Informacje

  • Wszystkie kilometry: 230527.96 km
  • Km w terenie: 5473.81 km (2.37%)
  • Czas na rowerze: 464d 05h 07m
  • Prędkość średnia: 20.69 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Poniedziałek, 18 sierpnia 2025 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Pirenoja, dz. 7

Wczoraj rest, roweru nie dotknąłem, ale zrobiłem rozciąganie (to już ten wiek ;-) i solidny spacer w ramach regeneracji. I chyba pomogło, bo dziś byłem szybki jak Wilk w rui ;-)

A było co jeździć, bo dziś trzy bigi. Co prawda na lekko (mimo że z dość wypchaną sakwą), ale po sumie podjazdów widać, że bynajmniej lekko nie było. 

Ale przede wszystkim na dziś kiepska prognoza, potencjalnie już od 13 miało padać. Więc zebrałem się dość wcześnie (jak na mnie), bo start o 8:30. I trzeba przyznać, że jechałem sprawnie. Pierwszy postój po 8 km wymuszony, bo trza kupić chleb. W boulangerie spora kolejka i jedna niemrawa sprzedawczyni, więc trochę to potrwało, a przecież jeszcze trza było trochę tego chleba na śniadanie zjeść.

Potem już longiem 700m na pierwszego biga, Col de Puymorens (ok 2000 npm). Na górze jestem o 10 i mam średnią prędkość... 19 kmh! Kilka ciastek i zjazd z drugiej strony, ale tylko 150m. 

Tu już początek podjazdu na Port d'Envalira (2406, chyba najwyższy punkt tej wyprawy). Nachylenia znów dla ludzi (średnio 6%), więc jadę gracko. Przejście graniczne do Andory bez kontroli, tylko szykana, żeby zwolnić. Potem spore miasteczko na podjeździe, nazwa i tablica francuska, ale marki sklepów już andorańskie. Nadal nie wiem, w którym formalnie państwie to leży :-)

I ruch jak na wielkanoc w USC! Jakoś się przebijam i dalej do góry na przełęcz. Na miejscu jestem o 11. Rewelacyjny czas! No i wciąż dobra pogoda (choć marna przejrzystość jak co dzień), więc jest spora szansa, że większość trasy zrobię na sucho. Zatem szybka kanapka i zjazd. Ładne widoki nawet :-)





A na podjeździe pod granicę tym razem regularny korek! Ze dwa kilometry! Dobrze, że wyruszyłem wcześnie i nie musiałem podjeżdżać w tych spalinach! 



Potem trzeba podjechać te 140m na Puymorens i dalej już 27 km zjazdu z powrotem do Bourg-Madame. W Carrefour jestem o 12:40. Olbrzymi sklep i ciężko cokolwiek znaleźć, więc schodzi mi mnóstwo czasu i na kempingu jestem dopiero o 13:30 (a to raptem półtora kilometra).



Tu lancz z (wreszcie!) francuskimi pysznościami i o 14 odpalam na trzeciego biga. Zostało mi 37 km i 1100, pogoda wciąż okej, chociaż od strony Envaliry idą chmury i słychać grzmoty... 

Na podjeździe na Coma Morera (bodaj 2200) już czuć nóżki plus jest fatalna nawierzchnia, więc jadę wolniej. Ale też jest bardziej stromo, wiec jednak te 700 m/h robię. Wciągam z jednym postojem i na górze jestem tuż przed 16. Stoję tylko chwilę i w pedał. Może cały dzień będzie na sucho...? 

Zjazd jest koszmarny. Trzęsie i telepie prawie jak na bruku. A ostatnie dwa kilometry jednak w ulewie, a nawet gradzie! Dojeżdżam posiekany (aż piecze skóra od uderzeń gradu) i kompletnie mokry, ale to już bez znaczenia. Uderzam prosto do sanitariatów (jedyny dach), gdzie przeczekuję najgorsze, a potem biegiem po ręcznik i obozowe ciuchy. No i wreszcie gorący prysznic, pranie, a w międzyczasie się przeciera :-)



Korzystając z poprawy ruszam więc do Karfura po cydr (za pierwszym podejściem nie udało mi się go znaleźć, a jakże tak dwa wieczory we Francji z rzędu i bez cydru? :-/). Z trudem i pomocą sprzedawcy z rybnego w końcu znajduję i wracam na kemping. Pogoda znów się psuje, ale jeszcze zdążyłem kulturalnie zjeść przy stoliku i dopiero pod koniec pisania tej relacji znów przywaliło. Oby się przez noc wypadało! 
  • DST 122.76km
  • Teren 0.35km
  • Czas 05:57
  • VAVG 20.63km/h
  • VMAX 60.50km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • HRmax 150
  • HRavg 128
  • Kalorie 3072kcal
  • Podjazdy 2690m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl