Informacje

  • Wszystkie kilometry: 214443.61 km
  • Km w terenie: 5226.55 km (2.44%)
  • Czas na rowerze: 430d 14h 55m
  • Prędkość średnia: 20.75 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl
Jak to drzewiej bywało: button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Zaprzyjaźnione blogi i strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy aard.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Środa, 30 sierpnia 2023 Kategoria !Surlier, Wyprawa

Asturias Zadupias, dz. 16

Dzisiaj długi dzień, więc chciałem wyjechać możliwie wcześnie, powiedzmy przed 9:00, ale nikogo nie było na recepcji. Zastanawiałem się, w jaki sposób zapłacić - wiedziałem nawet ile, mianowicie 9 euro, ale nie było jak tych pieniędzy zostawić! W końcu dwie piątki przytrzasnąłem kamieniem przy wejściu do restauracji i wysłałem WhatsAppa właścicielom na numer, który znalazłem w sieci, z informacją i zdjęciem, że pieniądze tam leżą. Po czym właśnie jak wyjeżdżałem, to się zjawiła jakaś kobita, więc w te pędy zabrałem te pieniądze stamtąd i wręczyłem jej i pojechałem. Ale była już 9:30! :/

Początek to zjazd - dość chłodny, chociaż momentami już w słońcu. Kilkanaście kilometrów w dół doliny łagodnie, po czym zaczyna się dość ostra piła na dwa niewielkie szczyty 1000 z małym haczykiem. Potem zjazd do Fabero, w którym miałem wczoraj nocować, ale jakoś nie wyszło ;-) A na zjeździe bardzo piękny widok na odkrywkową kopalnię... antracytu! Rewelacja!



W Fabero małe zakupy, głównie kolacja na dziś. Jest już całkiem ciepło, 26-28 stopni, więc totalnie lekko ubrany zjeżdżam jeszcze kawałek i zaczyna się podjazd w stronę biga. Najpierw dość łagodnie na wysokość 1000 małym hakiem, potem niestety 200 m w dół. Ale za to robią się ładne tereny - mocno odludnie, zielono, faliście. Podjeżdżam doliną bardzo opustoszałą, gdzie na kilkunastu kilometrach są tylko dwie wsie i w drugiej z nich o dziwo jest kemping! Na nim robię sobie krótki postój, przygotowuję kanapki i o 14:30 ruszam na biga.

Początek podjazdu łagodnie doliną, po czym droga gwałtownie skręca w stronę ściany i robi się od razu 10 do 14%. I tak trzyma praktycznie aż do samego szczytu na wysokości 1675 m (Puerto de Ancares). Jeden z bardziej stromych średnio bigów, jakie podjeżdżałem! Jadę z dużym wysiłkiem, ale jednak jadę w sumie w miarę sprawnie i na górze jestem krótko przed godziną 16:00.



Ubieram się i zjeżdżam aż na niskość 500. Po drodze robi się fatalna nawierzchnia i totalne zadupie w którym jest jedna wieś, w której prawie nikogo nie ma, a poza tym nic. Na samym dole jest już naprawdę ciepło, 27 stopni znowu, no i oczywiście zaczyna się podjazd i znowu ostry. Jadę powoli, spokojnie, aż osiągam ostatnią wieś na końcu asturiańskiego zadupia (nazywa się Rao), w której nawet droga się kończy i zaczyna się szuter. Droga szutrowa ma nachylenie 12 do 14% i trzeba mocno trzymać kierownicę na kamieniach, ale równocześnie oblatują mnie roje much! Walczę z nimi, ale jest to oczywiście walka skazana na porażkę, a one bardzo, ale to bardzo chcą mi wejść do oczu! Straszny jest ten podjazd! Nawet jak się szuter kończy i robi się asfalt, to nadal jest 12 do 15% i trzyma tak aż do wysokości 1000 gdzie dopiero jak biorę wodę na nocleg, to się robi bardziej płasko, a w końcu w dół. Stromo.



Droga nadal ma fatalną nawierzchnię, więc zjeżdżam bardzo ostrożnie, długo i powoli. Na wysokości 500 z hakiem jest jeszcze jeden ostatni pięćdziesięciometrowy podjazd i oczywiście znowu 10 do 12%, i znowu roje much mnie oblatują. W końcu lekko po 20:00 dojeżdżam na upatrzoną miejscówkę w postaci miejsca odpoczynkowego (Area Recreativa z dżizasami), gdzie będę dziś spał na dziko. Z muchami. Myślałem, że dlatego mnie tak oblatują, że byłem bardzo spocony, ale nawet po umyciu się w rzece nie odpuszczają ani na jotę!

Po prostu strasznie, ale to strasznie pokochały moje oczy i poszły sobie dopiero jak się zrobiło ciemno! A oprócz tego cały czas trwa w okolicy jakaś strzelanina. Nie wiem czy kamieniołom czy polowanie, ale gdzieś co minutę słychać strzał/ wybuch. Ja cię kręcę, co za dzień! I co za noc! ;-)




  • DST 99.07km
  • Teren 3.00km
  • Czas 06:58
  • VAVG 14.22km/h
  • VMAX 57.86km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 2604m
  • Sprzęt Surlier
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komentarze
Włatca Much powrócił! :p
aard
- 13:23 sobota, 2 września 2023 | linkuj
A, czyli jak nie będzie następnego wpisu, to albo Cię ustrzelili, albo Cię muchy zeżarły ;-P
meteor2017
- 07:58 czwartek, 31 sierpnia 2023 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl