Wpisy archiwalne w kategorii
Wycieczka
| Dystans całkowity: | 74704.43 km (w terenie 3077.22 km; 4.12%) |
| Czas w ruchu: | 3229:08 |
| Średnia prędkość: | 23.13 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 75.55 km/h |
| Suma podjazdów: | 457185 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 174 (0 %) |
| Maks. tętno średnie: | 152 (0 %) |
| Suma kalorii: | 274052 kcal |
| Liczba aktywności: | 1280 |
| Średnio na aktywność: | 58.36 km i 2h 31m |
| Więcej statystyk | |
MTB po latach
Po blisko ośmiu (!!) latach wreszcie przejażdżka MTB na poważnie :) Na tyle poważnie, że parę razy nie odważyłem się zjechać (głownie dlatego, że nie wziąłem kasku, co było błędem, którego więcej nie powtórzę). No JEST gdzie pojeździć w okolicach Wiednia, a wręcz w granicach tegoż, również na fullu! No WOW! :)
Generalnie są drogi - leśne i szutrowe, są singielki (czasem wręcz oznaczone!) i są też górskie szlaki - ledwo (dla mnie i przy obecnych, blisko zerowych, umiejętnościach), ale jednak przejeżdżalne. I jest tego (na pierwszy rzut oka) MULTUM! Rewelacja! :D

Beskidy? Nie, Wienerwald :)

Singielek. Odważyłem się i warto było, łatwy, ale bardzo przyjemny :)

Nieszklarska poręba

Hermannskogel (542 m npm) - najwyższy punkt Wiednia

Trzy (cesarskie) korony, czyli przełom Dunaja ;)

Od lewej (prawdopodobnie) Heuberg - Hermannskogel - Kahlenberg, czyli z grubsza moja dzisiejsza trasa :)
Generalnie są drogi - leśne i szutrowe, są singielki (czasem wręcz oznaczone!) i są też górskie szlaki - ledwo (dla mnie i przy obecnych, blisko zerowych, umiejętnościach), ale jednak przejeżdżalne. I jest tego (na pierwszy rzut oka) MULTUM! Rewelacja! :D

Beskidy? Nie, Wienerwald :)

Singielek. Odważyłem się i warto było, łatwy, ale bardzo przyjemny :)

Nieszklarska poręba

Hermannskogel (542 m npm) - najwyższy punkt Wiednia

Trzy (cesarskie) korony, czyli przełom Dunaja ;)

Od lewej (prawdopodobnie) Heuberg - Hermannskogel - Kahlenberg, czyli z grubsza moja dzisiejsza trasa :)
- DST 40.20km
- Teren 20.50km
- Czas 02:53
- VAVG 13.94km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 1039m
- Sprzęt HyperCube
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Minutes
Pętla stałą trasą i z rekordowym czasem, bo musiałem zdążyć wrócić na spotkanie online - bo jazda jak zwykle w trakcie pracy :)
I nawet dzisiaj (wyjątkowo) nie musiałem potem dłużej pracować! Ale to pewnie dlatego, że i tak "pensum" za cały tydzień grubo przekroczyłem :p
I nawet dzisiaj (wyjątkowo) nie musiałem potem dłużej pracować! Ale to pewnie dlatego, że i tak "pensum" za cały tydzień grubo przekroczyłem :p
- DST 15.30km
- Czas 00:40
- VAVG 22.95km/h
- VMAX 61.90km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 388m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Z widokami na przyszłość
No wdechowe trasy tu są! Można wdech pełną piersią robić, solidnie się zmęczyć i widoki chłonąć! O takie :)

Wiedeń z tarasu widokowego na Kahlenbergu

Z tego samego miejsca widok na Raxalpe (stamąd pochodzi woda w wiedeńskich kranach)

Serpentynka, prawdziwa :)
A jakby po drodze zachciało się pić, to są nawet automaty z winem :)


Wiedeń z tarasu widokowego na Kahlenbergu

Z tego samego miejsca widok na Raxalpe (stamąd pochodzi woda w wiedeńskich kranach)

Serpentynka, prawdziwa :)
A jakby po drodze zachciało się pić, to są nawet automaty z winem :)

- DST 77.89km
- Czas 03:50
- VAVG 20.32km/h
- VMAX 62.51km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 1611m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Dolina Ireny
Kolejne nieznane odcinki dróg - urokliwe, górskie, spokojne, dobrej jakości. Rewelacyjna jest ta okolica Wienerwald, naprawdę! :)
Szkoda, że zimno i ogólnie mało fajna pogoda (przenikający wiatr NW), więc nie chciało mi się ani razu specjalnie zatrzymać na foty :(
Szkoda, że zimno i ogólnie mało fajna pogoda (przenikający wiatr NW), więc nie chciało mi się ani razu specjalnie zatrzymać na foty :(
- DST 71.03km
- Czas 03:16
- VAVG 21.74km/h
- VMAX 54.36km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 1159m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście Wiedeń
Ze względu na kiepską prognozę i takąż pogodę postanowiłem dziś zostać w mieście. Ale jednak pojeździć. Motywem przewodnim trasy były "mieszkania, które rozważałem, ale nie wybrałem". Zwiedziłem pół Wiednia, 51km po mieście! :o
Przy okazji parę ładnych/ ciekawych miejsc się trafiło.

Niezbyt przytulna i położona na strasznym zadupiu dzielnica Wienerberg City - dobrze, ze nie wybrałem mieszkania w jednym z tych wieżowców (a mogłem! :)

Dawna wieża ciśnień na Wienerbergu - fajna, ale tu mieszkania do wynajęcia akurat nie było ;)

Gasometer - tu z kolei ponoć są mieszkania, ale okolica niezbyt ciekawa, taka bezduszna. No i w góry daleko :P

Hundertwasserhaus - mieszkania niewątpliwie są, ale te ceny... ;)

Hundertwasserhaus - byłem tu bodaj już czwarty raz, ale po raz pierwszy nie było tłumów i można było spokojnie cyknąć w miarę przyzwoicie skadrowaną fotkę :)
Pozostałe mieszkania w zwykłych kamienicach i zwyczajnych okolicach - nie ma co pokazywać. Ogólnie, to tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że w kwestii mieszkania, a przynajmniej jego lokalizacji (do wnętrz tych pozostałych wszak nie zaglądałem) dokonałem świetnego wyboru :)
Ale ogólnie Wiedeń bardzo mi się podoba. Niby wielkie miasto, ale nie przytłaczające (jak Paryż czy Londyn), ścieżki rowerowe bardzo liczne, ale z reguły dobrze poprowadzone i o przyzwoitej nawierzchni tak, że pomagają zamiast wkurwiać (w innych miastach raczej wkurwiają, nawet w Amsterdamie), prawie w każdej ulicy jednokierunkowej rowerem wolno jechać pod prąd, ruch duży, ale nie olbrzymi, raczej porządek i śmieci się nie walają, ale ludzie z reguły wyluzowani i nawet czasem na czerwonym przechodzą ;)
A jedną z fajniejszych cech Wiednia jest mnóstwo skwerów i placyków - z zielenią, placem zabaw, piaskownicą, parkingiem rowerowym, a pod ziemią z reguły samochodowym.

Widać, że inżynierowie miasta naprawdę dużo pomyślunku i pracy włożyli, i wszystko to naprawdę ma sens. Pozazdrościć!
Przy okazji parę ładnych/ ciekawych miejsc się trafiło.

Niezbyt przytulna i położona na strasznym zadupiu dzielnica Wienerberg City - dobrze, ze nie wybrałem mieszkania w jednym z tych wieżowców (a mogłem! :)

Dawna wieża ciśnień na Wienerbergu - fajna, ale tu mieszkania do wynajęcia akurat nie było ;)

Gasometer - tu z kolei ponoć są mieszkania, ale okolica niezbyt ciekawa, taka bezduszna. No i w góry daleko :P

Hundertwasserhaus - mieszkania niewątpliwie są, ale te ceny... ;)

Hundertwasserhaus - byłem tu bodaj już czwarty raz, ale po raz pierwszy nie było tłumów i można było spokojnie cyknąć w miarę przyzwoicie skadrowaną fotkę :)
Pozostałe mieszkania w zwykłych kamienicach i zwyczajnych okolicach - nie ma co pokazywać. Ogólnie, to tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że w kwestii mieszkania, a przynajmniej jego lokalizacji (do wnętrz tych pozostałych wszak nie zaglądałem) dokonałem świetnego wyboru :)
Ale ogólnie Wiedeń bardzo mi się podoba. Niby wielkie miasto, ale nie przytłaczające (jak Paryż czy Londyn), ścieżki rowerowe bardzo liczne, ale z reguły dobrze poprowadzone i o przyzwoitej nawierzchni tak, że pomagają zamiast wkurwiać (w innych miastach raczej wkurwiają, nawet w Amsterdamie), prawie w każdej ulicy jednokierunkowej rowerem wolno jechać pod prąd, ruch duży, ale nie olbrzymi, raczej porządek i śmieci się nie walają, ale ludzie z reguły wyluzowani i nawet czasem na czerwonym przechodzą ;)
A jedną z fajniejszych cech Wiednia jest mnóstwo skwerów i placyków - z zielenią, placem zabaw, piaskownicą, parkingiem rowerowym, a pod ziemią z reguły samochodowym.

Widać, że inżynierowie miasta naprawdę dużo pomyślunku i pracy włożyli, i wszystko to naprawdę ma sens. Pozazdrościć!
- DST 51.23km
- Czas 03:06
- VAVG 16.53km/h
- VMAX 39.50km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 351m
- Sprzęt Batavus
- Aktywność Jazda na rowerze
Sankt Andrä - łączenie kropek
Miał być czterodniowy wypad wielkanocny (dziś dzień wolny!) do Styrii, ale prognoza bardzo słaba - dziś jeszcze jak cię mogę, ale od jutra mrozy w nocy i rano, i sporo opadów (śniegu?), a tu trza by spać na dziko, bo wszystkie instytucjonalne noclegi cały czas pozamykane i myć się w strumieniu, więc jakoś mi się nie uśmiechło ;) i odpuściłem.
Ale wygląda, że w samym Wiedniu i okolicach pogoda nie będzie zła, więc okoliczne górki są moje :)

Na pierwszy ogień dziś bardzo urokliwa i bardzo górska trasa, podjazdów nawet więcej niż było poprzednio na dystansie 100 km :)

Pogoda bez szału, pochmurno, chłodno i dość silny wiatr NW, ale jechało się bardzo dobrze, zwłaszcza, że tak zaplanowałem, że pod wiatr było w górach (nie przeszkadza tak bardzo), a końcówka po płaskim była z wiatrem :) No i po południu się nawet nieco rozpogodziło i słońce wyglądało. Ogólnie super trasa i spoko wycieka :)
Te dwa skoki w boki to właśnie "łączenie kropek", czyli podjechałem w miejsca, gdzie trasa przebiegała w pobliżu odcinków, którymi już wcześniej jeździłem i w ten sposób - łącząc kropki - układam sobie w głowę mapę topograficzną okolicy :)
I nawet nie przeszkadzało mi, że formalnie przez cały najbliższy tydzień nie wolno w Wiedniu, Burgenlandzie i Dolnej Austrii wychodzić z domu bez ważnej potrzeby. Na szczęście jedną z "ważnych potrzeb" jest wypoczynek i widziałem, że nie tylko ja wziąłem sobie ten wyjątek do serca. Mnóstwo rowerzystów na trasie! :) A policję spotkałem trzy razy i nawet na mnie nie spojrzeli :)
Ale wygląda, że w samym Wiedniu i okolicach pogoda nie będzie zła, więc okoliczne górki są moje :)

Na pierwszy ogień dziś bardzo urokliwa i bardzo górska trasa, podjazdów nawet więcej niż było poprzednio na dystansie 100 km :)

Pogoda bez szału, pochmurno, chłodno i dość silny wiatr NW, ale jechało się bardzo dobrze, zwłaszcza, że tak zaplanowałem, że pod wiatr było w górach (nie przeszkadza tak bardzo), a końcówka po płaskim była z wiatrem :) No i po południu się nawet nieco rozpogodziło i słońce wyglądało. Ogólnie super trasa i spoko wycieka :)
Te dwa skoki w boki to właśnie "łączenie kropek", czyli podjechałem w miejsca, gdzie trasa przebiegała w pobliżu odcinków, którymi już wcześniej jeździłem i w ten sposób - łącząc kropki - układam sobie w głowę mapę topograficzną okolicy :)
I nawet nie przeszkadzało mi, że formalnie przez cały najbliższy tydzień nie wolno w Wiedniu, Burgenlandzie i Dolnej Austrii wychodzić z domu bez ważnej potrzeby. Na szczęście jedną z "ważnych potrzeb" jest wypoczynek i widziałem, że nie tylko ja wziąłem sobie ten wyjątek do serca. Mnóstwo rowerzystów na trasie! :) A policję spotkałem trzy razy i nawet na mnie nie spojrzeli :)
- DST 88.15km
- Czas 04:08
- VAVG 21.33km/h
- VMAX 64.52km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 1857m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Minutes - window dressing®
Trasa stała (wersja bardziej stroma), tylko w powtórzeniem najbardziej stromego fragmentu podjazdu na początku :)
- DST 17.11km
- Czas 00:51
- VAVG 20.13km/h
- VMAX 64.10km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 495m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Klausen to tutejszy Dalików
Jakoś dotychczas ciągle ten Klausen był zaDalików. No, ale wreszcie i na Klausena przyszła pora. Mimo dość silnego wiatru NNW, który niesamowicie przeszkadzał w drodze tam. Na szczęście sporo lasu na trasie, ale tam, gdzie go nie było - masakra. Za to powrót był poezją: z górki i z wiatrem :)

Jeszcze w Wiedniu :)


Breitenfurt

Wienerwaldsee
No i rekord podjazdów marca padł :) A jeszcze zostało kilka dni, żeby go poprawić :)

Jeszcze w Wiedniu :)


Breitenfurt

Wienerwaldsee
No i rekord podjazdów marca padł :) A jeszcze zostało kilka dni, żeby go poprawić :)
- DST 103.45km
- Teren 0.30km
- Czas 04:40
- VAVG 22.17km/h
- VMAX 55.12km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 1775m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Happy Minutes
Stała trasa, przepiękna pogoda - krótki rękawek! :D
Stopniowo poprawiam czas :)
Stopniowo poprawiam czas :)
- DST 15.23km
- Czas 00:41
- VAVG 22.29km/h
- VMAX 60.95km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 388m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze
Prawdziwe Happy Hours®
Dziś z okazji nareszcie prawdziwie wiosennej pogody skończyłem wcześniej pracę i pojechałem trochę poszaleć. Już w mieście był konkret - waliłem w poprzek kolejnych grzbietów - czechy że hej! A potem tylko lepiej :) Ciepła, wiosenna pogoda, niezbyt silny wiatr z kierunków zachodnich, górzysty teren i ogólnie Happy Hours indeed! :)
W Purkersdofie prawie mnie odcięło, ale na szczęście trafił się Hofer, gdzie nabyłem bułkę w typie "pizzowatym" plus miałem na wszelki przy sobie małą tabliczkę gorzkiej czekolady, więc dotankowałem i jakoś poszło ośle. Aczkolwiek na ostatnim podjeździe na Jubuilaeumswarte miałem wrażenie, że za chwile będę miał ciężkie skurcze w łydkach. Wszelako zanim przyszły skurcze, to przyszedł szczyt :)



Ten taki ogonek w zachodniej części trasy, to miejsce, gdzie musiałem zawrócić, bo okazało się, że znów nieświadomie poprowadziłem trasę szutrem, a przy obecnym błocie, to raczej słaby pomysł :P
W Purkersdofie prawie mnie odcięło, ale na szczęście trafił się Hofer, gdzie nabyłem bułkę w typie "pizzowatym" plus miałem na wszelki przy sobie małą tabliczkę gorzkiej czekolady, więc dotankowałem i jakoś poszło ośle. Aczkolwiek na ostatnim podjeździe na Jubuilaeumswarte miałem wrażenie, że za chwile będę miał ciężkie skurcze w łydkach. Wszelako zanim przyszły skurcze, to przyszedł szczyt :)



Ten taki ogonek w zachodniej części trasy, to miejsce, gdzie musiałem zawrócić, bo okazało się, że znów nieświadomie poprowadziłem trasę szutrem, a przy obecnym błocie, to raczej słaby pomysł :P
- DST 68.91km
- Czas 03:14
- VAVG 21.31km/h
- VMAX 58.04km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 1284m
- Sprzęt Surlier
- Aktywność Jazda na rowerze





















