Informacje

  • Wszystkie kilometry: 238424.54 km
  • Km w terenie: 5647.35 km (2.37%)
  • Czas na rowerze: 478d 13h 58m
  • Prędkość średnia: 20.76 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

!Surlier

Dystans całkowity:36338.52 km (w terenie 552.37 km; 1.52%)
Czas w ruchu:1940:20
Średnia prędkość:18.73 km/h
Maksymalna prędkość:77.37 km/h
Suma podjazdów:604027 m
Maks. tętno maksymalne:168 (0 %)
Maks. tętno średnie:144 (0 %)
Suma kalorii:120160 kcal
Liczba aktywności:543
Średnio na aktywność:66.92 km i 3h 34m
Więcej statystyk
Poniedziałek, 1 maja 2023 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Wysoka ściana

No, troszkę poszalałem. Myślałem, że będę dętka po wczorajszym, a tymczasem byłem wręcz mocnawy :)
W tamtą stroną potworna walka z wiatrem, zwłaszcza jak wyjechałem zza osłony w gór w Baden. Potem podjazd na biga Hohe Wand, gdzie na skywalku dosłownie łeb urywało.

https://www.youtube.com/shorts/wDx0AKQdyc8


Baden bei Wien


Raxalpe-Schneeberg 






Hohe Wand 

Z powrotem zaś czysta poezja. To co w tamtą stronę jechałem 6,5 godziny, to z powrotem... 3,5 :) (no dobra, wracałem krótszą i płaską trasą, ale jednak!)


  • DST 155.11km
  • Czas 06:51
  • VAVG 22.64km/h
  • VMAX 62.64km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 1598m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 kwietnia 2023 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Na spokojnie

Przy pięknej pogodzie, acz wkurzającym wietrze E:
Wien - Laab im Walde - Pressbaum - Rappoltenkirchen - Sieghartskirchen - Riedberg - Mauerbach - Hainbuch - Sieblingstein - Exelberg - Wien.


Surlier to jest jednak najlepszy rower świata :)
  • DST 77.81km
  • Czas 03:25
  • VAVG 22.77km/h
  • VMAX 55.53km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 1109m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 marca 2023 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Nareszcie Wienerwald

Ottakring - Neuwaldegg - Exelberg - Steinriegl - St Andra - Koenigstetten - Unterkirchbach - Sieblingstein - Exelberg - Neuwaldegg - Ottakring.

Umiarkowana temperatura i słabiutki zmienny wiatr. Fajnie na pierwszą wycieczkę sezonu :) (w sumie to drugą, bo przecież Malta!). No i faktycznie przestało stukać! :D
  • DST 50.41km
  • Czas 02:20
  • VAVG 21.60km/h
  • VMAX 59.15km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 1040m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 marca 2023 Kategoria Użytkowo, !Surlier

Po mieście Wiedeń

Testowanie nowego przedniego koła. Wszystko działa plus CHYBA wreszcie przestało stukać "to coś"!!
  • DST 10.48km
  • Czas 00:30
  • VAVG 20.96km/h
  • VMAX 38.62km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 100m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 27 listopada 2022 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Testowanie Surliera

Po wymianie sterów (niewiarygodnie drogiej! Nigdy więcej warsztatu w Wiedniu!) miałem nadzieję, że rower przestał cykać. Ale nie przestał. Cholera wie, co cyka :/
  • DST 11.44km
  • Czas 00:33
  • VAVG 20.80km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 192m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 października 2022 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Happy Minutes

Tradycja :)
  • DST 26.16km
  • Czas 01:08
  • VAVG 23.08km/h
  • VMAX 61.79km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 640m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 października 2022 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Happy Minutes

Trasa jak zawsze; Wilhelminenberg, Jubilaeumswarte, Schottenhof, Exelberg. Piękna pogoda! :)
  • DST 26.12km
  • Czas 01:14
  • VAVG 21.18km/h
  • VMAX 58.82km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 648m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 października 2022 Kategoria !Surlier, Wycieczka

Happy Minutes

Klasyka: Wilhelminenberg, Jubilaeumswarte, Schottenhof, Exelberg.
  • DST 26.13km
  • Czas 01:11
  • VAVG 22.08km/h
  • VMAX 61.91km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 641m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 października 2022 Kategoria !Surlier, Wyprawa, podsumowania

Zwierz Alpuhary, dz. 30 - dzień powrotu

Na lotnisko w Maladze, pakowanie roweru, rozpakowywanie roweru w Wiedniu i z lotniska do domu. Silny wiatr NW w Wiedniu, dał mi w kość.

Podsumowanie wyprawy Zwierz Alpuhary 2022:

Całkowity dystans wyprawy: 2 423 km, średnio dziennie 91,7 km (bez dni restowych).
Całkowita suma podjazdów: 41 642 m
, czyli 1718 m / 100 km. Zgodnie z oczekiwaniami mniej górzyście niż w Alpach, ale nie jakoś dużo mniej (ok. 15%).
Zaliczonych bigów: 27, średnio dziennie 1. W porównaniu do 1,7 w Alpach - żenada. I tu wychodzi charakterystyka jazdy po południowo-wschodniej Hiszpanii: czechy. Non stop czechy. Dlatego relatywnie dużo podjazdów przy relatywnie niewielu bigach.
Forma: z początku bardzo słabo (ale na szczęście pamiętałem o isostarze - jeden bidon dziennie - i chyba dzięki temu ominęły mnie skurcze łydek), a potem niewiele lepiej, bo raptem bez dramatu. Ani przez moment nie czułem się mocny. Nawet w lajtowej końcówce i po zacnym (wymuszonym) reście w Granadzie nie miałem jakiegoś odpału. Zaledwie poprawnie było. Lipa.
Sprzęt: z grubsza bez problemów, nawet z tylną przerzutką. Tzn. do dnia powrotu, bo po zmontowaniu roweru w Wiedniu zaczęła skakać, nawet na środkowym blacie. Trzeba oddać rower do przeglądu, bo od śmierci Ryśka nie był serwisowany. No i od ponad roku coś cyka z przodu, prawdopodobnie stery, ale po doświadczeniach z pękniętą ramą miewam najczarniejsze wizje :p W każdym razie żadnych - nawet drobnych - awarii komplikujących jazdę. Ani gumy, ani wymiany klocków, nic.
Okoliczności: ciekawe. Wybrzeże to ruch, palmy i upał, interior to pustynia, bezludzie i upał. A w obu miejscach czechy :p Uwaga na dostępność wody! W miasteczkach zawsze się jakoś zdobędzie (często są kraniki, a jak nie to od kogoś z domu), ale w górach często po prostu nie ma nic. O strumieniach zapomnij, a kraniki się trafiają, ale warto mieć ich mapę, bo jednak występują rzadko. No i nie wszystkie mają wodę. Powiedziałbym, że ok 15-20% było suchych.
Druga połowa wyprawy zdecydowanie bardziej widokowa od pierwszej, czytaj: Andaluzja wygrywa z Aragonią i Katalonią. Ceny całkiem ok. Noclegi wyraźnie tańsze niż w Austrii (ok. 40%), towary nieco tańsze (ok. 15%). Za to jedzenie marne. Praktycznie nic mnie nie chwyciło za serce. Najlepsze co jadłem w knajpie to stek i frytki, a najlepszy posiłek ze sklepu to lasagne :p No i pieczywo słabiutkie. Nawet świeżutkie z piekarni, smakuje jak marketowy odgrzewaniec - świeże, ale gumowate. Natomiast owoce prosto z drzew - super.
Ogólnie okoliczności oceniam na 4 minus w szkolnej skali. I chętnie porównam z północną Hiszpanią następnym razem* :)

* No i porównałem: północna Hiszpnia wygrywa (chyba że się nie lubi deszczu :p)

  • DST 30.79km
  • Czas 01:49
  • VAVG 16.95km/h
  • VMAX 33.95km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 164m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 października 2022 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Zwierz Alpuhary, dz. 29 i ostatni

Dziś miałem mieć sporo czasu (i miałem), więc budzik na 7:20, ale i tak się obudziłem o 6:40. Siła przyzwyczajenia ;)

Punkt o 9 mam w aucie wszystko oprócz roweru i kilku podręcznych drobiazgów i ruszam na biga Las Palomas do Ronda. Przy okazji widzę, że auto jest kompletnie zablokowane przez kogoś, kto zaparkował na miejscu dla niepełnosprawnych.  Nie wyjade, jak się nie ruszy :)
Wieje ostro SE. Najpierw zjazd 100 m do Grazelemy na start biga, o tej porze ulice opustoszałe, ale za to udaje mi się kupić świeży chleb :) Sam podjazd niezbyt długi i dość łatwy, wchodzi jak w masło i o 10 jestem z powrotem na kempingu.






Auto nadal zastawione, ale po interwencji u gospodarza dość szybko znajduje się właściciel i przeparkowuje. O 10:15 ruszam. Wieje jak diabli! Do Rondy większość czasu droga wąska i kręta, a mijanka z autobusem na zakręcie znów stresująca. W samej Rondzie duży ruch, ale udaje mi się znaleźć darmowy parking (konkretnie pierwszych 59 minut jest darmowych, ale przecież spoko zdążę, to tylko dwa kilometry spaceru w obie strony i kilkanaście zdjęć. I faktycznie zdążyłem, a Ronda przepiękna, prawie jak Pitigliano! ;)









Potem raptem 2,5 km autem i jestem pod ostatnim bigiem wyprawy - Alto de Cascajares. Zostawiam auto w bocznej dróżce i ruszam o 12:30. Wieje tak, że miejscu, gdzie droga wiedzie wąskim wąwozem, z najwyższym trudem jadę 9 kmh na nachyleniu raptem 3%. Łeb urywa i rowerem rzuca! Namordowałem się na tym bigu za trzech, zwłaszcza, że nachylenia małe, więc nic nie osłaniało od wiatru. Ma-sa-kra! Końcówka zamkniętą drogą prowadzącą przez teren kopalni i kamieniołom. Szczęście, że dziś niedziela, bo inaczej zapewne bym się tu w ogóle nie dostał! Na samej górze zwały żwiru i burze pyłowe od tego wiatru cholernego.





Zakładam okulary i zjeżdżam. Tu już dość przyjemnie, większość czasu z wiatrem, wiec mimo niskich nachyleń wykręcam maksymalna prędkość wyprawy :)


Moje większe! ;-)



Auto stoi nienaruszone, więc spakowawszy się wyruszam ok 15:20. Stąd już niecałe 100 km do Malagi. Jeszcze tankowanie pod koniec (tania benzyna w Hiszpanii - 1,60 EUR za litr) i dodatkowo odkurzam wnętrze, żeby się nie przyczepili. I tak się przyczepili, że nie wolno roweru we wnętrzu przewozić i w ogóle straszny raban gość zrobił, że się w złym miejscu rozładowuję (a wcześniej upewniłem się u innego gościa, że właśnie tutaj mam to robić, mimo że mnie się to miejsce wydawało bezsensowne), ale mu powiedziałem, że ma się odwalić, jak skończę się rozpakowywać, to pogadamy. A jak skończyłem, to go nie było :P A ten, co był, to obejrzał auto, stwierdził, że wszystko OK i bez problemów zwrócił mi depozyt (1200 EUR!). Uff.

Na koniec wpadłem do KFC po kolację (jakoś żadnej lokalnej restauracji w pobliżu nie znalazłem) i już przed 19 jestem w Hotel Royal Costa. Brzmi dumnie i faktycznie prawdziwy hotel, z eleganckimi recepcjonistami, śniadaniem, etc. No, spokojnie hotel biznesowy mógłby być, choć może taki trochę "przykurzony". Ale to pewnie od tego wiatru :p
A cena 37 EUR :)



Potem jeszcze gruby przepak przed lotem i już ok 20:30 mam wolny wieczór :)
  • DST 47.85km
  • Czas 02:38
  • VAVG 18.17km/h
  • VMAX 73.80km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 1057m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl