Informacje

  • Wszystkie kilometry: 230527.90 km
  • Km w terenie: 5473.81 km (2.37%)
  • Czas na rowerze: 464d 05h 07m
  • Prędkość średnia: 20.69 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Poniedziałek, 25 sierpnia 2025 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Pirenoja, dz. 14

Pobudka przed krótko 7, a i tak wyjechałem dopiero o 9:30. Jakaś masakra, ile mi schodzi rano! No, ale dziś krótki dzień, to tak nie boli.
Na początek jeszcze zakupy w Leclercu (wieczorem nie ma sklepu, więc wziąłem zapas kiełbasy i sajgonki na kolację) i lekko po 10 jestem w trasie. 
Zaczyna się od bardzo łągodnego podjazdu przeplatanego płaskimi odcinkami - idealnie na rogrzewkę. Pogoda ładna, jedzie się dobrze i jest fajnie ;) Lekko po 11 jestem już na właściwym podjeździe na Col de Pegeure. Łagodny, wijący się i nie bardzo wysoki (850 metrów). Po 300 metrach robię postój na właściwe śniadanie (rano zawsze ledwo co mogę przełknąć) i najedzony kanapkami i bólem czekoladowym (pain au chocolat) ruszam dalej. 

Reszta podjazdu wchodzi dobrze, chociaz bardzo płaska końcówka już troche się ciągnie. Ale na osłodę wyprzedzam na niej szosowca! :o
A na górze piękne widoki, o :)





Potem bardzo ostry, kręty i wąski zjazd, 11-14%, więc w duchu ciesze się, że nie jadę w drugą stronę. Po kilkunastu minutach jestem w Masset, gdzie robi się upalnie, więc biorę sporo wody (pysznej, lodowatej z ulicznego jakby hydrantu na korbkę) i ruszam na drugiego biga dziś, czyli Col d'Agnes. Początek znów łagodny, a jak się robi stromiej (5-7%), to zaczyna... kropić! No żeż ty! Dziś miała być ładna pogoda! Po chwili słychać też grzmoty, a po podjechaniu ok 300m (z 900) dopada mnie ulewa, więc pod drzewem (nic innego nie ma) szybko zmieniam buty na sandały, żeby nie przemoczyć i trochę czekam, ale raz, że nie przestaje, dwa że drzewo zaczyna przeciekać, a trzy, że zacina i i tak jestem mokry. Na szczęście jest wciąż 18 stopni, więc idzie żyć, ale po chwili po prostu ruszam w tę ulewę - i tak jestem już mokry.

Po kilkunastu minutach deszcz ustaje, więc robię krótki postój na kanapkę i jadę dalej. Końcówka już trochę męcząca, niby raptem 2k podjazdów dziś, ale jednak forma mi po reście jakoś nie skoczyła i chociaż jadę bez problemu, to też już i bez przyjemności.

A z przełęczy, na której jestem krótko przed godz. 16 jeszcze piękniejsze widoki :)



I widać też, że burza chyba nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Więc szybko zakładam bluzę i długa na dól. Znów stromo, choć nie aż tak bardzo jak poprzednio (9%). W Aulus-les-Bains jestem tuż po 16. Okazuje się, że jest tu minimarket Vival i nawet da się zrobić jakieś zaopatrzenie w razie czego. Ale nic nie potrzebuję oprócz surówki do sajgonek. Biorę szpinak w puszcze i jadę na kemping.



A kemping super! Cień, dach namiotowy w razie deszczu, krzesła, dżisasy pod dachem, kuchnia, lodówka, zamrażarka, kuchenka... Kurde, jesli jutro będzie dupówa, to jest to fajne miesjce na rest! A cena... 9,80 EUR! :D





  • DST 71.49km
  • Czas 04:47
  • VAVG 14.95km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRmax 145
  • HRavg 116
  • Kalorie 1968kcal
  • Podjazdy 1984m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl