Pirenoja, dz. 11
Dziś fajny dzień. Na początek big Col du Pradel na lekko. Zawsze to fajnie, bo jeśli tylko przed bigiem nie trzeba się zwinąć, to znaczy, że prawdopodobnie uda się złożyć suchy namiot :)
I faktycznie, start o 9 i w godzinkę byłem na bigu, a po drodze wyprzedziłem połowę z 25 osobowej wycieczki niemieckich szosowców, w tym jednego na elektriczce! :) Ale też jeden, którego zagadnąłem, psioczył, że koledzy do3 nocy imprezowali, więc może nic dziwnego, że byli raczej bez formy ;)
Na górze 11 stopni i miejscami creepy mgła,

Uhuuu...
więc ubieram się ciepło i zjazd. Na kempingu już 16 i trochę słońca, więc namiot faktycznie prawie suchy. Zwijam obóz na spokojnie i o 12 wyruszam dalej. Początkowo ostry zjazd do Ax-les-Thermes, gdzie bardzo małe zakupy (tylko na dziś) w Intermarche, a potem dalszy, bardzo łagodny zjazd do Les Cabannes.
Tu zostawiam w knajpie sakwy i o 14 ruszam na biga Plateau de Beille. Tu juz nie w kij dmuchał, 1300 podjazdu. Idzie dość cieżko, ale wciągam z jednym postojem i z VAM 800 :D

Na górze chmura, ale tym razem 14 stopni. Zjeżdżam, zabieram rzeczy z knajpki i zjeżdżam dalej, teraz już czesko. Większe zakupy robię w Tarascon, kilka kilometrów przed kempingiem, w Super U.


Tym razem jest dobrze zaopatrzone i udaje mi się wszystko kupić. Potem już płasko na kemping w Montgaillard pod Foix, gdzie zamierzam spędzić kilka dni. Odpocząć, popracować i zrobić kilka bigów na lekko.
Kamping fajny, jest "my own personal dżizas" ;) jest wifi, trochę trawy, cień, prąd... Nic tylko restować (o ile nie będzie padać, ale w razie czego jest też świetlica :)

I faktycznie, start o 9 i w godzinkę byłem na bigu, a po drodze wyprzedziłem połowę z 25 osobowej wycieczki niemieckich szosowców, w tym jednego na elektriczce! :) Ale też jeden, którego zagadnąłem, psioczył, że koledzy do3 nocy imprezowali, więc może nic dziwnego, że byli raczej bez formy ;)
Na górze 11 stopni i miejscami creepy mgła,

Uhuuu...
więc ubieram się ciepło i zjazd. Na kempingu już 16 i trochę słońca, więc namiot faktycznie prawie suchy. Zwijam obóz na spokojnie i o 12 wyruszam dalej. Początkowo ostry zjazd do Ax-les-Thermes, gdzie bardzo małe zakupy (tylko na dziś) w Intermarche, a potem dalszy, bardzo łagodny zjazd do Les Cabannes.
Tu zostawiam w knajpie sakwy i o 14 ruszam na biga Plateau de Beille. Tu juz nie w kij dmuchał, 1300 podjazdu. Idzie dość cieżko, ale wciągam z jednym postojem i z VAM 800 :D

Na górze chmura, ale tym razem 14 stopni. Zjeżdżam, zabieram rzeczy z knajpki i zjeżdżam dalej, teraz już czesko. Większe zakupy robię w Tarascon, kilka kilometrów przed kempingiem, w Super U.


Tym razem jest dobrze zaopatrzone i udaje mi się wszystko kupić. Potem już płasko na kemping w Montgaillard pod Foix, gdzie zamierzam spędzić kilka dni. Odpocząć, popracować i zrobić kilka bigów na lekko.
Kamping fajny, jest "my own personal dżizas" ;) jest wifi, trochę trawy, cień, prąd... Nic tylko restować (o ile nie będzie padać, ale w razie czego jest też świetlica :)

- DST 94.14km
- Czas 04:57
- VAVG 19.02km/h
- VMAX 58.70km/h
- Temperatura 19.0°C
- HRmax 140
- HRavg 113
- Kalorie 2033kcal
- Podjazdy 2040m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!