Wpisy archiwalne w kategorii
Wycieczka
| Dystans całkowity: | 74704.43 km (w terenie 3077.22 km; 4.12%) |
| Czas w ruchu: | 3229:08 |
| Średnia prędkość: | 23.13 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.55 km/h |
| Suma podjazdów: | 457185 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 174 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 152 (0 %) |
| Suma kalorii: | 274052 kcal |
| Liczba aktywności: | 1280 |
| Średnio na aktywność: | 58.36 km i 2h 31m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 11 września 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 37, (ever)restowy*
W ramach odpoczynku wybrałem się jak zwykle na biga. Tym razem padło na najwyższy chyba podjazd całej jesiennej części wyprawy, czyli Sv. Jure.
Początek spoko, co prawda wiało w ryj, ale jakoś niedramatycznie. Na wys. 365 mnpm i zarazem na granicy parku narodowego Biokovo okazało się, że wjazd jest płatny. Dla rowerów też (!!). Pierwszy raz coś takiego widziałem. Ale co tam, 25 kun nie majątek, zapłaciłem i pojechałem (na szczęście, nauczony przykrymi przygodami, zawsze na biga zabieram jakieś pieniądze).
Potem był odcinek przez las, który przetrwał (?) pożar. Śmierdziało spalenizną, drzewa bez igieł i osmalone, ale stoją, prawdopodobnie w przyszłym roku jednak wypuszczą pędy, oby!


Na spalonym (lesie)
Potem była restauracja po lewej stronie, na granicy płaskowyżu (ok. 900 mnpm), którą oczywiście zignorowałem, ale na szczęście zapamiętałem, bo ta informacja była później cenna. Do szczytu jeszcze falowanie płaskowyżem, gdzie nawet kilka (bardzo krótkich) zjazdów się trafiło oraz coraz silniejszy wiatr SE. Momentami wpychał pod górę, momentami był boczny, a momentami jednak w ryj (na serpentynach). Na koniec podjazd ostrymi zakosami pod maszt przekaźnikowy na szczycie, gdzie napisy twierdzą, że się jest na 1762 m. GPS nie potwierdził, prawdopodobnie tyle było tuż pod masztem, ale tam było zagrodzone i brak wjazdu a tu było o kilkanaście mniej. Nieważne, grunt, że big zrobiony :)

Szczyt Sv. Jure z oddali

Widok ze szczytu
Jak tylko stanąłem na szczycie i zdjąłem koszulkę, żeby wyschnąć przed przebiórką w suche i ciepłe, to zaczęło padać. A ze oprócz tego wiało jak pojebane i było 12 stopni, więc nie było co czekać, tylko ubierać się jak najszybciej we wszystko, co zabrałem (spodnie 3/4 na wierzch, bluza power stretch, kurta goretex - na to wszystko przepocona na podjeździe koszulka - oraz długie rękawiczki) i wypad na dół. Oczywiście bardzo ostrożnie, bo wiatr był już raczej huraganem (w porywach nie zdziwiłoby mnie gdyby miał 20 m/s a może i więcej), a nieobciążony rower na zjeździe jakoś wybitnie stabilny nie jest...
Przemoczony od pasa w dół, zziębnięty i odrętwiały dokulałem się po niecałej godzinie do wspomnianej restaracji, która się okazała moim wybawieniem z racji ciepła, suchości, braku wiatru i ciepłej herbaty. A nawet WiFi :)
Po jakichś 20 minutach przestało padać, więc pojechałem dalej i już bez przygód dotarłem na dół.
Ogólnie stwierdzam, że choć sam w sobie Sv. Jure nie jest jakimś specjalnie trudnym podjazdem (raczej długim), to w połączeniu z dzisiejszą aurą podczas zjazdu będzie jedną z cenniejszych pereł w mojej kolekcji :)
*(c) Wujek_z_SB
Początek spoko, co prawda wiało w ryj, ale jakoś niedramatycznie. Na wys. 365 mnpm i zarazem na granicy parku narodowego Biokovo okazało się, że wjazd jest płatny. Dla rowerów też (!!). Pierwszy raz coś takiego widziałem. Ale co tam, 25 kun nie majątek, zapłaciłem i pojechałem (na szczęście, nauczony przykrymi przygodami, zawsze na biga zabieram jakieś pieniądze).
Potem był odcinek przez las, który przetrwał (?) pożar. Śmierdziało spalenizną, drzewa bez igieł i osmalone, ale stoją, prawdopodobnie w przyszłym roku jednak wypuszczą pędy, oby!


Na spalonym (lesie)
Potem była restauracja po lewej stronie, na granicy płaskowyżu (ok. 900 mnpm), którą oczywiście zignorowałem, ale na szczęście zapamiętałem, bo ta informacja była później cenna. Do szczytu jeszcze falowanie płaskowyżem, gdzie nawet kilka (bardzo krótkich) zjazdów się trafiło oraz coraz silniejszy wiatr SE. Momentami wpychał pod górę, momentami był boczny, a momentami jednak w ryj (na serpentynach). Na koniec podjazd ostrymi zakosami pod maszt przekaźnikowy na szczycie, gdzie napisy twierdzą, że się jest na 1762 m. GPS nie potwierdził, prawdopodobnie tyle było tuż pod masztem, ale tam było zagrodzone i brak wjazdu a tu było o kilkanaście mniej. Nieważne, grunt, że big zrobiony :)

Szczyt Sv. Jure z oddali

Widok ze szczytu
Jak tylko stanąłem na szczycie i zdjąłem koszulkę, żeby wyschnąć przed przebiórką w suche i ciepłe, to zaczęło padać. A ze oprócz tego wiało jak pojebane i było 12 stopni, więc nie było co czekać, tylko ubierać się jak najszybciej we wszystko, co zabrałem (spodnie 3/4 na wierzch, bluza power stretch, kurta goretex - na to wszystko przepocona na podjeździe koszulka - oraz długie rękawiczki) i wypad na dół. Oczywiście bardzo ostrożnie, bo wiatr był już raczej huraganem (w porywach nie zdziwiłoby mnie gdyby miał 20 m/s a może i więcej), a nieobciążony rower na zjeździe jakoś wybitnie stabilny nie jest...
Przemoczony od pasa w dół, zziębnięty i odrętwiały dokulałem się po niecałej godzinie do wspomnianej restaracji, która się okazała moim wybawieniem z racji ciepła, suchości, braku wiatru i ciepłej herbaty. A nawet WiFi :)
Po jakichś 20 minutach przestało padać, więc pojechałem dalej i już bez przygód dotarłem na dół.
Ogólnie stwierdzam, że choć sam w sobie Sv. Jure nie jest jakimś specjalnie trudnym podjazdem (raczej długim), to w połączeniu z dzisiejszą aurą podczas zjazdu będzie jedną z cenniejszych pereł w mojej kolekcji :)
*(c) Wujek_z_SB
- DST 65.23km
- Czas 04:08
- VAVG 15.78km/h
- VMAX 50.90km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 2048m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 31 sierpnia 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 26, restowy (naprawdę!)
Rano do sklepu, po południu zwiedzanie Piranu. Niezłe czechy po drodze ;)
Z podziękowaniami dla Wilka, który mi podpowiedział, jak pokazywać trasy po zmianach w RwGPS :)
Z podziękowaniami dla Wilka, który mi podpowiedział, jak pokazywać trasy po zmianach w RwGPS :)
- DST 16.47km
- Teren 0.50km
- Czas 01:12
- VAVG 13.72km/h
- VMAX 61.68km/h
- Temperatura 33.0°C
- Podjazdy 201m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 23, (ever)restowy*
Kobarid - Livek - Montemaggiore - Matajur (BIG) i z powrotem. Po południu oglądanie wodospadu Kozjak (zarąbisty) plus zakupy.
Trasa tutaj.
*(c) Huann
Trasa tutaj.
*(c) Huann
- DST 48.14km
- Teren 1.00km
- Czas 03:18
- VAVG 14.59km/h
- VMAX 66.84km/h
- Temperatura 27.0°C
- Podjazdy 1699m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 26 sierpnia 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 21, restowy (prawie)
Villach - Villacher Alpenstrasse (BIG) - Villach.

Całoroczna skocznia narciaska w Villach. Akurat trwał trening małolatów :)
Po południu jeszcze zwiedzanie miasta i zakupy. Wypocząłem jak cholera ;)

Całoroczna skocznia narciaska w Villach. Akurat trwał trening małolatów :)
Po południu jeszcze zwiedzanie miasta i zakupy. Wypocząłem jak cholera ;)
- DST 52.07km
- Czas 03:21
- VAVG 15.54km/h
- VMAX 61.56km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1400m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 sierpnia 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 14, big w południe - cudnie! :)
Dziś dzień przymusowo restowy, bo od nocy leje jak z cebra. Nie burza ani nic, po prostu mocno deszczowy dzień. Złapałem okno pogodowe, żeby przynajmniej ruszyć było w miarę przyjemnie i skoczyłem na biga Hochwurzen Huette (1850 m). Oczywiście na podjeździe już kropiło, a na zjeździe padało, al o dziwo zmarzłem umiarkowanie - wystarczył ciepły prysznic po powrocie :)
Więc dalej klincujemy na najdroższym kempingu świata, ale przynajmniej "włamaliśmy się" (rozpięliśmy ekspres) do przedsionka nieużywanej przyczepy kempingowej i można normalnie siedzieć :) No ale net komórkowy (wifi jest dodatkowo płatne!) i wciąż kiepskawy, więc zdjęć nadal nie będzie ;)
Więc dalej klincujemy na najdroższym kempingu świata, ale przynajmniej "włamaliśmy się" (rozpięliśmy ekspres) do przedsionka nieużywanej przyczepy kempingowej i można normalnie siedzieć :) No ale net komórkowy (wifi jest dodatkowo płatne!) i wciąż kiepskawy, więc zdjęć nadal nie będzie ;)
- DST 27.87km
- Teren 11.00km
- Czas 02:10
- VAVG 12.86km/h
- VMAX 41.84km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 1102m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 sierpnia 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 8, wyskok po biga
Rano pociągiem do Bratysławy i tam szybki skok na nowopowstałego biga Kamzik, którego z powodu jego świeżości nie zrobiłem wcześniej, więc teraz była prawdopodobnie najlepsza okazja, żeby nadrobić ;)
W maszynach z biletami jest specjalny bilet do Bratysławy na dowolny pociąg, ważny dzień na jazdę tam i 4 dni na powrót w cenie 16 EUR z wliczonym rowerem. Osobno bilet w jedna stronę kosztuje 12.40 :)
Po południu skoczyliśmy jeszcze na Prater i przejechaliśmy się kolejka górską, którą od dziecka chciałem zaliczyć (jak byłem tu jako czternastolatek, to była w budowie) oraz weszliśmy do Zombie Apocalypse. Obie atrakcje rozczarowały - chyba już za stary jestem :P
W maszynach z biletami jest specjalny bilet do Bratysławy na dowolny pociąg, ważny dzień na jazdę tam i 4 dni na powrót w cenie 16 EUR z wliczonym rowerem. Osobno bilet w jedna stronę kosztuje 12.40 :)
Po południu skoczyliśmy jeszcze na Prater i przejechaliśmy się kolejka górską, którą od dziecka chciałem zaliczyć (jak byłem tu jako czternastolatek, to była w budowie) oraz weszliśmy do Zombie Apocalypse. Obie atrakcje rozczarowały - chyba już za stary jestem :P
- DST 22.70km
- Czas 01:18
- VAVG 17.46km/h
- VMAX 47.27km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 334m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 sierpnia 2017
Kategoria Surly-arch, AdB, Wycieczka
Amici de Bici, dz. 3, restowy
Teraz dużo takich będzie - mamy czas :P
Sloup - Propast Macocha (tu trochę zwiedzania piechotą, ale jaskinia porezerwowana na cały dzień, zresztą nas niespecjalnie ciągnęła - taka zabetonowana i skomercjalizowana) i z powrotem, a w drodze powrotnej właziliśmy do każdej napotkanej jaskinki, więc póki co czujemy się speleologicznie zaspokojeni ;)
Sloup - Propast Macocha (tu trochę zwiedzania piechotą, ale jaskinia porezerwowana na cały dzień, zresztą nas niespecjalnie ciągnęła - taka zabetonowana i skomercjalizowana) i z powrotem, a w drodze powrotnej właziliśmy do każdej napotkanej jaskinki, więc póki co czujemy się speleologicznie zaspokojeni ;)
- DST 21.29km
- Teren 1.00km
- Czas 01:25
- VAVG 15.03km/h
- VMAX 44.78km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 244m
- Sprzęt arch-Surly
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Hours® - szosowo i z Mariuszem :)
Łódź - Gorzew - Żytowice - Janowice - Lutomiersk - Rąbień - Konstantynów - Łodź.
Może to już pożegnanie z Colnago na długi, długi czas...?
Może to już pożegnanie z Colnago na długi, długi czas...?
- DST 61.35km
- Czas 02:12
- VAVG 27.89km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 248m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Szosowo z Serweczem
Łodź - Dobieszków - Niesułków - Wola Cyrusowa - Brzeziny - Andrzejów - Łódź
Średni wiatr w pysk. W którą stronę nie jechaliśmy (a była to pętla!) to był w pysk :P
Średni wiatr w pysk. W którą stronę nie jechaliśmy (a była to pętla!) to był w pysk :P
- DST 77.38km
- Teren 0.60km
- Czas 02:43
- VAVG 28.48km/h
- VMAX 42.85km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 441m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze
Szosowo ponownie
DK1 do Tuszyna-Lasu i z powrotem
- DST 30.79km
- Czas 00:56
- VAVG 32.99km/h
- VMAX 51.58km/h
- Temperatura 23.0°C
- Podjazdy 130m
- Sprzęt Colnago
- Aktywność Jazda na rowerze





















