h
- VMAX 67.19km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 930m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Minutes
Jeszcze jedno symboliczne pożegnanie z górami :P
Zimno! :o
Zimno! :o
- DST 15.81km
- Czas 00:46
- VAVG 20.62km/h
- VMAX 57.21km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 396m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście Wiedeń
- DST 10.61km
- Czas 00:33
- VAVG 19.29km/h
- VMAX 32.74km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 90m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście Wiedeń
Niestety w Batawozie coś konsekwentnie dziurawi tylną dętkę i to od strony obręczy. A nic tam nie ma! Ale nie mam już więcej dętek na zmarnowanie, więc dopóki czegoś nie wymyślę, to po mieście jeżdżę na Surlym :/
- DST 16.26km
- Czas 00:47
- VAVG 20.76km/h
- VMAX 38.90km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 81m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy MInutes
Na pożegnanie z górami. Wariant krótszy z dokrętką.
Przy okazji dobrze przetestowałem świeżo wyregulowany napęd i o dziwo działa bez zarzutu :)
Za to klocki z przodu są do wymiany :p
Przy okazji dobrze przetestowałem świeżo wyregulowany napęd i o dziwo działa bez zarzutu :)
Za to klocki z przodu są do wymiany :p
- DST 20.32km
- Czas 01:04
- VAVG 19.05km/h
- VMAX 56.80km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 417m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Po płaskim! :o
No prawie. Po północnych i wschodnich rubieżach miasta, bo właściwie nigdy tam nie byłem. Oberlaa Therme nawet fajne. Poza tym płasko, nudno i strasznie daleko poza miasto i/lub do centrum. Wygląda na to, że swego czasu wybrałem najlepsze miejsce do mieszkania. Do centrum raptem 7 km, a poza miasto kilometr. Chyba w żadnej innej dzielnicy nie da się mieć równocześnie tak blisko w obu kierunkach. O bliskości gór nie wspominając :)
- DST 67.60km
- Teren 0.20km
- Czas 03:20
- VAVG 20.28km/h
- VMAX 42.52km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 505m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Podjazdowo
Ottakring - Wilheminenberg - Neuwaldegg - Exelberg - Scheiblingstein - Hainbuch - Tulbingerkogel - Mauerbach - Sophienalpe - Exelberg - Neuwaldegg - Schottenhof - Penzing - Jubialaeumswarte - Ottakring.
Zacnie z metrami jak na tak krótką wycieczkę :) No i wspaniała pogoda, bardzo ciepło, ale jeszcze nie upał i właściwie bezwietrznie.
Zacnie z metrami jak na tak krótką wycieczkę :) No i wspaniała pogoda, bardzo ciepło, ale jeszcze nie upał i właściwie bezwietrznie.
- DST 55.46km
- Czas 02:39
- VAVG 20.93km/h
- VMAX 62.26km/h
- Temperatura 31.0°C
- Podjazdy 1170m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Konserwatywnie - tyrolska, dżem powrotu
Po miastach Bludenz (późnym wieczorem) i Wiedeń (rano).
Podsumowanie wyprawy Konserwatywnie – tyrolska 2022:
Całkowity dystans wyprawy: 1 359 km, średnio dziennie 97,1 km (bez dni restowych).
Całkowita suma podjazdów: 27 431 m – co daje mi rekord czerwca w tej kwestii, mimo że dotychczas rekordowy czerwiec 2018 był w całości wyprawowy, a tu tylko dwa tygodnie :)
Wychodzi 2 018,5 m / 100 km, czyli jak na Alpy to nie jakoś bardzo dużo. Fakt, było sporo relatywnie płaskich odcinków; dolina Innu, dolina Renu, Szwajcaria Kaszubska...
Zaliczonych bigów: 24, średnio dziennie 1,7
Forma: słabo. Chyba jak zwykle, w końcu to tylko dwa tygodnie bez przygotowania (jakbym TERAZ jechał dalej, to hoho...), ale i tak trochę rozczarowujące.
Sprzęt: kupiony rok temu w Słowenii pedał jest do wymiany/ naprawy łożyska. Chrobocze jak nieszczęście, gówno straszne. Szczęście, ze wytrzymał do końca. Zgubiona rękawiczka podczas prania w rzece. No i wciąż nie mogę doregulować tylnej przerzutki, na młynku czasem skacze. Serwisant twierdzi, że mam za krótki łańcuch. Obaczym po wymianie. Poza tym sprzęt bez zarzutu.
W szczególności zadowolony jestem z nowych nabytków: materacyk Big Agnes Air Core Ultra bardzo wygodny (grubszy niż inne), niezbyt upierdliwy w pompowaniu (mimo zdecydowanie większej ilości powietrza, które trzeba wpompować) i robi wrażenie, że będzie wytrzymały. Opowieści o współczynnikach R można sobie wsadzić, tak jak sądziłem, i bardzo dobrze. Namiot Naturehike Star River 2 - wygodny, szczelny, łatwy w rozkładaniu. Brakuje mu tylko jednej rzeczy: punktu podczepienia tropiku do masztów - wygodniej by się rozkładało i składało.
Okoliczności: jak zwykle w Alpach – wspaniałe. A moje zdjęcia zbierają wyjątkowo dużo pochwał. Ciekawe, czemu więcej niż zwykle :)
Podsumowanie wyprawy Konserwatywnie – tyrolska 2022:
Całkowity dystans wyprawy: 1 359 km, średnio dziennie 97,1 km (bez dni restowych).
Całkowita suma podjazdów: 27 431 m – co daje mi rekord czerwca w tej kwestii, mimo że dotychczas rekordowy czerwiec 2018 był w całości wyprawowy, a tu tylko dwa tygodnie :)
Wychodzi 2 018,5 m / 100 km, czyli jak na Alpy to nie jakoś bardzo dużo. Fakt, było sporo relatywnie płaskich odcinków; dolina Innu, dolina Renu, Szwajcaria Kaszubska...
Zaliczonych bigów: 24, średnio dziennie 1,7
Forma: słabo. Chyba jak zwykle, w końcu to tylko dwa tygodnie bez przygotowania (jakbym TERAZ jechał dalej, to hoho...), ale i tak trochę rozczarowujące.
Sprzęt: kupiony rok temu w Słowenii pedał jest do wymiany/ naprawy łożyska. Chrobocze jak nieszczęście, gówno straszne. Szczęście, ze wytrzymał do końca. Zgubiona rękawiczka podczas prania w rzece. No i wciąż nie mogę doregulować tylnej przerzutki, na młynku czasem skacze. Serwisant twierdzi, że mam za krótki łańcuch. Obaczym po wymianie. Poza tym sprzęt bez zarzutu.
W szczególności zadowolony jestem z nowych nabytków: materacyk Big Agnes Air Core Ultra bardzo wygodny (grubszy niż inne), niezbyt upierdliwy w pompowaniu (mimo zdecydowanie większej ilości powietrza, które trzeba wpompować) i robi wrażenie, że będzie wytrzymały. Opowieści o współczynnikach R można sobie wsadzić, tak jak sądziłem, i bardzo dobrze. Namiot Naturehike Star River 2 - wygodny, szczelny, łatwy w rozkładaniu. Brakuje mu tylko jednej rzeczy: punktu podczepienia tropiku do masztów - wygodniej by się rozkładało i składało.
Okoliczności: jak zwykle w Alpach – wspaniałe. A moje zdjęcia zbierają wyjątkowo dużo pochwał. Ciekawe, czemu więcej niż zwykle :)
- DST 10.54km
- Czas 00:39
- VAVG 16.22km/h
- VMAX 44.59km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 88m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Konserwatywnie - tyrolska, dżem 16 i ostatni
O 5:45 obudził mnie motocyklista, który zaparkowal 20m od mojego namiotu i poszedł na wycieczkę w góry :-D
Zwijalem się bardzo leniwie, wiedząc, że na koniec dnia i tak będę czekał na pociag. Wyjazd o 8:30. Na bigu Furkajoch byłem przed 10, a i tak były już 23 stopnie (na wysokości 1800!).
Zjazd do Schoppernau, tam żarcie na ławce w cieniu i już w solidnym upale zaczynam biga Hochtannberg. No bardzo ciężko szło. Postoje robiłem co 200 m w pionie (normalnie co ok. 500). Ale wreszcie się dotoczylem. Temperarura 44...
Krótki zjazd, trochę trawersu doliną górnego (i zimnego!) Lecha i pora na ostatni podjazd. Raptem 330m, ale też mnie strasznie wymęczył. Ale wszystko się kiedyś kończy i ta nierówna walka również. Bezbigowa przełęcz padła i dalej do Bludenz (skąd mam wieczorem pociąg powrotny) już z grubsza tylko w dół.
Na kemping docieram o 17:30. Spałem tu tydzień temu i mam dogadane, że mogę wziąć prysznic przed pociągiem. To wielka ulga po każdej trasie, a zwłaszcza w takim upale. Jeszcze golenie, przebiórka w ciuchy, w których można się ludziom pokazać, piwo pszeniczne w kempingowym barze i czekam. Odjazd o 23:40. Wziąłem kuszetkę, więc rano powinienem być gotów do życia i pracy :-)
A tymczasem dziś zaliczyłem ostatnie bigi w Austrii. Teraz najbliższe niezrobione mam w dolinie Górnego Rodanu...
Ostatnie impresje:





Ps. O, widzę, że rekord podjazdów czerwca pobity! :-D
Zwijalem się bardzo leniwie, wiedząc, że na koniec dnia i tak będę czekał na pociag. Wyjazd o 8:30. Na bigu Furkajoch byłem przed 10, a i tak były już 23 stopnie (na wysokości 1800!).
Zjazd do Schoppernau, tam żarcie na ławce w cieniu i już w solidnym upale zaczynam biga Hochtannberg. No bardzo ciężko szło. Postoje robiłem co 200 m w pionie (normalnie co ok. 500). Ale wreszcie się dotoczylem. Temperarura 44...
Krótki zjazd, trochę trawersu doliną górnego (i zimnego!) Lecha i pora na ostatni podjazd. Raptem 330m, ale też mnie strasznie wymęczył. Ale wszystko się kiedyś kończy i ta nierówna walka również. Bezbigowa przełęcz padła i dalej do Bludenz (skąd mam wieczorem pociąg powrotny) już z grubsza tylko w dół.
Na kemping docieram o 17:30. Spałem tu tydzień temu i mam dogadane, że mogę wziąć prysznic przed pociągiem. To wielka ulga po każdej trasie, a zwłaszcza w takim upale. Jeszcze golenie, przebiórka w ciuchy, w których można się ludziom pokazać, piwo pszeniczne w kempingowym barze i czekam. Odjazd o 23:40. Wziąłem kuszetkę, więc rano powinienem być gotów do życia i pracy :-)
A tymczasem dziś zaliczyłem ostatnie bigi w Austrii. Teraz najbliższe niezrobione mam w dolinie Górnego Rodanu...
Ostatnie impresje:





Ps. O, widzę, że rekord podjazdów czerwca pobity! :-D
- DST 93.07km
- Teren 1.00km
- Czas 05:20
- VAVG 17.45km/h
- VMAX 69.99km/h
- Temperatura 42.0°C
- Podjazdy 1654m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze





















